W ciągu dziesięciu dni, dziesięć osób utonęło w NJ i NYC

76

W rejonie Nowego Jorku i New Jersey, w ciągu zaledwie 10 dni utonęło aż 10 osób. Na plażach i basenach cały czas brakuje ratowników.

Mieszkańcy i władze miasta obawiają się o zagrożenia, jakie mogą czyhać na mieszkańców w zbiornikach wodnych w rejonie Tri-state. Niebezpieczeństwo może być znacznie większe niż w poprzednich latach, ze względu na niedobory wśród ratowników.

Wśród utonięć, które odnotowano od 6 czerwca, przynajmniej połowa ofiar to osoby w wieku 20 lat lub młodsze.

Prawie wszystkie tragiczne wypadki miały miejsce w New Jersey, gdzie tylko przedwczoraj zginęły dwie osoby – 17- i 20-latek. Zdarzenie to miało miejsce w powiecie Morris, w jeziorze przy Mine Hill Beach w okolicy Green Road. Dwie osoby weszły do wody i już się nie wynurzyły. Poszukiwania utrudniała gęsta roślinność w wodzie. Po kilku godzinach udało się jednak wyłowić pierwsze ciało, a chwilę później drugie.

Również we wtorek, funkcjonariusze odnaleźli ciało 59-letniej kobiety, której zaginięcie zgłoszono poprzedniej nocy. Weszła ona do wody w parku Island Beach w powiecie Ocean i już nie wypłynęła na powierzchnię.

Tego samego dnia, którego zgłoszono zaginięcie kobiety, w Belmar, przy nabrzeżu Eighth Avenue wyłowiono ciało koło 20-letniego mężczyzny.

Do kilku tragicznych wypadków doszło również w ubiegłym tygodniu. 8 czerwca w szkolnym basenie w Bayonne utonęło dwóch braci. Dyżur miało wówczas trzech ratowników, natomiast 19-letni Chu Ming Zheng i 16-letni Jack Jiang przebywali w osobnym basenie, który nie był kontrolowany.

Tego samego dnia w Wildwood zauważono mężczyznę, który bezwładnie unosił się na wodzie. 45-latka wyciągnięto na brzeg, gdzie ludzie próbowali udzielić mu jeszcze pomocy. Niestety, zmarł on w szpitalu.

7 czerwca przy plaży Wildwood Crest utonął 53-letni mężczyzna. Było to zaledwie dzień po tym, jak w wodzie utknęła trójka 35-latków. Dwoje udało się uratować, natomiast jeden niestety przegrał z żywiołem.

Niebezpieczeństwo może na nas czekać również w najmniej spodziewanym momencie. Tak było w przypadku Ryana Wonga i jego 13-letniego kolegi, których do wody wciągnął gwałtowny prąd. Wong przeżył, ale jego przyjaciel, Daniel Persaud niestety nie.

Nie tylko w Nowym Jorku i New Jersey, ale też w całym kraju brakuje ratowników wodnych. Władze zmuszone były do zamknięcia wielu miejskich basenów oraz odwołania lekcji pływania. Na plażach często pojawiają się ostrzeżenia o braku ratownika na służbie.