Zamach na dwa meczety w Nowej Zelandii

0
2

„Jesteśmy w szoku, takie rzeczy w tym kraju nigdy wcześniej się nie zdarzały ” – powiedziała Informacyjnej Agencji Radiowej Dorota Szymańska – Polka od 30 lat mieszkająca w Nowej Zelandii. Dodała, że miasto Christchurch zostało całkowicie zablokowane przez policję. Szkoły i zakłady w centrum zostały zamknięte a cały teren zagrodzony, nie można było stamtąd wyjść.

Około godziny 18.00 zarówno dzieci, jak i osoby pracujące w mieście mogły wrócić do domów. Blokada trwa, aresztowano 4 osoby: 3 mężczyzn i kobietę. 
Dorota Szymańska przyznała, że wśród mieszkańców panuje atmosfera strachu i przerażenia. „Christchurch to małe miasto, Nowa Zelandia to spokojny kraj, nie ma tu dużych tłumów. To co się stało jest niespotykane i przerażające. O takich atakach słyszy się w telewizji, a teraz mamy to naocznie. – mówiła.

Panika była dość duża, tym bardziej, że to się wydarzyło w środku dnia. Trafiło na grupę etniczną, która jest jedną z wielu w Nowej Zelandii. Żyjemy tutaj we wspólnocie i nigdy nie pomyśleliśmy, że coś takiego może się wydarzyć – dodała Dorota Szymańska.  

Funkcjonariusze wezwali mieszkańców całej Nowej Zelandii, by ze względów bezpieczeństwa na razie trzymali się z daleka od meczetów.

 Władze określiły zamachw Christchurch jako atak terrorystyczny. W całym kraju wprowadzony został najwyższy stopień zagrożenia.

Zatrzymano cztery osoby: trzech mężczyzn i jedną kobietę. Jednej osobie już przedstawiono zarzuty dotyczące morderstwa. Żadna z osób zatrzymanych nie była łączona do tej pory z działalnością terrorystyczną. Jeden z napastników był obywatelem Australii. 

W meczecie na Deans Ave zginęło 41 osób, a na Linwood 7 osób. Jedna osoba zmarła w szpitalu. Jeden z napastników transmitował wideo z ataku.
Podejrzane urządzenia, które funkcjonariusze znaleźli w pojazdach napastników, zostały zabezpieczone przez wojsko. Przestrzeń powietrzna nad Christchurch pozostanie zamknięta do odwołania. Wciąż bowiem istnieje zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego.

„To to jeden z najczarniejszych dni dla Nowej Zelandii” – powiedziała premier Jacinda Ardern.

Autor: AS, (IAR)