Tiger Woods współodpowiedzialny za śmierć barmana?

195
EPA-EFE/ERIK S. LESSER
Rodzice 24-letniego barmana, który był zatrudniony w restauracji znanego sportowca na Florydzie, oskarżają Woodsa o śmierć swojego syna. 24-latek miał mieć po pracy serwowany alkohol, a później wsiadł za kierownicę i spowodował śmiertelny wypadek.

Jego rodzice uważają, że Tiger Woods, jako właściciel restauracji, jest współwinny zachowaniu innych pracowników, którzy podali 24-latkowi za dużo alkoholu. I to pomimo tego, że – jak twierdzą rodzice – koledzy z pracy wiedzieli, że 24-latek zmaga się z alkoholizmem. W pozwie można przeczytać, że „zignorowano chorobę jednego z pracowników podając mu spore ilości alkoholu. To z kolei doprowadziło do tego, że był pijany. Mimo to nikt nie powstrzymał młodego mężczyzny przed prowadzeniem samochodu. Finał okazał się tragiczny”.

Do zdarzenia doszło w grudniu ub. roku. Nicholas F. Immesberger skończył swoją zmianę za barem o godz. 3 ppoł. Mimo to został w pracy, gdzie pił alkohol przez trzy godziny. Następnie wsiadł do samochodu i wracając do domu spowodował wypadek, w którym zginął. Jak twierdzą rodzice mężczyzny, wszyscy w restauracji Woodsa, łącznie ze sportowcem wiedzieli, że Nicholas borykał się z problemem alkoholowym, co więcej, w listopadzie także miał spowodować wypadek będąc pod wpływem alkoholu. Ponieważ Tiger Woods jest właścicielem restauracji, w której 24-latek spożywał alkohol, tuż przed tragedią, jest – według oskarżycieli – „bezpośrednio odpowiedzialny za swoich pracowników i menadżerów, a ci z kolei ignorując chorobę Nicholasa serwowali mu alkohol”.