Teatr daje jej wolność

4
Weronika Woźniak jest młodą aktorką, która swoją karierę rozpoczęła w Nowym Jorku / Foto: JESSICA OSBER

Jest niezwykle utalentowaną i uroczą młodą, polską aktorką. Pięknie tańczy, śpiewa, gra na ukulele, uprawia sztuki walki, a także pisze wiersze. Ma dwadzieścia kilka lat i ogromny bagaż doświadczeń zawodowych, zdobytych w amerykańskich teatrach i grupach aktorskich. Mimo zaangażowania w wiele różnych projektów, w tym także w działalność Polskiego Instytutu Teatralnego, znajduje czas na naukę języków obcych, które obok urody i talentu są bardzo pomocne w uprawianiu zawodu aktorskiego oraz działalności artystycznej. Weronika Woźniak – bo o niej mowa – ma ogromne szanse i wszelkie predyspozycje, by zrobić dużą karierę aktorską w Stanach Zjednoczonych, a jej dotychczasowe osiągnięcia zawodowe są tego najlepszym dowodem.

Urodziła się w Poznaniu, wychowała w Koninie i we Wrocławiu, a karierę aktorską rozpoczęła w Nowym Jorku. Weronika Woźniak do Wielkiego Jabłka przeprowadziła się w 2014 roku, co było związane ze studiami aktorskimi. Jednak jej artystyczna kariera swoje początki ma w dzieciństwie, kiedy pojawiła się w znanym konińskim Studiu Tańca Rytmix. Właśnie tam, jako tancerka, stawiała swoje pierwsze sceniczne kroki. Aktorstwo pojawiło się nieco później, a było to w czasie liceum, gdy zainteresowała się różnymi formami aktywności artystycznej.

„Przez długi czas nie mogłam się zdecydować na coś konkretnego. Tańczyłam, śpiewałam i szukałam czegoś co najbardziej by mi odpowiadało. Na kilka miesięcy przed rozpoczęciem studiów w The Lee Strasberg Theatre and Film Institute znalazłam się na intensywnym kursie aktorskim w Teatrze Baza w Warszawie, który skupia się na technice i ćwiczeniach Konstantego Stanisławskiego i to stało się dla mnie takim przełomem. Wtedy też stwierdziłam, że interesuje mnie aktorstwo w ujęciu psychologicznym” – opowiada Weronika Woźniak.

Wybór The Lee Strasberg Theatre and Film Institute w Nowym Jorku, jako miejsce nauki sztuki aktorskiej, okazał się dla niej strzałem w dziesiątkę, bowiem szkoła ta kontynuuje to, co przed laty zapoczątkował Konstanty Stanisławski.

„Jest to technika kreująca rzeczywistość, pomagająca aktorowi uzupełnić jego występ. Opiera się ona na pamięci naszych zmysłów” – wyjaśnia nasza rozmówczyni. Te studia ukształtowały ją aktorsko i pozwoliły odkryć to, co najbardziej ją pociąga w tym zawodzie.

Utalentowana dziewczyna aktorstwem zainteresowała się jako uczennica liceum / Foto: CAMILO FLORES

KARIERA AKTORSKA
Po ukończeniu The Lee Strasberg Theatre and Film Institute Weronika Woźniak zaczęła się udzielać w spektaklach teatralnych, a swój pierwszy poważny angaż dostała w listopadzie 2016 r. występując wraz z MB Stage Productions z Kalifornii w interaktywnym przedstawieniu „The Video Games”, które było wystawiane w off-broadwayowskim The Elektra Theatre na Manhattanie. Kilka miesięcy wcześniej spektakl ten, połączony ze sztukami walk, wygrał nagrodę na New York Fringe Festival.

„Był to jeden z najlepszych sposobów rozpoczęcia pracy aktorskiej, ponieważ zaraz po szkole musiałam nauczyć się sztuk walki oraz improwizacji. Przedstawienie to trwało ponad sześć miesięcy” – podkreśla Weronika i dodaje, że dzięki temu również prywatnie zainteresowała się sztukami walki, które trenuje do dzisiaj. Obecnie posiada zielony pas w Karate Kyokushin.

Współpracę z MB Stage Productions polska aktorka wspomina bardzo miło.

„To była długa przygoda, do której powróciłam przy okazji Hollywood Fringe Festival, który odbywa się w Los Angeles i jest jednym z większych festiwali teatralnych w Stanach Zjednoczonych. Tam pracowałam w ubiegłym roku przez trzy miesiące, uczestnicząc w różnych przedstawieniach. Przy okazji nauczyłam się wielu rzeczy” – zaznacza Weronika Woźniak.

Spektakl ten spowodował, że zaczęła się również interesować teatrem ruchu, co w konsekwencji doprowadziło ją do teatru abstrakcyjnego.

„To znów był dla mnie nowy obszar działania, ale jako że jestem tancerką i trenuję sztuki walki, to było mi łatwiej to opanować. Dzięki temu przez kilka kolejnych miesięcy działałam z nieistniejącą już grupą teatralną The How Theatre Company, z którą kilka razy zaprezentowaliśmy w Nowym Jorku przedstawienie ‚The Vandals’ w reżyserii Willa Handa” – wspomina młoda aktorka.

Ten spektakl miał dla niej bardzo osobiste odniesienie, bowiem opowiadał o pomnikach oraz symbolach i aktorzy – a każdy był z innego kraju – przedstawiali do nich swój stosunek.

„Ja mówiłam o znaku Polski Walczącej, bowiem jest to symbol mocno zakorzeniony w naszej historii i kulturze. Główną ideą tego przedstawienia stworzonego przez amerykańskiego reżysera było zwrócenie uwagi na rasizm i problemy dotyczące pomników Konfederacji” – zaznacza nasza rozmówczyni, dodając, że był to jeden z jej ulubionych i bardzo intymnych, personalnych projektów.

Kolejnym ważnym przystankiem zawodowym był dla niej teatr The Heights Players mieszczący się na Brooklyn Heights, gdzie zaangażowana była w spektakl „Detective Story” autorstwa Sidney Kingsleya i reżyserii Eda Healya.

„Bardzo dobrze pamiętam to przedstawienie, ponieważ miałam w nim dwie role, w których musiałam posługiwać się akcentem nowojorskim i francuskim. Od tego zaczęła się moja przygoda z akcentami – podkreśla Weronika, dodając, że uwielbia także poznawać nowe języki. – Bardzo mi się spodobała praca z akcentami i obecnie szczycę się tym, że potrafię mówić po angielsku ze standardowym akcentem amerykańskim, polskim, rosyjskim i francuskim, co daje mi ogromne możliwości” – mówi z dumą Weronika Woźniak.

Od pewnego czasu jest bardzo blisko związana z The Seeing Place Theatre, istniejącym w Nowym Jorku od dziesięciu lat. Jego założycielami byli m.in. Lee Strasberg i Elia Kazan. Obecnie wraz z jego ekipą przygotowuje się do jego jedenastego sezonu. Teatr ten działa na zasadzie trupy, której trzon tworzą trzy osoby starające się zapewnić jej istnienie.

„Jednym z dyrektorów i mentorów jest syn Lee Strasberga – David. Spotykamy się co tydzień i rozmawiamy o misji naszej grupy teatralnej, ćwiczymy zmysł pamięciowy oraz relaksację, co musi być cały czas uaktualniane. Jest to teatr niezależny, co obecnie jest czymś bardzo rzadkim” – wyjaśnia polska aktorka.

Weronika Woźniak w przedstawieniu „The Vandals” w reżyserii Willa Handa, wystawianym w The How Theatre Company / Foto: POLINA IONINA

SZEKSPIR INACZEJ
„Sen nocy letniej” Williama Szekspira to obecnie ostatni spektakl, wystawiony przez The Seeing Place Theatre zdalnie, w przestrzeni wirtualnej, w którym można było zobaczyć polską aktorkę.

„Grałam w nim rolę Lysandera, a całość pokazana była nieco w innym świetle, ponieważ parą głównych kochanków są dwie kobiety. Przedstawienie to zgrało się z protestami LGBT w Polsce, przez co ja bardzo emocjonalnie do tego podeszłam. Pokazało również jak Szekspir jest bardzo uniwersalny i ponadczasowy. Nasz dyrektor artystyczny nie ingerował zbytnio w tekst, zamienił tylko słowa męskie na żeńskie w mojej roli” – wyjaśnia Weronika. Dodaje, że spektakl pokazany w internecie miał bardzo duże zainteresowanie publiczności, a także mediów. Bardzo dobrą recenzję po premierze wystawił magazyn „Time Out”.

„Niesamowicie satysfakcjonujące jest to, kiedy widzi się, że misja, którą się wypełnia jako artysta jest zauważana i słyszana” – podkreśla Woźniak. Dodaje, że The Seeing Place Theatre jest miejscem, w którym nie tylko zwraca się uwagę na ważne współczesne problemy, ale także daje się dojść do głosu aktorom reprezentującym różne mniejszości, w tym także osobom chorym i upośledzonym.

„Mamy w swoim zespole aktora autystycznego, oraz osobę która jest w bardzo późnym stadium rozwoju raka. Dajemy głos różnym ludziom, którzy mimo swoich problemów świetnie się sprawdzają na scenie i praktycznie nikt nie zauważa tego z czym oni się zmagają na co dzień” – podkreśla nasza rozmówczyni, i dodaje, że to pokazuje, iż nie należy patrzeć na to kim kto jest tylko co sobą reprezentuje.

Zrzut z ekranu przedstawiający aktorów biorących udział w wirtualnym przedstawieniu „Sen nocy letniej” Williama Szekspira i wyprodukowanym wystawionym przez The Seeing Place. Weronika Woźniak grająca Lysandera znajduje się w lewym dolnym rogu / Foto: ERIN CRONICAN/THE SEEING PLACE

OD TEATRU DO FILMU
Weronika Woźniak współpracuje także z The Evening Crane Theatre. Prowadzi go pisarz Michael Seebold, który tworząc swoje przedstawienia inspiruje się lordem Byronem oraz Edgarem Allanem Poe, przez co mają one gotycki klimat.

„Już po premierze ‚Snu nocy letniej’ w The Seeing Place Theatre, kręciłam z The Evening Crane Theatre przedstawienia internetowe m.in. ‚The Four Seasons’ oraz ‚The Spyglass Seven'” – opowiada nasza rozmówczyni.

Spektakl „The Spyglass Seven”, w którym polska aktorka gra Virginię Clemm Poe zostanie pokazany w wersji filmowej na International Edgar Allan Poe Festival w Baltimore.

„Kręciliśmy to we wspaniałym miejscu, w The Bardavon Opera House w Poughkeepsie, w jednej z najstarszych, działających od 1869 r., oper na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych” – mówi Weronika, uzupełniając, że dla wszystkich zaszczytem była praca w tym miejscu, w którym w przeszłości występowało wielu wspaniałych artystów. Mimo pojawienia się w jej karierze elementu filmowego, nie zamierza ona zdradzać dla niego teatru.

„Dla wielu aktorów praca ta zaczyna się od teatru, ale nie każdy przy nim zostaje. Dla mnie scena teatralna jest bardziej prawdziwa niż kamera. Nie przyzwyczaiłam się jeszcze do filmu, mimo że od czasu do czasu występuję przed kamerą” – mówi Weronika.

Po raz pierwszy zagrała w filmie będąc jeszcze w szkole. Dostała wówczas rolę w „Lost in the wind” (reż. Dan Linh Nguyen Phan), który został zakwalifikowany na Cannes Film Festival Short Film Corner. Pojawiała się także w różnych krótkometrażowych filmach, ale jednak bardziej pociągał ją teatr i do dzisiaj pozostała mu wierna.

„W teatrze jest coś co daje życie, i jest to bardziej prawdziwe niż w filmie. To jest zupełnie inny typ aktorstwa, dający poczucie świadomości swojego ciała, partnerów na scenie, światła i publiczności. Natomiast film daje mniejsze pole do popisu. Teatr daje aktorowi większą wolność i swobodę działania. W filmie ta wolność jest w pewnym stopniu kontrolowana – stwierdza nasza rozmówczyni. – Być dobrym aktorem filmowym wcale nie oznacza, że dobrze się gra, tylko że potrafi się sprostać ograniczeniom wynikającym z obecności kamery. Natomiast teatr jest miejscem, w którym zdobywa się pewną bazę doświadczeń pozwalającą później aktorowi robić wszystko. Musi on jednak być prawdziwym, potrafić się w pełni otworzyć, poczuć fizyczną wolność, mieć zdolność do improwizacji, ale i słuchania. I to jest to czego uczy nas teatr, i bez czego nie ma prawdziwego aktorstwa” – wyjaśnia Weronika. Nie wyklucza ona jednak udziału w filmach, lecz odkłada to na później.

Niedawno zagrała również w teledysku amerykańsko-jamajskiego piosenkarza Majora Lazera, który podczas pandemii kręcił wideoklip do swojej najnowszej piosenki „Lay Your Head On Me”.

Weronika Woźniak jako Mrs. Bagatelle w „Detective Story”, przedstawieniu wystawionym w The Heights Players / Foto: HEIGHTS PLAYERS

POLSKI INSTYTUT TEATRALNY
Weronika Woźniak, od około roku działa również w Polskim Instytucie Teatralnym, prowadzonym przez Izabellę Laskowską.

„Zaangażowałam się w jego działalność, ponieważ działając w teatrach amerykańskich bardzo brakowało mi polskiej kultury. Dzięki współpracy z  Polskim Instytutem Teatralnym poczułam, że mój język ojczysty znów dobrze brzmi, ponieważ przez kilka lat, poza krótkimi spotkaniami z rodziną, rozmawiałam tylko po angielsku. Czułam, że mi go bardzo brakuje, oraz że zaczynają mi uciekać słowa – wyjaśnia nasza rozmówczyni. – Gdy zobaczyłam tekst ‚Pchły Szachrajki’ Jana Brzechwy, a to było moje pierwsze przedstawienie w Polskim Instytucie Teatralnym, to ogromne się wzruszyłam” – zdradza Weronika.

Bardzo jej się spodobała idea teatru edukacyjnego przeznaczonego dla dzieci i młodej polsko-amerykańskiej generacji, która nie ma zbyt częstego kontaktu z naszą mową.

„Nauka języka polskiego to jest nasza misja, którą staramy się wypełniać. Uważam, że jest to niesamowicie ważne, tym bardziej, że miałam okazję zobaczyć jak dzieci, które nie mówiły dobrze po polsku, pamiętały nazwy postaci, interesowały się rekwizytami, itd. To, czego czasem rodzice nie są w stanie przekazać swoim dzieciom, my poprzez teatr robimy to w ciągu godziny” – zaznacza z dumą Woźniak. Dodaje, że nie może się doczekać kiedy polonijne szkoły zostaną otwarte, by znów móc zagrać dla najmłodszych.

Weronika brała także udział w przedstawieniu „Na wyspach Bergamutach” wystawianym przez Polski Instytut Teatralny, z którym obecnie przygotowuje spektakl dla dorosłych „Bobkowski Project”. Będą w niego także zaangażowani polscy aktorzy mieszkający poza granicami naszego kraju.

Jednym z marzeń Weroniki Woźniak jest stworzenie serii krótkometrażowych filmów związanych z przebywającymi na emigracji kobietami z różnych stron świata / Foto: ARCHIWUM WERONIKI WOŹNIAK

PLANY I MARZENIA
Jednym z marzeń Weroniki Woźniak jest stworzenie własnego materiału, którym ma być seria krótkometrażowych filmów związanych z przebywającymi na emigracji kobietami z różnych stron świata.

„Mają to być współczesne historie inspirowane prawdziwymi wydarzeniami, które bardzo mnie poruszyły” – zdradza nasza rozmówczyni. Dodaje, że chce opowiadać różne historie nie tylko poprzez swoją grę aktorską, ale także chce sama je tworzyć, a te filmy mają być tego początkiem.

Weronika Woźniak marzy także o możliwości gry zarówno w teatrze, jak i w filmach, lecz nie stacjonarnie w jednym miejscu, tylko w różnych rejonach świata.

„Chciałabym kiedyś móc podróżować z moim aktorstwem i mieć pod tym względem całkowitą wolność. Chciałabym pojawić się w filmie np. w Stanach Zjednoczonych i zaraz po tym zagrać jakąś rolę w teatrze w Polsce. Oczywiście myślę też i otwarta jestem na inne kraje, co wiąże się z nauką języków, ale na to jestem gotowa” – podkreśla młoda aktorka. Obecnie uczy się języka hiszpańskiego, opanowała już angielski, zna trochę włoskiego i niebawem zaczyna naukę chińskiego.

Poza tym planuje napisanie monodramu na temat jednej z jej ulubionych polskich poetek, którą jest Halina Poświatowska. Sama także pisze wiersze, a jej twórczość została zaprezentowana rok temu podczas konkursu poetyckiego w Warszawie.