Termin rejestracji wyborców upływa 23 maja

264
EPA-EFE/OLIVIER HOSLET
„W Stanach Zjednoczonych mieszka kilka milionów Polaków. Tymczasem w ostatnich wyborach do polskiego Sejmu i Senatu wzięło udział mniej niż 30 tys. Niewiele. A każdy głos naprawdę ma znaczenie” – uważa Dariusz Zawiślak, współtwórca portalu Wybory.us, gdzie można znaleźć obszerne informacje dotyczące zbliżającego się głosowania do Parlamentu Europejskiego. W USA przeprowadzone ono zostanie w sobotę, 25 maja.

„Wcześniej należy się zarejestrować. Termin upływa w czwartek, 23 maja” – mówi w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” Dariusz Zawiślak. Można to zrobić poprzez stronę internetową ewybory.msz.gov.pl, telefonicznie – dzwoniąc do właściwej placówki konsularnej – lub osobiście. „Numer do nowojorskiego konsulatu, pod który mogą zadzwonić mieszkańcy między innymi Nowego Jorku, New Jersey i Connecticut, to (646) 237-2112. Ale jeśli w czasie wyborów będzie się na przykład w Chicago, to warto od razu tam się zarejestrować. Numer telefonu, pod którym można to zrobić, to (312) 337-8166 wew. 224. Podczas rejestracji wybieramy komisję obwodową, w której planujemy oddać głos. W przypadku, kiedy po rejestracji do spisu wyborców okaże się, że będziemy w innym regionie, bo na przykład wydarzył nam się pilny wyjazd, to właściwy konsul może wydać zaświadczenie i z nim możemy wybrać się na głosowanie w innym miejscu” – tłumaczy Dariusz Zawiślak.

POLSKA NIE JEST ZAWIESZONA W KOSMOSIE

Polonia w USA ma do wyboru 16 obwodowych komisji wyborczych. W Nowym Jorku głosowanie do Parlamentu Europejskiego odbędzie się w Konsulacie Generalnym RP na Manhattanie (numer komisji 134). Do poniedziałku, 13 maja, zarejestrowało się tu ponad 270 osób. Kolejnym miejscem jest Centrum Polsko-Słowiańskie na Greenpoincie (numer komisji 135). Tam chęć wzięcia udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego wyraziło, do 13 maja, ponad 300 osób. Polonia mieszkająca w New Jersey może zagłosować w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Passaic, a w Connecticut – w New Britan, w Haller Post. W tych dwóch miejscach, do 13 maja, zarejestrowało się w sumie ponad 270 osób. Natomiast we wszystkich 16 obwodowych komisjach, do 13 maja – niewiele ponad 2 tys. wyborców. Najwięcej w komisji na Greenpoincie. Najmniej w Saint Louis – 20 osób.

„Mam nadzieję, że te liczby będą z dnia na dzień wyższe. Jesteśmy potężną diasporą i warto, byśmy licznie brali udział we wszelkich wyborach. Nie zgadzam się też z opinią, że będąc za granicą, nie powinno się w ten sposób decydować o sprawach Polski – mówi Dariusz Zawiślak. – Polska nie jest krajem, który jest zawieszony w kosmosie i nie ma żadnych sąsiadów czy wpływu na ogólnoświatową politykę. Poprzez naszych przedstawicieli także do Parlamentu Europejskiego kształtują się nasze relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Jak największe zaangażowanie Polonii przyczyni się do mądrego wyboru” – uważa nasz rozmówca.

WIELKI PRZYWILEJ WOLNOŚCI

Prawa wyborcze nie zależą od miejsca zamieszkania. Jedynym kryterium jest posiadanie obywatelstwa polskiego. Natomiast przed każdymi wyborami pojawiają się głosy, że Polonia nie powinna brać udziału w głosowaniach dotyczących Polski. Wiele takich opinii można przeczytać na różnych forach, także polonijnych. „Nie mam pojęcia, jak ktoś, kto od 15 czy 20 lat mieszka za granicą, może mieć wpływ na wydarzenia w Polsce. Wielu emigrantów nie ma tak naprawdę pojęcia, co się dzieje w kraju, jak się żyje. Wiem to po sobie. Dlatego nie głosuję” – twierdzi Michał z New Jersey. Podobnego zdania jest Michalina z Chicago, która mówi: „Wielu moich znajomych głosuje tylko po to, by ‚zemścić’ się na komunistach, którzy zrobili im jakąś tam krzywdę. Umówmy się, skoro mogli wyjechać do USA i tutaj sobie całkiem fajnie żyją, to aż taka krzywda to nie jest. A tak poważniej, myślę, że osoby, które osiedliły się za granicą co najmniej 10 lat przed wyborami, nie jest ważne, jakimi, powinny automatycznie tracić prawo wyborcze”.

Są oczywiście też Polonusi, którzy z taką opinią się nie zgadzają. Jolanta wyemigrowała do Nowego Jorku w latach 90. Doskonale pamięta czasy tzw. komuny i brak wolnych wyborów. To, że może głosować, uważa za wielki przywilej wolności. „Nie do końca rozumiem głosy na ‚nie’. Przecież nawet w Polsce są wyborcy, którzy nie głosują odpowiedzialnie, tylko na złość, na przykład sąsiadowi. Nie znają nawet programów konkretnych partii politycznych czy kandydatów. Natomiast myślę, że sporo z nas tu, w USA, uważnie śledzi poczynania polityków i głosuje zgodnie ze swoim sumieniem, i przekonaniem, że tak jak wybierzemy, będzie najlepiej dla przyszłości Polski. Poza tym planujemy razem z mężem emeryturę w Polsce, więc głosując, wybieramy przyszłość także dla siebie” – twierdzi Jolanta.

Czynne prawo do głosowania w wyborach do europarlamentu ma każdy obywatel Polski, który najpóźniej w dniu głosowania ukończył 18. rok życia. W Polsce wybory odbędą się 26 maja. W Stanach Zjednoczonych – dzień wcześniej. Lokale wyborcze będą czynne od godz. 7 rano do godz. 21.
„Po raz pierwszy w tym roku nie ma możliwości głosowania korespondencyjnego. To spore utrudnienie, bo wielu Polaków będzie musiało spędzić w podróży nawet kilka godzin, by oddać głos. To może zniechęcić. Zagłosować można wyłącznie osobiście” – podkreśla Dariusz Zawiślak. Przypomina też o ważnym paszporcie, który jest niezbędny do dokonania rejestracji w spisie wyborców. Należy też znać swój numer PESEL.

OKRĘG WARSZAWSKI

Polonia będzie wybierać spośród kandydatów w 4. okręgu wyborczym, czyli obejmującym Warszawę oraz kilka powiatów, w tym nowodworski, pruszkowski i wołomiński. Na liście każdego komitetu wyborczego jest 10 kandydatów. W sumie – 70 nazwisk z 7 ugrupowań: Konfederacja Korwin, Braun, Liroy, Narodowcy; Wiosna Roberta Biedronia; Koalicja Europejska PO, PSL, SLD, Nowoczesna i Zieloni; Prawo i Sprawiedliwość; Lewica Razem – Partia Razem, Unia Pracy, RSS; Kukiz’15; Polska Fair Play Bezpartyjni Gwiazdowski. Z 4. okręgu wyborczego, wybranych zostanie 5 europosłów. W sumie w ławach Parlamentu Europejskiego zasiądzie 52 posłów z Polski. Głosowanie odbywa się co 5 lat.