Zachować tożsamość i wartości

Nowojorskie obchody rocznicy wybuchu powstania warszawskiego

662
Flagę powstańczą na maszt wciągnęła Danuta Szlajmer, sanitariuszka i łączniczka Batalionu "Kiliński", której pomagał Grzegorz Fryc, prezes Gram-x Promotions / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/ NOWY DZIENNIK

"Pamiętajmy o naszych bohaterach, bo oni szybko odchodzą, ale sprawmy, by nigdy nie odeszli z naszych myśli i naszej pamięci" – apelował podczas uroczystości związanych z 76. rocznicą wybuchu powstania warszawskiego konsul generalny Adrian Kubicki. W metropolii nowojorskiej obchody związane z tym niepodległościowym zrywem odbyły się m.in. na Greenpoincie i Manhattanie.

Podniesieniem flagi na Greenpoincie z charakterystyczną kotwicą, czyli znakiem Polski Walczącej, oraz mszą św. w kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie w intencji zmarłych i żyjących powstańców warszawskich uczciła Polonia nowojorska kolejną rocznicę tego heroicznego zrywu niepodległościowego, który rozpoczął się w naszej stolicy 1 sierpnia 1944 r. Oba wydarzenia odbywają się systematycznie każdego roku i już na stałe wpisały się do kalendarza polonijnych uroczystości.

FLAGA Z KOTWICĄ NAD GREENPOINTEM
Po raz piąty nad polską dzielnicą powiewa biało-czerwona flaga ze znakiem Polski Walczącej. Uroczystość jej podniesienia odbyła się w sobotę, 1 sierpnia – w dniu, w którym przypadała 76. rocznica wybuchu powstania warszawskiego – i miała miejsce przed główną siedzibą Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej. Punktualnie o godz. 11 przed południem, czyli o tzw. godzinie „W” (w Polsce godz. 5 ppoł.) zawyły syreny, a na maszt została wciągnięta powstańcza flaga.

Ceremonii tej dokonała Danuta Szlajmer ps. „Siódemka”, sanitariuszka i łączniczka Szarych Szeregów, która podczas warszawskiego zrywu została włączona do Batalionu „Kiliński”. Gdy znak Polski Walczącej zatrzepotał nad Greenpointem, odśpiewano Mazurka Dąbrowskiego, po czym rozległ się warkot harleyów, na których na uroczystość przyjechali członkowie klubu motocyklowego Polska Sfora RC. Wygłoszono także kilka okolicznościowych przemówień. Jako pierwszy głos zabrał Krzysztof Matyszczyk, przewodniczący Rady Dyrektorów PSFCU.

„Powstanie warszawskie to jedno z najbardziej bohaterskich i patriotycznych wydarzeń w historii Polski. Pokazaliśmy patriotyzm, poświęcenie i zaangażowanie. Wielu ludzi oddało wszystko w obronie ojczyzny i dzisiaj powinniśmy być bardzo dumni z tego, że jesteśmy Polakami” – podkreślił szef Rady Dyrektorów Unii.

Polonijni uczniowie robili sobie pamiątkowe zdjęcia z Danutą Szlajmer, otrzymywali też jej autografy na plakatach powstańczych, na których ta sanitariuszka i łączniczka została upamiętniona / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/ NOWY DZIENNIK

Później swoje przemówienie wygłosił konsul generalny Adrian Kubicki, który również nawiązał do wydarzeń mających miejsce 1 sierpnia 1944 r. w Warszawie.

„Tego dnia, punktualnie o godz. 17 czasu polskiego rozpoczęła się nierówna walka trwająca 63 dni. To walka, w której polscy bohaterowie, zwykli ludzie, często po prostu odciągnięci od swoich codziennych obowiązków, chwycili za broń i postanowili wyrazić swój sprzeciw oraz zawalczyć o swoją wolność nie mogąc już dłużej tolerować jej odebrania” – stwierdził przedstawiciel polskiego rządu. Zwrócił uwagę, że mimo klęski powstańców warszawskich, częściowe zwycięstwo przyszło w 1945 r. w chwili zakończenia drugiej wojny światowej, a to ostateczne po kilkudziesięciu latach, czyli po obaleniu komunizmu w 1989 r.

Konsul generalny podkreślił również, że walcząc o wolność nie zawsze należy kalkulować, czy uda się zwyciężyć, czy też nie, ponieważ nie wszystko ma wymiar arytmetyczny.

„Dzisiaj w naszych codziennych decyzjach i wyborach również musimy często stawać przed dramatycznym wyborem, czy iść drogą konformizmu, czy nie podejmować walki dlatego, że jest z góry skazana na klęskę, czy też jednak mimo wszystko stawać w obronie wartości i wolności, która może w każdej chwili zostać nam odebrana” – zaznaczył Adrian Kubicki, zachęcając wszystkich do właściwego upamiętnienia powstania warszawskiego i jego uczestników. Zwrócił się także do wszystkich osób biorących udział w uroczystości, by po jej zakończeniu podeszli do obecnej na niej sanitariuszki i łączniczki powstańczej Danuty Szlajmer, i złożyli jej podziękowania za poświęcenie dla ojczyzny.

Głos zabrała również Rita Cosby, znana dziennikarka telewizyjna i korespondentka stacji CBS oraz trzykrotna laureatka nagrody Emmy, ale przede wszystkim córka powstańca warszawskiego Ryszarda Kossobudzkiego, o którym napisała bestsellerową książkę „Cichy bohater”. Sobotnie przemówienie – jak zaznaczyła – było jej pierwszym publicznym wystąpieniem od początku pojawienia się pandemii koronawirusa.

„Powiedziałam sobie, że muszę tutaj być, że nie ma możliwości, żebym się nie pojawia na tej uroczystości razem z wami – oświadczyła. – Jestem tutaj dzisiaj i będę zawsze 1 sierpnia, ponieważ to niemożliwe, abym opuściła to ważne wydarzenie” – zapewniła Rita Cosby.

W swojej przemowie zwróciła uwagę na waleczność i niezwykłą odwagę powstańców warszawskich, rozpoczynających 1 sierpnia 1944 r. walkę o wolność. Często przywoływała postać swojego ojca Ryszarda Kossobudzkiego, z opowieści którego doskonale poznała to, co działo się wtedy w Warszawie. Podkreśliła, że tacy ludzie jak on, czy też obecna na uroczystości Danuta Szlajmer, są dla nas ogromną inspiracją. Wspominała o pobycie ojca i ucieczce z obozu w Muhlbergu, który jak się okazało, był tym samym miejscem, do którego po upadku powstania warszawskiego trafiła pani Danuta.

„Jesteśmy wyjątkowi, ponieważ jesteśmy Polakami. Jesteśmy jednymi z najbardziej odważnych ludzi na świecie” – podkreślała Amerykanka polskiego pochodzenia zaznaczając, że bohaterstwo powstańców powinno być przykładem w obecnych czasach. Dodała również, że jest dumna ze swoich korzeni.

Po oficjalnych przemowach Grzegorz Fryc z firmy Gram-x Promotions przeprowadził z Danutą Szjalmer krótką rozmowę na temat jej udziału w powstaniu warszawskim.

„To był honor, żeby walczyć za kraj bez względu na to, jaki będzie koniec. Okupacja była straszna – zaczęła swoje wspomnienia sanitariuszka i łączniczka z Batalionu „Kiliński”. – Były napady, łapanki, rozstrzeliwania i rewizje. (…) Podczas okupacji też było dużo pracy, jeździliśmy z meldunkami, pieniędzmi i pomocą dla ludzi, ponieważ już wtedy istniało państwo podziemne” – opowiadała Danuta Szlajmer.

Wspominała również początek powstania, pierwszych rannych, którym udzielała pomocy, próbę zdobycia budynku PAST-y, a także rodzinę żydowską, której jej rodzice udzielili pomocy. Opowiadała o upadku powstania i zdawaniu broni, które „bardzo bolało”, wspominała o drodze do obozu w Ożarowie oraz późniejszym transporcie do obozów w Lamsdorfie i Muhlbergu. Uroczystość zakończyła się okrzykiem wszystkich zebranych: „Cześć i chwała bohaterom”, oraz harcerskim „Czuj, czuj, czuwaj”.

Uczestnicy rocznicowej imprezy otrzymali plakaty powstańcze, na których upamiętniona została Danuta Szlajmer ps. „Siódemka” oraz Batalion „Kiliński”, w którym walczyła podczas powstania. Każdego roku w ten sposób firma Gram-x Promotions honoruje inną osobę. Młodzież szkolna chętnie rozmawiała z bohaterką uroczystości, robiła z nią zdjęcia i brała autografy na pamiątkowym plakacie, które ciągle można bezpłatnie otrzymać w każdym oddziale P-SFCU.

Pod powstańczym muralem widniejącym się na ścianie Polskiego Domu Narodowego „Warsaw” na Greenpoincie złożono wiązankę kwiatów i zapalono znicze. Na zdjęciu (od lewej): Rita Cosby, Danuta Szlajmer ps. „Siódemka” oraz konsul generalny Adrian Kubicki / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/ NOWY DZIENNIK

Później wielu uczestników uroczystości przeszło pod powstańczy mural znajdujący się na jednej ze ścian Polskiego Domu Narodowego „Warsaw”, oddalonego od siedziby PSFCU o kilka przecznic. Tam złożono wiązankę kwiatów i zapalono znicze.

Sanitariuszka i łączniczka powstańcza była ogromnie zadowolona z rocznicowej ceremonii.

„Bardzo dobrze, że jeszcze przypomina się o tych sprawach, o powstaniu i o oddaniu warszawiaków podczas wojny, bo obecnie młodzież myśli raczej o czymś innym. To buduje następne pokolenia, dlatego należy mówić i ciągle przypominać o powstaniu, które musiało wybuchnąć, ponieważ ludzie mieli dosyć łapanek i rozstrzeliwań na ulicach. Dobrze, że młode pokolenie jeszcze widzi powstańców i ma możliwość spotkania się z nimi” – podkreśliła tuż po uroczystości Danuta Szlajmer w rozmowie z „Nowym Dziennikiem”.

W podobnym tonie wypowiadał się konsul generalny Adrian Kubicki, dla którego sobotnie wydarzenie – podobnie jak dla Rity Cosby – było okazją do pierwszego publicznego wystąpienia od chwili wybuchu pandemii.

„Bardzo się cieszę, że to pierwsze spotkanie było przy okazji rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, dlatego że ten przekaz, jaki mają dla nas jego żyjący uczestnicy i ich dokonania związane z nierówną walką z okupantem, są dzisiaj bardzo ważne. To dlatego, że my też musimy powstawać w obronie naszych wartości i wolności, która nie jest nam dana raz na zawsze – mówił konsul generalny. – To wielkie błogosławieństwo, że mamy w Nowym Jorku żyjących powstańców, którzy spotykają się z młodymi ludźmi i kolejnymi pokoleniami, oraz opowiadają im o swoich doświadczeniach, a także zachęcają do walki, która nie wynika z wyrachowania, czyli takiej, gdy nie wiemy, czy wygramy, a wręcz wszystko wskazuje na to, że nie uda nam się zwyciężyć. To jest prawdziwe bohaterstwo. Jest mi także bardzo miło, że mogę powiedzieć tym powstańcom, którzy jeszcze żyją i są z nami, że jednak zwyciężyli, bo Polska, o którą oni wtedy walczyli, być może nie od razu, ale po wielu latach, odrodziła się i jest dzisiaj suwerennym krajem, który odnosi sukcesy i hołduje wolności i solidarności. Myślę, że to jest nie tylko miłe, ale także daje tym powstańcom poczucie pewnej ulgi, że ta walka ostatecznie zakończyła się dla nich zwycięsko” – stwierdził przedstawiciel polskiego rządu.

W sobotniej uroczystości wzięło udział około stu osób, wśród których byli m.in. mieszkańcy Greenpointu, członkowie polonijnych organizacji i instytucji, seniorzy, weterani ze SWAP, Liga Morska z Greenpointu, harcerze i harcerki, młodzież szkolna, harleyowcy z klubu motocyklowego Polska Sfora RC, a także przedstawiciele i pracownicy PSFCU.

W uroczystości wzięli udział harcerze, polonijni uczniowie, członkowie Ligi Morskiej z Greenpointu oraz harleyowcy z klubu motocyklowego Polska Sfora RC / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/ NOWY DZIENNIK

POWSTAŃCZA MSZA ŚWIĘTA
W niedzielę, 2 sierpnia, w kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie została odprawiona okolicznościowa msza św. w intencji poległych, zmarłych i żyjących żołnierzy Armii Krajowej oraz uczestników powstania warszawskiego. Od około 50 lat organizuje ją kpt. Mieczysław Madejski, dowódca powstańczego plutonu „Topolnicki”, należącego do Batalionu „Zośka” i zarazem prezes nowojorskiego oddziału Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Niestety ze względu na zły stan zdrowia w tym roku powstaniec warszawski nie mógł wziąć udziału w tym specjalnym nabożeństwie. Natomiast uczestniczył w nim konsul Mateusz Gmura z małżonką, przedstawiciele SWAP oraz harcerki i harcerze, którzy czynnie brali udział w sprawowaniu Eucharystii.

Mszę św. sprawował proboszcz parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika o. Karol Jarząbek. Bardzo istotną rolę w tym nabożeństwie odegrało okolicznościowe kazanie, podczas którego kapłan mówił o głodzie wartości, jakiego potrzebuje każdy człowiek do normalnego życia i funkcjonowania. Tym samym nawiązał do warszawskiego zrywu niepodległościowego sprzed 76 lat. Przywoływał m.in. słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane w 1979 r. na placu Zwycięstwa (obecnie plac Piłsudskiego). Ojciec Święty mówił wówczas m.in. o powstaniu warszawskim: „Nie sposób zrozumieć tego miasta, Warszawy, stolicy Polski, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, jeśli się nie pamięta, że pod tymi samymi gruzami legł również Chrystus-Zbawiciel ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim Przedmieściu”.

W mszy św. odprawionej w kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie w intencji zmarłych i żyjących powstańców warszawskich uczestniczył m.in. konsul Mateusz Gmura z małżonką (na pierwszym planie) oraz harcerki i harcerze / Foto: FACEBOOK STANISLAUS CHURCH

Paulin podkreślił, że słowa te są szczególnie ważne podczas obchodów rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Zaznaczył, że obecnie wiele osób kalkuluje, czy decyzja o tej nierównej walce była słuszna, czy też nie, oraz czy była logiczna, strategiczne poprawna i historycznie odpowiedzialna. Stwierdził też, że „dzisiaj nie przykłada się do tych pytań wartości, które są ponadczasowe”. Zwrócił uwagę, że powstańcy, decydując się na walkę o wolność i ojczyznę, ocalili ducha i tożsamość oraz nieprzemijające wartości.

„Nikt nie miał prawa zabrać wolności Polakom, dlatego tym bardziej była potrzeba tego zrywu i walki o jej odzyskanie. To było konieczne, żeby zachować tożsamość i wartości” – stwierdził kapłan. Zaznaczył, że wśród powstańców byli także ludzie, którzy pamiętali czasy, gdy Polska nie była jeszcze niepodległa, gdy była pod zaborami.

„Ta utrata niepodległości była tak ważna, że byli w stanie poświęcić wszystko, nawet własne życie” – mówił o. Karol Jarząbek dodając, że było to znaczące tym bardziej, że Polacy to naród, dla którego wolność i ponadczasowe wartości są bardzo ważne. Podkreślił, że powstanie zostawiło nam inspiracje na wiele lat.

„Są wartości, o które warto się bić, są wartości, które nie mogą być odebrane, są wartości nieprzemijające i ważniejsze niż piękne zabytki i dzieła kultury, są wartości, które są w naszym sercu” – wyliczał ksiądz. Na zakończenie znów przypomniał wymowne słowa św. Jana Pawła II: „Polska ojczyzna to jest przede wszystkim dziedzictwo duchowe”. Kończąc kazanie paulin zachęcał wszystkich do tego, żeby czerpali inspiracje z postawy osób, które 76 lat temu podjęły heroiczną i nierówną walkę z okupantem.

Po zakończeniu mszy św. w sali parafialnej odbyło się spotkanie, podczas którego harcerze śpiewali powstańcze pieśni.

Podczas spotkania, które odbyło się po mszy św. odprawionej w intencji zmarłych i żyjących powstańców warszawskich w kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie harcerki i harcerze śpiewali pieśni powstańcze w sali parafialnej / Foto: FACEBOOK STANISLAUS CHURCH

Msza św. poświęcona powstańcom warszawskim została również odprawiona w kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Ozone Park. Sprawował ją ks. Ryszard Koper, a wśród uczestników byli m.in. przedstawiciele tamtejszego oddziału Ligi Morskiej.