Wigilijka w greenpoinckim parku

1158
Organizatorzy, wolontariusze oraz uczestnicy spotkania opłatkowego dla osób bezdomnych, potrzebujących i samotnych, które odbyło się w parku McGorlicka na Greenpoincie / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Był gorący czerwony barszcz, krokiety, a także – jak na wigilijne spotkanie przystało – wspólna modlitwa i świąteczne życzenia. Były również opłatki, kanapki i prezenty, przygotowane z myślą o osobach bezdomnych.

Mimo utrudnień związanych z panującą pandemią udało się zorganizować doroczne spotkanie opłatkowe dla osób bezdomnych, potrzebujących oraz samotnych. Oczywiście odbyło się to w obowiązkowych maseczkach i z zachowaniem dystansu społecznego, a także bez wielu tradycyjnych elementów jak np. łamanie się opłatkiem i składanie sobie w objęciach świątecznych życzeń. Mimo że skromniej niż zwykle, to jednak dzięki temu, ci najbardziej potrzebujący i pozbawieni własnego dachu nad głową mogli poczuć namiastkę rodzinnej wigilii.

Tegoroczne spotkane opłatkowe dla bezdomnych odbyło się na świeżym – chociaż mroźnym – powietrzu i miało miejsce w czwartek, 17 grudnia, w parku McGorlicka na Greenpoincie. Wzięło w nim udział kilkanaście najbardziej potrzebujących osób, którym tego typu wydarzenia pozwalają poczuć, chociaż w minimalnym stopniu, rodzinną atmosferę. Jest to dla nich ogromnie ważne, a nawet pomocne, zwłaszcza przy próbie wychodzenia z bezdomności, a przede wszystkim z różnych nałogów.

Eryka Volker (pierwsza z lewej) wraz z wolontariuszami pomagającymi przy organizacji wigilijki dla bezdomnych i potrzebujących / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Okazuje się, że bezdomni pamiętają te nasze spotkania opłatkowe przez długie lata. Niedawno podczas pewnej dyskusji jeden z bezdomnych uzależniony od alkoholu zwierzył się, jak wielkie znaczenie dla jego przemiany – a przestał pić – miało jedno z takich wigilijnych spotkań organizowanych na Greenpoincie – opowiadała „Nowemu Dziennikowi” Eryka Volker, która od wielu lat nie tylko organizuje świąteczne spotkania dla bezdomnych, ale również pomaga im przez cały rok.

„To jest dowód jak niewiele potrzeba człowiekowi żeby stanął na nogi i zaczął się zmieniać na lepsze” – stwierdziła nasza rozmówczyni.

Podczas tej nietypowej wigilijki odbywającej się w parku McGorlicka, każdy mógł rozgrzać się gorącym barszczykiem i pysznym krotiekem. A wszystko zaczęło się od krótkiej modlitwy, którą poprowadził Janusz Pukianiec, również znany wolontariusz od wielu lat zaangażowany w pomoc bezdomnym i działalność Grupy Pro-Life im. św. Maksymiliana Kolbego. Były życzenia, lecz złożone grupowo przez kilka osób zaangażowanych w przygotowanie tego spotkania, i mimo że nie wolno było sobie składać życzeń osobistych, to były opłatki, które bezdomni mogli zabrać ze sobą, podobnie jak i kanapki, słodycze oraz prezenty przygotowane specjalnie dla nich.

Podobnie jak w latach wcześniejszych pojawiło się również Betlejemskie Światło Pokoju, które przyniosła ze sobą druhna Grażyna Mościcka. Jak wyjaśniła, w związku z obostrzeniami pandemicznymi nie zostało ono jednak zapalone w grocie narodzenia Chrystusa, ale był to płomień, który został przyniesiony z tego miejsca w roku ubiegłym i był przechowywany do tegorocznego okresu świątecznego. Polscy harcerze z metropolii nowojorskiej otrzymali go 5 grudnia podczas specjalnej uroczystości w kościele św. Józefa na Queensie.

Betlejemskie Światło Pokoju, które na świąteczne spotkanie w parku McGorlicka na Greenpoincie przyniosła druhna Grażyna Mościcka / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„My przekazujemy to światło co roku dla ludzi dobrej woli, oraz tych, którzy chcą żyć w pokoju, miłości i przyjaźni, a także pomagać jeden drugiemu” – wyjaśniła druhna. Dodała, że tegorocznym hasłem towarzyszącym tej akcji jest „Światło służby”, i mimo że można je skojarzyć z ruchem harcerskim, to – jak podkreśliła – dotyczy ono wszystkich ludzi, którzy pomagają innym.

„To hasło tak samo dotyczy was wszystkich, którzy tutaj przyszliście żeby pomóc potrzebującym i przekazać im świąteczne dary” – zaznaczyła Grażyna Mościcka, przekazując przy okazji wszystkim świąteczne życzenia.

Podczas spotkania pojawiło się również drugie hasło, które było jego tradycyjnym mottem: „Nawracajmy się i pójdźmy za Chrystusem”. Ma ono towarzyszyć wszystkim uczestnikom wigilijki przez najbliższy rok. Eryka Volker, która zwróciła na nie uwagę dodała, że jego celem jest podkreślenie, by postępować zgodnie z nauką bożą, oraz by być przyjaźnie do siebie nastawionym. Przekazała również świąteczne życzenia osobom przybyłym na spotkanie opłatkowe.

Modlitwę poprowadził Janusz Pukianiec, znany wolontariusz od wielu lat zaangażowany w pomoc bezdomnym / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Wśród zebranych były także przedstawicieli Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku: konsul Karolina Kasprzak oraz Monika Clark, które przywiozły ze sobą specjalne paczki dla osób bezdomych. Były w nich najbardziej potrzebne rzeczy do przetrwania zimy i dużych mrozów. Jak wyjaśniła w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” konsul Karolina Kasprzak paczki były przygotowane z myślą o polskich obywatelach, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji.

„Są w nich ciepłe ubrania, czapki, rękawiczki, skarpety, a nawet kurtki zimowe” – wyliczała przedstawicielka Wydziału Prawnego i Pomocy Konsularnej. Jak dodała, mimo że jest w Nowym Jorku niespełna cztery miesiące to już zdążyła zauważyć – nawet po ilości osób zwracających się do konsulatu z prośbą o wsparcie – że tego typu pomoc osobom potrzebującym jest bardzo ważna.

Konsul Karolina Kasprzak (druga z lewej) wygłosiła krótkie przemówienie i złożyła wszystkim świąteczne życzenia / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Obywatele polscy, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji mogą się zgłosić z wnioskiem o zapomogę. Mamy na to odpowiednie środki i jeżeli są osoby, które potrzebują wsparcia finansowego na podstawowe produkty jak jedzenie, leki, czy ubrania, mogą się zwrócić do konsulatu z prośbą o pomoc. My takie wsparcie możemy przekazać” – zapewniła konsul Karolina Kasprzak.

Obecnie w związku z pandemią Covid-19 być może na ulicach i w parkach widać nieco mniej bezdomnych, ale jest tylko pozorne wrażenie ponieważ oni nadal istnieją. To dlatego, że w związku z zagrożeniem koronawirusem wielu z nich otrzymało miejsca w hotelach przerobionych na tymczasowe schroniska.

Podczas spotkania każdy jego uczestnik mógł się rozgrzać gorącym barszczykiem i smacznym krokietem / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Ponieważ obecnie nie można ludzi koncentrować w dużych grupach, wielu polskich bezdomnych, którzy siedzieli na ulicach Greenpointu lub w tutejszych parkach dostało takie pokoje i są z nich bardzo zadowoleni” – stwierdziła Eryka Volker, dodając, że to jest zupełnie coś innego niż typowe schroniska, z których, z wielu powodów, polscy bezdomni nie chcieli wcześniej korzystać. Dzięki temu wiele osób, z którymi do tej pory nie było żadnego kontaktu ponieważ stale byli pijani, zaczęło chodzić na spotkania AA, dbać o siebie i całkowicie się zmieniać. I jak zapewniła nas wolontariuszka, dlatego uważa, że warto okazywać im wsparcie i wyciągać do nich pomocną dłoń. Zwraca się przy okazji z prośbą do wszystkich by nie przechodzili obojętnie obok bezdomnych siedzących na ulicy lub w parkach w mroźne dni. By uniknąć ich zamarznięcia wystarczy zadzwonić pod numer 611, a jeśli potrzebna jest pomoc medyczna to pod 911. Poza tym jeżeli ktoś nie mówi po angielsku to może zadzwonić do niej pod całodobowy numer telefonu (347) 495 7934.

Czwartkowe spotkanie opłatkowe dla osób bezdomnych, potrzebujących i samotnych mogło się odbyć dzięki wsparciu Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku, Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej oraz Polish Assistance, a także wielu wolontariuszy, wśród których prócz wymienionych wcześniej osób byli m.in.: Elżbieta Knapik, Krystyna Łukaszewska, Anita Sikorska, Margo Boudorian, Adela Szprangiel z mężem, a także Mikołaj Modzelewski i Artur Dybanowski.

Uczestnicy wigilijki w parku McGorlicka na Greenpoincie byli bardzo zadowoleni / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK