Szef NYPD: Aresztujemy, a oni wracają na ulice

0
EPA/ANDREW GOMBERT

“Nawet 90 proc. osób, które zostają aresztowane za posiadanie broni, jest wypuszczanych na wolność” – powiedział we wtorek, 2 lutego, komisarz nowojorskiej policji. Działania sądów określił jako “system otwartych drzwi”. 

Tylko w poniedziałek, 1 lutego zgłoszono w mieście Nowy Jork 6 strzelanin. Doszło do nich pomimo tego, że na zewnątrz szalała burza śnieżna. Zdaniem szefa NYPD nie wystarczy usuwać nielegalną broń z ulicy. Należy ich właścicieli wsadzać do więzienia na dłużej niż na kilka dni, a zdarza się, że na mniej niż dobę. – To co teraz obserwujemy można nazwać polityką otwartych drzwi.   

90 procent osób, które były aresztowane za posiadanie broni bez zezwolenia, jest na ulicy. Część z nich dopiero czeka na rozprawę inni nie są w ogóle ścigani. To jest największy problem z jakim musimy się mierzyć” – stwierdził Dermont Shea. Nasi funkcjonariusze dokonują teraz najwięcej aresztowań od lat. Ale to i tak nic nie zmieni, jeśli nie będą wprowadzone odpowiednie kary” – dodał. – Obawiam się, że czeka nas długa droga”. Wśród poniedziałkowych ofiar jest między innymi 26-letnia kobieta, która została raniona w rękę, gdy siedziała we własnym mieszkaniu. Do zdarzenia doszło na Bronksie w dzielnicy Belmont. Sprawcą okazał się 16-latek, który twierdzi, że “po prostu bawił się bronią, a ta niechcący wystrzeliła”. Inną ofiarą poniedziałkowych zdarzeń jest 41-letni mężczyzna raniony w nogę. Wydarzenie miało miejsce o godz. 9 rano w dzielnicy Brownsville na Brooklynie. Ubiegły rok to znaczny wzrost tego typu zdarzeń -1531. Dla porównania rok wcześniej nowojorska policja zanotowała 777 strzelanin. Dochodzi do nich już prawie we wszystkich dzielnicach miasta. Ofiarami są także dzieci. W lipcu, został śmiertelnie raniony roczny chłopiec podczas pobytu z rodzicami na grillu w parku na Brooklynie. Ubiegły rok to także wzrost zabójstw (462) oraz włamań – 15,463. Dla porównania w 2019 roku doszło do prawie 11 tys. takich incydentów. Coraz częściej dochodzi też do napadów w dzień, w dzielnicach uznanych za bezpieczne. Wiele z nich, na co zwracają uwagę sami mieszkańcy, zmienia się nie do poznania.