“Ze śmiercią Kuby nigdy się nie pogodzimy”

394
FOTO: Archiwum Huberta Rudnickiego

“Wciąż nie mogę w to uwierzyć, cały czas mam nadzieję, że Kuba do mnie zadzwoni i wpadnie po pracy. Był dla mnie i dla mojej żony jak członek rodziny. Znaliśmy się 15 lat” – mówi “Nowemu Dziennikowi” Hubert Rudnicki, jeden z przyjaciół zastrzelonego w Chicago Jakuba Marchewki. Do tragicznego zdarzenia doszło w Wielkanoc. Sprawca wciąż jest poszukiwany. Polonia organizuje marsze pamięci dla 28-letniego Jakuba.

“Nigdy nie zapomnę tego dnia. To była niedziela wielkanocna. Po śniadaniu pojechałem z żoną i dziećmi na obiad świąteczny do szwagra. Miałem wyciszony telefon. Po jakimś czasie wyszedłem na zewnątrz i zobaczyłem, że mam bardzo dużo nieodebranych połączeń. Oddzwoniłem do jednego kolegi i tak się dowiedziałem, że Jakub nie żyje. Powiedziałem, że to na pewno nie jest prawda. Widziałem się z nim w sobotę, praktycznie cały dzień spędziliśmy razem” – mówi dla „Nowego Dziennika” Hubert Rudnicki, jeden z najbliższych przyjaciół zastrzelonego Jakuba. – “Nie mogłem w to uwierzyć. Natychmiast pojechaliśmy z żoną do ojca Kuby. Tata cały zapłakany potwierdził, że jego syn został zastrzelony na parkingu przed sklepem, praktycznie umarł na jego rękach” – relacjonuje nasz rozmówca.

“Tata, postrzelił mnie?”

Tragiczne wydarzenia rozegrały się 4 kwietnia, w wielkanocne popołudnie. Jakub Marchewka razem z ojcem pojechali do sklepu. 28-latek wysiadając z samochodu niechcący uderzył drzwiami stojący obok pojazd. Kilkanaście minut później został za to zastrzelony. “Oglądałem nagranie z kamery monitoringu, Jakub nic nie zrobił, na tym samochodzie nie było żadnej rysy, ale mimo to siedząca w nim kobieta zaczęła awanturę i zadzwoniła do kierowcy, który był w sklepie. Tam wywiązała się kłótnia. Jakub wyszedł na zewnątrz, wsiadł w samochód i chciał odjechać, ale mężczyzna rzucił czymś w jego auto” – opowiada Hubert Rudnicki. – “Wtedy Kuba wysiadł, ja też bym tak zrobił i zaczęła się szamotanina. Mój przyjaciel zorientował się, że tamten mężczyzna ma broń i chciał go obezwładnić. Niestety nie udało się. Sprawca jakoś zdołał sięgnąć po pistolet i strzelił do Kuby dwa razy. Jedna kula trafiła w brzuch, druga musnęła go w głowę. Wszystko trwało dosłownie kilka lub kilkanaście sekund. Z samochodu wybiegł tata Jakuba. Ostatnie słowa jakie usłyszał od syna brzmiały: tata, postrzelił mnie?”. A pan Marek powiedział: tak Kuba, postrzelił cię, ale oddychaj, oddychaj! Karetka już jedzie”.

“Jakaś kobieta próbowała ratować Kubę, razem z jego ojcem robili masaż serca. Po ok. 3-4 minutach podjechała karetka, Jakub został zabrany do szpitala, ale niestety, nie udało się go uratować” – mówi Hubert. Domniemany sprawca został opisany przez świadków, jako Latynos w wieku od 20 do 25 lat, mający ok. 175 cm wzrostu z ogoloną głową i tatuażem na lewym ramieniu. W niedzielę, 19 kwietnia Polonia z Chicago spotkała się w miejscu tragedii, by zaprotestować przeciwko rosnącej fali przemocy w mieście. Mieli ze sobą biał-czerwone flagi. Odśpiewali Mazurka Dąbrowskiego. Powtarzali, że domagają się sprawiedliwości dla Jakuba i jak najszybszego skazania sprawcy. Kolejny protest odbędzie się w niedzielę 25 kwietnia.

Spokojna dzielnica

“No tam takie rzeczy się nie dzieją” – tak okolicę, gdzie bestialsko został zastrzelony Polak, opisuje Daniel Bociąga, dziennikarz Polskiego Radia Chicago. – “Jeśli mówimy o jakichś tam porachunkach gangów czy strzelaninach, to mówimy o pewnych dzielnicach – południowych, zachodnich. To się stało w części północno-zachodniej miasta, w dzielnicy Portage Park, gdzie mieszka wielu Polaków, spora też liczba Latynosów, ale tam nie dochodzi do takich zjawisk” – twierdzi Daniel Bociąga. – “Są tu polonijne sklepy, biznesy i polska parafia. Okolica, jeszcze do niedawna uważana była za bezpieczną. Do strzelanin w Chicago dochodzi od dawna, ale nie w tym rejonie miasta – podkreśla polonijny dziennikarz.
Hubert Rudnicki dodaje: “Coraz więcej ludzi jest oburzonych tym, co się dzieje w mieście. W niedzielę ponownie będziemy protestować. Robimy to dla Kuby, ale też by wyrazić sprzeciw wobec tego, co dzieje się w Chicago. Do strzelanin dochodzi w biały dzień. Strach po ulicach chodzić. Niedawno znajomy opowiadał mi, jak stał z kolegą przed domem. Nic złego nie robili, po prostu rozmawiali. Trzy razy przejechał obok nich ten sam samochód. W końcu zatrzymał się, wysiadł z niego Latynos i krzyknął: czy mają jakiś problem? Oni odparli, że nie, że sobie stoją i rozmawiają. Takich sytuacji można mnożyć. Nie do wyobrażenia co się dzieje. Portage Park uważane jest za polonijną dzielnicę, a teraz ludzie boją się wychodzić na zewnątrz. Normalnie żyć. Coraz więcej osób wyprowadza się na przedmieścia, bo strach tu mieszkać” – twierdzi rozmówca “Nowego Dziennika”.

Jak mówi, ze śmiercią Kuby, nigdy się nie pogodzi. To ogromna starta nie tylko dla jego najbliższych. – “Jakub był bardzo dobrym człowiekiem. Nigdy, nikomu nie odmówił pomocy, bez względu na to czy kogoś znał, czy nie. Zawsze uśmiechnięty, pozytywnie nastawiony do życia, uwielbiał wędkować, bardzo lubił piłkę nożną. Zawsze kibicowaliśmy naszej drużynie narodowej. Miał mnóstwo planów na przyszłość, chciał kupić mieszkanie, założyć rodzinę. No bardzo dobry człowiek i ogromna strata dla nas wszystkich” – podkreśla przyjaciel 28-latka. Jakub pochodził z Radomia. Miał dwie siostry, jedna mieszka w Chicago, druga w Kanadzie. W Polsce planowany jest jego pogrzeb.

Strzelają już praktycznie wszędzie

“Podczas ostatniego marszu dla Jakuba wiele osób nawoływało do dymisji burmistrz Chicago i gubernatora. Uczestnicy manifestacji winią przede wszystkim polityków, za sytuacje w mieście, o to, że sobie nie radzą z rosnącą falą przemocy” – mówi Daniel Bociąga. – Przemoc zawsze była i zawsze dochodziło do porachunków między gangami, strzelaniny są praktycznie codziennie, ale różnica jest taka, że wcześniej działo się to zazwyczaj w określonych dzielnicach. Teraz, także w innych częściach miasta” – dodaje rozmówca “Nowego Dziennika”.

Miniony weekend to potwierdza. 27 osób zostało postrzelonych, w tym 5 śmiertelnie. Najmłodsza ofiara to 7-letnia dziewczynka. Do zdarzenia doszło w niedzielę, 18 kwietnia po godz. 4 ppoł. dziecko było w samochodzie razem ze swoim ojcem. Zamawiali jedzenie w McDonald’sie. 7-latka została raniona sześć razy. Na ratunek nie było szans. Jej ojciec 28-letni mężczyzna został ciężko ranny. Z informacji przekazanych przez śledczych wynika, że w tym wypadku chodziło o porachunki gangów. Trzy godziny po tym zdarzeniu, postrzelono mężczyznę i kobietę siedzących w samochodzie przed inną restauracją. 33-latek został raniony w nogę, kobieta w brzuch. Jej stan określano jako krytyczny. Policja twierdzi, że para mogła mieć związek ze strzelaniną, w której zginęła 7-latka. Wśród ofiar śmiertelnych są też między innymi 17-latka, która została raniona w czasie jazdy samochodem i 18-latek. Jak wynika z policyjnych statystyk w ciągu trzech miesięcy – do końca marca, doszło w Chicago do największej liczby strzelanin od 4 lat. Ponad 700 osób zostało rannych. To wzrost o ok. 43 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. 131 osób zginęło. W tym dzieci. To wzrost z kolei o około 34 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem 2020 roku. Inne duże miasta USA również borykają się ze wzrostem przemocy w 2021 r. Do 21 marca liczba zabójstw w Nowym Jorku wzrosła z 68 w 2020 r. do 76 w tym roku, skok o blisko 12 proc., a całkowita liczba osób postrzelonych wzrosła ze 177 do 246, wzrost o 39 proc. Kolejne tygodnie, podnoszą te tragiczne statystyki.

W dniach od 12 do 18 kwietnia, w 28 strzelaninach w całym mieście postrzelonych zostało 29 osób. Oznacza to wzrost o 250 procent, jeśli chodzi o zdarzenia z użyciem broni palnej oraz wzrost o 262,5 procent, jeśli chodzi o liczbę ofiar w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Jeśli chodzi o okres od początku 2021 r. to odnotowano prawie 60 proc. wzrost liczby strzelanin w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Burmistrz Bill de Blasio został zapytany o gwałtowny wzrost przemocy podczas jednego z wywiadów w piątek, 16 kwietnia, ale nie był w stanie udzielić żadnej nowe odpowiedzi, na temat tego, jak miasto planuje powstrzymać rosnącą liczbę strzelanin w mieście.