Wdzięczność za uratowanie życia

256
FOTO: Anna Arciszewska/Nowy Dziennik

Maria i Stanisław Dudkowie z Odrzykonia byli kilka razy przesłuchiwani przez gestapo. Mimo przystawionej do głowy broni zaprzeczali, że wychowywana przez nich dziewczynka jest Żydówką. Dziecko też było przesłuchiwane. Niedawno Cipora Reem-Beer po raz kolejny spotkała się z krewnymi małżeństwa, które ją uratowało. Tym razem w wyjątkowym miejscu – w Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej. I po raz kolejny przyznała, że nie wie, jak zachowałaby się na miejscu swoich przybranych rodziców.

“Zrobili coś, na co nie wiem, czy mnie byłoby stać. Prawdziwi bohaterowie” – mówi “Nowemu Dziennikowi” 80-letnia Cipora Reem-Beer. Do Markowej przyjechała z dwiema córkami i dwoma synami, wnukami oraz grupą izraelskiej młodzieży. “Moim obowiązkiem jest opowiadanie historii Marii i Stanisława Dutków. Przygarnęli mnie pod swój dach i dzięki temu udało mi się przeżyć” – podkreśla Żydówka.

Na zdjęciu w środku uratowana Żydówka Cipora Reem-Beer oraz cioteczne wnuczki państwa Dudków, którzy udzielili schronienia. FOTO: Anna Arciszewska/Nowy Dziennik

Cipora Reem-Beer mieszkała w Krośnie. Gdy wybuchła II wojna światowa, miała kilka miesięcy. W Holokauście zginęła prawie cała jej rodzina. Matka i siostra ukrywały się we własnym domu, ale wskutek donosu zostały zabite przez Niemców. Oprócz jednego brata zginęło pozostałe rodzeństwo dziewczynki i jej ojciec Chemie Weinstein-Beer. Jesienią 1940 roku babcia Cipory – Suesman Katz – skontaktowała się ze swoim byłym pracownikiem prosząc, by ukrył półtoraroczną wówczas dziewczynkę. Mężczyzna nie mógł tego zrobić i skontaktował kobietę z Dudkami. Spotkanie zorganizowano w lesie pod Odrzykoniem, skąd Stanisław Dudek zabrał dziewczynkę do domu. Wkrótce została ochrzczona w miejscowym kościele jako Cecylia Dudek. W urzędzie gminy małżeństwo zgłosiło, że znaleźli dziecko w lesie. Mieszkańcy Odrzykonia wiedzieli o jej żydowskim pochodzeniu. Po kilku miesiącach Stanisław i jego żona dostali wezwanie do gestapo w Krośnie. Podczas przesłuchania próbowano zmusić ich do powiedzenia prawdy. Dziewczynka także była egzaminowana. Sprawdzano na przykład, jak się modli. Przeprowadzono też badania lekarskie i w końcu nazistowska komisja orzekła, że dziewczynka nie ma “cech semickich”.

Inne traumatyczne przeżycie, jakie zapamiętała Cipora, i o którym opowiada, to wpadnięcie do lodowatej rzeki. Wyciągnęła ją stamtąd inna Polka. “Ona także uratowała mi życie” – przyznaje Cipora Reem-Beer.
Po wojnie Cesię odnaleźli, w 1946 r., przedstawiciele żydowskiej organizacji, którzy dowiedzieli się o dziewczynce od znajomych jej rodziny. Trafiła do sierocińca w Krośnie. To było dla niej bardzo trudne przeżycie, tak samo jak dla państwa Dudków, którzy nie chcieli oddać przybranej córeczki, ale nie mieli wyjścia. Dziecko też się buntowało. Raz nawet uciekło z sierocińca. Niestety, nie mogli zostać razem. Dziewczynka trafiała do kolejnych domów dziecka, między innymi w Krakowie, Niemczech i Francji. W 1948 r. trafiła do sierocińca w Izraelu. Nadano jej nazwisko Cipora Beer. W 1960 r. wyszła za mąż. Ma 4 dzieci i czternaścioro wnucząt. Jedyną pamiątką po przybranych rodzicach było zdjęcie, które dostała w liście od Dutków. Była na nim pani Maria i podpis “Odrzykoń”. To właśnie dzięki temu zdjęciu dorosła już Cipora Beer-Reem, z pomocą najbliższych, odnalazła krewnych swoich wybawicieli.

KARA ŚMIERCI TYLKO W OKUPOWANEJ POLSCE

Rodziny pierwszy raz spotkały się 10 lat temu, gdy Stanisław i Maria Dudkowie zostali pośmiertnie odznaczeni medalem Sprawiedliwi wśród Narodów Świata. Od tego czasu utrzymują kontakt. Spotkanie w muzeum w Markowej było ich wspólną inicjatywą. “Okres II wojny światowej to były bardzo ciemne i ciężkie czasy, ale jednocześnie były osoby, które wybrały dobro, i to jest właśnie historia małżeństwa, które uratowało moją mamę oraz tych, o których możemy dowiedzieć się w muzeum w Markowej. Ryzykowali swoje życie, by życie innych uratować – mówi w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” Yair Reem, syn uratowanej z Holokaustu. – Moja mama szczególnie zapamiętała dwa wydarzenia z dzieciństwa. Pierwsze to broń skierowana w jej twarz, kiedy gestapowcy sprawdzali, czy zna chrześcijańskie modlitwy. Było to podczas jednego z kilku przesłuchań, na które trafiła z przybranym ojcem Stanisławem Dudkiem. Drugie wspomnienie związane jest z zimą, kiedy mama próbowała przejść przez rzekę, ale porwał ją silny prąd i prawie zamarzła w lodowatej wodzie. Na chwilę przed śmiercią wyciągnięto ją z wody. Razem z rodzeństwem słyszeliśmy tę historie wiele razy, ale myślałem, że to tylko wyobraźnia mamy. W 2009 r. zdaliśmy sobie sprawę, że nie jest to tylko jakieś niejasne wspomnienie, ale te sprawy wydarzyły się naprawdę” – mówi Yair Reem.

Cipora Reem-Beer wita się z synem kobiety, która uratowała jej życie wyciągając ją z lodowatej wody. Zdarzenie miało miejsce, gdy Cipora Reem-Beer miała kilka lat
FOTO: Anna Arciszewska/Nowy Dziennik

Syn kobiety, która wyciągnęła dziewczynkę na brzeg z lodowatej wody, był na spotkaniu w muzeum w Markowej. Tak samo jak cioteczne wnuczki państwa Dutków. “Wykazali się heroizmem, który może być postrzegany w różny sposób. Dla mnie to było postawienie na szali swojego życia, swoich bliskich dla ratowania dziecka. Jestem dumna z nich, choć sama nie wiem, jakbym się zachowała na ich miejscu. Nikt z nas nie wie” – mówi Anna Guzek. Choć Cipora mieszkała w domu jej ciotecznych dziadków, to często spędzała czas u babci pani Anny Guzek. „Tam było kilkoro dzieci i łatwiej było ją ukryć. Maria i Stanisław Dutkowie nie mieli własnych dzieci. Jak pojawiła się Cecylia, to powiedzieli, że znaleźli ją w lesie. Finał historii znamy. Dziś Cipora Reem-Beer jest szczęśliwą mamą i babcią, a mnie jest ogromnie miło, że członkowie mojej rodziny okazali jej pomoc, i to w tak strasznych czasach, kiedy groziła za to śmierć” – przypomina Anna Guzek.

Tylko w Polsce, na terenach okupowanych wcielonych do III Rzeszy oraz w Generalnym Gubernatorstwie, za pomoc Żydom groziła kara śmierci. Za pomoc uznawano nie tylko dawanie schronienia, ale nawet żywności. Mimo to Polacy stanowią największą liczbę wśród odznaczonych medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, przyznawanym przez Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Jad Waszem. W styczniu liczba uhonorowanych tym tytułem wyniosła 6992 Polaków, najwięcej ze wszystkich państw. Ale wielu historyków zwraca uwagę, że liczba rodaków pomagających Żydom jest znacznie większa. Może sięgać nawet ponad milion osób. “Cały czas spływają do nas nowe historie ratowania, staramy się je opracowywać, uwzględniać w ekspozycji, przede wszystkim na Ścianie Pamięci. Dla nas to dzisiejsze spotkanie jest też szczególnie istotne o tyle, że muzeum było już miejscem wielu ważnych oficjalnych wydarzeń, ale na pewno ważne, jeśli nie ważniejsze, a na pewno bardziej wzruszające są te ceremonie prywatne, intymne, będące inicjatywą rodzin ratujących i ratowanych” – mówi Anna Stróż-Pawłowska, dyr. Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej. Placówka powstała ponad 3 lata temu. Na Ścianie Pamięci jest już ponad tysiąc nazwisk, co roku pojawia się kilkadziesiąt kolejnych.

“Na medalu przyznawanym przez Jad Waszem widnieje napis: ‚Kto ratuje jedno życie – ratuje cały świat’, gdyby nie państwo Dutkowie, nie byłoby mnie, mojego rodzeństwa i naszych dzieci. Nie ma słów mogących wyrazić wdzięczność za ich odwagę i poświęcenie” – podkreśla syn uratowanej Żydówki.

“ŻYJEMY DZIĘKI DUDKOM”

Cipora Reem – Beer i jej wnuki. Podkreślały, że są na świecie dzięki bohaterskiej postawie państwa Dudków
FOTO: Anna Arciszewska/Nowy Dziennik

Bliscy uratowanej Żydówki wciąż szukają informacji o jej biologicznych rodzicach. Udało się odnaleźć zdjęcie jej mamy i rodzeństwa. Teraz największym marzeniem Cipory Reem-Beer jest odnalezienie zdjęcia ojca. “Moja mama dopiero po 60 latach powróciła do Polski, by poszukać informacji o swoich biologicznych rodzicach, ale też przybranych. Wtedy pierwszy raz spotkała się z krewnymi państwa Dutków. Od tego czasu minęło 10 lat i moja mama wciąż jest bardzo zajęta opowiadaniem o polskich bohaterach” – mówi Yair Reem. Już kilka razy uczestniczyła w wycieczkach do Polski razem z izraelską młodzieżą opowiadając jej o potwornych czasach II wojny światowej i niezwykłej postawie jej wybawców, a także tysięcy innych Polaków. Takie historie robią wrażenie na kolejnych pokoleniach. “Na medalu przyznawanym przez Jad Waszem widnieje napis: ‚Kto ratuje jedno życie – ratuje cały świat’, gdyby nie państwo Dutkowie, nie byłoby mnie, mojego rodzeństwa i naszych dzieci. Nie ma słów mogących wyrazić wdzięczność za ich odwagę i poświęcenie” – podkreśla syn uratowanej Żydówki.

“Najmłodsze pokolenia muszą usłyszeć, co działo się w Polsce podczas II wojny światowej. Że były osoby, które pomimo grożącego im niebezpieczeństwa, decydowały się udzielać schronienia żydowskim przyjaciołom, a często nawet nieznanym osobom – mówi w rozmowie z “Nowym Dziennikiem” mąż Cipory Reem-Beer, Shimon Reem. – To jest wręcz niemożliwe do zrozumienia. Przecież, jakby Niemcy się o tym dowiedzieli, zabiliby rodzinę natychmiast. Nie wiem nawet, jak nazwać Marię i Stanisława Dutków, bohaterowie to za mało” – dodaje Shimon Reem.

“Nie tylko babcia zawdzięcza im życie, ale cała nasza rodzina. Słowo ‚dziękuję’ na pewno nie wystarczy. Ryzyko, które zdecydowali się podjąć, jest trudne do wyobrażenia nam współczesnym – twierdzą wnukowie Cipory Reem-Beer: Gal, Adva i Yuval. – Jedyne co możemy zrobić, to nie pozwolić, by ich historia została zapomniana. Dla nas jest to niezwykłe, że jeszcze 10 lat temu nie mieliśmy pojęcia o tych wszystkich wydarzeniach. Nie znaliśmy historii naszej babci. Teraz, gdy już wiemy, jak wyglądało jej dzieciństwo, będziemy mogli opowiedzieć o tym, naszym dzieciom” – dodają.

„Wiedzieliśmy jedynie, że nasza mama została ocalona przez chrześcijańską rodzinę, ale nic więcej. Nie mieliśmy pojęcia, skąd pochodzą i jak mama do nich trafiła. W ciągu ostatnich 10 lat poznaliśmy wiele szczegółów. Wrażenie robi wszystko, największe – to chyba przesłuchania przez gestapo. Mama nie za bardzo chciała wracać do Polski. Nie dziwiliśmy się jej, ale z drugiej strony chcieliśmy dowiedzieć się więcej o naszych przodkach i przybranych rodzicach mamy. Mając tylko zdjęcie, jakie dostała w sierocińcu od Marii Dudek, szukaliśmy informacji przez wiele lat” – wspomina z kolei syn Cipory Reem-Beer, Hemi Reem.

“Tuż po wizycie w muzeum w Markowej wybieramy się do Odrzykonia na cmentarz, gdzie pochowani są Maria i Stanisław Dudkowie. Będzie nam towarzyszyć kilkudziesięciu uczniów ze szkoły średniej z Izraela. Powiemy im: popatrzcie, tu spoczywają dwie osoby, które nie bały się być ludźmi w czasach, gdy groziła za to śmierć. Co równie ważne dla młodzieży, jest to lekcja, jak być dobrym człowiekiem” – podkreśla mąż Cipory Reem-Beer. Wspólnie przyznają, że gdyby znaleźli się na miejscu rodziny Dutków, to mają nadzieję, że postąpiliby właściwie. “Ale tego nigdy nie wiesz. Kilka lat temu, będąc w Polsce na wycieczce, razem ze szkołą, zadano nam to pytanie i było to chyba jedno z najważniejszych pytań, jakie usłyszałam w życiu. Możesz mieć tylko nadzieje, że zachowałbyś się jak dobry człowiek” – mówi wnuczka Cipory, Adva Pollack.