Wóz albo przewóz

235
epa08515037 Election officials wear face masks and plastic face shields as they empty out a ballot box before counting the votes following the first round of the presidential election in Krakow, Poland, 28 June 2020. As polling stations closed at 9 pm, incumbent right-wing President Andrzej Duda and the centrist candidate of the Civic Coalition Rafal Trzaskowski are projected to move on to the second round after garnering around 41.8 percent and 30.4 percent of the vote, respectively, according to the Ipsos exit poll. EPA-EFE/LUKASZ GAGULSKI POLAND OUT

Do ogłoszenia wyników drugiej tury wyborów prezydenckich pozostało kilka dni, ale już dziś z całą pewnością możemy powiedzieć, że polska polityka nie będzie po nich taka sama. Czy dojdzie do zmiany prezydenta, czy też nie – o sezonie ogórkowym w tym politycznym galimatiasie możemy zapomnieć.

Przewidywanie, kto wygra drugą turę wyborów prezydenckich, wygląda teraz jak wróżenie z fusów albo raczej jak wróżenie z sondaży. Te ostatnie mówią o minimalnej przewadze Andrzeja Dudy nad Rafałem Trzaskowskim. Różnica ma być mniejsza od błędu statystycznego – a ten w ostatnich latach bywał wyjątkowo duży. Bez względu jednak na to, kto zostanie prezydentem Polski, warto zastanowić się, jak będzie wyglądał po wyborach pejzaż polityczny w kraju. A ten maluje się w iście bojowych barwach.

Zakładając, że prezydent Andrzej Duda wygra wybory i pozostanie na swoim stanowisku na drugą kadencję, to wojenny przewrót może odbyć się w jego macierzystej partii. Na cenzurowanym u Jarosława Kaczyńskiego jako pierwszy stoi Jarosław Gowin. To on jest wskazywany jako główny przywódca zamieszania z datą wyborów i przeniesieniem głosowania z zaplanowanego początkowo na 10 maja wyborczego plebiscytu. W tamtym czasie Andrzej Duda w cuglach wygrywał z kandydatami opozycji i w każdym sondażu był zwycięski. Postawa Gowina pozwoliła jednak na wymianę kandydata Koalicji Obywatelskiej, który okazał się mocnym koniem w stawce, a dziś ma szansę na przejęcie władzy w Pałacu Prezydenckim i jest powodem bólu głowy wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości. Zachowanie Gowina stawia pod znakiem zapytania istnienie Zjednoczonej Prawicy. Być może umocniony ewentualną wygraną Andrzeja Dudy prezes PiS postawi swoim koalicjantom warunek przyłączenia się do jego partii. Znając Jarosława Kaczyńskiego wiemy, że ma on zawsze przewidzianych kilka ruchów do przodu wobec swoich konkurentów, nawet w przypadku negatywnej odpowiedzi Gowina.
Wygrana Dudy w wyborach może przyspieszyć decyzję kilku posłów – zarówno wchodzących w skład Zjednoczonej Prawicy partii Gowina, jak i Ziobry, ale również i innych, np. z prawicowej Konfederacji – którzy wahają się jeszcze, czy przejść do PiS. Do końca kadencji jeszcze ponad trzy lata, więc jeśli zdecydują się teraz, mogą czerpać frukty z rządzenia przez spory okres. Tymi samymi kategoriami może także pomyśleć kilku senatorów i niewykluczone, że krucha większość opozycji w Senacie także może pęknąć po wygranej obecnego prezydenta. Sam Gowin, zapędzony w róg ze swoim stanowczym „nie”, może próbować sił ze startem z własnego ugrupowania, ale za trzy lata wielu wyborców może o nim już zapomnieć – to duże ryzyko. Po wygranej Dudy do zmian może dojść także w rządzie, co miałoby pewnie pokazać kilku bardziej krnąbrnym politykom rządzącej partii, że ich stanowiska nie są dane im na zawsze.

Z kolei w przypadku wygranej Rafała Trzaskowskiego największe przetasowania – co oczywiste – dotknęłyby Pałac Prezydencki, gdzie nowa głowa państwa wymieniłaby wszystkich ministrów. Z kolei odchodzący współpracownicy Dudy musieliby gdzieś znaleźć miejsce, a to najłatwiej byłoby im zapewnić w rządzie. Do wcześniejszych wyborów w takim wypadku raczej nie doszłoby, bo nic by to nie zmieniło, no chyba że wspomniany wcześniej Jarosław Gowin przeszedłby do partii, z której kiedyś odszedł, czyli Platformy Obywatelskiej, i razem z nią oraz pozostałymi partiami opozycyjnymi zarządził, wbrew obecnie rządzącym, nowe wybory, mając nadzieję, że wraz ze zmianą w Pałacu Prezydenckim Polacy wybiorą także i zmiany na Wiejskiej.
Wszystko to brzmi skomplikowanie, a polityczne układanki dla osób, które sporadycznie spoglądają na polską politykę, wyglądają jak matrix. Sęk w tym, że w tych wyborach prezydenckich wybieramy nie tylko prezydenta. Nasze wyborcze decyzje rozpędzają koła politycznej machiny, które niektórym zapewnią wóz, a innym przewóz. Warto o tym pamiętać.