Wycieczka po Nowym Jorku. Wciąż atrakcyjny Central Park

281

Nadciąga kolejna fala upałów, w najbliższych dniach temperatura może sięgnąć nawet 90 st. Fahrenheita. Gdy nie można uciec z miasta na dłużej, warto się schronić choć na kilka godzin w cieniu drzew, a w Nowym Jorku jest ich najwięcej w manhattańskim Central Parku.

Powstawał w II połowie XIX wieku i wciąż zachwyca, stając się ulubioną atrakcją turystyczną oraz miejscem wypoczynku nowojorczyków. Ostatnio, nie z jakiejś wielkiej potrzeby, ale tak po prostu, policzono, ile w parku mieszka wiewiórek. Okazało się, że na 843 akrach – co najmniej 2373. Dziennikarze żartują, że znaleziono odpowiedź na pytanie, które nigdy nie padło. Choć można przypuszczać, że kogoś to jednak interesuje. Z pewnością są rzeczy i miejsca, które ciekawią jeszcze bardziej i warto je odwiedzić podczas wędrówki w wolny dzień. Prezentujemy wybrane miejsca Central Parku i jego okolic.

THE DAKOTA – RÓG 72 ST. I CENTRAL PARK WEST
(metro: A, B i C)

Zwiedzanie Central Parku warto zacząć przy kamienicy Dakota. To jedna z najpopularniejszych tego typu budowli w mieście. Powstała w latach 80. XIX wieku, na polecenie prawnika Edwarda Clarka, wspólnika Isaaca Singera (wspólnie stworzyli Singer Company – firmę produkującą maszyny do szycia). Był to pierwszy tak luksusowy apartamentowiec w mieście. Mimo że położony na peryferiach Nowego Jorku (stąd nazwa Dakota), od razu wzbudził zainteresowanie najbogatszych mieszkańców, którzy jeszcze przed ukończeniem budynku rezerwowali kolejne apartamenty – w sumie 62.

Dakota, to jedna z najpopularniejszych tego typu budowli w mieście
FOTO: Wikipedia

Kamienicę zaprojektował ten sam architekt, który stworzył później Hotel Plaza. Henry Hardenbergh był zwolennikiem popularnego w Ameryce eklektyzmu, dowolnie mieszając elementy wzięte z neogotyku, renesansu i wiktoriańskich domostw. Do tej pory dziewięciopiętrowa kamienica imponuje. Jej dach jest pokryty mosiężnymi płytkami, które z czasem pozieleniały. Tak samo zresztą jak Statua Wolności, odsłonięta dwa lata po ukończeniu Dakoty. Charakterystyczne są też położone na dachu wieżyczki w kształcie piramid. Kiedyś można było pomiędzy nimi spacerować, gdyż na szczycie budynku utworzono promenadę. Otaczały ją szpalery krzewów i roślin posadzonych w donicach. W ich cieniu znajdowały się altanki. Wewnątrz znajdowały się windy, nowatorskie rozwiązanie jak na tamte czasy. A na wewnętrznym podwórzu zamontowano fontanny. Główne wejście do Dakoty znajduje się przy 72 Street. Widać je wyraźnie dzięki okazałej bramie, tak wysokiej, by mogły się w niej zmieścić dorożki. To na wypadek deszczu, by mieszkańcy apartamentowca nie musieli moknąć.
Dakoty nie można zwiedzać. A szkoda, bo mieszkania wciąż imponują i nie chodzi tylko o listę lokatorów. Wciąż mieszka tu na przykład Yoko Ono, wdowa po Johnie Lennonie, który został zastrzelony w bramie kamienicy, gdy razem z żoną udawali się na kolację. Wcześniej mieszkańcami byli m.in. Piotr Czajkowski, który gościł tu często przyjaciół. A także Boris Karloff, odtwórca filmowego Frankensteina, poeta Stephen Crane i znani żurnaliści.

Z kolei po drugiej wojnie światowej wspaniały budynek stał się przystanią dobrze prosperujących liberałów i cyganerii artystycznej. Żył tu m.in. słynny dyrygent Leonard Bernstein, doskonała aktorka Lauren Bacall, Kirk Douglas i najlepiej ubrana kobieta w Nowym Jorku Nan Kemper, pełniąca rolę arbitra elegancji. Osiadła tu również królowa kosmetyków Estee Lauder. Znane nazwisko nie wystarczy, by zamieszkać w Dakocie. Przekonali się o tym Madonna, Melanie Griffith, Antonio Banderas, Cher czy Billy Joel. Mieszkańcy nie zgodzili się na takich sąsiadów uważając, że i tak wystarczy kamienicy rozgłosu. Samo wypełnienie wniosku kosztuje tysiąc dolarów, a następnie trzeba czekać. Jak długo? Wiele zależy właśnie od sąsiadów. Ceny mieszkań w Dakocie przekraczają 20 mln dolarów, ale można trafić „okazję” i za dwupokojowy apartament zapłacić ok. 15 mln.

STRAWBERRY FIELDS

Dwie minuty spacerem od Dakoty, w Central Parku, znajduje Strawberry Fields poświęcone wspomnianemu już Johnowi Lennonowi. Pomysłodawczynią miejsca jest żona muzyka Yoko Ono. Chciała w ten sposób uczcić pamięć męża. Centralnym punktem jest mozaika “Imagine”, nawiązująca do jednej z najbardziej znanych piosenek Beatlesów. Zresztą nazwa miejsca także nawiązuje do twórczości muzyków. Gdy Yoko Ono nie dostała wystarczającego wsparcia ówczesnych władz Nowego Jorku na budowę miejsca pamięci męża, napisała na łamach „New York Timesa” obszerny artykuł, w którym zwróciła się do wszystkich państw na świecie o pomoc w stworzeniu Strawberry Fields. Chodziło o wysłanie sadzonek roślin. Warto wspomnieć, że na początku lat 80. Central Park był bardzo zaniedbanym miejscem, na trawnikach leżały puste butelki po alkoholu i strzykawki należące do narkomanów. Dlatego, by stworzyć miejsce pamięci, trzeba było sporych funduszy, chociażby na zakup właśnie sadzonek roślin. Wśród krajów, które odpowiedziały na apel, była m.in. Polska. Nasz kraj jest wymieniony pośród 50 innych państw na mosiężnej tabliczce znajdującej się na terenie Strawberry Fields. Warto jej poszukać. „John byłby bardzo dumny, gdyby zamiast statuy czy pomnika, poświęcono mu kawałek ziemi.

Centralnym punktem jest mozaika “Imagine”, nawiązująca do jednej z najbardziej znanych piosenek Beatlesów
FOTO: EPA

W dodatku nazwany tak jak jedna z jego piosenek” – podkreślała wdowa po Lennonie. Miejsce to zostało oficjalnie otwarte w 1985 r., w dniu 45. urodzin muzyka, i stało się jednym z ważniejszych miejsc fanów nie tylko Lennona, ale i Beatlesów. Często można tu spotkać muzyków amatorów, którzy albo śpiewają, albo grają na gitarze ich największe przeboje. Zawsze można się do nich przyłączyć. Jak pokazują turystyczne statystyki, Strawberry Fields jest jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc w Central Parku.

BETHESDA FOUNTAIN

Po 10 minutach spacerem w głąb parku dojdziemy do kolejnego miejsca, które wręcz trzeba zobaczyć. To Bethesda Terrace i Bethesda Fountain – jedna z największych fontann w Nowym Jorku. Mierzy 26 stóp wysokości (ok. 8 m) i 96 stóp szerokości, (ok. 29 m). Na szczycie znajduje się Angel of the Waters, figura ma 8 stóp wysokości, (ok. 2,5 m), a pod nią są cztery cherubiny symbolizujące: zdrowie, czystość, umiar i pokój. Nazwa nawiązuje do sadzawki Bethesda w Jerozolimie, która była miejscem cudownych uzdrowień, w tym uzdrowienia paralityka przez Chrystusa. Nowojorskiego anioła zaprojektowała Emma Stebbins, stając się pierwszą kobietą w metropolii, która otrzymała zlecenie i wynagrodzenie za pracę artystyczną na rzecz miasta. Anioł w jednej ręce trzyma lilię, drugą błogosławi wodę tryskającą spod jego stóp. Rzeźba ma upamiętniać uruchomienie akwenu Croton. Dzięki tej inwestycji nowojorczycy uzyskali dostęp do czystej wody, pochodzącej z północnej części stanu.

W okolicach fontanny znajduje się popularna restauracja Loeb Boathouse, a także miejsce, gdzie można wypożyczyć łódkę. Z kolei położony tuż obok dwupoziomowy taras (Bethesda Terrace) był jednym z pierwszych obiektów, jakie powstały w Central Parku; jego budowa rozpoczęła się w 1859 r., kontynuowana w czasie wojny secesyjnej zakończyła się w 1863. Było to ulubione miejsce zamożnych nowojorczyków, szczególnie pań. Mogły nie tylko obserwować kreacje koleżanek przechadzających się po tarasie i poniżej, w okolicach fontanny, ale – co dla niektórych było ważniejsze – mogły zostać zauważone stojąc na szczycie tarasu. Do budowy obiektu użyto przede wszystkim piaskowca. Posiada granitowe stopnie i podesty. Uważane jest za serce parku. Sufit arkady wyłożony jest 16 tys. misternie zdobionych, ręcznie robionych płytek, pochodzących z angielskiej pracowni Minton. Arkada w Bethesda Terrace to jedyne miejsce na świecie, w którym płytki Mintona są używane do przyozdobienia sufitu. W latach 60. ub. wieku mieściła się tutaj restauracja, w latach 80. handlowano narkotykami. Teraz jest to miejsce występów artystów, m.in. śpiewaków operowych na co dzień występujących na przykład w Metropolitan Opera.

BELVEDERE CASTLE, DELACORTE THEATER I POMNIK JAGIEŁŁY

Po 10 minutach spacerem przez park, w kierunku północnym, docieramy do Belvedere Castle (warto wybrać trasę przez Bow Bridge, jeden z najbardziej znanych i największych mostków w parku, skąd rozpościera się imponująca panorama między innymi na Dakotę). Belvedere Castle powstał w 1858 r. i jest wpisany na listę zabytków. Zaprojektowali go twórcy parku, czyli Frederick Law Olmsted i Calverta Vaux. Przez ostatnie 15 miesięcy był zamknięty z powodu gruntownego remontu. Dobra informacja jest taka, że od piątku, 28 czerwca, znowu można go zwiedzać. Prace renowacyjne kosztowały 12 mln dolarów. Jest jednym z najciekawszych punktów widokowych w Central Parku, więc z pewnością warto się tutaj wybrać. Zresztą nazwa „belvedere” po włosku oznacza właśnie „piękny widok”. Ciekawostką jest to, że przez wiele lat, od 1919 r., to właśnie dzięki aparaturze zamontowanej w zamku mierzono temperaturę w Nowym Jorku – znajdowało się tutaj New York Meteorological Observatory. Obecnie jest przeniesione nieco dalej, ale przyrządy do mierzenia siły wiatru wciąż są zamontowane na zamku, a konkretnie na jego wieży. Belvedere Castle został wprojektowany w jedną z największych skał, jakie można zobaczyć w Central Parku.

Tuż przed zamkiem jest między innymi Turtle Pond, a także Delacorte Theater, gdzie w lecie wystawiane są sztuki Szekspira. Pierwsze przedstawienie – „Koriolan” – odbędzie się 16 lipca o godz. 8 wiecz. Oglądać je można za darmo, ale należy zdobyć wejściówki. A nie jest to łatwe zadanie, bo zainteresowanie darmowymi sztukami Szekspira co roku jest ogromne. Wejściówki są rozdawane między innymi w dniu przedstawienia od godz. 12 w Delacorte Theater. Kolejki po bilety ustawiają się już na wiele godzin przed, a nawet w nocy. Można także spróbować zarezerwować je przez internet. Szczegóły znajdują się na stronie internetowej teatru. Z pewnością warto. Sztuka pod gwiazdami w Central Parku to już nowojorska tradycja.

Będąc w tej części parku z pewnością warto przespacerować się pod pomnik Króla Władysława Jagiełły, doskonale znane miejsce szczególnie Polonii. Często zdarza się jednak, że goście z Polski nie mają pojęcia o monumencie. Warto go im pokazać i opowiedzieć jego historię. W sercu Nowego Jorku został umiejscowiony 74 lata temu. Był ozdobą polskiego pawilonu podczas Światowej Wystawy w Nowym Jorku. Na skutek wybuchu II wojny światowej nigdy nie powrócił do Polski. A nowojorska Polonia zna to miejsce tak dobrze, bo od lat spotyka się przed pomnikiem na wielkanocnym śniadaniu. O czym co roku obszernie informujemy na łamach „Nowego Dziennika”.

METROPOLITAN MUSEUM OF ART

Niedaleko pomnika – kilka minut spacerem – stoi okazałe Metropolitan Museum of Art. Mieszkańców stanu i miasta Nowy Jork wciąż obowiązuje zasada „płacisz, ile chcesz”. Tak samo studentów z New Jersey i Connecticut. Pozostałe osoby muszą płacić ustaloną stawkę. Dorośli 25 dol. za wstęp, seniorzy (65+) – 17 dol., studenci – 12 dol., a dzieci poniżej 12. roku życia wchodzą za darmo. Początki Metropolitan Museum of Art sięgają 1866 r. Grupa zamożnych Amerykanów, przebywających w Paryżu, podjęła decyzję o stworzeniu krajowej galerii sztuki; wśród nich był John Jay, wnuk jednego z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych. Pierwsza kolekcja MET liczyła mniej niż 200 eksponatów, teraz są ich ponad 2 miliony, co oznacza, że co roku powiększała się średnio o 13 tys. wartościowych przedmiotów. Fasadę budynku, gdzie obecnie znajduje się główne wejście do MET, zaprojektował Richard Morris Hunt, nazywany jednym z najgenialniejszych amerykańskich architektów XIX wieku. Jedna z najpopularniejszych jego konstrukcji, oprócz budynku MET, to piedestał, na którym stoi Statua Wolności.

Najdłuższym eksponatem muzeum jest egipski dywan z XVI wieku; najmniejszym – calowy cylinder ze starożytnej Mezopotamii. W kolekcji MET można też zobaczyć najstarszy, działający wciąż fortepian, wyprodukowany w 1720 roku,którego twórcą był Bartolomeo Cristofori, włoski muzyk uważany za wynalazcę fortepianu. Dużym zainteresowaniem wśród odwiedzających cieszy się – położone na parterze po prawej stronie – skrzydło zawierające eksponaty sztuki egipskiej. W środku można oglądać przedmioty sięgające od epoki paleolitu po erę rzymską. Warto dodać, że kolekcja MET jest największym zbiorem sztuki egipskiej poza Kairem.
Metropolitan Museum of Art słynie też z obrazów m.in.: Moneta, van Gogha, Picassa czy Cezanne’a. Można je oglądać w skrzydle Modern and Contemporary Art. Wśród najbardziej znanych są np.: “Autoportret w słomkowym kapeluszu” Vincenta van Gogha; “Śmierć Sokratesa” Jacques-Louisa Davida; “Taras nad morzem w Saint Adresse, Claude’a Moneta; “Dwie tahitańskie kobiety” Paula Gauguina czy “At the Lapin Agile” Pabla Picassa.

Od maja do października na dachu Metropolitan Museum of Art wystawiana jest praca jednego z wybranych artystów. W tym sezonie jest to dzieło „ParaPivot” Alicji Kwade – artystki urodzonej w 1979 roku w Polsce, która jako dziesięcioletnia dziewczynka wyemigrowała z rodzicami do Niemiec. Teraz mieszka i tworzy w Berlinie. Na dachu muzeum czynny jest Cantor Roof Garden Bar, z którego rozpościera się widok na Central Park i Manhattan. Wejście do lokalu znajduje się w dziale European Sculpture and Decorative Arts.