Znaczny wzrost strzelanin

1151

“Miasto pogrążyło się w chaosie, a będzie jeszcze gorzej” – stwierdził na antenie jednej z nowojorskich rozgłośni, były komisarz NYPD Bill Bratton. Skrytykował władze miasta i stanu za, jak to określił, porzucenie policjantów i stworzenie “wirusa przestępczości”. Tylko w ostatni świąteczny weekend 64 osoby zostały postrzelone w Nowym Jorku, a 10 z nich zmarło. 

Wśród ofiar jest między innymi 29-letni ojciec 6-letniej dziewczynki, którą trzymał za rękę, gdy został śmiertelnie ranny. Do zdarzenia doszło na Bronksie, w niedzielę, 5 lipca po godz. 6 wiecz.  Mężczyzna przechodził z dzieckiem przez ulicę. Wtedy zatrzymał się przy nich samochód i padły strzały. 29-latek upadł na ulicę, a dziewczynka uciekła razem z innymi przechodniami. Jej, na szczęście, nic się nie stało. W sumie od 3 do 5 lipca doszło w mieście do 44 strzelanin, w których rannych zostały 64 osoby. 10 zmarło. Dla porównania, w analogicznym okresie roku ubiegłego, wydarzyło się 16 strzelanin, a rannych zostało 21 osób. 

Od kilku tygodni obserwowany jest wzrost takich zdarzeń. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy br. było ich 528. Tylko w czerwcu – 205 i była to największa liczba od 1996 r. W opinii burmistrza Billa de Blasio, jest co najmniej kilka powodów takiego stanu rzeczy. “System sądowniczy nie działa, tak jak należy. Gospodarka nie działa, a ludzie byli w zamknięciu przez miesiące. Oprócz tego jest wiele innych problemów leżących u podstaw sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy” – uważa burmistrz.  Natomiast funkcjonariusze policji nie mają wątpliwości. Znaczny wzrost przestępczości spowodowany jest między innymi ostatnimi reformami wprowadzanymi w mieście. Między innymi ograniczeniem więźniów na Rikers Island. “Gdy uwalniasz w zasadzie połowę populacji więzienia i umieszczasz ją na ulicy, a potem zastanawiasz się, co się dzieje, to mnie przeraża” – mówi komisarz policji Dermot F. Shea, komentując liczbę osadzonych, zwolnionych z miejskiego więzienia podczas pandemii. Dodał też, że ograniczanie praw policjantów sprawia, że nie są w stanie we właściwy sposób walczyć z przestępczością. Takiego samego zdania jest były komisarz NYPD. “Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że 

obywatele, którzy normalnie współpracowaliby z policją w celu wykrycia przestępstw, nie robią tego, ponieważ czują się zastraszeni przez swoich sąsiadów, protestujących przeciwko rzekomej brutalności policji” – uważa Bill Bratton. – Z jednej strony mamy koronawirusa, z drugiej wirusa kryminalnego, który także zabiera wiele niewinnych osób” – dodaje. Przemoc w weekend się nie zakończyła. W poniedziałek cieżko ranny został 14-letni chłopak. Został postrzelony w klatkę piersiową i szyje, gdy stał na ulicy. Do zdarzenia doszło na Queensie, w dzielnicy Jamaica. 

Zaatakowani zostali także policjanci. W niedzielę, ktoś strzelał w kierunku radiowozu na Bronksie, który był zaparkowany przed posterunkiem. Kula przebiła przednią szybę samochodu. W środku było dwóch funkcjonariuszy. Na szczęście nie zostali trafieni, ale kawałki rozbitej szyby zraniły jednego z policjantów w twarz. W tym samym dniu na Brooklynie, w dzielnicy Bedford-Stuyvesant, ktoś wrzucił odpalone sztuczne ognie do nieoznakowanego samochodu policyjnego. W środku znajdowało się dwóch funkcjonariuszy. Jeden z nich jest poparzony. Tymczasem, 5 lipca minęły trzy lata od zabójstwa policjantki, która siedziała w samochodzie patrolowym. Do zdarzenia doszło w nocy z 4 na 5 lipca 2017 r. na Bronksie. Sprawca podszedł do radiowozu i strzelił przez szybę do funkcjonariuszki. Detektyw Miosotis Familia pełniła służbę 12 lat. Osierociła 3 dzieci.