Sześć lat na nieludzkiej ziemi

0
340
Najmłodszym zesłańcom dzieciństwo kończyło się, gdy razem z najbliższymi byli wpychani do bydlęcych wagonów jadących na Sybir. Danuta Zbyszyńska miała wtedy 5 lat. Z nieznośnie długiej podróży najbardziej pamięta falę zbiorowej modlitwy i śmierć. „Żołnierze co jakiś czas zatrzymywali pociąg, by ‚posprzątać’ w wagonach” – mówi w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” pani Danuta. Gdy o tym opowiada, ma łzy w oczach i, mimo upływu lat, nie może pojąć, jak człowiek człowiekowi mógł zgotować taki los.

Zajęcie w 1939 roku połowy terytorium II Rzeczypospolitej przez współpracujący z III Rzeszą ZSRR spowodowało masowe deportacje miejscowej ludności przez Rosjan. Pierwsza wywózka Polaków miała miejsce 10 lutego, kolejne 13-14 kwietnia oraz w okresie maj-lipiec 1940 roku. Ostatnia odbyła się w maju i czerwcu 1941, tuż przed atakiem Niemiec na Związek Sowiecki. Artykuł o zesłańcach w najbliższym, papierowym wydaniu „Nowego Dziennika”.

Pierwsza na zesłaniu umarła babcia. Później, dręczona przez Sowietów, 17-letnia ciocia Marysia. „Enkawudyści próbowali ją zmusić, by zaczęła donosić na rodzinę. A może coś niepokojącego usłyszała za ścianą A ona szła w zaparte, że kablować na nikogo nie będzie, no to ją dręczyli, aż umarła” – opowiada Danuta Zbyszyńska. Ale to nie koniec tragicznych przeżyć, mała Danusia była świadkiem, jak do baraku weszło trzech żołnierzy i na skutek odmowy przyjęcia obywatelstwa radzieckiego jej mama została aresztowana.