Tragiczny wypadek podczas wakacji

366

Rodzinne wakacje zamieniły się w koszmar, po tym jak 18-miesięczna dziewczynka spadła z wysokości 11. piętra statku wycieczkowego. Dramat rozegrał się w Portoryko, gdzie cumował Royal Caribbean. Początkowo mówiono, że dziecko wyślizgnęło się dziadkowi z rąk, gdy wystawił je za okno. 

Rodzina przeczy tej wersji zdarzeń. Jak poinformował ich adwokat, dziadek faktycznie opiekował się dziewczynką i bawił się z nią na placu zabaw znajdującym się na 11. piętrze wycieczkowca. W pewnym momencie dziecko miało dać znać, że chce dotknąć rączką szyby, tak jak to robiło podczas meczów hokeja starszego brata. „Dziadek myśląc, że każde okno pomieszczenia jest zamknięte, podszedł do jednego z nich. Nie zdawał sobie sprawy, że przy tym, przy którym stanął, akurat okno było otwarte. Dziecko wypadło w ciągu sekundy z rąk spadło na beton” – twierdzi adwokat Michael Winkleman.  Podczas konferencji prasowej prawnik pytał właścicieli wycieczkowca dlaczego jedno z okien było otwarte w miejscu, gdzie dzieci powinny czuć się bezpiecznie. „Powinien pojawić się znak, jakieś ostrzeżenie, cokolwiek” – zwracał uwagę Winkleman. Dziadek dziewczynki został objęty śledztwem. Szef firmy, w której jest zatrudniony twierdzi, że jest to modelowy pracownik, także sąsiedzi mówią o mężczyźnie w samych superlatywach. „Doszło do potwornej tragedii, która nigdy nie powinna się zdarzyć. Najbliżsi dziewczynki są w strasznym stanie, trudno powiedzieć czy kiedykolwiek otrząsną się z tego koszmaru” – mówią znajomy rodziny.