Wybory 2019 – Polska i Polonia wybierają!

265
EPA

Przez wielu polityków te wybory nazywane są najważniejszymi od 30 lat. 12 i 13 października Polacy w kraju i za granicą mają zadecydować, czy kierunek zmian wprowadzany przez obecnie rządzącą partię konserwatywną ma być kontynuowany, czy raczej realizowana ma być wizja opozycyjnych polityków liberalnych.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński na jednym ze spotkań mówił o kilku stawkach wyborów, które odbędą się w najbliższy weekend. W jego opinii są one najważniejsze w ostatnim 30-leciu. Jedną ze stawek, jak stwierdził lider ugrupowania, jest obrona tradycyjnych wartości chrześcijańskich, w tym tradycyjnego modelu rodziny. Kolejną – utrzymanie programów społecznych, takich jak program Rodzina 500 Plus.
Odmiennego kursu chce dla Polski i Polaków twarz kampanii opozycyjnej Koalicji Obywatelskiej (KO) Małgorzata Kidawa-Błońska, która została ogłoszona jako kandydatka na premiera w przypadku wygranych wyborów przez KO. “Na Titanicu do samego końca wmawiano ludziom, że kurs jest doskonały, konstrukcja stabilna, a statek bezpieczny. Do samego końca grała orkiestra. Znamy koniec tej historii. Statek zatonął przez kłamstwo, chciwość i pychę. Nie możemy pozwolić, by tak się stało z naszym państwem. 13X zawróćmy Polskę z tego kursu. Za tydzień, w niedzielę, wszyscy razem zagłosujmy na lepszą przyszłość Polski. Jutro może być lepsze”– napisała na swoim koncie w serwisie Twitter Kidawa-Błońska. Tego samego sloganu użył także przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. “To są najważniejsza wybory od 30 lat – przekonywał podczas jednej z konwencji. – To tak naprawdę to wielkie wyzwanie, czy jest możliwy znowu powrót do tego, o czym marzyliśmy w 1989 roku i w latach wcześniejszych. Czy Polska może być praworządna, suwerenna i podmiotowa. Czy musi być rządzona tak, jak dzisiaj. Wolą jednego człowieka. Mówię bardzo wyraźnie: Polska będzie demokratyczna, będzie praworządna, będzie suwerenna” – zapowiadał Schetyna.

WYBORCZA KIEŁBASA CZY REALNE OBIETNICE?
Prócz górnolotnych stwierdzeń partie pokusiły się także o programowe zapowiedzi na kolejne cztery lata. W ostatnim tygodniu, na ostatniej prostej przed głosowaniem, partia rządząca ogłosiła, co zrobi już w pierwszych 100 dniach w przypadku zwycięstwa w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Jak powiedział prezes PiS, tzw. piątka na 100 dni zawiera konkretne rozwiązania, także te wcześniej zapowiadane. Zobowiązania PiS na pierwsze 100 dni rządów to program dotyczący małego ZUS-u, 13. i 14. emerytury, pakiet badań profilaktycznych dla osób powyżej 40. roku życia, program budowy 100 obwodnic i zrównania dopłat dla polskich rolników w porównaniu z tymi z Europy Zachodniej. Jeśli zaś chodzi o ogólne zapowiedzi na kolejne cztery lata, to w skrócie można powiedzieć, że PiS chce, by Polacy wreszcie byli tak zamożni jak Niemcy. Ten temat przejawiał się na wszystkich konwencjach, w których uczestniczył prezes Kaczyński, gdzie mówił, że celem PiS jest stworzenie państwa dobrobytu, którego podstawę stanowią prowadzone już programy społeczne. Obecnie rządząca partia ma także zadbać o to, w jakim zdrowiu żyją Polacy. Lider PiS zapowiadał wzrost wydatków na służbę zdrowia i przekazanie na nią 6 procent PKB w 2024 roku. „To będzie przeszło podwojenie środków, to będzie ogromna zmiana” – mówił. Już pod koniec sierpnia premier Mateusz Morawiecki, przedstawiając projekt przyszłorocznego budżetu, poinformował, że wydatki na służbę zdrowia mają przekroczyć 5 procent PKB. Oznacza to kwotę przekraczającą 109 miliardów złotych.
Koalicja Obywatelska z Platformą Obywatelską na czele obiecuje z kolei, że naprawi to, co, według niej, zniszczył rząd PiS przez cztery lata. “Idziemy do wyborów, żeby wygrać i odbudować polską szkołę, ochronę zdrowia, sądy, dyplomację i armię, zniszczone przez rządy Kaczyńskiego” – zapowiada Grzegorz Schetyna. To on na początku bitwy wyborczej ogłosił tzw. szóstkę Schetyny, w której zapowiedział m.in. wzrost pensji Polaków. Według niego, osoby pracujące powinny korzystać z efektów „światowej koniunktury gospodarczej”. Koalicja Obywatelska proponuje między innymi obniżenie PIT, składek na ZUS i NFZ do 35 procent zarobków łącznie. Szef PO prezentował też inne pomysły. Powiedział, że ci, którzy zarabiają mniej niż 4 i pół tysiąca złotych brutto, dostaną dodatkową premię za aktywność i za pracę. „I to jest inwestycja przede wszystkim w młodych ludzi, dodatkowo przygotujemy dla nich, dla młodych, specjalny pakiet startowy, wspierający rozpoczęcie przez nich aktywności zawodowej” – podkreślał lider PO. Schetyna powiedział, że dochód na rękę tych, którzy zarabiają płacę minimalną, wzrośnie o ponad 600 złotych. Polityk mówił też, że Koalicja Obywatelska chce skrócić kolejki do lekarzy specjalistów i na SOR-ach. Obiecał też utrzymanie 13. emerytury i wprowadzenie programów dla osób z niepełnosprawnościami i seniorów, a także podwyżki dla nauczycieli. Zapewnił, że KO zadba o klimat i jakość powietrza, którym oddychamy. Podkreślał, że zmiany klimatyczne na świecie obejmują i nas, dlatego, jego zdaniem, trzeba im przeciwdziałać. Zapowiedział, że do 2030 roku Koalicja wyeliminuje węgiel w ogrzewaniu domów i mieszkań, do 2035 – w ogrzewaniu systemowym, a do 2040 – w energetyce.
Polskie Stronnictwo Ludowe, które w wyborach startuje wraz z Kukiz’15 pod szyldem PSL-Koalicja Polska, obiecało Polakom emeryturę bez podatku, dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców i program “Własny Kąt” dla młodych, czyli 50 000 zł na wkład własny z budżetu, aby mogli zaciągnąć kredyt na pierwsze mieszkanie. Politycy z listy Koalicji Polskiej chcą także zapewnić Polakom dostępną służbę zdrowia i zadbać o czyste powietrze i zdrową, tradycyjną żywność. Lewica, w której kryją się trzy ugrupowania – SLD, Wiosna Roberta Biedronia oraz partia Razem – chce m.in. legalnej aborcji do 12. tygodnia ciąży, świeckiego państwa, odejścia od religii w szkołach, podwyższenia płacy minimalnej, obywatelskiej emerytury, leków za 5 zł i czystego powietrza.
Konfederacja, której wejście do polskiego parlamentu stoi pod znakiem zapytania, proponuje z kolei obniżenie podatków, benzynę po 3 zł za litr, sprawne sądy, upodmiotowienia rodziców, dyplomację „bez klęczników”, ochronę życia od poczęcia oraz zapowiada wsparcie produkcji rolno-spożywczej. Na sztandarach Konfederacja niesie także walkę z bezspadkowymi roszczeniami żydowskimi.

SONDAŻE DLA RZĄDZĄCYCH
Choć sondaże wielokrotnie się nie sprawdziły, to wciąż elektryzują partie polityczne. Rządzący we wszystkich sondażach na kilka dni przed ostatecznym głosowaniem wygrywali wybory, a poparcie Prawa i Sprawiedliwości mieściło się w granicach od 40 do 50 proc. W sondażu Kantar, zrealizowanym dla „Gazety Wyborczej”, Gazeta.pl i TOK FM, Prawo i Sprawiedliwość prowadziło z 42-procentowym poparciem. Koalicja Obywatelska mogła natomiast liczyć na 29 procent, Lewica na 13 procent. Z kolei poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości na poziomie 48,3 procent wskazywał sondaż opublikowany przez dziennik „Polska Times”. Według badania, partia Jarosława Kaczyńskiego może liczyć na 254 poselskie mandaty, co dałoby jej samodzielną większość w Sejmie. Poparcie dla Koalicji Obywatelskiej zadeklarowało w sondażu 27,7 procent ankietowanych. Do parlamentu dostała by się także Lewica, na którą – według sondażu – głosować chce 12,4 procent wyborców, oraz PSL-Koalicja Polska z poparciem na poziomie 6,5 procent. Pod progiem wyborczym znalazła się w badaniu Konfederacja Wolność i Niepodległość, którą poparło 4,2 procent ankietowanych.
Jest jednak sondaż, który dał dużo do myślenia rządzącej partii na tydzień przed wyborami. Okazało się bowiem, że wyborcy PiS są najmniej zmobilizowani do pójścia do urn wyborczych. Z sondażu IBRIS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że w stu procentach do głosowania zmobilizowany jest z kolei elektorat Lewicy. W przypadku sympatyków Koalicji Obywatelskiej do urn wyborczych zamierza wybrać się 89 proc. jej zwolenników. Podobnie jest z Konfederacją. Tylko 64 proc. osób popierających PiS przekonanych jest o konieczności głosowania. Niżej jest tylko PSL-Kukiz’15 – 57 proc.

NA KOGO MOŻE GŁOSOWAĆ POLONIA?
Choć na kilka miesięcy przed wyborami odżył temat polonijnych okręgów wyborczych, to i tym razem nie udało się tego pomysłu zrealizować. W związku z tym kolejny raz Polacy mieszkający poza granicami głosują w okręgu nr 19 – obejmującym część Warszawy. Do wyboru Polonusi mają 199 kandydatów z pięciu list do Sejmu i trzech kandydatów do Senatu. Na liście numer jeden do Sejmu znaleźć możemy kandydatów Polskiego Stronnictwa Ludowego, którzy w tych wyborach połączyli się z ugrupowaniem Kukiz’15. Pośród 39 kandydatów na tej liście znajdziemy m.in. syna prof. Władysława Bartoszewskiego – Teofila, który otwiera listę. Lista numer dwa to propozycje kandydatów partii rządzącej. Listę otwiera prezes PiS Jarosław Kaczyński. Prócz niego z bardziej znanych publicznie polityków możemy znaleźć obecnego szefa MSWIA Mariusza Kamińskiego, wicemarszałek Sejmu Małgorzatę Gosiewską czy pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotra Naimskiego. Pod numerem trzecim znajdziemy kandydatów Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Lewicową listę otwiera Adrian Zandberg – młody działacz partii Razem, a kończy znany działacz starszego pokolenia SLD Piotr Gadzinowski. Pośród kandydatów na liście SLD mamy także dwóch, którzy w złożonym oświadczeniu lustracyjny przyznali, że “pełnili służbę w organach bezpieczeństwa państwa”: Dariusz Krzysztof Rozenek z numerem 20. oraz Krzysztof Liedel z numerem 5. Z kolei na liście nr 4 można znaleźć kandydatów komitetu Konfederacja Wolność i Niepodległość. Polonusi na tej liście mogą głosować m.in. na Janusza Korwin-Mikkego, który kandyduje jako lider listy. Lista numer 5 to zbiór kandydatów Koalicji Obywatelskiej, w skład której wchodzą kandydaci Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, Zielonych i Inicjatywy Polskiej. Listę otwiera Małgorzata-Kidawa Błońska – która została wytypowana jako kandydatka na premiera w przypadku wygranych przez Koalicję Obywatelską wyborów. Prócz niej na liście znaleźć można szefową Nowoczesnej Katarzynę Lubnauer, aktora Tadeusza Rossa czy sportowca Romana Koseckiego. Pośród kandydatów do Sejmu próżno szukać nazwisk związanych z działaniem na rzecz Polonii i Polaków mieszkających za granicą. W tej kategorii łatwiej jest dostrzec takiego kandydata na liście do Senatu. Polonusi mogą zagłosować na jednego z trzech kandydatów. Paweł Kacprzak reprezentuje komitet wyborców Obywatele RP i jest znany z manifestacji przeciwko obecnie rządzącej władzy. Jego kandydatura to także sprzeciw wobec wysunięcia Michała Kazimierza Ujazdowskiego z ramienia Koalicji Obywatelskiej, który także startuje do Senatu z tej samej listy. Jako trzeciego na liście możemy znaleźć prof. Marka Rudnickiego – znanego lekarza z Chicago. Choć startuje on z listy Prawa i Sprawiedliwości, to nie należy do żadnej partii politycznej. Jest przedstawiany jest jako polonijny kandydat do Senatu.


W tle bitwy wyborczej w największych obozach politycznych toczą się walki wewnątrzpartyjne, choć w zgoła odmiennych nastrojach. W Prawie i Sprawiedliwości odbywa się przysłowiowe dzielenie skóry na niedźwiedziu, a kluczowi politycy już myślą o rozdaniu w kolejnym rządzie. Wielkim znakiem zapytania jest nazwisko przyszłego premiera. Część polityków PiS namawia do objęcia tego stanowiska Jarosława Kaczyńskiego. On sam musi zdawać sobie sprawę, że choćby ze względu na wiek to może być ku temu ostatnia okazja. Z drugiej strony jest jednak zadowolony z pracy Mateusza Morawieckiego i, jak wielokrotnie mówił, to on miałby być premierem w kolejnym rządzie. Na przeszkodzie może stanąć jednak Zbigniew Ziobro, który, według wielu informacji z wewnątrz obozu, jest w konflikcie z Morawieckim. Aby zablokować kandydaturę Morawieckiego na premiera na kolejne lata, Ziobro potrzebuje jednak większej reprezentacji swojej partii Polski Razem, która wchodzi w skład Zjednoczonej Prawicy. Jeśli liczba posłów Ziobry będzie kluczowa dla większości sejmowej, wtedy będzie mógł stawiać swoje warunki. Wedle nieoficjalnych informacji do zmian ma także dojść w składzie rządu, a z ministerialnymi stołkami mają pożegnać się m.in. Jacek Czaputowicz, który miałby zostać ambasadorem w ważnym kraju (być może w USA). Czaputowicza zastąpić miałby Krzysztof Szczerski, dla którego miałoby być to pocieszenie po ostatnich przegranych walkach o stanowisko wiceszefa NATO i komisarza europejskiego.
W Platformie Obywatelskiej najbliższe wybory będą z kolei “być albo nie być” dla Grzegorza Schetyny. Jeśli Koalicja Obywatelska przegra, rozpocznie się walka o jego stanowisko. Być może zechce go zastąpić Małgorzata Kidawa-Błońska, ale by tak się stało, musi wygrać pojedynek z Jarosławem Kaczyńskim. Oboje startują z tej samej listy, jeśli zdobędzie więcej głosów od prezesa PiS, wynik ten stanie się dla niej ważnym orężem w walce o stanowisko przewodniczącej partii.
Prócz polityków o swoją wygraną jak zwykle walczą obywatele. Im wyższa frekwencja zostanie osiągnięta w nadchodzących wyborach, tym wyższa pozycja nas, jako świadomych obywateli, będzie pośród Europy i świata. Pokażmy, że zależy nam na naszym kraju, gdziekolwiek przyszło nam żyć. Idźmy do wyborów i spełnijmy swój obywatelski obowiązek.