Szóstka Schetyny

203
EPA-EFE/PAWEL SUPERNAK POLAND OUT

„Nie wystarczy być anty-PISem, żeby wygrać wybory” – ogłosił niedawno lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. I pewnie dlatego on i jego polityczni sprzymierzeńcy jeżdżą po Polsce i wręczają chętnym broszurkę, na której wyszczególnione są najważniejsze punkty programu wyborczego. Jest to tak zwana szóstka Schetyny. Brzmi znajomo? Niestety, można było przewidzieć, że ton kampanii wyborczej będzie nadawać licytacja na rozmaite obietnice. Nic dziwnego – ostatnie głosowanie pokazało, że wyborcę łatwiej jest kupić, niż przekonać.

Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego Prawo i Sprawiedliwość nęciło wyborców tzw. piątką Kaczyńskiego. To nic, że zawarte w niej obietnice nie miały nic wspólnego ze sprawami europejskimi. Za to przemawiały do kieszeni: 500 zł na każde dziecko, co miesiąc, obniżka podatków dla młodych czy tzw. trzynasta emerytura dały politykom prawicy zwycięstwo. I dadzą pewnie ponownie, w październiku, bo fajnie jest dostawać „za darmo”. Politycy Prawa i Sprawiedliwości doskonale przeanalizowali swoich wyborców i uszyli program (nie jest ważne, czy realny, czy nie) idealnie według miary.

Platforma robi więc to samo. Też zaczyna obiecywać, ba, nawet nazwa „szóstka Schetyny” brzmi podobnie. Co zakłada? Między innymi wyższe zarobki dla zarabiających najmniej, nawet o 600 zł. Osoby, które co miesiąc dostają poniżej 4,5 tys. zł brutto, miałyby otrzymywać specjalną premię, „za aktywność”. Ponieważ spore poparcie PiS ma wśród seniorów, Platforma – tworząca Koalicję Obywatelską między innymi z Nowoczesną – kusi też i emerytów. Obiecuje utrzymanie 13. pensji, ale to nie wszystko. Proponuje plan pomocy dla osób starszych. Mają powstać centra rehabilitacji i domy pobytu. (Takie miejsca już powstają, i to dość sporo, dzięki dofinansowaniu z europejskiego Funduszu Społecznego. Jeśli macie państwo seniora w Polsce, warto sprawdzić, czy w pobliżu miejsca zamieszkania nie ma takiej placówki. Tylko na Podkarpaciu jest ich kilkadziesiąt. Zupełnie nowych, gdzie osoby starsze są codziennie dowożone i odwożone do domu, mają zapewniony darmowy posiłek i rehabilitację. Warunkiem uczestnictwa jest skierowanie od lekarza – ale to tak na marginesie). Takie miejsca są, lecz jak przekonuje PO, będzie jeszcze więcej. Ale to nie wszystko – osoby starsze mają mieć darmową pomoc przy drobnych pracach domowych, a także darmowe (ach, jak wyborcy lubią to słowo) przejazdy taksówką do przychodni czy szpitala. (No tak, bo gdzie indziej seniorzy mieliby jeździć). O przepraszam, w programie są też bezpłatne przejazdy do kosmetyczki. Więcej pieniędzy mają dostać nauczyciele, sytuacja w służbie zdrowia ma stać się luksusowa, a powietrze (to już kolejny punkt szóstki Schetyny) czyste. „Koalicja Obywatelska zredukuje zanieczyszczone powietrze w Polsce do poziomu w pełni bezpiecznego dla zdrowia” – ogłosił Grzegorz Schetyna, a jeśli chodzi o zdrowie, to służba zdrowia także zostanie naprawiona. Termin wizyty do specjalisty nie będzie dłuższy niż 3 tygodnie. A oczekiwanie na szpitalnych oddziałach ratunkowych skróci się do maksymalnie 60 minut. Cudownie! Bo po tych wszystkich zmianach, to tylko żyć, nie umierać.

Obietnice Prawa i Sprawiedliwości kosztują wszystkich podatników (bo to podatnicy płacą za wyborcze głosy) miliardy złotych rocznie. Rządzący przekonują, że kasa na to jest, bo uszczelnili system, przez który wyciekały pieniądze. Rozumiem więc, że coraz wyższe ceny w sklepach to przypadek… Rozumiem też, że politycy Platformy Obywatelskiej, mimo straszenia przez ostatnie miesiące, że PiS puści nas z torbami, realizując obietnice, na które nas nie stać, nagle znaleźli kasę na swoje obiecanki. Ich realizacja także będzie kosztować, i też grube miliardy. Nic tylko żyć…