Wykorzystywanie pandemii

316
epa07994026 Chinese President Xi Jinping (R) shakes hands with Russian President Vladimir Putin (L), during a meeting on the sidelines of the 11th BRICS Summit in Brasilia, Brazil, 13 November 2019. The BRICS (Brazil, Russia, India, China and South Africa) takes place on 13 -14 November in Brazil. EPA-EFE/RAMIL SITDIKOV / SPUTNIK / KREMLIN POOL / POOL MANDATORY CREDIT

Pandemia koronawirusa to dla Rosji i Chin okazja do wzmocnienia swojej pozycji i zrobienia kolejnego kroku w podboju świata. Gdy skala zachorowań rośnie – wojna mocarstw trwa.

Zarówno Rosja, jak i Chiny mają swój interes w tym, by jeszcze bardziej pogłębiać chaos na świecie. Kraj rządzony przez Putina wykorzystuje dezinformacje do osłabiania struktur innych państw i próbuje wywołać niepokój wśród ich mieszkańców. Tego typu działania już podejmował, na przykład ostatnio na Ukrainie, podczas aneksji Krymu, czy we Francji, gdzie doszło do protestów tzw. żółtych kamizelek, które z dużym prawdopodobieństwem Putin wspierał bądź nawet był ich twórcą. Chiny z kolei chcą wzmocnić swoją pozycję ekonomiczną, a wczesne zakończenie pandemii w tym kraju i ponowne uruchomienie fabryk może dać kolejną przewagę w borykającej się z problemami Europie, a także w USA, gdzie przemysł dopiero zaczyna podnosić się z kolan. Nie dziwią więc protesty rozgoryczonych ludzi, którzy choć zdają sobie sprawę z zagrożenia płynącego z epidemii, chcą wrócić do pracy, dopóki jeszcze mają gdzie pracować. Problem ten zdają się widzieć zarówno urzędnicy Unii Europejskiej, jak i przywódca USA. Oby za myśleniem poszły działania, bo za kilka tygodni gospodarczy ład świata może być w całkiem innym (nie)porządku.

EUROPA WZYWA DO WALKI Z ROSJĄ I CHINAMI
Parlament Europejski wezwał niedawno do skuteczniejszej walki z dezinformacją rosyjską i chińską w czasie pandemii oraz agresywną propagandą tych państw. Europosłowie przyjęli rezolucję, w której napisano, że Unia powinna być odporniejsza na kryzysy i wolna od nadmiernych wpływów politycznych i gospodarczych ze strony Chin i Rosji. „Unia musi być też przygotowana do walki z zewnętrzną dezinformacją, fake newsami i cyberatakami i powinna dostosowywać się do zmieniającej się sytuacji geopolitycznej” – brzmi fragment rezolucji.
Być może rezolucja miałaby jeszcze ostrzejszy wydźwięk, ale najprawdopodobniej znów zadziałała presja Chin, by raport osłabić. Według doniesień, przedstawiciele Chin co najmniej trzykrotnie kontaktowali się z urzędnikami w unijnym korpusie dyplomatycznym ostrzegając przed pogorszeniem relacji, jeśli w raporcie Pekin zostanie oskarżony o szerzenie dezinformacji i propagandy na temat koronawirusa. W jednej z pierwszych wersji raportu była mowa o jawnych i tajnych działaniach Chin w ramach globalnej kampanii dezinformacyjnej, by uniknąć odpowiedzialności za pandemię. Później, w kolejnych wersjach, już tych zapisów nie było. Rzecznik Komisji Peter Stano przez prawie 20 minut odpowiadał po angielsku i po francusku na pytania korespondentów w tej sprawie. „Zdecydowanie odrzucam twierdzenia, że przy pisaniu raportów uginamy się pod jakąkolwiek presją zewnętrzną – twierdził. – Nasze publikacje są niezależne”. Tłumaczył, że w Komisji, jak w każdej unijnej instytucji, powstają najpierw raporty wewnętrzne do wewnętrznych konsultacji, a później publikowane są wersje oficjalne. I tak też było w tym przypadku.
Na rosyjskie i chińskie działania dezinformacyjne zwrócił uwagę także sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. „Widzimy, jak niektóre kraje czy organizacje wykorzystują pandemię do szerzenia fałszywych i szkodliwych doniesień i starają się nas podzielić. Sojusznicy muszą ściśle ze sobą współpracować, by wykrywać te działania, monitorować i upubliczniać” – oświadczył szef sojuszu. Nie wymienił z nazwy żadnego kraju, ale już wcześniej sojusznicy w NATO wskazywali w nieoficjalnych rozmowach na Rosję oraz Chiny. W wypadku NATO pojawiły się pytania o siłę sojuszu w czasie panującej pandemii. Sekretarz generalny powtórzył, że mimo pandemii misje NATO-wskie są kontynuowane, a siły sojuszu pozostają w gotowości, między innymi na wschodniej flance. „Utrzymujemy nasze grupy bojowe w państwach bałtyckich i w Polsce. Kontynuujemy misję patroli powietrznych i morskich. Jeśli będzie potrzeba, NATO może wzmacniać swoje siły w reakcji na zagrożenie” – dodał szef Sojuszu Północnoatlantyckiego.

TRUMP OSKARŻA
Z drugiego dna epidemii koronawirusa zdaje sobie sprawę również amerykański przywódca. Donald Trump od początku za epidemię obwiniał Chiny i widział w tym działaniu elementy wojny gospodarczej. W związku z tym Biały Dom coraz ostrzej krytykuje władze w Pekinie za ukrywanie przed światem informacji na temat zagrożenia koronawirusem. Doradca prezydenta Donalda Trumpa ds. handlu Peter Navarro powiedział, że to Chiny muszą udowodnić, że wirus nie pochodzi z laboratorium w Wuhan. Zarzucił też Pekinowi, że zarabia na epidemii. W wywiadzie dla telewizji Fox News Navarro powiedział, że działania chińskich władz pogłębiły kryzys spowodowany koronawirusem i zwiększyły liczbę ofiar śmiertelnych. Według niego, Pekin wykorzystał swoje wpływy w Światowej Organizacji Zdrowia, by „ukryć wirusa przed światem”. Navarro wskazał też na fakt, że publicznie minimalizując zagrożenie w styczniu i lutym Chiny importowały maski i wyposażenie ochronne dla lekarzy i pielęgniarek. „Kroki te sprawiły, że ludzie w Nowym Jorku, Mediolanie i innych miejscach stali się bezbronni” – uznał doradca prezydenta USA dodając, że obecnie Chiny odnoszą korzyści finansowe z epidemii. Zaznaczył również, że istnieje uzasadnione podejrzenie, iż wirus wyciekł z laboratorium w Wuhan, a na chińskich władzach spoczywa obowiązek udowodnienia, że tak się nie stało. Prezydent Donald Trump ostrzegł niedawno władze w Pekinie, że jeśli świadomie doprowadziły do pandemii koronawirusa, to poniosą konsekwencje swoich działań.

OKIEM EKSPERTÓW
Eksperci Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM) Agnieszka Legucka i Marcin Przychodniak w swoim komentarzu do obecnej sytuacji i działań Rosji i Chin nie mają wątpliwości. “Pandemia Covid-19 stała się kolejną okazją do prowadzenia kampanii dezinformacyjnej przez Chiny i Rosję” – piszą i wyjaśniają, skąd taka teza. “Kampania prowadzona przez Chiny i Rosję łączy elementy dyplomacji publicznej; propagandy – czyli informacji pokazujących obraz fałszywy, ale zgodny z polityką państwa; jak również dezinformacji – zmanipulowanych materiałów mających wywołać pożądaną reakcję, w tym polaryzację społeczeństw. Krótkoterminowo jej zadaniami są poprawa wizerunku (głównie Chin) i zniesienie zachodnich sankcji (Rosja). W dłuższej perspektywie celem jest zwiększenie międzynarodowego znaczenia obu państw względem USA, UE i NATO. Działania Rosji i Chin najprawdopodobniej nie są koordynowane, jednak wzajemnie się one inspirują i korzystają z aktywności partnera. Stosują też podobne narzędzia, takie jak fałszywe konta czy boty, a placówki dyplomatyczne obu państw promują nieprawdziwe komunikaty” – twierdzą polscy analitycy.
Tłumaczą także jak działa dezinformacja w poszczególnych krajach, zaczynając od przykładu Chin. “Dezinformację związaną z epidemią Covid-19 chińskie władze rozpoczęły już w momencie wykrycia pierwszych zachorowań w grudniu 2019 i styczniu 2020 r. Wówczas uniemożliwiono np. lekarzom z Wuhanu ujawnienie skali zagrożenia. Spowodowało to zwłokę we wdrożeniu procedur, które mogłyby zapobiec rozszerzaniu się choroby poza Chiny. Do dzisiaj ChRL, prezentując chronologię działań, pomija te wydarzenia. Od marca br. chińska dezinformacja skupiła się dodatkowo na pochodzeniu wirusa i powodach jego rozprzestrzenienia się na świecie, wskazując na źródła w USA. Działania dezinformacyjne ChRL w sprawie SARS-CoV-2 wykorzystują mechanizmy znane m.in. z protestów w Hongkongu w 2019 r. Składają się na nie przede wszystkim komunikaty chińskiego MSZ, które są następnie podejmowane przez np. wersje angielskie dzienników partyjnych ‚Global Times’ czy ‚People’s Daily’. Treści te powtarzają potem m.in. ambasadorowie i konta placówek dyplomatycznych na Twitterze. Do dystrybucji wykorzystywani są często ‚lokalni pośrednicy’ – redakcje, z którymi umowy ma agencja prasowa Xinhua (np. w Niemczech, Polsce, we Francji czy w Belgii). Nierzadko ambasadorowie ChRL (jak ostatnio w Polsce) publikują oświadczenia w lokalnych tytułach prasowych czy na portalach internetowych. Pozwala to uwiarygodnić przekaz i dotrzeć do szerszego grona odbiorców. Oficjalną argumentację powielają tysiące kont na Twitterze (fałszywych i zautomatyzowanych) o różnym profilu, często ukierunkowanych na użytkowników pod względem np. narodowości. Proces ten kontrolują chińskie firmy prywatne, wynajęte przez instytucje ChRL do zwiększania zasięgów w sieci i poszerzania kręgu odbiorców (np. OneSight). Programowy nadzór nad dezinformacją w ramach Komunistycznej Partii Chin sprawuje wydział prac zjednoczonego frontu w Komitecie Centralnym. Równolegle z operacją dezinformacyjną Chiny oferują dostawy sprzętu medycznego – zarówno komercyjne, jak i nieodpłatne – m.in. dla państw europejskich i USA. W interesie ChRL jest stworzenie wrażenia, że jej władzom udało się pokonać wirusa, a ewentualna nowa fala zachorowań będzie wynikiem zaniedbań innych rządów. Odsuwając zarzuty o zaniechaniu z początku epidemii ChRL liczy na utrzymanie korzystnej współpracy z UE, w tym na przykład ograniczenie wycofywania się firm zachodnich z Chin” – wyjaśniają polscy analitycy.
Podobnie wyglądają działania Rosji, która w dziedzinie dezinformacji ma bardzo duże doświadczenie. “Kampania dezinformacyjna Rosji związana z Covid-19 jest prowadzona przez wiele podmiotów – zarówno przez media tradycyjne (RT, Sputnik), rosyjskie służby, MSZ, Ministerstwo Obrony, jak i za pomocą trolli, botów i fałszywych kont. Rosjanie czerpią ze swojego doświadczenia w podobnych działaniach wobec Ukrainy (przy okazji rewolucji godności w latach 2013-2014), USA (kampania prezydencka w 2016 r.), Francji (protesty żółtych kamizelek od 2018 r.) i Polski (kwestie historyczne w latach 2019-2020). Dodatkowo Rosja – co nie miało miejsca wcześniej – wykorzystuje argumentację Chin i staje się przekaźnikiem chińskiej propagandy związanej z epidemią. Dotyczy to np. informacji na temat jej źródła i rzekomego amerykańskiego ataku bronią biologiczną na Chiny” – piszą specjaliści.
Wyjątkowe działania Rosja prowadzi wobec USA i Polski. “W odróżnieniu od działań chińskich rosyjska kampania podważa amerykańskie gwarancje dla Europy, chcąc rozbić Sojusz Północnoatlantycki. W marcu br. fałszywe wiadomości dotyczyły prowadzonych przez USA międzynarodowych ćwiczeń Defender Europe 2020. Rosyjskie kierownictwo wykorzystało epidemię do tego, by przekonywać, że za rozprzestrzenianie się Covid-19 w Europie byli odpowiedzialni amerykańscy żołnierze. Ponadto Rosja kontynuuje dyskredytowanie Polski w UE, czego nie robią Chiny. Fałszywe informacje były podawane w odniesieniu do rzekomego zablokowania przez Polskę przelotu rosyjskiego samolotu z pomocą medyczną dla Włoch czy zatrzymania transportu maseczek ochronnych na granicy RP. Celem Rosji jest rozbicie jedności w UE i osłabienie polskich argumentów w sprawie sankcji. Dodatkowo rosyjskie media publikują informacje o zamiarach polskich władz, które miałyby skorzystać z okazji i dokonać aneksji obwodu kaliningradzkiego. Rosja, podobnie jak Chiny, wysyła pomoc medyczną do niektórych państw. Chce zyskać ich przychylność w kwestii zniesienia sankcji UE. W rosyjskich mediach rozpowszechniane są filmiki, na których Włosi usuwają z budynków miejskich flagę UE, a w tle rozbrzmiewa hymn Rosji. W ten sposób Rosja próbuje osłabić poparcie europejskich społeczeństw dla Unii Europejskiej poprzez podważenie jej zdolności do zarządzania kryzysem. Rosjanie wysłali też pomoc medyczną do Nowego Jorku, z tym że na pokładzie samolotu An-124 Rusłan znalazły się produkty firm objętych sankcjami USA. Prezydent Władimir Putin podczas szczytu G-20 zaproponował, aby w obliczu epidemii zrezygnować z zachodnich obostrzeń” – wyliczają działania Rosji eksperci z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
W perspektywach i wnioskach analitycy podkreślają, że oba kraje swoimi nieczystymi działaniami chcą stworzyć nowy ład świata. “Kampania dezinformacyjna wokół pandemii Covid-19 potwierdziła zbieżność interesów Rosji i Chin, jeśli chodzi o chęć osłabienia UE i USA. Docelowo działania te mają wspierać zmiany w systemie globalnego zarządzania, w którym realnie Chiny (we współpracy z Rosją) przejęłyby światowe przywództwo, a także kontrolę nad instytucjami w ramach systemu ONZ. Chociaż nie ma dowodów na bezpośrednią współpracę Chin z Rosją, to podobne treści wzmacniają ich przekaz dotyczący słabości zachodnich instytucji. Dla Chin działania dezinformacyjne to również próba osłabienia zarzutów USA czy Wielkiej Brytanii o zaniechania z początków pandemii” – tłumaczą polscy eksperci. Uważają, że “przeciwdziałanie dezinformacji z Chin w UE jest trudne ze względu na wykorzystanie przez ChRL lokalnych pośredników, a także mediów społecznościowych (z USA)”. „Facebook czy Twitter coraz częściej blokują podejrzane konta odnoszące się do Covid-19, nie podlegają jednak regulacjom unijnym – wyjaśniają. – W przypadku Rosji trudność wynika także z dużego zasięgu odbiorców w państwach zachodnich, jakie mają stacje RT i Sputnik”.
Agnieszka Legucka i Marcin Przychodniak sugerują, że aby zapobiegać działaniom dezinformacyjnym, „można by wprowadzić ograniczenia w aktywności rosyjskich mediów w państwach UE, a także limity (w tym inwestycyjne) we współpracy z chińskimi spółkami medialnymi”.