Zaatakował kobietę młotkiem

393
EPA/JOHN TAGGART

“Za każdym razem, kiedy widzę kogoś obok, boje się, że ponownie zostane zaatakowana” – mówi 38-letnia imigrantka z Salwadoru, która została napadnięta w dzielnicy Wiiliamsburg na Brooklynie. Sprawca uderzył ją młotkiem w twarz i plecy. 

Do zdarzenia doszło 11 lutego, ok. godz. 7 rano, w okolicach 186 Wilson St. Mężczyzna podszedł do kobiety od tyłu i popchnął ją na ziemie. “Chciał ukraść moją torebkę. Krzyczał, abym oddała mu pieniądze. Ponieważ miałam przy sobie ważne dokumenty, nie chciałam się podać, nie myślałam też o sowim życiu” – przyznaje 38-latka. Napastnik był bardzo agresywny. Zaczął uderzać ją młotkiem w twarz i w plecy. Kobieta jest mocno posiniaczona, ma też rany na twarzy. “Nie mam pojęcia dlaczego mnie coś takiego się przytrafiło. Mieszkam w Nowym Jorku od 2003 r. i zawsze uważałam, że jest to bezpieczne miasto” – mówi ofiara. W szoku są też je sąsiedzi. „To co się stało jest straszne. Mój syn codziennie chodzi tędy do szkoły. A ja na siłownie. Nigdy wcześniej nie słyszałam, żeby dochodziło tu do takich zdarzeń” – twierdzi koleżanka 38-latki.

Tymczasem, jak pokazują statystyki, w Nowym Jorku wzrasta liczba przestępstw. Od 1 stycznia do 4 lutego 1355 osób padło ofiarą napadu. To o 35 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Od początku roku w mieście odnotowano też prawie 30-procentowy wzrost strzelanin. Do 4 lutego było 70 takich zdarzeń, w których ranna została co najmniej jedna osoba. O 70 proc. wzrosła z kolei liczba kradzieży samochodów – do 4 lutego odnotowano ponad 600 takich zdarzeń. 

„Tak się dzieje, gdy nasi włodarze pozwalają na to, by tłum skandował na ulicach “chcemy martwych gliniarzy” – mówił na konferencji prasowej Partick Lynch, szef Police Benevolent Association. Nawiązywał do protestów jakie sześć lat temu przetaczały się przez Nowy Jork. Mimo skandalicznych haseł władze miasta nie zakazały protestów. Uczestnicy zarzucali policjantom rasizm. – Przez ostatnie sześć lat burmistrz de Blasio i wielu innych urzędników przesłało jedną, bardzo wyraźną wiadomość: brak wsparcia dla policjantów. Statystyki pokazują, że przestępcy z Nowego Jorku słyszeli tę wiadomość, głośno i wyraźnie” – uważa Partick Lynch.