Wielojęzyczność to klucz do otwartego świata

295
FOTO: Agnieszka Wilczyński

Marta Kustek, szefowa portalu i fundacji Dobra Polska Szkoła, promujących dwujęzyczność, została w tym roku laureatką nagrody TVP Polonia “Za zasługi dla Polski i Polaków poza granicami kraju”. Nagroda przyznawana jest od 15 lat ludziom zasłużonym dla polskiej kultury, sztuki, nauki, edukacji, polityki i sportu, którzy w szczególny sposób przyczyniają się do rozsławiania Polski i Polaków na całym świecie.

“Nagrodę tę odebrałam w imieniu całej grupy niesamowitych, kreatywnych osób, które współpracują z portalem i fundacją Dobra Polska Szkoła – powiedziała Marta, wymieniając: Danutę Świątek, Elizę Sarnacką-Mahoney, Karinę Bonowicz, Andrzeja Cierkosza, Lidię Russell, Bożenę Chojnacką, Justynę Berezę i Irenę Biały. – Ta nagroda wzrusza, motywuje i utwierdza, że wybraliśmy dobrą drogę” – dodała nasza rozmówczyni.

Marta Kustek i inni laureaci nagrody TVP/ARCHIWUM MARTY KUSTEK

Gratulacje, Marto, z okazji nagrody! Powiedz, czy to za całokształt działalności, czy za konkretne działania?
Dziękuję. Byłam bardzo mile zaskoczona! A nagrodę otrzymałam za to, że jestem animatorką i koordynatorką działań związanych z Dobrą Polską Szkołą, a w szczególności za akcję “W naszym domu mówimy po polsku” i cykl reportaży telewizyjnych o tym samym tytule, za Polonijny Dzień Dwujęzyczności oraz inne działania promujące polski język wśród Polonii.

Wśród innych wyróżnionych były takie osoby, jak Maria Rekść – mer rejonu wieleńskiego, wiceprzewodnicząca Związku Polaków na Litwie, przemiła osoba i kobieta-orkiestra; Ana Wajszczuk z Argentyny, wnuczka żołnierza z armii Andersa, który osiadł w Argentynie, autorka najlepszej publikacji obcojęzycznej promującej historię Polski. Znalazła listy dziadka, które pisał z Argentyny do rodziny w Polsce, dotarła do kolegów dziadka z czasów wojny i napisała książkę.

To przepiękna historia opowiedziana od strony żołnierzy maszerujących z oddziałami Andersa, o ich prywatnych losach, jak to zostawili rodziny w Polsce, osiedlali się gdzieś na świecie, bo musieli. I jak dalej potoczyło się ich życie. Nagrodzona została też siostra Rafała – założycielka Sierocińca w Betlejem – czy Jadwiga Barańska i Jerzy Antczak, którzy promują polską kulturę na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.

Bardzo się ucieszyłam, że znalazłam się w tak zacnym gronie, i że nasze działania w ramach Dobrej Polskiej Szkoły zostały zauważone w kraju.

To znaczy, że Dobra Polska Szkoła jest dobrze znana w Polsce…
Jest dosyć znana, co było dla mnie kolejną bardzo miłą niespodzianką. Gdy pojechałam do Warszawy po odbiór nagrody, odbyłam szereg spotkań z przedstawicielami Kancelarii Senatu i innych placówek rządowych oraz z dziennikarzami. Zaskoczyło mnie to, jak wiele wiedzą o naszych działaniach, o naszej stronie, o artykułach. Niektórzy znali nazwiska konkretnych osób, które publikują na naszym portalu, i tematykę, którą się zajmują. Uzmysłowiło mi to, że nasz portal jest czytany i że ma większy zasięg, niż nam się wydawało.

Z którego aspektu działalności DPS jesteś najbardziej zadowolona, albo który jest szczególnie bliski twojemu sercu?
Najbardziej są mi bliskie działania filmowe, szczególnie te z ostatnich lat. Stawiam na nowoczesne formy, bo dzisiaj świat wymaga, żeby wprowadzać nowe formy, nowe pomysły, szczególnie jeśli chodzi o pracę z dziećmi. Najmłodsi odbiorcy potrzebują dodatkowych stymulatorów, nowych i ciekawych form przekazu. W dzisiejszym świecie to wyższa szkoła jazdy, żeby zainteresować młodego człowieka tematami szkolnymi albo tymi związanymi z jego pochodzeniem. Można jednak to robić w ciekawy, dynamiczny, kolorowy sposób, dostosowany do dzisiejszego dziecka. Ogromną rolę odgrywają tu multimedia – nagrania – dlatego bardzo mi się podobają wszelkie pomysły związane z projektami wideo.

Działania filmowe są ci najbliższe, też pewnie ze względu na twoją historię zawodową, bo studiowałaś dziennikarstwo, a dzięki pierwszemu reportażowi filmowemu dostałaś kiedyś pracę w TVP…
Zgadza się, na pierwszym roku studiów dziennikarskich w Lublinie nakręciłam film o kobiecie, która za swoją działalność edukacyjną w okresie wczesnokomunistycznym przesiedziała 18 lat w różnych więzieniach w Lublinie.

Tam straciła wzrok. Wyszła z wilczym biletem, nie mogła nigdzie znaleźć pracy. Do końca życia potem pracowała, ponad siły w fabryce i żyła bardzo biednie. To historia osoby, która ogromnie się przysłużyła społeczeństwu, a przypłaciła to całym życiem.
Ten reportaż został dostrzeżony przez Telewizję Polską, gdzie pracowałam przez dwa lata po skończeniu studiów.

O Dobrej Polskiej Szkole słyszała Polonia na całym świecie. Co tak rozsławiło wasz portal i fundację?
Pierwszą akcją, która rozeszła się po świecie, było “W naszym domu mówimy po polsku”. Zaczęliśmy prowadzić konkretne inicjatywy w ramach tej akcji w Nowym Jorku, New Jersey i Connecticut, a umieszczając je na Facebooku i na naszej stronie szybko otrzymaliśmy feedback z innych krajów. Przedstawiciele Polonii z Wielkiej Brytanii, Włoch, Australii kontaktowali się z nami i mówili, że mają taki sam problem: “nasze dzieci też nie chcą mówić po polsku”. Pytali, czy mogą brać od nas materiały i kontynuować tę akcję u nich.

Te kontakty z Polonią na całym świecie to bardzo przyjemny aspekt naszej działalności. Teraz mamy już bardzo szerokie relacje w różnych krajach. To niesamowite, gdy się rozmawia z dziewczynami, które prowadzą polską gazetę w Rzymie, albo z grupą pasjonatek w Australii, albo fantastyczną nauczycielką z Kataru. Znajomości te wykorzystaliśmy w ubiegłym roku, przy realizacji teledysku do piosenki Polonijnego Dnia Dwujęzyczności pt. “Trzy słowa”, który składa się z nagrań dzieci z polskich szkół z różnych stron świata.

Polonijny Dzień Dwujęzyczności z każdym rokiem jest popularniejszy…
PDD jest coraz bardziej zauważany i szerzej obchodzony. W pierwszej edycji obchodzony był w zaledwie sześciu miejscach w Stanach Zjednoczonych, po drugiej edycji – już w 200 miejscach na całym świecie. Tych miejsc przybywa z każdym rokiem, staramy się wciąż docierać z informacjami do nowych ośrodków. Najlepszym źródłem informacji jest platforma http: //www. polishbilingualday. com/ www. PolishBilingualDay. com.

Zaskakujące miejsca, w których świętowano PDD, a w których nie przypuszczałaś, że mogą mieszkać Polacy?
Wiele jest takich miejsc, np. niewielka miejscowość w Rosji, gdzie bardzo małymi środkami zorganizowano obchody Polonijnego Dnia Dwujęzyczności. Również w Katarze, na Cyprze, w Australii czy w Szkocji. I mimo że to rejony odległe, to Polonia ma tam fascynujące pomysły na Polonijny Dzień Dwujęzyczności. Urzekło mnie, na przykład, pieczenie chleba podczas PDD w polskiej szkole w Katarze. Uczniowie mieszali składniki, wyrabiali ciasto i potem wypiekali bochenki.

Jakie były początki portalu i fundacji?
Początki były bardzo skromne. Portal powstał 10 lat temu i był to zwykły blog, który prowadziłam. Potem dochodziły inne osoby, które pisały na różne tematy. One okazywały się pasjonatami z głowami pełnymi pomysłów. Gdy prowadzimy wspólne rozmowy, jedna rzuca jakiś pomysł, który uruchamia inne, i nagle okazuje się, że otwierają się różne furtki i powstaje fajna inicjatywa.

Współpracownicy Dobrej Polskiej Szkoły (od lewej): Eliza Sarnacka-Mahoney, Marta Kustek, Irena Biały, Karina Bonowicz, Danuta Świątek, Bożena Chojnacka, Andrzej Cierkosz, Lidia Russell

Jednym z tematów, na którym się na początku skupialiśmy na portalu, były nauczycielki z polskich szkół. To polonijne siłaczki, o których się wtedy nie słyszało, i mało się mówiło o tym, jak ważną pracę wykonują. Wkładają mnóstwo energii i swojego czasu w przygotowanie i prowadzenie lekcji. O nich chcieliśmy pisać. Stąd teraz na portalu tak dużo jest informacji na temat inicjatyw, pomysłów i działalności polonijnych nauczycielek.

W ciągu ostatnich kilku lat dużo się zmieniło w polskich szkołach, więcej o nich słychać, nauczyciele robią mnóstwo ciekawych rzeczy, inspirują się nawzajem, uczestniczą w szkoleniach, pojawiają się nowe niekonwencjonalne metody, polonijne szkoły ewoluują, są na innym poziomie, niż były jeszcze 10 lat temu.

Potem powstała akcja “W naszym domu mówimy po polsku” i pomysł Polonijnego Dnia Dwujęzyczności. Obecnie te dwie flagowe akcje się zintegrowały. Wszystkie działania w ramach Polonijnego Dnia Dwujęzyczności – materiały i pomysły, które powstają – można wykorzystywać przez cały rok w ramach zachęcania dzieci do mówienia po polsku w domu. Na każdy PDD przygotowujemy masę różnych, fajnych rzeczy: scenariusze przedstawień, wystawy, quizy, materiały, które wykorzystać w trakcie lekcji w polskiej szkole, czy przez rodziców w domu.
Pod hasłem “W naszym domu mówimy po polsku” też powstał m.in. cykl reportaży o rodzinach wielojęzycznych, pokazujących, jak rodziny mieszkające w Stanach Zjednoczonych kultywują język i kulturę polską w codziennym życiu. Chcemy kontynuować ten cykl, np. nakręcić dalsze odcinki, pokazujące drugie albo trzecie pokolenie Polaków, którzy pięknie mówią po polsku.

Na portalu znajdziemy szeroki wachlarz artykułów jeśli chodzi o tematykę: pedagogiczne, metodyczne, psychologiczne, językowe tematy. Które są najpopularniejsze?
Bardzo dużą popularnością cieszy się serwis “Wszystko o dwujęzyczności”. Są tam materiały na temat korzyści, jakie wynikają z dwujęzyczności. Na przykład, nie wszyscy wiedzą, że dwujęzyczność/wielojęzyczność opóźnia proces starzenia się. Osoby mówiące więcej niż jednym językiem, według badań, rzadziej cierpią na chorobę Alzheimera, albo demencję starczą.

Przypuszczalnie dlatego, że ich umysł jest zmuszony do większej pracy, ma wytworzonych więcej ścieżek neuronowych. Może ktoś w przyszłości będzie robił badania nad fenomenem Polonii, której przyszłe pokolenie nie będzie cierpiało na choroby wieku starczego…

Marta Kustek i Danusia Świątek – dyrektor wykonawczy Fundacji Dobra Polska Szkoła

A inne zalety dwujęzyczności, które podkreślacie w DPS?
Przede wszystkim nie stawiamy tylko i wyłącznie na dwujęzyczność, ale na wielojęzyczność. Jedną z zalet znajomości dwóch języków jest to, że nauka trzeciego i kolejnych przychodzi łatwiej niż drugiego. I to jest naukowo udowodnione. O tym mówią nam też rodzice na spotkaniach, ciesząc się, że ich dzieci z trzeciego języka bardzo dobre wyniki uzyskują w szkole.
Poza tym, znajomość obcych języków w dzisiejszych czasach to bilet do otwartego świata. Dzisiaj ludzie dużą podróżują, są ciekawi świata, poznają nowe kraje. Jeżeli znasz języki, gdziekolwiek nie pojedziesz, to dasz sobie radę, bo wiesz, jak się komunikować.

Wielojęzyczność pozwala nam otworzyć się na inne grupy etniczne, integrować się z nimi, czerpać z ich kultury. Jak znasz jeden język tylko, to automatycznie jesteś ograniczony jedynie do jednej kultury, postrzegania świata jedynie od jednej strony. A przecież tych perspektyw jest dużo więcej! Tak samo, jeżeli ktoś przyjeżdża do USA i nigdy nie nauczył się angielskiego, to zmuszony jest do obracania się w tylko polonijnym środowisku, będzie mało czerpał z tego, co oferuje kultura amerykańska.

Na jakie przeszkody trafia przekaz o zaletach o dwujęzyczności do współczesnej Polonii?
Myślę, że jednym z największych wyzwań jest dotarcie do wszystkich Polaków zamieszkałych w różnych miejscach świata. Nie wszyscy mają dostęp do polonijnych środowisk czy polskich szkół. Np. w USA jedynie 40 procent polonijnych dzieci chodzi do polskich szkół dokształcających. W pozostałym obszarze 60 procent jest jeszcze wiele do zrobienia. Łatwo jest działać przez polską szkołę, bo do tych uczniów i rodzin można dotrzeć przez współpracujących z nami nauczycieli czy dyrektorów. Trudniej dotrzeć do dzieci, które nie chodzą do polskich placówek.

Poza tym polska szkoła dokształcająca to tylko 3-4 godziny w tygodniu, więc ma ograniczone możliwości działania. Gros odpowiedzialności w wychowaniu wielojęzycznym spada, niestety, na rodziców i rodziny.
Polskie szkoły odgrywają ważną rolę w wychowaniu kolejnych pokoleń Polonii. Oprócz treści, jakie przekazują, dziecko, idąc tam, spotyka inne polonijne dzieci, które są takie jako ono – pochodzą z rodzin mówiących po polsku. Nie jest – tak jak w amerykańskiej szkole – innym dzieckiem. Widząc, że jest więcej takich dzieci, utwierdza się w przekonaniu, że bycie Polakiem z pochodzenia i mówienie po polsku jest ok. Szkoła dokształcająca dostarcza mu wiele okazji, by utwierdzić się w tym, że język polski jest wartością.

Wydaje mi się, że najważniejszą rolę w tym procesie odgrywają sami rodzice. To oni przekazują swoim dzieciom dobre skojarzenia z językiem polskim i polskością. Oni pokazują głównie swoim przykładem, że ten język jest dla nich ważny.
Mówienie po polsku w rodzinie jest istotne nie tylko ze względu na umacnianie języka u najmłodszych, ale także dlatego, że jest to język, w którym każdy polski rodzic może prawdziwie komunikować swoje uczucia do dziecka. Rodzic, który wychował się w Polsce, nie może przekazywać tych uczuć po angielsku – będzie to brzmiało dziwnie i nienaturalnie, i dzieci to czują.

Czemu zawdzięczasz sukces DPS?
Ludziom współpracującym z portalem i fundacją, którzy dołączają do nas przy okazji różnych akcji. Myślę, że umiemy wyciągnąć z tłumu tych, którzy mają coś do zaoferowania. Dzięki temu zrealizowaliśmy wiele ciekawych inicjatyw i projektów edukacyjnych, informacyjnych czy filmowych.
Mieszkamy wiele lat poza Polska, pracujemy w amerykańskich firmach, i tęsknimy za tym, co jest nam bliskie. Być może dlatego chcemy robić coś związanego z Polską, wielokrotnie bez żadnych gratyfikacji. Jest takie powiedzenie, że największymi patriotami stajemy się wtedy, gdy zaczniemy mieszkać za granicą.