Tragedia w Chicago. Polak zastrzelił pięć osób

1738

66-letni Krzysztof Marek został oskarżony o zastrzelenie pięciu sąsiadów, w tym swojej rodaczki. Tragedia rozegrała się w sobotę, 12 października, w bydynku, w którym mieszkał mężczyzna. Na rozprawie Marek nie okazywał praktycznie żadnych emocji. Sędzia nazwał go “diabłem na sterydach”.

Krzysztof Marek usłyszał zarzuty zabójstwa pierwszego stopnia. Nie będzie mógł opuścić aresztu za kaucją. Przyczyny, które miałyby skłonić 66-latka do popełnienia zbrodni nie są znane. Jednak śledczy znaleźli na drzwiach jego mieszkania notatki w języku polskim. “Bez litości. Pamiętaj cokolwiek ci zrobią, to ty panujesz nad sytuacją. Nie oni. Wystarczy tego. Muszą za to zapłacić”. Z kolei na innej kartce można przeczytać: Jutro. Bez litości. Bez głupiego wahania. Pamiętaj kim jesteś, pamiętaj co to gó*** robi z tobą. Wystarczy”. 

Do tragicznego zdarzenia doszło w sobotę. Jak ustalili śledczy Polak wszedł do mieszkania, w którym znajdowały się cztery osoby, jedzące obiad w kuchni i zaczął do nich strzelać. Ofiary to 43-letnia Tsvetanka Kostadinova i jej mąż Ivaylo Popow, także 43-letni oraz 61-letni David Hanik i jego partnerka 65-letnia Iskra Popova. Piętro wyżej w mieszkaniu przebywała 53-letnia Polka, Jolanta Topolska i jej syn Jakub. Gdy usłyszeli strzały, mężczyzna wyszedł na zewnątrz sprawdzić co się dzieje. Nie zamknął za sobą drzwi. W tym czasie do mieszkania kobiety wszedł Krzysztof Marek. Strzelił jej w brzuch. Kobieta zdołała jeszcze wyjść na zewnątrz tylnymi drzwiami i zejść po schodach na drugie piętro. 66-latek poszedł za nią i strzelił jej w tył głowy. Następnie wrócił do swojego mieszkania, odłożył pistolet i wyszedł na zewnątrz. Tam zobaczył interweniujących policjantów. Jak gdyby nigdy nic zwrócił się do nich mówiąc, że to on jego szukają i przyznał, że dokonał zbrodni. Polka została w stanie krytycznym przewieziona do szpitala. Jej życia nie udało się uratować.   

W mieszkaniu 66-latka śledczy znaleźli kartki na których wypisane były “problemy z sąsiadami”. Krzysztof Marek mieszkał w budynku od 25 lat. Pracował jako kierowca ciężarówki. Ma troje dorosłych dzieci i sześć wnuków. Dwa miesiące przed tragedią policjanci byli wezwani na interwencję przez Polkę, jedną z ofiar mężczyzny. Miał dokonać napaści na jej syna i uderzyć go w twarz. 66-latek nie został jednak aresztowany. Także inni sąsiedzi twierdzą, że zachowanie Marka było agresywne i niestabilne. Mieszkająca w sąsiedztwie zastrzelonej Polki, Ewa Zielińska powiedziała w rozmowie z “Chicago Sun Times”, że 66-latek nie odpowiadał na pozdrowienia, a jego spojrzenie było “przerażające”. – To było tak, jakby cały czas był o coś zły” – twiedzi kobieta. Z akt sądowych wynika, że sytuacja finansowa Krzysztofa marka, pogorszyła się w ostatnich latach. Miał długi między innymi na kartach kredytowych i w urzędzie podatkowym. Stracił mieszkanie. Jego emerytura miała wynosić mniej niż 1400 dol. miesięcznie. W internecie, na portalu GoFundMe ruszyła zbiórka na organizację pogrzebu oraz przesłanie prochów do Polski Jolanty Topolskiej. “Nie uda nam się wrócić Joli życia, ale możemy pokazać, solidarność w tych trudnych chwilach dla jej rodziny” – piszą przyjaciele ofiary.