Talibowie grożą Amerykanom. „Ucierpią bardziej niż ktokolwiek”

0
EPA-EFE/GHULAMULLAH HABIBI

Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo poinformował, że USA wycofali z Afganistanu specjalnego wysłannika Zalmaya Khalilzada. Zaznaczył, że Amerykanie są jednak gotowi wznowić odwołane wcześniej przez Donalda Trumpa rozmowy z talibami. 

Bezpośrednim powodem ich odwołania była eksplozja w Kabulu, w wyniku której zginęło 12 osób, w tym amerykański żołnierz. Talibowie przyznali się do zorganizowania tego zamachu.

Powiedzieli, że Amerykanie poniosą konsekwencje odwołania zaplanowanych rozmów pokojowych z ich przywódcami. Miały się one odbyć w Camp David. ”Amerykanie ucierpią bardziej niż ktokolwiek za anulowanie rozmów” – napisał w oświadczeniu rzecznik talibów Zabihullah Mujahid. Podkreślił, że postawiają oni jednak otwarte drzwi do dalszych negocjacji. „Nasza walka przez ostatnie 18 lat powinna była udowodnić Amerykanom, że nie będziemy usatysfakcjonowani, dopóki nie będziemy świadkami całkowitego zakończenia okupacji” – napisali w oświadczeniu. 

W minionym tygodniu talibowie dokonali dwóch zamachów w stolicy Afganistanu. W jednym z nich, w poniedziałek, zginęło 16 osób, a w drugim, w czwartek – 12 osób. Poza tym w ciągu ostatnich kilku dni bojownicy zaatakowali dwa miasta – Kunduz i Pul-e-Khumri. 

Działo się to w czasie kiedy przedstawiciele Stanów Zjednoczonych i talibów prowadzili rozmowy na temat wycofania amerykańskich żołnierzy z Afganistanu i zakończenia wojny trwającej od 18 lat. Wstępnie uzgodniono, że Amerykanie mogliby wycofać około 5 tysięcy spośród stacjonujących w tym kraju prawie 14 tysięcy wojskowych.  Amerykańscy żołnierze zostali wysłani do Afganistanu po zamachach przeprowadzonych 11 września 2001 roku na terytorium Stanów Zjednoczonych. Ataków dokonali członkowie Al Kaidy. Organizacja była wspierana przez ówczesny reżim talibów.