Werdykt z USA dla Polski

814
epa04131065 US Vice President Joe Biden and President of Poland Bronislaw Komorowski (not pitured) deliver a press conference after a meeting in Warsaw, Poland, 18 March 2014. US Vice President Biden arrived in Warsaw for talks on political situation in Ukraine following the Crimean referendum. EPA/JACEK TURCZYK POLAND OUT

Nie tak wyobrażała sobie przebieg wyborów prezydenckich duża część amerykańskiej Polonii, ale również rządzący nad Wisłą. Dla „Nowego Dziennika” decyzję amerykańskich wyborców oraz m.in. jej wpływ na relacje z Polską i mieszkającą w USA Polonią komentuje były marszałek Senatu Stanisław Karczewski, a także obecny wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz.

Choć na ostateczny werdykt wyborców w USA przyjdzie nam jeszcze poczekać, to już dziś przywódcy wielu krajów pogratulowali wygranej Joe Bidenowi. Polski prezydent zabrał w tej sprawie głos, ale nie pogratulował Bidenowi wygranej, tylko udanej kampanii i wciąż czeka na zliczenie wszystkich głosów, by wysłać oficjalną depeszę gratulacyjną. We wpisie na Twitterze zapewnił o zaangażowaniu Polski w rozbudowę bliskich relacji i dalsze umacnianie strategicznego sojuszu polsko-amerykańskiego.
„Gratulacje dla Joe Bidena za udaną kampanię prezydencką. W oczekiwaniu na nominację Kolegium Elektorów Polska jest zdeterminowana, aby utrzymać wysoki poziom i wysoką jakość polsko-amerykańskiego partnerstwa strategicznego dla jeszcze silniejszego sojuszu” – napisał na Twitterze prezydent Andrzej Duda. Zadowolona z ewentualnej wygranej Bidena na pewno jest w Polsce liberalna część politycznej sceny, choć jak zaprezentował jej główny aktor – przewodniczący Platformy Obywatelskiej Borys Budka – radość jest, ale wiedzy z czego już brak… Z dumą przedstawił on swój list gratulacyjny, który wysłał do Joe Bidena, ale w jego treści nazwał go prezydentem kraju, który nie istnieje: Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. To jednak żadne pocieszenie dla tych, którzy liczyli na wygraną Trumpa. Z kolei politycy partii rządzącej już przed wyborami w USA przygotowywali grunt pod relacje z ewentualnym nowym prezydentem i zarzekali się, że wynik wyborów nie zmieni świetnych relacji obu państw, nie chwaląc przy tym Trumpa, ani nie uderzając w Bidena.

Zmiana bez zmiany?
Politycy partii rządzącej w Polsce w międzynarodowych stosunkach postawili prawie wszystko na relacje z USA. Mało tego, sojusz polsko-amerykański i świetne relacje Trumpa z Dudą były wykorzystywane do zbijania politycznego kapitału i trudno się dziwić, bo bycie przyjacielem największego mocarstwa świata brzmi dumnie. Polskie władze zakładają, że jeśli Joe Biden ostatecznie i oficjalnie zostanie prezydentem Stanów Zjednoczonych, to stosunki polsko-amerykańskie także ułożą się dobrze. Mówił o tym szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Paweł Soloch. Przypomniał, że na początku prezydentury Andrzej Duda spotkał się z prezydentem Stanów Zjednoczonych Barackiem Obamą. Joe Biden był wtedy wiceprezydentem. Szef BBN Paweł Soloch dodał, że prezydent Andrzej Duda kontaktował się ze środowiskami związanymi z amerykańską Partią Demokratyczną, co powinno pomóc stosunkom polsko-amerykańskim.
Prezydent odbywał spotkania z takimi think-tankami, jak Atlantic Council, które są bardziej związane ze środowiskiem demokratów niż republikanów. Spotkał się także z byłym doradcą do spraw bezpieczeństwa narodowego, Zbigniewem Brzezińskim – przypomniał Paweł Soloch. – „Także pewne przyczółki istnieją i zakładamy, że te relacje ułożą się dobrze, jeśli nie bardzo dobrze” – powiedział szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Paweł Soloch podkreślił, że kadencja Donalda Trumpa była bardzo dobrym okresem w stosunkach polsko-amerykańskich. Dodał, że obecnie nic nie wskazuje na to, aby Stany Zjednoczone wycofały się z dotychczasowych ustaleń, dotyczących współpracy wojskowej z Polską.
Podobnego zdania jest szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski, który powiedział, że niezależnie od tego, kto wygra wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, umowy między Polską a USA zostaną dotrzymane. Zdaniem Szczerskiego, obecność amerykańskiej armii w Polsce, Inicjatywa Trójmorza, współpraca energetyczna między państwami i zniesienie wiz dla Polaków cieszą się poparciem zarówno republikanów, jak i demokratów. Krzysztof Szczerski powiedział, że w przypadku wygranej Joe Bidena można liczyć na kontynuację polityki z końcówki rządów Baracka Obamy.
„Wówczas odbył się szczyt NATO w Warszawie, na którym podjęto decyzję o obecności wojsk amerykańskich w Polsce” – powiedział Krzysztof Szczerski. Jego zdaniem, jeśli Joe Biden będzie kontynuował swoje własne dziedzictwo „z czasów późnego Baracka Obamy”, nie ma zagrożenia dla dotrzymania umów. Także umowa na zakup amerykańskich samolotów dla polskiego wojska czy dostaw gazu mają pozostać niezagrożone.
Były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski także uważa, że stosunki Polski ze Stanami Zjednoczonymi nie powinny się mocno zmienić w przypadku wygranej Bidena. Zdaniem obecnego europosła PiS, oba kraje łączy dużo interesów, a polityka amerykańska wobec Polski była dotychczas podobna niezależnie od tego, kto zasiadał w Białym Domu.
– „Demokrata Clinton wprowadzał nas do NATO, Bush junior (republikanin) budował z nami ‚tarczę amerykańską’, z kolei demokrata Obama proponował wojsko i zrealizowano to z Trumpem, a my rozszerzyliśmy współpracę o gaz i energetykę. Te interesy zostaną, będziemy kupować gaz, broń, będą realizować z nami pewne kontrakty amerykańskie korporacje. Żaden prezydent, czy to z lewej, czy z prawej strony nie ograniczy zysków tych firm” – mówił były minister spraw zagranicznych.
Według Witolda Waszczykowskiego, w przypadku zwycięstwa demokratów może się zmienić jedynie klimat rozmów ze Stanami Zjednoczonymi, co może skutkować na przykład trudnością w umówieniu bezpośrednich spotkań. Pewne wątpliwości co do zamiarów Joe Bidena ma wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk, który wskazał, że w przypadku Joe Bidena trudno przewidzieć, jak będzie wyglądała polityka w stosunku do naszego regionu. Wawrzyk jednocześnie przypomniał, że Biden zapowiadał w kampanii wyborczej, że będzie większą wagę przykładał do sojuszu z Niemcami i Francją niż robi to obecny prezydent. Zdaniem wiceministra, taka deklaracja oznacza spadek znaczenie Europy Środkowej w polityce amerykańskiej.
@•SrodTytul:Pro-polskość Bidena?
@$:Bez względu na wszystko Donaldowi Trumpowi nie można było odmówić propolskiej postawy, która podczas jego kadencji przejawiała się m.in zwiększeniem zaangażowania militarnego w Polsce czy zniesienia po długich latach czekania obowiązku wizowego dla Polaków. Trump wielokrotnie ciepło wypowiadał się na temat Polski i Polaków. Podobnych wypowiedzi na razie brak pośród wypowiedzi Bidena, a to co powiedział w kampanii stawia znak zapytania przy dobrych jak dotąd relacjach naszych krajów.
Podczas debaty telewizyjnej Biden skrytykował politykę zagraniczną Donalda Trumpa i zarzucił mu między innymi osłabienie NATO oraz bratanie się z autorytarnymi przywódcami, wskazując na nasz kraj: „Popatrzcie co dzieje się na Białorusi, w Polsce i na Węgrzech oraz wzrost totalitarnych reżimów na świecie” – mówił Biden. Nieco więcej i w nieco lepszym tonie sztab Bidena przekazał w swoim oświadczeniu przesłanym dla Polskiego Radia, w którym można znaleźć próbę ocieplenia nadszarpniętego wizerunku w oczach Polaków. W owym oświadczeniu sztab wyborczy Bidena wyraził sprzeciw wobec Nord Stream 2 oraz poparcie rządów prawa. Ponadto sztab przypomniał, że jako senator Biden odegrał kluczową rolę w procesie przyjęcia Polski do NATO, a jako wiceprezydent – po aneksji Krymu przez Rosję – głośno wspierał propozycje wysłania do Polski rotacyjnych wojsk. „Jako katolik pamiętający wpływ, jaki wywarł papież Jan Paweł II oraz Solidarność na losy świata, Joe Biden wierzy, że sojusz Polski i USA nie powinien mieć charakteru transakcyjnego, ale powinien być oparty na wspólnej historii i wartościach” – napisano w oświadczeniu.

Polscy politycy z komentarzami dla „Nowego Dziennika”
O kluczowe kwestie związane z relacjami polsko-amerykańskimi, a więc bezpieczeństwo oraz współpracę z amerykańską Polonią zapytaliśmy byłego marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego oraz obecnego wiceministra obrony narodowej Wojciecha Skurkiewicza. Pierwszy z nich, marszałek Karczewski, zdradził jak zareagował na wynik wyborów w USA i czy jest nim zaskoczony: „Z jednej strony badania sondażowe przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych wskazywały na dużo większe zwycięstwo Joe Bidena, choć myślałem, że podobnie jak u nas konserwatywny kandydat – Donald Trump – jest niedoszacowany i sądziłem, że wybory będą zrównoważone i walka będzie wyrównana. I tak też się stało i nieznacznie wygrał Joe Biden. Wszystko na to wskazuje, bo nie ma ostatecznych wyników, a te, które są podawane, są przedstawiane jedynie przez stacje telewizyjne i przez dziennikarzy. Dla mnie nie jest to zaskoczenie choć wydawało mi się, że wybory wygra nieznacznie Donald Trump” – mówi marszałek Karczewski.
Nie zgadza się on z tezą, że przez ostatnie lata rząd Prawa i Sprawiedliwości w relacjach międzynarodowych stawiał wszystko na jedną – amerykańską kartę. – „Nie, to nieprawda, że wszystko. Stosunki polsko-amerykańskie były dobre, są dobre i jestem przekonany, że będą nadal dobre. To jest kwestia naszych relacji – pomiędzy Polską i Stanami Zjednoczonymi ale też i w strukturach NATO. Nasze bezpieczeństwo, które jest fundamentalną sprawą ale także i bezpieczeństwo Europy, gwarantuje właśnie Sojusz Transatlantycki. Jestem przekonany, że dalej będzie wzmacniania nasza współpraca – gospodarcza w tym gazowa i atomowa, ale również i ta współpraca dająca gwarancje bezpieczeństwa w naszym regionie co jest tak jak powiedziałem wcześniej – fundamentalne” – powiedział Stanisław Karczewski.
Polityk jako były marszałek Senatu – opiekun Polonii mówi także o tym, co dalej z Amerykańską Polonią, która w dużej mierze popierała Donalda Trumpa i dawała temu wyraz i czy w związku z tym mogą się oni czuć bezpiecznie pod rządami Joe Bidena. – „Oczywiście, że mogą czuć się bezpiecznie bo każdy amerykański prezydent będzie dbał o tak dużą wspólnotę jaką są Polacy mieszkający w USA i jestem przekonany, że relacje obopólne też będą dobre” – mówi z nadzieją na zakończenie Stanisław Karczewski.
Nieco rozczarowany wyborem amerykanów jest drugi z naszych rozmówców – wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz – “Spodziewałem się kontynuacji prezydentury Donalda Trumpa, co byłoby mówiąc wprost bardziej praktyczne. Było on prezydentem, który znał zagrożenia w naszej części świata i dobrze je rozumiał. Przez ostatnie lata wypracowaliśmy wiele wspólnych rozwiązań, które służyły naszym krajom. Z tego punktu widzenia, niektóre działania z nowym prezydentem będzie trzeba omawiać od nowa” – mówi Wojciech Skurkiewicz i wyjaśnia także, czy widzi jakieś zagrożenia dla Polski płynące z prezydentury Bidena: „Nie widzę żadnych niepokojących sygnałów. Sojusz Polski z USA nie wynikał tylko ze świetnych relacji z Donaldem Trumpem, choć trzeba przyznać, że bardzo często były one pomocne. Nasze partnerstwo budujemy jako kraj od lat i jestem pewien, że nie nastąpi ani zatrzymanie w jego rozbudowie ani cofnięcie się w relacjach i burzenie tego co już zostało zbudowane” – przekonuje wiceminister obrony narodowej. Na zakończenie odpowiada także na zadawane sobie dziś przez wielu pytanie dotyczące możliwości wycofanie USA z zaangażowania militarnego w Polsce – “Zaangażowanie militarne USA nie zależy od politycznych barw ani prezydenta Polski ani prezydenta USA. Wzmocnienie obronności naszego kraju służy zarówno wszystkim mieszkańcom Polski, jak i naszej części Europy, a także stanowi o bezpieczeństwie obywateli USA. To budowa bezpiecznego świata ponad podziałami i jestem przekonany, że o żadnym wycofaniu zaangażowała wojsk USA nie będzie mowy” – mówi na zakończenie wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz.


Jaka zatem będzie sytuacja w tym polsko-amerykańskim związku? Rozwód, separacja a może nowy flirt? Jestem pewien, że będzie to raczej ochłodzenie relacji osobistych niż relacji gospodarczych czy militarnych, bo to się po prostu USA nie opłaci. Patrząc z punktu widzenia kraju nad Wisłą, najbardziej na nowym prezydencie może stracić rządząca partia, a nie generalnie Polska. Andrzej Duda miał świetne relacje osobiste z Donaldem Trumpem, a Prawo i Sprawiedliwość zbijało na tym kapitał polityczny, chwaląc się z przyjaciela, jakim był przywódca największego mocarstwa świata. Polski rząd postawił wszystko na jedną kartę i teraz może pozostać z niczym. Albo więc pokusi się o ponadpartyjne zaloty, albo musi szukać nowego flirtu gdzie indziej.