Wybory i ubezpieczenia

203
Foto: EPA

Kwestia ubezpieczeń medycznych to z pewnością jeden z najważniejszych tematów przewijających się w trwającej kampanii prezydenckiej 2020.

Jeden z najważniejszych, bo dotyczy każdego obywatela i nieobywatela Stanów Zjednoczonych. Jak powiedział jeden z kandydatów demokratycznych na prezydenta podczas ostatniej debaty: “Bez ubezpieczenia medycznego w USA – opieka zdrowotna jest za droga, jak się ma ubezpieczenie medyczne to opieka zdrowotna też jest za droga w tym kraju”.

To prawda. Nawet posiadając dobrą polisę, płacimy spore sumy podczas wizyty u lekarza. “Miałam bardzo dobre ubezpieczenie z pracy, z serii Gold. Kosztowało 800 dol. miesięczne, z czego połowę płacił mój pracodawca. Niby jedna wizyta prewencyjna w roku u zwykłego lekarza pierwszego kontaktu i badania krwi były pokrywane przez ubezpieczyciela, ale już wizyta u specjalisty, np. chiropractora, kosztowała mnie 60 dol., a za USG brzucha musiałam raz zapłacić 360 dol., ze względu na deductible, które w tej polisie wynosiło 2000 dol. rocznie – opowiada Krystyna z Union, NJ. – W sumie, z własnej kieszeni, musiałam wydawać około 6000 dol. w ciągu roku. Jak na osobę, która chodzi do lekarza od wielkiego dzwonu, 2-3 razy w roku, to duża suma”. Stąd wielu naszych rodaków mieszkających w Stanach nie decyduje się na posiadanie polisy medycznej. “Dla mnie najlepszą polisą jest C.A.S.H.” – żartuje pan Andrzej z Nowego Jorku, który cieszy się dobrym zdrowiem, rzadko bywa u lekarza, a jak już idzie, to płaci gotówką.

Bez ubezpieczenia medycznego wizyta u zwykłego lekarza kosztuje około 100 dol. Problem w tym, że na wizycie się nie kończy, a zlecone badania krwi, USG czy inne bardziej specjalistyczne testy medyczne, albo leki, które trzeba zażywać regularnie, to już są koszty kilkuset dolarów. Rachunek za pobyt w szpitalu kosztować może pacjenta tyle co samochód albo więcej.

Właściwie poza Nowym Jorkiem, który oferuje różnego rodzaju zniżkowe programy dla chorych o niskich dochodach, na życie bez ubezpieczenia medycznego pozwolić sobie mogą ludzie młodzi, niechorujący, doraźnie chodzący do lekarza, powiedzmy dwa razy w roku. Nawet jeżeli wydadzą przy okazji każdej wizyty 1000 dol., to finansowo i tak na tym wyjdą lepiej, niż jakby mieli opłacać przez cały rok ubezpieczenie.

Wyjątkiem są jednak mieszkańcy Massachusetts i New Jersey, gdzie za nieposiadanie ubezpieczenia medycznego grozi kara – podobnie jak ta federalna, wprowadzona w ramach Affordable Care Act, a zniesiona w ubiegłym roku. W New Jersey, gdzie prawo to weszło w życie w 2019 r., za brak polisy medycznej trzeba zapłacić 675 dol., albo 2,5 procent rocznego dochodu – w zależności, która suma jest większa. Karę tę mieszkańcy tych stanów zapłacą rozliczając się z podatków za rok 2019.

“Straciłam w maju pracę, a wraz z nią polisę medyczną. Mój nowy pracodawca nie oferuje ubezpieczenia. Postanowiłam, że nie będę wykupywać polisy na własną rękę, żeby trochę zaoszczędzić, tym bardziej że nie chodzę często po lekarzach. Byłam kilka razy prywatnie, wydałam tyle, co by mnie kosztowało ubezpieczenie za miesiąc. Niedawno dowiedziałam się jednak, że zapłacę karę za nieposiadanie polisy. To niestety obciąży mój budżet domowy” – mówi 32-letnia Marta z Old Bridge, NJ.
***
Wprowadzony przez Baracka Obamę system ubezpieczeń zdrowotnych zakładał, że osoby o niskich zarobkach otrzymywały kredyty podatkowe i każdy obywatel USA posiadał polisę. Przez ten obowiązek posiadania ubezpieczenia z czasem polisy miały stać się bardziej przystępne cenowo. Na efekty trzeba było poczekać kilka lat. Nie wiadomo, czy system ten przyniósłby oczekiwane rezultaty, czy nie, bo nowa administracja zaczęła stopniowo wycofywać Obamacare. To, czego zdążyliśmy doświadczyć, to drogie polisy, z wysokimi deductibles i rosnącymi karami za nieposiadanie polisy.

Mimo że administracja Donalda Trumpa zniosła tzw. individual mandate, czyli obowiązek posiadania polisy, to nadal mamy do czynienia z drogimi ubezpieczeniami, coraz wyższymi deductibles oraz wysokimi opłatami za usługi medyczne (i karami za nieposiadanie polisy medycznej w New Jersey i Massachusetts).
***
Zbliżające się wybory prezydenckie niosą nadzieję, że coś się może zmienić. Każdy kandydat z dużymi emocjami i zrozumieniem dla przeciętnego podatnika wypowiada się o konieczności zreformowania systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Prawie każdy ma swoją własną wizję nowego systemu.

Kandydaci proponują system, w którym każdy obywatel posiada ubezpieczenie medyczne. Najbardziej ambitny z tych planów to Medicare-for-all, czyli system, w którym każdy Amerykanin automatycznie podlegałby ubezpieczeniu administrowanemu przez rząd.

Ten rodzaj reformy propagują m.in. senatorzy Bernie Sanders i Elizabeth Warren oraz burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio. Senator Sanders jest nawet autorem projektu ustawy o nazwie Medicare for All Act, w której podstawowa polisa obejmująca opiekę medyczną, optyczną, dentystyczną, psychiatryczną oraz leki, oferowana jest przez program rządowy. Prywatne firmy ubezpieczeniowe mogłyby oferować dodatkowe ubezpieczenie dla tych, którzy chcieliby je wykupić.

Są kandydaci, którzy uważają Medicare-for-all za dobry cel długoplanowy, ale nie wierzą w powodzenie rządowego systemu ubezpieczeń. Jeszcze inni proponują odmienne możliwości rozszerzenia systemu ubezpieczeń zdrowotnych, ostrzegając, że Medicare-for-all może wywołać polityczną katastrofę.

Wśród proponowanych opcji są np. Medicare-X Michaela Benneta, który chce wprowadzić państwowe ubezpieczenie w pierwszej kolejności dla osób biedniejszych, mieszkających w rejonach wiejskich. Były wiceprezydent Joe Biden próbuje rozbudować Obamacare o opcję państwową, aby “aby każdy miał dostęp do polisy zdrowotnej”. Senator Cory Booker poparł projekt Medicare-for-all Berniego Sandersa, ale też Medicare at 50 Act, State Public Option Act i Choose Medicare Act. Pete Buttigieg proponuje stworzenie wersji programu Medicare, który każdy mógłby wykupić.

Senator Kirsten Gillibrand również popiera program Medicare-for-all, ale ostrzega, że wprowadzenie go może zająć dużo czasu. Sugeruje opcję rządową, która na początku konkuruje z prywatnymi ubezpieczeniami, a potem prowadzi do przekształcenia całego systemu w rządowy. “Uważam, że nikt nie powinien się martwić o to, czy ma pieniądze na to, żeby żyć. Opieka medyczna powinna być przysługującym każdemu przywilejem” – mówi senator Kamala Harris, która poparła Medicare for All Act Berniego Sandersa.

Warto się wsłuchać i przeanalizować te propozycje przed oddaniem głosu w przyszłorocznych prawyborach oraz wyborach końcowych. Może dzięki temu coś się zmieni na lepsze.