Urodziny współczesnego Mojżesza

Ojciec Łucjan Królikowski skończył 100 lat

4
O. Łucjan Królikowski jest obecnie najstarszym franciszkaninem na świecie / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZENNIK

Była uroczysta msza św., okolicznościowy bankiet oraz gratulacje i życzenia od setek osób, w tym także sierot, które przeżyły gehennę wojenną i zesłanie na Sybir. Było również niejednokrotnie odśpiewane "Happy Birthday" oraz "200 lat", bowiem jubilat – ojciec Łucjan Królikowski – obchodził setne urodziny. Najstarszy obecnie na świecie franciszkanin przy okazji niecodziennej uroczystości otrzymał Złotą Odznakę Honorową za zasługi dla Związku Sybiraków.

Wypełnione po brzegi bazylika św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Chicopee w stanie Massachusetts oraz aula działającej przy niej szkoły są dowodem wielkiego szacunku i sympatii dla polskiego zakonnika, którego życie i postawa mogą być nie tylko wzorem do naśladowania, ale nawet gotowym scenariuszem na film.

Powód, który przyciągnął do świątyni ludzi nie tylko z miasteczka, w którym się znajduje, ale także z różnych stanów, a nawet z Kanady i Polski, też był wyjątkowy – setne urodziny kapłana, który całe swoje życie poświęcił Bogu oraz drugiemu człowiekowi. Poświęcił je dla wiary i ratowania ludzi, i to nie tylko w wymiarze duchowym, ale również fizycznym – podobnie jak jego nauczyciel, św. Maksymilian Maria Kolbe, z którym spotkał się klasztorze w Niepokalanowie.

O. Łucjan Królikowski jest tak wyjątkową osobą, że podczas mszy św. został nawet porównany do Mojżesza. A to wszystko przez swoją postawę i poświęcenie oraz okazywaną miłość i dobroć, mimo że podczas swojego życia przeszedł wiele trudnych momentów i tragicznych wydarzeń. Przeżył wojnę, zesłanie na Sybir, żołnierską tułaczkę, ale przede wszystkich uratował ponad 150 sierot, zapewniając im opiekę oraz spokojne życie w Kanadzie.

Jubileuszową mszę św. związaną z setnymi urodzinami o. Łucjana Królikowskiego celebrował o. James McCurry, prowincjał Prowincji Our Lady of Angels, wraz z wieloma księżmi i zakonnikami / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZENNIK

JUBILEUSZOWE NABOŻEŃSTWO
„Rozpoczynając dzisiejszą homilię mam dylemat. Z roku na rok, celebrując urodziny o. Łucjana, przyzwyczailiśmy się do tego, że zawsze śpiewaliśmy mu polskie ‚Sto lat’. Ojcze Łucjanie, teraz, kiedy przeżyłeś 100 lat, co możemy zaśpiewać? Dwieście lat? Obyś żył dwieście lat! Dlaczego nie? Nie możemy ograniczać Opatrzności Bożej” – rozpoczął swoje kazanie o. James McCurry, prowincjał franciszkańskiego zgromadzenia Our Lady of Angels, będący zarazem głównym celebransem podczas jubileuszowej mszy św. odprawionej w bazylice św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Chicopee, MA, w sobotę, 7 września, dokładnie w dniu setnych urodzin o. Łucjana Królikowskiego.

Prócz mnóstwa wiernych wypełniających świątynię wzięło w niej udział wielu księży, zakonników i sióstr zakonnych, a także goście specjalni. Wśród nich konsul generalny Maciej Golubiewski, Wielki Marszałek Parady Pułaskiego 2019 Dariusz Barcikowski, pełniący także funkcję konsula honorowego RP w Hartford, CT, oraz zwierzchnicy różnych prowincji Zakonu Braci Mniejszych, do którego należy o. Łucjan. Byli to o. Michael Zielke, prowincjał z Chicago, a także o. Marian Gołąb, minister prowincjalny z Krakowa, oraz jego poprzednik o. Jarosław Zachariasz, którzy podczas mszy św. pełnili jednocześnie rolę koncelebransów. W urodzinowym nabożeństwie uczestniczyli także harcerze, weterani z pocztami sztandarowymi oraz sybiracy, wśród których były także osoby uratowane i przygarnięte 70 lat temu przez polskiego zakonnika.

O. Łucjan Królikowski (w środku) z gośćmi honorowymi i członkami pocztu sztandarowego / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZENNIK

W swojej mowie o. James McCurry zwrócił uwagę na życie, działalność i posługę o. Łucjana Królikowskiego, wspominał czas, jaki spędził w seminarium w Niepokalanowie pod opieką św. Maksymiliana Marii Kolbego. Opowiedział nawet o ich wspólnym zdjęciu, i uśmiechu, jaki miał wówczas jubilat, a który do dziś jest „jego znakiem rozpoznawczym i symbolem franciszkańskiej radości pomimo wszelkiego cierpienia, bólu i udręk życia”. Celebrans przybliżył również zesłańczy i wojenny okres życia o. Łucjana oraz pomoc, jaką świadczył sybirakom i sierotom, które spotkał w obozach w Tanzanii, a także późniejsze kanadyjskie i amerykańskie życie jubilata.

„Dziękujemy Bogu za twoje 100 lat. Dziękujemy Bogu za stokrotne błogosławieństwa, którymi nas dzięki tobie obdarzył. Byłeś dla nas wszystkich jak Mojżesz – prowadząc nas swoim seraficznym uśmiechem – i wskazując nam Królestwo Boże, jako ostateczną ziemię obiecaną – podkreślał o. James McCurry. – Dodam, że Mojżesz miał 120 lat. Obyś go przewyższył! Dwieście lat! W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” – zakończył kapłan, po czym wszyscy wierni wstali i przez długi czas bili brawo.

Podczas uroczystej mszy św. został również odczytany list wystosowany do szacownego jubilata przez prezydenta Andrzeja Dudę, w którym złożył on o. Łucjanowi najserdeczniejsze gratulacje, życzenia i wyrazy wdzięczności za wszystko, czego dokonał, służąc Bogu, ojczyźnie i bliźnim.

„Życiowa droga ojca jest pod każdym względem imponująca. Składają się na nią wyjątkowe wydarzenia. Niezwykła działalność i odwaga, a także tułaczy los, który był udziałem tak wielu naszych rodaków w ostatnim stuleciu. Przede wszystkim jednak droga ta naznaczona jest dobrem, które wyświadczał i wciąż wyświadcza ojciec wszystkim napotkanym osobom – stwierdził w liście polski przywódca. Wspominał też żołnierzy gen. Władysława Andersa, którym o. Łucjan Królikowski – jako kapelan wojskowy – dodawał otuchy, a także polskie dzieci z obozów w Tanzanii, dla których franciszkanin stał się opiekunem.

Prezydent Duda zwrócił także uwagę na współczesną Polonię zamieszkującą Kanadę i Stany Zjednoczone, dla której jubilat ciągle jest duchownym przewodnikiem.

„Dziś w tym szczególnym dniu pragnę za całe dobro wyświadczone naszym rodakom w różnych zakątkach świata bardzo gorąco podziękować – zapewniał prezydent. – Dziękuję za bohaterstwo, niestrudzoną służbę i miłość do ojczyzny, której pozostaje ojciec wierny przez całe swoje życie”.

O. Marian Gołąb (z lewej) wręczył o. Łucjanowi kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZENNIK

WSPÓLNE ŚWIĘTOWANIE
Bezpośrednio po zakończeniu mszy św. w auli szkoły działającej przy bazylice św. Stanisława Biskupa i Męczennika odbył się urodzinowy bankiet, w którym wzięło udział ponad 450 osób. Był także przedstawiciel rodziny o. Łucjana Królikowskiego z Polski – Patryk Omieczyński z Nowego Kramska, miejscowości, w której urodził się franciszkanin. Podczas uroczystego bankietu, który prowadziła Ewa Konarzewska, były życzenia i gratulacje, śpiewy urodzinowych pieśni m.in.: „200 lat” i „Życzymy, życzymy” oraz wspólne zdjęcia z jubilatem. Nie zabrakło okolicznościowych wystąpień.

Jako pierwszy głos zabrał konsul generalny Maciej Golubiewski, który podkreślił radość, że mógł spędzić czas w towarzystwie osoby, będącej „uosobieniem wszelkich cnót, jakie można sobie wyobrazić”. Życzył kapłanowi świętującemu setne urodziny kolejnych wielu lat w zdrowiu. Poinformował także, że podobne życzenia przesyłają mu: prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki i cały korpus dyplomatyczny. Na zakończenie przedstawiciel polskiego rządu zaprosił o. Łucjana na spotkanie Polonii z prezydentem Andrzejem Dudą w New Britain, w niedzielę, 22 września, podczas którego jubilatowi zostanie wręczone odznaczenie państwowe.

W urodzinowej uroczystości uczestniczył przedstawiciel rodziny z Polski – Patryk Omieczyński z Nowego Kramska. Jego babcia była kuzynką o. Łucjana

Głos zabrał również o. Marian Gołąb, przewodniczący prowincji św. Antoniego z Padwy i bł. Jakuba Strzemię Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych w Krakowie. Wyraził wdzięczność Bogu za życie o. Łucjana, jego ofiarność i oddanie innym ludziom, a także podkreślił podziw dla jubilata za jego postawę i patriotyzm, jakim wykazał się podczas wojny oraz po jej zakończeniu. Podkreślił, że jubilat jest wzorem dla innych oraz przykładem do naśladowania.

„Dzisiaj w Kościele wiele mówi się o kryzysie kapłaństwa. Istnieją przykłady niewierności religijnej i skandale z udziałem duchowieństwa podawane do publicznej wiadomości. W wielu mediach i umysłach ludzi koloratka stała się symbolem krzywdy wyrządzonej dzieciom. W tym dramatycznym kontekście możemy i powinniśmy dziś pokazać światu przykład kogoś, kto wypełnił swoje powołanie w najgłębszym znaczeniu tego słowa, który stał się dla wielu młodych ludzi prawdziwym ojcem i prawdziwym darem” – powiedział o. Marian Gołąb. Przekazał on jubilatowi kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej oraz specjalną, jubileuszową edycję czterech książek napisanych przez o. Łucjana Królikowskiego i wznowionych przez Wydawnictwo Franciszkanów Bratni Zew. Zestaw ten zawiera: „Skradzione dzieciństwo. Polskie dzieci na tułaczym szlaku 1939-1950”, „Pamiętnik sybiraka i tułacza”, „Miłość mi wszystko wyjaśniła” oraz „Abba – Ojcze! Przemyślenia sybiraka i tułacza”.

Podczas bankietu o. Łucjan otrzymał także Złotą Odznakę Honorową za zasługi dla Związku Sybiraków. Wyróżnienie to zostało mu przyznane decyzją prezesa Zarządu Głównego Związku Sybiraków i wręczone przez jego członkinię Helenę Knapczyk, która jest także naczelną prezeską na Stany Zjednoczone i Kanadę Korpusu Pomocniczego Pań.

Jak każe tradycja świętowania urodzin, na salę wniesiono tort – mający kształt liczby 100 – którego pierwszy kawałek odkroił i skosztował o. Łucjan. A później rozpoczęła się część artystyczna, na którą złożyły się piosenki patriotyczne, harcerskie i religijne, wykonane przez dzieci i młodzież szkolną. Oczywiście do śpiewu dołączyli się uczestnicy urodzinowej uroczystości.

Pierwszy kawałek urodzinowego tortu odkroił i skosztował o. Łucjan Królikowski / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZENNIK

WZRUSZAJĄCE URODZINY
Wśród uczestników jubileuszu o. Łucjana Królikowskiego nie mogło zabraknąć sybiraków, a zwłaszcza osób, które 70 lat temu zabrał do Kanady, zapewniając im opiekę i lepszą przyszłość. Wśród nich był Stanisław Studziński, który na setne urodziny kapłana przyjechał z Toronto.

„Dla nas, sybiraków, o. Łucjan jest nie tylko kapłanem, ale także świętym człowiekiem – powiedział pan Stanisław „Nowemu Dziennikowi”. – To dzięki niemu udało nam się uciec przed komunistami, którzy chcieli nas zabrać. Nawet będąc już na okręcie baliśmy się, że może się ktoś pojawić, kto będzie chciał nas zabrać od ojca. Na szczęście Bóg sprawił, że do tego nie doszło. Jak statek odpłynął z portu, to wiedzieliśmy, że na pewno jesteśmy już wolni i bezpieczni. Byliśmy z tego powodu bardzo szczęśliwi” – wspominał pan Stanisław wydarzenia z 1949 roku. Wówczas dzieci z obozu w Tengeru w Tanzanii przetransportowane były już do Niemiec. To właśnie stamtąd polski zakonnik zabrał je do Kanady, wcześniej załatwiając im wizy wjazdowe.

„W Bremie spędziliśmy około trzech miesięcy i właśnie stamtąd zabrał nas ojciec Łucjan” – wyjaśniał Stanisław Studziński. – Nie chcieli nas ani Anglicy, ani Amerykanie, ani nawet Nowa Zelandia, Australia i Kanada. Stał się jednak cud, że zasponsorował nas arcybiskup Montrealu Joseph Charbonneau, który zgodził się wystąpić o kanadyjskie wizy dla nas wszystkich” – opowiadał pan Stanisław, który od 70 lat, czyli od dotarcia do Kanady, mieszka w tym kraju.

Złotą Odznakę Honorową za zasługi dla Związku Sybiraków wręcza o. Łucjanowi Królikowskiemu Helena Knapczyk (z lewej), pomaga jej Ewa Konarzewska, prowadząca uroczystość / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZENNIK

Wśród uczestników uroczystości była także sybiraczka Helena Knapczyk, która nie należała do grupy dzieci, którymi zaopiekował się o. Łucjan Królikowski, ale znała go jeszcze z Tanzanii. Po raz pierwszy spotkała go w 1947 r., gdy po złożeniu ślubów kapłańskich w Bejrucie został przysłany jako opiekun do Tengeru.

„W naszym obozie było pięciu księży, a on był najmłodszy. Bardzo kochał młodzież, a młodzież kochała jego, ponieważ był osobą bardzo energiczną i dbał o to, żebyśmy byli dobrymi katolikami i patriotami oraz uczynnymi ludźmi” – wspomina pani Helena. Dodała, że o. Łucjan zabierał ich na wycieczki, m.in. na szczyt Meru czy też na górę Kilimandżaro, a także organizował ogniska i różne spotkania.

„Ksiądz Królikowski to wspaniały patriota oraz człowiek o wielkim sercu” – podkreśliła nasza rozmówczyni. Właśnie dlatego sybiracy nadal chcą z nim utrzymywać kontakt i chętnie uczestniczą w spotkaniach. „Bardzo dbał o wojenne sieroty syberyjskie, którymi opiekował się bardzo długo i cały czas jest blisko nich” – stwierdziła pani Helena. Jak zaznaczyła, jest mu także wdzięczna za książki, które napisał, a zwłaszcza „Skradzione dzieciństwo. Polskie dzieci na tułaczym szlaku 1939-1950”, w której opisał losy polskich sierot z obozów w Tanzanii.

Pod wielkim wrażeniem osobowości i postawy jubilata był także konsul generalny Maciej Golubiewski.

„O. Łucjan Królikowski jest nietypowym człowiekiem. Nie dość, że dożył tak bardzo sędziwego wieku, to jak się przeanalizuje jego życie, to jest to taka historia Polski XX wieku w pigułce – uznał konsul. – W związku z tym, że on przez tę historię przeszedł z franciszkańskim duchem, pełnym miłości, uśmiechu i dobroci, to miał w sobie dużo ciepła i magnes, który przyciągał do niego innych ludzi” – powiedział konsul Golubiewski dodając, że taką opinię usłyszał od wielu sybiraków i osób, które o. Łucjan Królikowski uratował.

O. Łucjan z grupą dzieci z polskiej szkoły oraz gośćmi honorowymi

DROGA ŻYCIOWA FRANCISZKANINA
Ojciec Łucjan Królikowski urodził się 7 września 1919 roku w Nowym Kramsku koło Zielonej Góry. Mając 15 lat rozpoczął naukę w Małym Seminarium Misyjnym w Niepokalanowie, w którym w obecności Maksymiliana Marii Kolbego złożył śluby proste, wstępując do Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych. Studia filozoficzne zaczął we Lwowie.

Latem 1940 r. został aresztowany przez NKWD i wywieziony na Syberię, do Archangielska, gdzie pracował przy wyrębie lasu. Po tzw. amnestii dla zesłanych Polaków skończył Szkołę Podchorążych Artylerii w Kirgistanie i z Wojskiem Polskim dotarł do Persji, a później do Iraku. Następnie w Libanie na Universite Saint-Joseph de Beyrouth odbył studia teologiczne i w Bejrucie w 1946 r. otrzymał święcenia kapłańskie, po czym powrócił do korpusu gen. Władysława Andersa, gdzie pełnił obowiązki kapelana wojskowego w Egipcie.

Po demobilizacji armii pracował wśród byłych zesłańców syberyjskich w obozie w Tengeru w Tanzanii. Opiekował się tam m.in. polskimi sierotami. W 1949 r., kiedy Brytyjczycy likwidowali obozy w Tanzanii, zebrał 150 dzieci i przez Włochy i Niemcy udał się z nimi do Kanady, chroniąc je tym samym przed przejęciem przez komunistów. Wszystkim sierotom zapewnił odpowiednie warunki do rozwoju oraz zajął się ich wychowaniem aż do osiągnięcia przez nie pełnoletności.

W Kanadzie pracował do roku 1966, po czym wyjechał do Stanów Zjednoczonych. W latach 1966-1998 pełnił obowiązki głównego sekretarza w polonijnym programie radiowym „Godzina Różańcowa Ojca Justyna” w Athol Springs w stanie Nowy Jork. Obecnie przebywa w klasztorze franciszkanów w Chicopee, MA.

O. Łucjan Królikowski za swoją posługę duszpasterską i działalność społeczną otrzymał wiele odznaczeń i wyróżnień. W 2007 r. został odznaczony przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, natomiast w 2012 otrzymał Order Uśmiechu.

Stanisław Studziński (z lewej) jest jedną z osób reprezentujących tzw. sieroty, którymi zaopiekował się o. Łucjan Królikowski / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZENNIK