Storpedowana ustawa anty-447

359

Jedyna legislacyjna szansa na odpowiedź Polski na amerykańską ustawę s.447 została storpedowana przez opiniujące ją instytucje. Zarówno Krajowa Rada Komornicza, jak i Sąd Najwyższy zgłosili obawy co do konstytucyjności proponowanych zapisów ustawy. Możliwe, że to koniec tego projektu, który ostatecznie trafi do sejmowego kosza.

Ustawa (Justice for Uncompensated Survivors Today – JUST) nakłada na Departament Stanu wymóg sporządzenia w ciągu 18 miesięcy raportu dotyczącego stanu realizacji przez poszczególne kraje obowiązku zwrotu mienia żydowskiego i monitorowania informacji w tym zakresie. Wcześniej ustawę o identycznym brzmieniu przyjął Senat USA. Chodzi o realizację Deklaracji Terezińskiej. Ten przyjęty w 2009 roku przez 46 państw (w tym Polskę – w imieniu RP podpis złożył Władysław Bartoszewski, ówczesny sekretarz stanu w KPRP) dokument nie ma formalnej mocy prawnej. To niezobowiązujące wezwanie do – tam, gdzie to możliwe – zajęcia się prywatnymi roszczeniami ofiar Holokaustu i restytucji ich mienia. Od samego początku nie widać było woli, by na ten oficjalny amerykański dokumenty wypłynęła oficjalna odpowiedź polskiego rządu. Pytani o sprawę politycy partii rządzącej uspokajali, że nie ma zagrożenia żadnymi roszczeniami wobec Polski. Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk powiedział, że ustawa 447 nie jest aktem prawnym obowiązującym na terenie Polski. Z kolei Witold Waszczykowski mówił, że Polska na amerykańską ustawę powinna reagować ze spokojem. „Przez wiele lat oddaliśmy różnym organizacjom wyznaniowym, również judaistycznym, mienie – synagogi, domy modlitwy i inne. Te kwestie zostały uregulowane, a wszyscy ci, którzy mają udokumentowane prawo do odzyskania własności, mogą to czynić poprzez indywidualne procesy sądowe” – wyjaśnił. Uspokajała także ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher, która napisała na Twitterze, że ustawa 447 „to jednorazowy raport dla amerykańskiego Kongresu”. Georgette Mosbacher podkreśliła w swoim wpisie, że ustawa nie nakłada na nikogo obciążeń finansowych ani prawnych. „Jest to jednorazowy raport dla Kongresu USA, którego celem jest analiza postępu prac krajów w zakresie restytucji” – napisała ambasador.

USTAWĄ W USTAWĘ
Obaw nie wyzbyli się natomiast politycy Kukiz’15, którzy najpierw złożyli propozycję uchwały, a później konkretną ustawę. Wpłynęła ona dokładnie 7 maja 2019 roku na ręce ówczesnego marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Projekt nosi nazwę “O ochronie własności Rzeczypospolitej Polskiej przed roszczeniami dotyczącymi mienia bezdziedzicznego”. Czytamy w niej, że “zakazuje się podejmowania jakichkolwiek czynności zmierzających do zaspokojenia roszczeń dotyczących mienia bezdziedzicznego, w tym zawierania ugód, uznawania roszczeń i powództw dotyczących mienia bezdziedzicznego, wyrażania zgody na mediację, kierowania stron do mediacji, wypłaty świadczeń pieniężnych oraz przekazywania świadczeń rzeczowych”. Każdy, kto złożyłby tego typu roszczenia, napotkałby, według propozycji, odpowiedź prokuratorii. “W przypadku wystąpienia z roszczeniami dotyczącymi mienia bezdziedzicznego wobec Rzeczypospolitej Polskiej Prokuratoria Generalna Rzeczypospolitej Polskiej zobowiązana jest do niezwłocznego poinformowania podmiotów występujących z tymi roszczeniami, że ich roszczenia nie mają podstaw prawnych oraz odmówić ich zaspokojenia”.
Projekt odnosi się także do ewentualnych egzekucji komorniczych. “Zakazuje się prowadzenia postępowania egzekucyjnego służącego zaspokojeniu roszczeń dotyczących mienia bezdziedzicznego na podstawie jakiegokolwiek tytułu wykonawczego. Komornik odmawia wszczęcia postępowania egzekucyjnego, a wszczęte postępowanie umarza z urzędu” – brzmi jeden z punktów projektu ustawy. W przypadku skierowania roszczeń dotyczących mienia bezdziedzicznego wobec obywateli polskich “Prokuratoria Generalna Rzeczypospolitej Polskiej obowiązana jest udzielić nieodpłatnej pomocy prawnej obywatelom polskim, w tym w zakresie zastępstwa procesowego”.
Projekt ustawy nakładał także obowiązek corocznego przedstawiania informacji na temat żądań o mienie bezspadkowe. “Rada Ministrów do dnia 31 marca każdego roku przedkłada Sejmowi i Senatowi informację o podmiotach, które w roku poprzednim wystąpiły z roszczeniami , o których mowa w art. 2 pkt 2, oraz o ich zakresie. Sprawozdanie zawiera również informacje o wszelkich rozmowach, jakie toczyli przedstawiciele Rzeczypospolitej Polskiej w zakresie roszczeń dotyczących mienia bezdziedzicznego” – brzmi projekt ustawy. Zdaniem projektodawców, wobec wysuwanych roszczeń konieczne jest zajęcie przez Polskę jednoznacznego stanowiska w tym zakresie.

PRZECIWKO USTAWIE
Projekt ustawy został zarejestrowany w Kancelarii Sejmu i trafił do konsultacji i do zaopiniowania przez poszczególne organizacje. Wśród opinii przesłanych do Sejmu trafiły uwagi m.in. z Sądu Najwyższego. Pokrywają się one poniekąd ze stanowiskiem rządu. “Przedmiot ustawy i cel opiniowanego projektu wywołuje istotne wątpliwości. Należy bowiem podkreślić, że amerykańska ustawa nr 447, nakładając na organy władzy publicznej Stanów Zjednoczonych Ameryki określone obowiązki informacyjne względem Kongresu, nie wiąże się z powstaniem żadnych konkretnych roszczeń – piszą opiniujący projekt członkowie Sądu Najwyższego i dodają: – Wątpliwości wywołuje także poprawność projektu z punktu widzenia zasad prawidłowości legislacyjnej”. Według ich opinii mienie bezdziedziczne z mocy już istniejącego prawa przechodzi na rzecz Skarbu Państwa. “Regulacje dotyczące regulowanej materii znajdują się więc w Kodeksie cywilnym i mają na celu ochronę interesu publicznego”.
Pod znakiem zapytania staje także zakaz dokonywania jakichkolwiek czynności zmierzających do zaspokojenia roszczeń dotyczących mienia bezdziedzicznego o którym mowa w projekcie ustawy. “Taki zakaz dokonywania czynności prawnych wywołuje jednak zastrzeżenia w świetle zasad prawa cywilnego, takich jak zasada swobody umów i dyspozycyjności oraz dążenie do konsensualnego rozwiązywania sporów” – piszą przedstawiciele Sądu Najwyższego. W podsumowaniu możemy przeczytać nawet o sprzeczności z konstytucją proponowanych przepisów: “Reasumując, należy podkreślić, że uzasadnienie projektowanych rozwiązań opiera się na błędnych założeniach, a poszczególne projektowane regulacje mogą pozostawać w sprzeczności z porządkiem konstytucyjnym Rzeczypospolitej Polskiej”.
Także Krajowa Rada Komornicza nie jest zadowolona z brzmienia proponowanej ustawy. “Ustawa dotyczyć ma mienia bezdziedzicznego, tj. mienia należącego do osób będących ofiarami zbrodni nazistowskich, do którego nie ma spadkobiercy ani zapisobiercy”. Tak ogólne określenie przedmiotu ustawy nie jest zasadne i skutkować będzie wątpliwościami interpretacyjnymi. W szczególności ustawa nie określa pojęcia “ofiary zbrodni nazistowskich” – brak jest podstaw do przyjęcia, że chodzi tu – jak sugeruje treść uzasadnienia projektu – o “Żydów, którzy utracili majątek w Polsce podczas II wojny światowej – pisze w swojej opinii prezes Krajowej Rady Komorniczej (KRK) Rafał Fronczek i dodaje: – Co do zasady w prawie polskim nie występuje sytuacja, w której brak byłoby ustawowych spadkobierców, albowiem ostatecznym spadkobiercą ustawowym jest Skarb Państwa”.
W podobnym tonie jak Sąd Najwyższy wypowiada się on także na temat zakazu czynności prawnych. “Brak jest podstaw do wprowadzenia ustawowego zakazu podejmowania czynności prawnych. Brak jest również podstaw do wprowadzenia ustawowego obowiązku oddalenia powództwa przez sąd. Takie rozwiązanie narusza zasadę niezawisłości sądu i stanowi nieuprawnioną ingerencję ustawodawcy w sferę zastrzeżoną konstytucyjnym organom wymiaru sprawiedliwości” – pisze prezes Fronczek. Także i on pisze o niezgodności projektu ustawy z konstytucją. “Reasumując, w ocenie samorządu komorniczego, projektowane przepisy przedłożonej do zaopiniowania ustawy pozostają w sprzeczności z zasadami konstytucyjnymi i stąd nie są zasadne” – kończy swoją opinię prezes Krajowej Rady Komorniczej Rafał Fronczek.

Wygląda na to, że jedyny projekt legislacyjny odpowiedzi na amerykańską ustawę s.447 wkrótce trafi do sejmowego kosza. Pozostaje pytanie, dlaczego rządowi legislatorzy nie przygotują swojego projektu, do którego być może nie byłoby tylu uwag o niekonstytucyjność. Legislacyjne milczenie jest cichym przyzwoleniem na choćby słowne kierowanie roszczeń pod adresem Polski.