Światowi projektanci zachwyceni talentem Polki

Magda Koluch jest prawdziwą artystką, możemy być z niej dumni

55
Magdalena Koluch swoim talentem i umiejętnościami dziewiarskimi zdobyła serca i zaufanie najbardziej znanych światowych projektantów mody / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Efekty jej pracy można zobaczyć na pokazach mody i w prestiżowych magazynach. Od najmłodszych lat jej pasją jest dziewiarstwo, jednak nigdy nie marzyła o karierze w tej dziedzinie. Mimo że z wykształcenia jest inżynierem rolnictwa, to jednak swoje życie zawodowe związała z branżą mody, a jej nazwisko – Magdalena Koluch – od pewnego czasu z wielką estymą wymawiają najwięksi projektanci, których pomysły Polka realizuje i nadaje im realnego kształtu. Wejście w ich świat "ułatwiła" jej, jak twierdzi, początkowa słaba znajomość języka angielskiego.

„Projektuję dzianiny od ponad 30 lat, pracując dla niektórych z najbardziej prestiżowych i luksusowych amerykańskich marek. Kiedy poznałam Magdę, poczułam się, jakbym trafiła w dziesiątkę. Jest najbardziej kreatywną i utalentowaną dziewiarką ręczną z jaką kiedykolwiek pracowałam. Gdy pokazałam jej projekty, o których inne osoby mówiły mi, że są nierealne i nigdy nie zostaną zrealizowane, Magda od razu zrozumiała o co mi chodzi i zabrała się do pracy zamieniając je w arcydzieła. Te swetry są teraz pokazywane w magazynach mody na całym świecie jako przykłady najlepszych projektów sezonu. Magda jest prawdziwą artystką. Uwielbia wyzwania związane ze skomplikowanymi ściegami i potrafi znaleźć sposób na ich łatwe wykonanie” – powiedziała „Nowemu Dziennikowi” Kimberly Haller, znana projektantka mody. Ta jedna z opinii o Magdalenie Koluch, polskiej artystce-dziewiarce i zarazem właścicielce firmy Maggie’s Fashion Studio. Inni projektanci również z podobnym zachwytem wyrażają się – najczęściej w mediach społecznościowych i magazynach mody – o jej pracy, zdolnościach i poświęceniu.

Jedna z najbardziej znanych projektantek mody Ulla Johnson (z prawej) jest pod wielkim wrażeniem umiejętności polskiej artystki-rzemieślniczki Magdaleny Koluch / Foto: ARCHIWUM MAGDALENY KOLUCH

POCZĄTKI KARIERY
Magdalena Koluch pochodzi ze Stalowej Woli na Podkarpaciu. Jest absolwentką Akademii Rolniczej w Krakowie, ale nigdy nie pracowała w swoim zawodzie. Nie myślała również, że przyjeżdżając w 2004 r. do Stanów Zjednoczonych swoje życie zwiąże z branżą fashion, a tym bardziej, że będzie robiła rzeczy podziwiane podczas pokazów mody, oraz że jej nazwisko będzie pojawiało się w słynnych magazynach jak np.: „Voque”, „Elle” czy „Vanity Fair”. Nie ukończyła żadnej szkoły związanej z projektowaniem mody, ani nawet z dziewiarstwem. Wszystkiego nauczyła się w domu.

„Moim pierwszym nauczycielem była mama, która wpoiła mi dokładność i solidność. Później dodatkowe doświadczenie i praktykę zdobyłam po przybyciu do Stanów Zjednoczonych pracując z osobą, która miała dużą wiedzę na ten temat i zechciała mi ją przekazać” – opowiada „Nowemu Dziennikowi” Magdalena Koluch.

Jej początki na obczyźnie były jednak podobne do tego w jaki sposób swoje życie na emigracji rozpoczynało wiele innych osób.

„Po przyjeździe do Nowego Jorku, przez chwilę, pracowałam jako sprzątaczka oraz opiekunka” – wspomina nasza rozmówczyni.

Znana projektantka Gabriela Hearst (z lewej) uwielbia współpracować z Magdaleną Koluch / Foto: ARCHIWUM MAGDALENY KOLUCH

To że zajęła się dziewiarstwem zawdzięcza córce jednej z koleżanek, która znalazła w gazecie ogłoszenie dotyczące pomocy przy pracach szydełkowych.

„Pojechałam na rozmowę kwalifikacyjną z torebką pełną moich dotychczasowych prac, ale okazało się, że dostałam do ręki szydełko i miałam na miejscu coś zrobić. Wyszło mi to tak dobrze, że zostałam tam do końca dnia robiąc kolejne projekty i od razu byłam zatrudniona” – wspomina nasza rozmówczyni dodając, że jest w tym fachu do dnia dzisiejszego.

„Nigdy nie myślałam, że moje hobby stanie się w Ameryce moją pracą i źródłem dochodu oraz przyniesie mi sukces zawodowy, o którym nawet nie marzyłam. To dla mnie wielki zaszczyt, że mogę teraz współpracować ze znanymi i wielkimi projektantami, i cieszę się, że mogę reprezentować Polskę oraz udowadniać, że Polki wiele potrafią i są bardzo dokładne w tym co robią” – podkreśla pani Magdalena.

Pracę związaną z realizacją pomysłów projektantów mody zaczynała jako podwykonawczyni zleceń od osób, które z nimi bezpośrednio współpracowały.

„Gdy urodziłam dziecko, to ta praca była jedynym zajęciem, które mogłam wykonywać i jednocześnie zajmować się jego wychowaniem. Jednak gdy syn już podrósł, doszłam do wniosku, że mogę sama nawiązać kontakt z projektantami i bezpośrednio z nimi współpracować” – wspomina nasza rozmówczyni.

Swetry zaprojektowane przez Ullę Johnson i wykonane przez Magdalenę Koluch okazały się hitem pokazu mody na sezon jesień-zima 2021 / Foto: ARCHIWUM ULLI JOHNSON

ŚWIAT MODY
Zrealizowanie tego pomysłu i zdobycie zaufania ludzi ze świata mody zajęło jej ponad dwa lata.

„Trochę pomogła mi w tym słaba znajomość języka angielskiego” – mówi z uśmiechem Magdalena Koluch. Było to związane z tym, że wówczas jeszcze nie do końca odpowiednio dobierała słowa, przez co została niezbyt dobrze zrozumiana przez Kate Williams, jedną z projektantek Donny Karan, która postanowiła ją zaprosić na rozmowę kwalifikacyjną. W ten sposób zdobyła pierwsze zlecenie na swoją firmę Maggie’s Fashion Studio, którą założyła na potrzeby własnej działalności. Było to około 10 lat temu.

„Później ciężką i bardzo dokładną pracą zdobyłam dobrą opinię i z chwilą gdy Donna Karan zakończyła swoją działalność to poleciła mnie innym designerom” – opowiada nasza rozmówczyni.

Magdalena Koluch tym sposobem nawiązała współpracę z większą ilością projektantów, przez co jej nazwisko stawało się coraz bardziej popularne i zaczęło pojawiać się podczas pokazów mody, oraz w różnych recenzjach i artykułach, a także na Instagramie. Zdarzały się również takie przypadki, że ktoś o niej usłyszał po raz pierwszy i był zaskoczony profesjonalizmem jaki prezentuje. Tak było m.in. z Ullą Johnson, z którą obecnie współpracuje.

„Była bardzo zaskoczona, że do tej pory o mnie nie słyszała. Osobiście się ze mną spotkała celem omówienia wszelkich szczegółów i detali związanych z jej najnowszą kolekcją jesień-zima 2021. Była również bardzo zadowolona z wielkiego sukcesu jaki odniósł pokaz z tymi rzeczami, które dla niej robiłam” – mówi z dumą polska dziewiarka.

Swetry zaprojektowane przez Ullę Johnson na tegoroczny lutowy New York Fashion Week cechowały się dużą ilością skomplikowanych wzorów, z którymi podczas ich produkcji bez problemów poradziła sobie Magdalena Koluch / Foto: ARCHIWUM ULLI JOHNSON

Wśród projektantów, z którymi Magdalena Koluch do tej pory współpracowała są także: Donna Karan-Kate Williams, Diane von Furstenberg (DVF), Rosie Assoulin, Norisol Ferrari, Gabriela Hearst, Patricia Voto, Kimberly Haller oraz Jackson Wiederhoeft. Natomiast gdy na początku pracowała jako podwykonawczyni dla innej firmy związanej z dziewiarstwem i branżą mody, to miała także okazję realizować projekty Oscara de la Renta i Ralpha Laurena.

Obecnie sama – mając dużo zleceń – korzysta z pomocy innych osób, które pod jej okiem i dzięki jej wskazówkom, wykonują pewne elementy różnych kolekcji, by móc zdążyć na czas z ich realizacją.

„Bywa i tak, że pracuję do późnych godzin nocnych, by projekt był oddany w odpowiednim momencie. Terminy zobowiązują i czasem każda minuta jest na wagę złota” – podkreśla nasza rozmówczyni. Dodaje, że jest to bardzo stresująca praca, ale późniejszy sukces jest ukoronowaniem trudu włożonego w dany produkt.

„Taką przysłowiową wisieńką na torcie jest udany pokaz, który przynosi radość nie tylko projektantce, ale również mnie i osobom, które mi pomagają przy realizacji niektórych kolekcji, za co jestem im bardzo wdzięczna” – zaznacza pani Magdalena.

Magdalena Koluch uważa, że projekty Ulli Johnson na tegoroczny sezon jesienno-zimowy należały do jednych z najtrudniejszych do wykonania, ale za to są wyjątkowe i pięknie się prezentują / Foto: ARCHIWUM ULLI JOHNSON

PROJEKTY I DESIGNERZY
Przyglądając się szkicom i projektom, na podstawie których powstaje np. sweter, można stwierdzić, że cała procedura jego tworzenia to praca sprawnościowo-matematyczna. Prócz umiejętności odpowiedniego „dziergania” nitek (włóczki) niesamowicie ważną rolę odgrywa w tym procesie odpowiednie dopasowanie ruchu rąk i wyliczenie tzw. oczek, dzięki którym powstają właściwe wzory.

„Zrobienie swetra faktycznie ma w sobie coś z matematyki – potwierdza nasza rozmówczyni. – Gdy przyjechałam do Stanów Zjednoczonych to byłam przekonana, że umiem robić na drutach. Jednak już przy pierwszym zadaniu jakie otrzymałam od osoby, która się tym zajmowała zawodowo, zostałam szybko uświadomiona, że potrafię tylko ‚przerabiać oczka’. Usłyszałam też, że ‚ty się dopiero u mnie nauczysz robić na drutach’. Okazało się, że zanim przystąpi się do pracy wcześniej należy zrobić odpowiednie wyliczenia, trzeba pomyśleć, tu podzielić, tam pomnożyć, dodać lub odjąć i to wszystko ze sobą połączyć. Czasem takie obliczenia zajmują kilka godzin, ale jak się je odpowiednio zrobi to później patrząc na swoje notatki praca idzie bardzo sprawnie” – wyjaśnia całą procedurę pani Magdalena.

Dzięki talentowi i umiejętnościom dziewiarskim Magdaleny Koluch nawet najtrudniejsze projekty światowych designerów nabierają realnego kształtu i są możliwe do wykonania / Foto: ARCHIWUM ULLI JOHNSON

Dodaje, że czasem do szkicu, który otrzymuje się od projektanta, trzeba coś dołożyć, lub nieco go zmodyfikować, itp.

„To mnie najbardziej stresuje bo nigdy nie wiem czy później to zostanie zaakceptowane, ale z reguły moje uwagi są aprobowane i spotykam się z bardzo pozytywną opinią. Jednak czasem w trakcie pracy konsultuję się z projektantami, ponieważ coś nie do końca dobrze wychodzi i nie chcę sama podejmować decyzji o zmianach związanych np. z powiększeniem lub pomniejszeniem jakiegoś wzoru. Bywa i tak, że nawet jadę i osobiście pokazuję, że coś źle wygląda, lub że wzory do siebie nie pasują” – podkreśla nasza rozmówczyni.

Jak wyjaśnia, ważne jest również odpowiednie podejście do poszczególnych osób ponieważ każda z nich ma inny charakter. Jedni są spokojni i łagodni, inni impulsywni. Z każdym projektantem musi rozmawiać w odpowiedni sposób i inaczej do niego podejść, ale – jak zaznacza – ogólnie nie ma problemów z porozumiewaniem się z nimi. Każdy ma również inny charakter tworzenia, a także korzysta z innej palety kolorystycznej.

Sukienka i torebka zaprojektowana przez Gabrielę Hearst, w której Magdalena Koluch musiała połączyć ciężkie agaty z delikatnym i śliskim jedwabiem bez używania wiertła i robienia dziurek w kamieniach, okazała się ewenementem w świecie mody / Foto: ARCHIWUM GABRIELI HEARST

„Jedni wolą wąskie i dokładnie dopasowane rzeczy, inni znów są zwolennikami luźnych i szerokich ubrań. To zależy od ich osobowości. Dlatego mam możliwość zmierzyć się z różnymi projektami i wyzwaniami, co sprawia, że moja praca nie jest monotonna i nudna, tylko bardzo ciekawa” – mówi Magdalena Koluch. Zwraca też uwagę, że każdy z projektantów ma wielu współpracowników, z którymi również zawsze bardzo miło się jej rozmawia.

„Są to ludzie bardzo życzliwi i wdzięczni, że moje umiejętności spełniają ich wymagania i przetwarzają w rzeczywistość ich twórcze wizje. Są pełni podziwu za cierpliwość i talent” – mówi z dumą i zaznacza również, że jest to przede wszystkim wynik tego, że jej praca jest zarazem pasją jej życia. Dzięki swojej operatywności ma możliwość pracowania dla różnych projektantów jednocześnie. Jednak korzysta z tego tylko wtedy, kiedy pozwala jej na to czas.

„Priorytetem jest ten, który zleci mi pracę jako pierwszy, ale jeżeli jestem w stanie to mogę podjąć się także innych zadań. Oczywiście nigdy nie zdradzam co i dla kogo robię, bo to oczywiście wynika z lojalności w stosunku do osób, z którymi współpracuję” – zapewnia pani Madgalena.

Magdalena Koluch musiała sama wymyślić sposób połączenia ciężkich kamieni – agatów z delikatnym i śliskim jedwabiem, zarówno w sukience jak i torebce / Foto: ARCHIWUM GABRIELI HEARST

NAJWAŻNIEJSZE PROJEKTY
Polska artystka-rzemieślniczka doskonale pamięta wszystkie projekty, które robiła, zwłaszcza te najtrudniejsze, oraz te, które bardzo się jej podobały. Mimo że w swojej 17-letniej pracy uczestniczyła w tworzeniu wielu różnych kolekcji to doskonale je kojarzy. Jest w stanie rozpoznać wszystkie rzeczy, które zrobiła, pamięta nawet sezon, z którego pochodzą konkretne wzory, czym często zaskakuje projektantów, którzy od czasu do czasu chcą powrócić do pewnych rozwiązań ze starych kolekcji.

„Nie mam zdjęć, ale moja pamięć często odtwarza to co wcześniej robiłam” – podkreśla nasza rozmówczyni.

Do najważniejszych swoich rękodzieł zalicza kilka projektów, a każdy z nich związany jest z inną techniką wykonania.

„Jednym z nich jest sukienka zaprojektowana przez Gabrielę Hearst, w której musiałam połączyć ciężkie agaty z delikatnym i śliskim jedwabiem, oczywiście bez używania wiertła i robienia dziurek w kamieniach. Dodatkowo była do tego torebka zrobiona w podobnym stylu. Końcowy efekt był bardzo ciekawy, a nawet okazał się ewenementem w skali mody. Ostatnim projektem, który zaliczam do najważniejszych są swetry Ulli Johnson, w których na rękawach zrobiłam rozchodzące się w różną stronę trójwymiarowe warkocze, a także wiele różnorakich bąbelków. Te swetry na tegoroczny sezon jesienno-zimowy uważam za swój wielki sukces. Dawno temu robiłam również sweter na szydełku wg. projektu Oscara de la Renta. Był bardzo piękny i pracochłonny i pamiętam, że cieszył się wieloma bardzo dobrymi opiniami” – opowiada Magdalena Koluch.

Znana projektantka Gabriela Hearst prezentując w mediach społecznościowych swoje projekty zawsze podkreśla, że powstały one dzięki współpracy z Magdaleną Koluch / Foto: ZRZUT Z EKRANU/INSTAGRAM GABRIELI HEARST

Natomiast najwięcej radości i satysfakcji przynosi jej moment, gdy produkt, który robiła, znajduje się już u projektanta i zaczyna być analizowany i przymierzany. Najczęściej ma to miejsce tuż przed pokazem mody i wtedy właśnie otrzymuje szereg gratulacji.

„Jest to moment, w którym dostaję SMS-y z podziękowaniami i zachwytem dotyczącym tego co zrobiłam. Wtedy czuję się bardzo dumna z siebie oraz wszystkich, którzy w danym projekcie brali udział, zarówno jeżeli chodzi o pracowników, którzy mi pomagali, jak i rodzinę, która wykazała się cierpliwością i wyrozumiałością podczas mojej pracy” – podkreśla dziewiarka.

Z kolei pokaz mody z efektami jej pracy jest dla niej symboliczną wisienką na torcie, podobnie jak późniejsze dobre recenzje pojawiające się w prasie. Nasza rozmówczyni podkreśla również, że sam pokaz mody – podczas którego prócz jej produktów ważne jest także wiele innych elementów jak np. odpowiednie dopasowanie pozostałych części garderoby, torebki, biżuterii, butów, a nawet dobór modelki, która prezentuje całość kolekcji – jest kwintesencją pracy wielu osób. Dużo radości przynosi jej również (co ostatnio zdarza się bardzo często), podkreślenie przez projektanta jej nazwiska nie tylko podczas pokazów, ale też w różnych publikacjach prasowych i mediach społecznościowych.

Projekty wykonane przez Magdalenę Koluch często są opisywane w znanych magazynach. Na zdjęciu dwa artykuły z „Vanity Fair” (z lewej) i „Voque”, który torebkę zaprojektowaną przez Gabrielę Hearst i wykonaną przez polską artystkę-rzemieślniczkę uznał za jeden z 20 najciekawszych pomysłów 2020 roku / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Trzeba sobie naprawdę zasłużyć na to, żeby designer zechciał podać nazwisko osoby, która wykonała jego pomysł. Wtedy ludzie tacy jak ja nie są w cieniu, tylko są twórcami, których pracę ktoś dostrzega. Dla mnie ma to wielkie znaczenie i jestem za to bardzo wdzięczna ponieważ ja w każdy projekt wkładam całe swoje serce, bo dla mnie ta praca jest wielką pasją” – podkreśla Magdalena Koluch.

Swetry wychodzące spod jej rąk najczęściej są prototypami, na podstawie których później programowane są maszyny do produkcji seryjnej. Są też takie projekty, których nie można przenieść na produkcję maszynową, np. rzeczy robione na szydełku.

„Czasem po pokazie – i tak było w przypadku torebek Gabrieli Hearst – dostaję zlecenie na zrobienie większej ilości jakiegoś projektu. Natomiast prototypy z reguły później eksponowane są jako kolekcja danego projektanta na różnych pokazach mody na całym świecie” – wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Swetry zaprojektowane przez Ullę Johnson i wykonane przez Magdalenę Koluch okazały się hitem pokazu mody na sezon jesień-zima 2021 / Foto: ARCHIWUM ULLI JOHNSON

DODATKOWE UMIEJĘTNOŚCI
W świecie mody istnieje pewna sezonowość powodująca, że momentami jest nadmiar pracy, a w innym czasie jest jej brak. Dlatego też wykonawcy rzeczy wymyślonych przez projektantów czasem muszą szukać sobie innego zajęcia.

„Od listopada do pokazów mody, które są organizowane w lutym podczas New York Fashion Week z reguły pracy nie brakuje, właściwie jest jej tyle, że można być nią zajętym 24 godziny na dobę. Później projektanci opracowują kolekcje na następne pokazy. Jednak nigdy nie ma się pewności czy na sezon wiosenno-letni będą rzeczy robione ręczne. Swetry, bluzy i płaszcze są popularne zwłaszcza jesienią i zimą. Zdarzają się czasem w sezonie wiosenno-letnim rzeczy wymagające ręcznej pracy. Tak było z projektem Gabrieli Hearst, która wymyśliła jedwabną sukienkę połączoną z kamieniami. Jednak na to nie ma żadnej reguły” – stwierdza Magdalena Koluch.

Dlatego też od siedmiu lat pracuje także dla pewnego studia na Broadwayu, gdzie zajmuje się wykończeniem kostiumów scenicznych dla aktorów teatralnych i tancerzy baletowych.

Swetry zaprojektowane przez Ullę Johnson na tegoroczny lutowy New York Fashion Week cechowały się dużą ilością skomplikowanych wzorów, z którymi podczas ich produkcji bez problemów poradziła sobie Magdalena Koluch / Foto: ARCHIWUM ULLI JOHNSON

„Są one szyte indywidualne dla każdego aktora i dopasowywane do jego rozmiaru. Zajmuję się tam końcowymi pracami związanymi z przyszywaniem guzików, haftek, koralików, cekinów itp.” – wyjaśnia nasza rozmówczyni. Dodaje, że jest to ciekawa odskocznia od dziewiarstwa i mody w świat kultury i sztuki.

„Dzięki temu spotykam przeróżnych aktorów i mam do czynienia z pięknymi i niepowtarzalnymi strojami” – zapewnia pani Magdalena. Poza tym ma jeszcze opanowaną technikę frywolitek, czyli robienia pięknych koronek dekoracyjnych.

„Wielu moich znajomych ma jajka wielkanocne, aniołki i serwetki wykonane tą techniką. Powinno je mieć także wiele innych osób w Nowym Jorku ponieważ kiedyś robiłam je na sprzedaż, i można je było kupić w nieistniejącej już polskiej księgarni na Greenpoincie” – wspomina dziewiarka. Pani Magdalena przy różnych okazjach również chętnie rozdaje takie rzeczy swoim znajomym i jest bardzo dumna z tego, że Polacy lubią i doceniają rękodzieło.

Znana projektantka Gabriela Hearst prezentując w mediach społecznościowych swoje projekty zawsze podkreśla, że powstały one dzięki współpracy z Magdaleną Koluch / Foto: ZRZUT Z EKRANU/INSTAGRAM GABRIELI HEARST