Zobaczyć Times Square

203
EPA/ANDREW GOMBERT

Times Square, który teraz przypomina raczej scenerię bajek Disneya, kiedyś słynął głównie z biznesu porno, stając się symbolem upadku Nowego Jorku. Zarówno wtedy, jak i teraz był jednym z najbardziej nielubianych miejsc przez nowojorczyków. Wielu omija okolicę szerokim łukiem, decydując się na pokonanie kilku dodatkowych ulic. W przeciwieństwie do turystów. Szacuje się, że co roku przynajmniej jedno selfie robi tu ponad 50 mln osób.

Nie można być w Nowym Jorku i nie zobaczyć Times Square. Choć, jak podkreśla wielu nowojorczyków, jeden raz, to już za wiele. Trochę przesadzają, bo miejsce to robi wrażenie. Od wielu lat raczej pozytywne, choć faktycznie, prawie zawsze jest zatłoczone. A jeszcze 200 lat temu pasły się tutaj konie i krowy należące do Johna Morina Scotta, generała policji Nowego Jorku. W okolicach obecnej 43 Street stał jego dwór.
Zmiany nastąpiły w XIX wieku, kiedy rozpoczęła się gwałtowna urbanizacja miasta. Wtedy miejsce to nazywane było Long Acre i handlowano tu końmi oraz powozami. Na początku XX w., dzięki uruchomieniu sieci elektroenergetycznej, teren zaczął się przeobrażać w centrum kultury i rozrywki. Przełomem było przeniesienie w okolice 42 Street siedziby gazety „New York Times”. Dzięki temu od 1904 r. obowiązuje nowa nazwa – Times Square, zamiast Long Acre. Warto dodać, że siedziba dziennika znajdowała się w tym miejscu tylko przez niecałe 10 lat. Również w 1904 r. na ścianie pobliskiego banku, w narożniku 46 Street i Broadway, zawisła pierwsza elektryczna reklama, tym samym zapoczątkowując tradycję olbrzymich świetlnych billboardów i neonów, które stały się rozpoznawalnym znakiem Times Square. Tak jasnym, że kosmonauci mogą bez trudu wskazać „skrzyżowanie świata”, jak jest nazywane Times Square. Rozciąga się pomiędzy 42 Street a 47 Street przy 7 Avenue i Broadway. Najpopularniejsze darmowe miejsce to oczywiście czerwone schody, na których można po prostu usiąść i podziwiać okolicę. Tuż pod nimi można kupić bilety na przedstawienia wystawiane na Broadwayu nawet za połowę ceny. W charakterystycznej budce z napisem TKTS oferowane są wejściówki na ten sam dzień.

Przez Times Square, jak obliczono, dziennie przechodzi nawet ponad 300 tys. osób, niektóre źródła podają liczbę 340 tys., co może równać się ponad 110 mln przechodniów rocznie. Prawie połowa to turyści. Pozostałe osoby to między innymi pracownicy okolicznych barów i restauracji, których w tej części Manhattanu z pewnością nie brakuje. Jednym z najpopularniejszych miejsc jest Rum House, gdzie kręcono sceny do filmu „Birdman” z Michaelem Keatonem w roli głównej. W miejscu tym spotykają się też aktorzy grający w okolicznych teatrach i muzycy, na przykład Jon Bon Jovi (oczywiście, gdy tylko jest w metropolii). Miejsce to słynie też z dość niskich cen – na przykład za butelkę piwa trzeba zapłacić mniej niż 10 dol., podobnie za kieliszek wina. Jak na centrum Manhattanu, faktycznie nie jest to zbyt wygórowana cena.

W pobliżu znajduje się inne fajne miejsce – Ellen’s Stardust Diner. Bardziej niż z jedzenia słynie ze śpiewającego personelu. Co kilka minut kelnerzy i kelnerki wchodzą na pomosty znajdujące się między stolikami i śpiewają największe przeboje, jakie można usłyszeć w broadwayowskich teatrach, położonych zresztą tuż obok Times Square. Właścicielka restauracji także śpiewa. Regularnie skarży się klientom, że co chwila musi szukać nowych pracowników, bo ci już zatrudnieni zamieniają tacę na mikrofon i wielu z nich można usłyszeć na wielkich scenach. Faktycznie, część personelu śpiewa mniejsze role w teatrach nowojorskich i dorabia u Ellen albo mają półroczne przerwy i pływają na statkach wycieczkowych. Restauracja znajduje się na rogu 51 Street i Broadway. Zdarza się, że trzeba poczekać godzinę na stolik, ale to przede wszystkim w weekendy. Na Times Square mają swoje siedziby popularne sieciówki – na przykład Hard Rock Cafe i Bubba Gump Shrimp Co, a także Planet Hollywood i oczywiście McDonald’s.
Jeśli chcecie popatrzeć na Times Square z góry (i nie zbankrutować), warto wybrać się do baru w hotelu Novotel, położonego na rogu 52 Street i Broadway. Nocleg to już większy wydatek, bo ceny zaczynają się od ok. 300 dolarów za dobę. Podobnie jest w innych hotelach w okolicach Times Square.

Ciekawostką jest to, że jeszcze w latach 70. i 80. Times Square był miejscem ulubionym wśród prostytutek, sutenerów, złodziei i handlarzy narkotyków, a znajdujący się w pobliżu Bryant Park otrzymał pseudonim „Needle Park”, czyli Park Igieł – z powodu powszechnego nadużycia tu heroiny. Times Square zaczął się zmieniać w latach 90. Boom gospodarczy sprawił, że w mieście zaczęły pojawiać się nowe inwestycje. W 1994 r. burmistrz Nowego Jorku Rudolph Giuliani zapowiedział „posprzątanie” miasta i zwiększenie bezpieczeństwa. W tym celu znacznie zwiększył liczebność policji w metropolii, do ponad 30 tys. funkcjonariuszy. Byli wszędzie, na każdej stacji metra, w wagonach i na setkach skrzyżowań. Patrolowali też Times Square, skąd decyzją władz miasta wyrzucone zostały pornograficzne teatry i sklepy. Zaczęło za to przybywać wiele miejsc dla turystów. Miasto znalazło też środki na uporządkowanie broadwayowskich teatrów. Część poddano renowacji i do dziś można oglądać w nich słynne przedstawienia. n


WARTO WIEDZIEĆ

• Od 2011 r. na Times Square obowiązuje całkowity zakaz palenia. Za jego złamanie grozi mandat w wysokości 50 dol. Kara należy się też osobom, które przebrane za różne postaci z bajek i filmów są zbyt nachalne w stosunku do turystów. Kilka lat temu wyznaczono specjalne miejsca, gdzie mogą stać i zachęcać do zrobienia sobie z nimi zdjęcia, za drobną opłatą. Stało się to po tym, jak Batman uderzył w twarz jednego z turystów, bo ten nie chciał mu zapłacić za wspólną fotografię.

• Jedno z najczęściej zadawanych pytań przez turystów brzmi: czy warto na Times Square kupować pamiątki? Otóż, z własnego doświadczenia, odpowiadam – tak. Cena magnesów na lodówkę, czapek, kubków, długopisów, koszulek, czekoladek w kształcie statuy i plastikowych wieżowców Manhattanu nie jest wcale wygórowana, a wybór chyba najlepszy spośród wszystkich dzielnic Manhattanu. Kiedyś taniej było w Chinatown (dolny Manhattan), ale obecnie ceny się wyrównały. Jeśli chodzi o elektronikę, bo sklepów oferujących taki towar też jest tutaj sporo, to bezkonkurencyjne są sieciówki, na przykład Best Buy czy Amazon.

• Times Square nazywane jest „skrzyżowaniem świata”, ale posiada jeszcze inne przydomki, jak np. „polędwiczka”. Skąd taka nazwa? Otóż Times Square i jego okolice były najbardziej pożądanymi w mieście, szczególnie w latach 20. Aż trudno uwierzyć, że obecnie można tu zobaczyć aż tyle opuszczonych kamienic. Za to przykrytych reklamami. Mówi się, że w tej części Manhattanu lepiej zarabia się na reklamie właśnie niż na remoncie i wynajmie mieszkań. Koszt miesięcznego wynajęcia największego billboardu to, uwaga, ok. 3 mln dolarów. Za najmniejsze trzeba zapłacić co najmniej 100 tys. dolarów (takie dane publikuje portal Investopedia.com).

• Sylwestrowa kula, charakterystyczny element witania nowego roku na Times Square, to nie wynalazek z Nowego Jorku. To zapożyczenie powszechnych w XIX wieku tzw. kuli czasu. Istniały one w wielu portach. Były to zazwyczaj pomalowane na czerwono drewniane lub stalowe kule, które wciągano na maszt i dokładnie w południe opuszczano. Ponieważ były mocowane na dachach latarni i innych budynków, żeglarze stacjonujących w porcie statków, a nawet ci na płynących daleko jednostkach, mogli dzięki temu nastawić dokładnie okrętowe chronometry. Co roku na żywo nowy rok na Times Square wita nawet milion osób.

• Tuż przy Times Square znajduje się sklep Hershey’s Chocolate World (47 Street i 7 Avenue). Twórcą czekoladowych przysmaków był Milton Hershey z Pensylwanii, pionier w produkcji karmelu mieszanego ze świeżym mlekiem. Dzięki niemu czekolada przestała być luksusowym produktem, dostępnym tylko dla najbogatszych. Uruchomił jej masową produkcje. W czasie II wojny światowej w jego fabryce wymyślono czekoladę, która tak łatwo się nie topiła w wyniku wysokiej temperatury, a przeznaczoną dla żołnierzy. Do tej pory Hershey’s jest jedną z najpotężniejszych fabryk czekolady na świecie. Jeśli nie lubicie czekolady Hersheya, to niedaleko znajduje się sklep M&M’S Word.

• Nie brakuje też polskiego akcentu na Times Square – przy 48 Street i Broadway znajduje się sklep z kosmetykami Inglot. Polskie przedsiębiorstwo kosmetyczne powstało w 1983 r. w Przemyślu. Założycielem był Wojciech Inglot. Pierwszy zagraniczny salon został otwarty w 2006 r. w Kanadzie. Kilka lat później w USA. Wojciech Inglot często powtarzał, że posiadanie sklepu przy Broadwayu było jednym z jego marzeń. Jak podkreślał, interesowały go wyłącznie najlepsze miejsca na świecie. Chyba nikt nie zaprzeczy, że ta lokalizacja takim właśnie jest.