Ulicami Warszawy przeszedł Marsz Pileckiego w 71. rocznicę jego śmierci

132
To jeden z elementów uroczystości 71. rocznicy śmierci rotmistrza.
Trasa Marszu wiodła od pomnika Mikołaja Kopernika na Krakowskim Przedmieściu do dawnego więzienia na Rakowieckiej. Tutaj 25 maja 1948 roku komunistyczni zbrodniarze strzałem w tył głowy zamordowali Witolda Pileckiego – współzałożyciela Tajnej Armii Polskiej, żołnierza Armii Krajowej, więźnia i organizatora ruchu oporu w KL Auschwitz.

Uczestnicy Marszu podkreślali, że biorą w nim udział, ponieważ chcą oddać hołd wyjątkowemu żołnierzowi i patriocie. Rotmistrza Pileckiego uważają za ikonę patriotyzmu i symbol walki o niepodległość Polski. Podkreślali jego oddanie ojczyźnie i innym ludziom. „Wielki człowiek, o wielkim sercu, skromny. Pokazał poświęcenie, to, że człowiek potrafi wiele znieść wbrew przeciwnościom. Przyszedłem, aby go uczcić, oddać hołd wielkiemu Polakowi” – mówił jeden z uczestników Marszu. 

Wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, który objął marsz patronatem, dziękował organizatorom i uczestnikom wydarzenia. Wyraził radość, że młodzi Polacy tak chętnie angażują się w przypominanie tej niezwykłej postaci. Jak mówił, „to oni nieśli tę pamięć, gdy nie wszystkim było z tym po drodze”. Zwracając się do organizatorów, wicepremier mówił, że od 2011 roku regularnie „dają świadectwo waszego przywiązania do Polski, naszej historii, naszych bohaterów, wśród których Witold Pilecki zajmuje szczególne miejsce”. Wicepremier Gliński podkreślał niezwykłe zasługi rotmistrza Pileckiego w walce o niepodległość Polski, a także niezwykłą odwagę, która pchnęła go do pójścia na ochotnika do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. 

Wicepremier dodał, że warto także stawiać Witolda Pileckiego jako przykład człowieka, który potrafił łączyć ponad podziałami politycznymi. Jak mówił, symbolicznym przykładem jego niezwykłych zdolności współpracy z ludźmi z różnych nurtów ideowych było zaangażowanie do działającej wewnątrz Auschwitz konspiracji zarówno przedwojennego socjalisty Stanisława Dubois, jak i przywódcy Obozu Narodowo-Radykalnego oraz Młodzieży Wszechpolskiej – Jana Mosdorfa. „Musimy przypominać heroiczną postawę niezłomnego rotmistrza, który ukochał ojczyznę ponad wszystko” – podkreślił Piotr Gliński. 

Na zakończenie Marszu, dziękując jego uczestnikom za udział, organizator wydarzenia Mateusz Luśnia odczytał przesłanie Witold Pileckiego. Rotmistrz zostawił je po ucieczce z obozu w Auschwitz w rozmowie ze swoimi dziećmi. „Kochajcie ojczystą ziemię, kochajcie swoją świętą wiarę i tradycję własnego narodu, wyrośnijcie na ludzi honoru – zawsze wierni uznanym przez siebie najwyższym wartościom, którym trzeba służyć całym swoim życiem” – mówił przed laty Witold Pilecki.

Trwające cały dzień uroczystości uświetniła także inscenizacja obrony i zdobycia powstańczej reduty na warszawskiej Woli. W szeregach oddziału „Chrobry II” walczył, a potem dowodził nim właśnie rotmistrz Pilecki. 
Rekonstrukcję można było obejrzeć na terenie dawnego więzienia przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie, gdzie obecnie znajduje się Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Jak mówił jego dyrektor, Jacek Pawłowicz, obrona reduty była nierozerwalnym elementem życia rotmistrza Pileckiego. Jako żołnierz Armii Krajowej skierowany do działalności w organizacji „NIE” miał zakaz udziału w Powstaniu Warszawskim, ale kiedy wybuchło, ukrył swój stopień wojskowy i przydział i dołączył jako szeregowy żołnierz do zgrupowania „Chrobry II”. Gdy jego oficerowie w walce zginęli lub zostali ranni, Witold Pilecki ujawnił swoją tożsamość. „Był nieprawdopodobnie dzielnym oficerem i żołnierzem” – podkreślił Jacek Pawłowicz. 

Budynek, który Witold Pilecki z żołnierzami zdobył w czasie Powstania Warszawskiego, nazywany Redutą Witolda, bronił się do końca walk. Rotmistrz i siedmiu jego żołnierzy zeszli z posterunku 5 października 1944 roku, po kapitulacji Powstania. 

Córka rotmistrza Witolda Pileckiego – Zofia wspomina, że jej ojciec był wspaniałym człowiekiem i ojcem. Podczas uroczystości w tworzonym w byłym więzieniu na Rakowieckiej Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, Zofia Pilecka-Optułowicz wspominała, że jej ojciec był wyjątkowo wrażliwym człowiekiem. Podkreśliła, że uczył ją i brata „wszystkiego, co jest najważniejsze w życiu – a więc prawda, odpowiedzialność za słowo, wielki szacunek dla przyrody – tego, że wszystko, co rośnie ma sens istnienia”. „Nie wiem, czy on wiedział, co go czeka i jakie będą jego losy” – dodała córka rotmistrza.

Witold Pilecki to symbol niezłomnej walki o niepodległość Polski. Żołnierz wojny o niepodległość 1920 roku i wojny obronnej 1939 roku, konspirator, mąż i ojciec, społecznik.  W czasie II wojny Witold Pilecki jako żołnierz Tajnej Armii Polskiej na ochotnika poszedł do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie spędził blisko 3 lata, sporządzając między innymi raporty dotyczące niemieckich zbrodni i tworząc tajny Związek Organizacji Wojskowej. Po ucieczce z KL Auschwitz walczył w Powstaniu Warszawskim. Po zakończeniu wojny, jako żołnierz 2. Korpusu Polskiego, na polecenie generała Andersa zorganizował w komunistycznej Polsce siatkę wywiadowczą na rzecz rządu w Londynie.  

Komuniści aresztowali Witolda Pileckiego w maju 1947 roku, osadzili w więzieniu na Rakowieckiej, poddali brutalnemu śledztwu i zamordowali strzałem w tył głowy. Jego szczątki do dziś nie zostały odnalezione.