Wyślij kartkę do dostojnej jubilatki!

Setne urodziny Marietty Odesser

431
Dostojna jubilatka, która niebawem skończy 100 lat, bardzo dba o swój wygląd / Foto: JUSTYNA KUBIŃSKA

Jest prawie równolatką niepodległej Polski, a swoje urodziny świętuje w wyjątkowym dniu – w Sylwestra. Marietta Odesser, mieszkająca w Colonii, w stanie New Jersey, 31 grudnia skończy 100 lat. Uwielbia czytać, a przede wszystkim oglądać kartki pocztowe, w związku z tym jej opiekunka zainicjowała akcję "Kartka dla Marietty", mającą na celu sprawienie urodzinowej niespodzianki szacownej jubilatce.

Urodziny należą do wydarzeń, które celebrowane są zdecydowanie chętniej i bardziej uroczyście – zwłaszcza przez Amerykanów – niż np. imieniny. Szczególny nacisk kładziony jest na tzw. okrągłe urodziny, czyli mające na końcu „0”. Natomiast niezwykle rzadko zdarzają się urodziny z dwoma zerami na końcu. Właśnie taki „wiekowy” jubileusz swoich narodzin, w dodatku w ostatnim dniu drugiej dekady XXI wieku będzie świętowała Marietta Odesser.

Przez całe życie bardzo aktywna, pomocna, życzliwa, a w dodatku doświadczona przeżyciami wojennymi, zsyłką na Sybir i późniejszą tułaczką, represjami i prześladowaniami, a ostatnio również dzielnie stawiająca czoła panującej pandemii Covid-19. Warto zrobić wszystko, by te urodziny były dla niej czymś wyjątkowym, czymś czego jeszcze nie mała okazji przeżyć. Zasypmy jej skrzynkę pocztową dużą liczbą kartek z życzeniami. Nie jest to ani zbyt kosztowne, ani tym bardziej czasochłonne. Przy okazji sami przypomnimy sobie, że prócz internetu oraz wirtualnych i telefonicznych życzeń, istnieją jeszcze piękne kartki urodzinowe, kolorowe pocztówki czy też mające szczególny wydźwięk – kartki zrobione własnoręcznie.

Każda forma jest dozwolona i mile widziana. Sprawmy, by nie tylko miasto Colonia w stanie New Jersey było dumne, że ma stuletnią mieszkankę, ale by Polonia podkreśliła i pokazała, że z wielką estymą podchodzi i dołącza się do celebracji wyjątkowych urodzin jednej z najstarszych osób w naszej grupie etnicznej.

Marietta Odesser 31 grudnia skończy 100 lat / Foto: JUSTYNA KUBIŃSKA

POCZTÓWKA DLA MARIETTY
Pomysłodawczynią akcji „Kartka dla Marietty” jest Justyna Kubińska, od wielu lat opiekująca się panią Mariettą i zżyta z nią jak córka z matką. „Wiele osób widząc nas razem jest przekonanych, że to moja mama. Wcale im to nie przeszkadza” – zapewnia nasza rozmówczyni, która w środowisku polonijnym znana jest również z zaangażowania w działalność charytatywną jak chociażby coroczne akcje „Kaszanka” organizowane przez Pawła Żuchowskiego, amerykańskiego korespondetna RMF FM, czy też WOŚP.

To dzięki inicjatywie pani Justyny setne urodziny polonijnej nestorki będą dla niej niezapomnianym wydarzeniem. Po facebookowym apelu już od kilkunastu dni do pani Marietty nadchodzą różnego rodzaju kartki z życzeniami urodzinowymi.

„Najbardziej cenne są te własnoręcznie wykonane przez dzieci. Wyjątkowa jest również kartka o wymiarach 2 na 3 stopy, którą dostarczył kurier UPS. Została wykonana na specjalnie zamówienie” – mówi w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” Justyna Kubińska.

Dodaje, że cały czas przychodzą kolejne i wszystkie są bezcenne, gdyż niosą ze sobą wiele ciepłych słów i ogrom pozytywnej energii tak bardzo potrzebnej osobie w podeszłym wieku jakiego dożyła pani Marietta. Przy okazji dziękuje wszystkim, którzy już zareagowali na jej apel.

Niestety Marietta Odesser ze względu na swój wiek i dolegliwości zdrowotne ma obecnie problem z odczytywaniem kartek, ale wszystkie ogląda z wielka ciekawością i radością. głośno Odczytuje je natomiast opiekunka sprawiając tym samym ogromną przyjemność dostojnej jubilatce. Dlatego też zwraca się ona z ogromną prośbą do wszystkich by dali pani Mariecie jak najwięcej chwil radości wysyłając do niej kartkę z życzeniami.

„Będzie wam bardzo wdzięczna, ja również. Pamiętajcie, że dobro zawsze wraca” – podkreśla pani Justyna.

Kartki z życzeniami można przesyłać na adres:
Marietta Odesser
62 Trafalgar Dr.
Colonia, NJ 07067

Marietta Odesser wraz ze swoją opiekunką Justyna Kubińską / Foto: ARCHIWUM JUSTYNY KUBIŃSKIEJ

Pomysłodawczyni akcji „Kartka dla Marietty” zaprasza również wszystkich do wzniesienia – za zdrowie jubilatki – symbolicznego toastu lampką szampana; niestety ze względu na panującą pandemię tylko wirtualnego. Oczywiście specjalna urodzinowa uroczystość będziem miała miejsce w domu pan Marietty, ale w bardzo ograniczonym gronie. Jednak, jak stwierdza nasza rozmówczyni, mile będą widziane niespodzianki np. goście w samochodach przed domem szacownej jubilatki. Tak było w przypadku urodzin Mariana Perza z Lodi, NJ, który 11 listopada również skończył 100 lat.

„Zdjęciami z tej okazji podzielę się z państwem za pomocą Facebooka” – zapewnia Justyna Kubińska. Przy okazji podkreśla, że pani Marietta ze względu na swój wiek, od kilku lat miewa różne dolegliwości i wymaga szczególnej opieki i troski. Właśnie taką opiekę na co dzień zapewnia jej nasza rozmówczyni.

„Czasami również konieczna jest opieka medyczna, a nawet szpitalna. I w tym miejscu słowa podziękowania i wdzięczności w imieniu własnym jak i pani Marietty kieruję w stronę pani doktor Ewy Czyżewskiej oraz doktora Roberta Czyżewskiego. Wielkie dzięki za wszelkie dobro, opiekę i pomoc” – podkreśla nasza rozmówczyni.

Marietta Odesser jest osobą bardzo pomocną, życzliwą i pełną pogody ducha / Foto: JUSTYNA KUBIŃSKA

(PRAWIE) STO PRZEŻYTYCH LAT
Marietty Odesser przyszła na świat 31 grudnia 1920 r. w Wilnie, jako czwarte dziecko Grzegorza i Zofii Eksztajn. Miała trzy starsze siostry: Irenę, Franciszkę i Ryszardę. Ojciec Marietty był przedwojennym księgowym, matka zajmowała się dziećmi i domem. Polonijna nestorka w Wilnie spędziła swoje dzieciństwo i młodość, i tam również pobierała pierwsze nauki. W 1935 r. jej rodzina przeprowadziła się do Warszawy, gdzie Marietta kontynuowała edukację. Z kolei jej siostry w tym czasie kształciły się w szkołach w Pińsku. Ryszarda wyszła tam za mąż oraz ukończyła szkołę muzyczną. Została zawodową pianistką i dużo koncertowała. Niestety los jej pozostałych sióstr jest nieznany co ma związek z wybuchem drugiej wojny światowej.

Po napadzie Niemiec na Polskę, w obawie o los Marietty, rodzice prosili ją aby uciekała do swojej siostry w Pińsku. Z wielkim żalem i bólem w sercu opuściła rodziców, którzy jednak świadomie postanowili zostać w Warszawie. Pani Marietta poprzez rzekę Bug dotarła do swojej siostry Rysi mieszkającej w Pińsku i – jak zapewnia opiekująca się nią Justyna Kubińska, która doskonale zna jej życiorys – do dziś chętnie wspomnieniami powraca do tego okresu swojego życia i często wspomina grę siostry na fortepianie. Podczas wojny jej rodzice zostali aresztowani po czym trafili do warszawskiego getta skąd zostali przewiezieni do obozu w Treblince. Tam zostali straceni.

Niestety dokładna data ich śmierci nie jest znana, natomiast wiadomo, że w styczniu 1941 r. jeszcze żyli, ponieważ zachował się jedyny list odręcznie przez nich napisany i wysłany do Marietty. Podczas pobytu u swojej siostry – nasza obecna jubilatka – poznała swojego przyszłego męża Zdzisława, który mimo że urodził się w Warszawie, to w tym czasie również przebywał w Pińsku. Tam też się pobrali, co miało miejsce 26 czerwca 1940 r. Pani Marietta przyjęła wówczas nazwisko swojego męża – Odesser. Niestety niedługo po ślubie zostali aresztowani przez NKWD i zesłani na przymusowe prace do Archangielska na Sybirze.

Marietta Odesser podczas pobytu na Florydzie ze swoim mężem Zdzisławem i synem Romanem / Foto: ARCHIWUM MARIETTY ODESSER

„Łza mi się w oku się kręciła kiedy pani Marietta opowiadała o tym okresie piekła na ziemi” – wspomina nasza rozmówczyni. Młodemu polskiemu małżeństwu udało się przetrwać pobyt na Syberii i w 1943 r. zostali wysłani na terenu obecnego Uzbekistanu. Tam również nie było im lekko. W 1944 r. na świat przyszedł ich jedyny syn Roman.

Dwa lata później – już po wojnie – powrócili do Polski i osiedlili się w Szczecinie. Tam mąż Marietty z powodzeniem ukończył studia na politechnice i został architektem, a ona zajmowała się synem i prowadzeniem domu. W 1953 r. przeprowadzili się do Warszawy, gdzie Zdzisław jako architekt osiągnął kilka znaczących sukcesów. Dzięki temu w 1958 r. otrzymał propozycję zaprojektowania kilku ważnych obiektów w Izraelu. Po dziesięciu latach, gdy dał się poznać jako świetny architekt wraz z Mariettą wyjechał do USA. W tym czasie, w Izraelu, ich syn Roman ukończył już szkołę średnią i zdał maturę. Niestety musiał iść do wojska na dwuipółletnią służbę, po czym wyjechał do Monachium, gdzie – idąc śladem ojca – z powodzeniem ukończył studia architektoniczne. Tam też poznał swoją przyszłą żonę, założył rodzinę, i – ku niezadowoleniu rodziców – pozostał na stałe w Niemczech.

Z kolei Marietta i jej mąż po przylocie do Stanów Zjednoczonych zamieszkali na nowojorskim Queensie. Zdzisław kontynuował karierę architekta, a ona – idąc w ślady ojca – rozpoczęła pracę jako księgowa w International Paper.

Pani Marietta podczas wizyty w Wiedniu wraz z synem Romanem, synową Tiną oraz wnuczkami Danielą (w środku) i Janną / Foto: ARCHIWUM MARIETTY ODESSER

Oboje prowadzili bardzo aktywne życie. Poza pracą zawodową znajdowali czas na częste podróże zarówno po Ameryce jak i Europie, oraz różnych ciekawych miejscach na świecie. Odwiedzali również syna w Niemczech. Z kolei w wolnym czasie mąż Marietty majsterkował; a meble, które wykonał istnieją do dziś. Natomiast nasza jubilatka uwielbiała grać w brydża, dużo czasu spędzała z przyjaciółmi, których obecnie już niewielu pozostało. Koncerty, teatr, kino, opera… to również był ich sposób na spędzanie wolnego czasu. Ich nienaganne maniery, wykształcenie i znajomość świata sprawiły, że wiedli we dwoje szczęśliwe życie.

Niestety po jakimś czasie męża Marietty dopadły problemy zdrowotne, i mimo że długo walczył i się leczył, to jednak przegrał walkę ze śmiercią; nerki odmówiły mu posłuszeństwa. W tym ciężkim okresie cały czas u jego boku była Marietta… jako opiekunka, pielęgniarka, a przede wszystkim jako kochająca żona.

Po śmierci męża dla Merietty nastał ciężki czas. Pozostała sama w Stanach Zjednoczonych, z których absolutnie nie chciała wyjeżdżać do czego usilnie namawiał ją syn Roman, który chciał ją mieć u siebie. Jednak bardzo często ją odwiedza wraz z żoną i dwoma córkami.

Marietta mieszka w pięknym apartamencie z widokiem na rzekę Hudson i Nowy Jork. Czas na emeryturze spędzała również ciekawie. Miała swoje towarzystwo do brydża, często spotykała się ze znajomymi na różnych przyjęciach i wiodła spokojne życie.

Marietta Odesser jest wierną czytelniczką „Nowego Dziennika” / Foto: JUSTYNA KUBIŃSKA

„Jej codzienne czynności, to jak pamiętam – opowiada pani Justyna – poranna toaleta, następnie minimum pół godziny przed lustrem na makijaż i perfumiki. Dopiero później zasiadała do stołu, na którym już na nią czekała gorąca herbata i coś do słodkiego. Herbata musiała być rano i wieczorem, bez względu na porę roku. Muszę dodać ze bezdyskusyjnie rano przy stole musiała być codzienna lektura „New York Timesa” oraz prasy polonijnej, w tym „Nowego Dziennika” – zapewnia nasza rozmówczyni.
Dodaje, że pani Marietta czytała naprawdę bardzo dużo, o czym świadczy jej potężna domowa biblioteczka.

„To oczytana kobieta znająca kilka języków, m.in. polski, rosyjski, francuski i angielski. Dziś już praktycznie rozmawiamy tylko w języku polskim” – opowiada Justyna Kubińska. Wspomina również o jej zamiłowaniu do czytania listów i pocztówek.

„Pamiętam, że nie tylko teraz, ale zawsze bardzo cieszyła ją wszelka poczta, z wyjątkiem rachunków. Dostawała dużo kartek z podziękowaniami ponieważ kocha ludzi i od zawsze pomaga im w różny sposób, finansowy również” – wyjaśnia nasza rozmówczyni. Stąd też w jej głowie zrodził się pomysł na akcję „Kartka dla Marietty”.

Do ulubionych czynności pani Marietty należały także zimowe wyjazdy – od grudnia do kwietnia – na Florydę, bowiem uwielbiała słońce i wodę. Niestety przyszedł czas kiedy ze względu na stan zdrowia musiała zmienić swoje przyzwyczajenia.

„Dziś uwielbia spokój i odpoczynek. Lubi siedzieć ze mną w kuchni, słuchać muzyki, oglądać zdjęcia i kolorową prasę, a aktualnie oczywiście stos karteczek urodzinowych. Cieszymy się razem z każdego dnia. Bywa różnie bowiem są lepsze i gorsze dni, ale zawsze są szczęśliwe, bo jesteśmy razem. Życzę sobie i Marietcie aby to trwało dalej” – podkreśla Justyna Kubińska.

Do codziennej lektury pani Marietty należy m.in. „New York Times” / Foto: JUSTYNA KUBIŃSKA

******

Zarówno Marietta Odesser, jak i jej opiekunka z góry dziękują Czytelnikom za urodzinowe kartki i życzenia. Obie panie za naszym pośrednictwem przesyłają wszystkim moc gorących pozdrowień i świąteczno-noworoczne życzenia:

Życzymy Wam
Nadziei – by nie opuszczała
Radości – by rozweselała
Miłości – by obrodziła
Dobroci – by zawsze była
Z całego serca życzy Marietta ze swoją Justyną, a Justyna ze swoją rodziną.

Redakcja „Nowego Dziennika” dziękuje w imieniu swoich Czytelników i również życzy obu paniom:

Zdrowych i pogodnych świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego 2021 Roku, a pani Marietcie z okazji jej wyjątkowych, setnych urodzin – dużo zdrowia oraz wielu szczęśliwych, pogodnych i słonecznych dni!