New York
61°
Clear
6:50 am6:41 pm EDT
8mph
64%
30.24
FriSatSun
66°F
61°F
63°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Sport

Mistrzowie świata mistrzami Europy

22.09.2022
Dla Hiszpanów to pierwsze złoto mistrzostw Europy od 2015 roku, a czwarte w historii FOTO: EPA/FILIP SINGER

Koszykarze Hiszpanii po raz czwarty w historii zdobyli mistrzostwo Europy. W finale 41. Eurobasketu w Berlinie mistrzowie świata (2019) pokonali wicemistrzów olimpijskich Francuzów 88:76 (23:14, 24:23, 19:20, 22:19).

Polacy, którzy po raz pierwszy od 1971 roku awansowali do najlepszej czwórki (wówczas w Essen przegrali w półfinale z Jugosławią 75:100, a o brąz z Włochami 67:85), ostatecznie zajęli czwarte miejsce, po tym jak w walce o brąz ulegli w Berlinie Niemcom 69:82 (14:19, 9:17, 26:18, 20:28).

LEPSI OD OBROŃCÓW TYTUŁU

W ćwierćfinale Polska grała po raz pierwszy od 1997 roku, gdy uległa w Barcelonie Grecji 62:72. Teraz w Berlinie pokonała 90:87 (29:26, 29:13, 6:24, 26:24) broniącą tytułu Słowenię z jedną z gwiazd NBA, Luką Doncicem z Dallas Mavericks, w meczu, który miał pełno zwrotów akcji i trzymał w napięciu do ostatnich sekund.

Bohaterem był kapitan Biało-Czerwonych Mateusz Ponitka, który uzyskał triple-double: 26 punktów, 16 zbiórek i 10 asyst. Dorobek Doncica to 14 punktów, 11 zbiórek i siedem asyst. Polacy prowadzili po pierwszej połowie 58:39, ale w trzeciej kwarcie stracili praktycznie całą przewagę. Słoweńcy wygrali tę część aż 24:6 i po 30 minutach Polska wygrywała tylko 64:63, a losy meczu rozstrzygnęły się w czwartej kwarcie.

Obrońcy tytułu zmobilizowani i pobudzeni dobrą grą w poprzedniej kwarcie prowadzili już 68:64 i 73:68, w dodatku Polacy stracili Aleksandra Balcerowskiego, który popełnił drugi faul techniczny. Do końca meczu pozostawało wówczas ponad sześć minut. Polacy przetrzymali ten trudny moment. Na 2 i pół minuty przed końcem meczu zespół trenera Igora Milicica wygrywał 84:76. Rywale zmniejszyli straty do 80:84, ale wtedy decydujący cios zadał ponownie kapitan Ponitka – na 69 sekund przed końcową syreną po raz piąty umieścił piłkę w koszu po rzucie za trzy punkty. Chwilę później był faulowany i wykorzystał obydwa wolne. Na tablicy pokazał się wynik 89:80, a kibice Słowenii zupełnie stracili wiarę w swój zespół.

Obrońcy tytułu zdołali jeszcze zmniejszyć straty do 87:90. Polacy wyprowadzili jednak piłkę spod kosza i choć rzut Slaughtera był niecelny, to rywale także nie zdołali powiększyć swej zdobyczy. Chwilę później polscy koszykarze wpadli sobie w objęcia i świętowali największy od ponad pół wieku sukces.

Polscy koszykarze mieli 55 procent skuteczności za dwa punkty, a Słoweńcy 48 proc. Rywale wygrali nieznacznie walkę pod tablicami 45:43, ale mieli 14 strat, przy 12 złych podaniach Biało-Czerwonych.

W drugim środowym ćwierćfinale koszykarze Francji, wicemistrzowie olimpijscy z Tokio, potrzebowali dogrywki, by udowodnić swoją wyższość nad Włochami 93:85 (27:20, 11:11, 18:31, 21:15, dogr. 16:8).

Wcześniej do strefy medalowej awans wywalczyli Niemcy, którzy wygrali z jednym z faworytów turnieju – z niepokonaną do wtorku Grecją 107:96  (31:27, 26:34, 26:10, 24:25) oraz Hiszpanie, którzy byli lepsi od Finów – 100:90 (19:30, 24:22, 30:15, 27:23).

Polska – Słowenia 90:87 (29:26, 29:13, 6:24, 26:24)

Polska: Mateusz Ponitka 26, A.J. Slaughter 16, Michał Sokołowski 16, Jarosław Zyskowski 14, Aleksander Balcerowski 11, Aaron Cel 4, Aleksander Dziewa 3.

Słowenia: Vlatko Cancar 21, Goran Dragic 17, Luka Doncic 14, Jaka Blazic 13, Klemen Prepelic 9, Mike Tobey 8, Edo Muric 5.

FRANCUSKI PRYSZNIC

W półfinale Biało-Czerwoni (trener Igor Milicic rozpoczął mecz tradycyjną już piątką z A.J. Slaughterem, kapitanem Mateuszem Ponitką oraz Aaronem Celem, Michałem Sokołowskim i Aleksandrem Balcerowskim) nie mieli już nic do powiedzenia, przegrywając wysoko z Francuzami 54:95 (9:15, 9:19, 18:30, 18:31).

Spotkanie w niczym nie przypominało starcia podczas dwóch ostatnich Eurobasketów (2015 i 2017) w fazie grupowej, które zakończyły się minimalną, trzypunktową przewagą koszykarzy znad Sekwany.

Po dwóch kwartach Francja prowadziła 34:18, a po trzech 64:36. Wicemistrzowie olimpijscy byli lepsi w każdym elemencie. Zdeklasowali Biało-Czerwonych pod tablicami, wygrywając 40-21, trafili 15 rzutów zza linii 6,75 m (Polacy dziewięć), przy skuteczności 58 proc., a za dwa punkty 66 procent (21 z 32). Polacy w tym ostatnim elemencie mieli 31 procent (8 z 26). “Trójkolorowi” mieli też 32 asysty, a Polacy zaledwie 14.

41 punktów to najwyższe zwycięstwo Francuzów od 1959 roku, gdy pokonali 77:35 (42 pkt) drużynę NRD. To jednocześnie najbardziej dotkliwa porażka Biało-Czerwonych od 1997, gdy ulegli Hiszpanom 61:104.

W drugim półfinale koszykarze Hiszpanii pokonali w Berlinie Niemcy 96:91 (27:24, 19:27, 19:20, 31:20) i awansowali po raz 10. do finału.

Polska – Francja 54:95 (9:15, 9:19, 18:30, 18:31)

Polska: A.J. Slaughter 9, Michał Michalak 9, Mateusz Ponitka 7, Jarosław Zyskowski 5, Aleksander Balcerowski 5 , Aleksander Dziewa 5, Jakub Garbacz 5, Aaron Cel 3, Dominik Olejniczak 2, Jakub Schenk 2, Michał Sokołowski 2.

Francja: Guerschon Yabusele 22, Evan Fournier 10, Elie Okobo 10, Vincent Poirier 8, Terry Tarpey 8, Amath M’Baye 8, Thomas Heurtel 7, Rudy Gobert 6, Moustapha Fall 6, Timothe Luwawu-Cabarrot 4, Theo Maledon 3, Andrew Albicy 3.

NIEUDANY POŚCIG

W meczu o trzecie miejsce Niemcy prowadzili przez większą część spotkania, ale Polacy mieli swoje szanse – w 33. minucie doprowadzili do remisu 59:59, przegrywając ostatecznie 69:82 (14:19, 9:17, 26:18, 20:28).

Polacy, w stałej wyjściowej piątce (A.J. Slaughter, kapitan Mateusz Ponitka, Aaron Cel, Michał Sokołowski i Aleksander Balcerowski), prowadzili w pierwszej połowie tylko raz, 2:0, po rzucie Balcerowskiego. W kolejnych minutach gospodarze mieli najpierw kilku, potem kilkunastopunktową przewagę. A.J. Slaughter był pilnowany przez gwiazdę Niemiec, zawodnika LA Lakers Dennisa Schroedera, co sprawiało, że Biało-Czerwonym trudno przychodziło nie tylko konstruowanie akcji, ale i zdobywanie punktów (Slaughter trafił tylko raz w pierwszej połowie). Podopieczni trenera Igora Milicica dobrze bronili – Schroedera pilnowali na zmianę Sokołowski i rezerwowy Łukasz Kolenda, który wszedł na parkiet jeszcze w pierwszej kwarcie. Polacy z dobrej defensywy wyprowadzali akcje, ale nie potrafili kończyć ich celnymi rzutami. W pierwszej połowie nie trafili żadnego z rzutów zza linii 6,75 m, podczas gdy rywali mieli sześć “trójek”. Podopieczni trenera Milicica bardzo słabo wykonywali też rzuty wolne – trafili 5 z 11 i to wszystko powodowało, że po 20 minutach zespół kanadyjskiego trenera Gordona Herberta prowadził 36:23.

Trzecią część od rzutu za trzy punkty rozpoczął Sokołowski, lider drużyny w tym meczu. Ale w kolejnej akcji faulowany przy rzucie zza linii 6,75 m Andreas Obst wykorzystał trzy rzuty wolne. Słabiej niż w poprzednich spotkaniach spisywał się Ponitka, który miał kłopoty z przebiciem się przez obronę rywali. Już w 22. minucie popełnił czwarty faul i sztab trenerski od razu posadził go na ławce. Bez kapitana Biało-Czerwoni radzili sobie jednak coraz lepiej – za trzy w końcu trafiać zaczęli Slaughter, który pod nieobecność Schroedera miał więcej swobody (trafił dwa razy) i etatowy zdobywca punktów z dystansu – Jakub Garbacz. Po 30 minutach przewaga gospodarzy stopniała do pięciu punktów (54:49).

W decydującej dla losów spotkania części za trzy nie przestał trafiać Garbacz, do gry wrócił Ponitka i to sprawiło, że w 33. minucie był remis 59:59. Rywale także trafiali zza linii 6,75 m. Dwukrotnie w ten sposób “skarcił” polską defensywę środkowy Johannes Voigtmann i to Niemcy w połowie tej kwarty prowadzili 68:64.

Główną rolę, podobnie jak w lipcu w Bremie, w meczu eliminacji MŚ (przegranym przez Polaków 83:93) odegrał ponownie Schroeder. Rozgrywający LA trafił dwa razy za trzy punkty, potrafił też długo przetrzymywać piłkę. To Polakom się spieszyło, ale ponownie zawodziła ich skuteczność. Na 2 minuty 46 sekund przed końcem gospodarze prowadzili 76:66. W kolejnej akcji Voigtmann zablokował wchodzącego pod kosz Ponitkę i losy spotkania były w zasadzie rozstrzygnięte.

Niemcy trafili 15 razy zza linii 6,75 m (Polacy 10 razy). Wygrali też walkę pod tablicami 37-29 i mieli więcej asyst – 23, zaś Polacy 21, z czego 10 A.J. Slaughter.

Polska – Niemcy 69:82 (14:19, 9:17, 26:18, 20:28)

Polska: Michał Sokołowski 18, Jakub Garbacz 12, A.J. Slaughter 10, Mateusz Ponitka 9, Aleksander Dziewa 8, Jarosław Zyskowski 4, Aleksander Balcerowski 4, Aaron Cel 3, Michał Michalak 1.

Niemcy: Dennis Schroeder 26, Johannes Voigtmann 14, Daniel Theis 9, Andreas Obst 9, Franz Wagner 8, Joahannes Thiemann 6, Maodo Lo 5, Nick Weiler-Babb 3, Niels Giffey 2.

Michal Sokołowski (z lewej) i Mateusz Ponitka pod niemieckim koszem FOTO: EPA/FILIP SINGER

ZNÓW NA SZCZYCIE!

W wielkim finale odmłodzona Hiszpania, ale równie skuteczna, jak ta starsza, prowadzona przez braci Gasol, choć nie była faworytem, pokonała w niedzielę w Berlinie Francuzów 88:76 (23:14, 24:23, 19:20, 22:19), prowadząc przez blisko 39 minut całego meczu.

Przewaga Hiszpanów w pewnym momencie sięgnęła nawet 21 punktów (47:26). Podopieczni Sergio Scariolo byli kapitalnie dysponowani. Francja potrafiła zniwelować straty do zaledwie trzech “oczek” (46:49), ale był to ich ostatni zryw tego wieczoru. Hiszpanie błyskawicznie odpowiedzieli i po chwili ponownie prowadzili wysoko, bo 61:48.

Genialny wieczór miał Juan Hernangomez. 26-letni zawodnik Toronto Raptors zdobył 27 punktów, trafiając 7 na 9 oddanych rzutów za trzy. Jego brat, Willy Hernangomez zanotował 14 “oczek” i zebrał osiem piłek. Lorenzo Brown zaliczył aż 11 asyst.

Dla Hiszpanów to pierwsze złoto mistrzostw Europy od 2015 roku, a czwarte w historii. Dla Francji trzecie srebro EuroBasketu, wcześniej wicemistrzami Starego Kontynentu byli w 1949 i 2011 roku.

Hiszpania – Francja 88:76 (23:14, 24:23, 19:20, 22:19)

Hiszpania: Juancho Hernangomez 27, Willy Hernangomez 14, Lorenzo Brown 14, Jaime Fernandez 13, Alberto Diaz 8, Rudy Fernandez 7, Dario Brizuela 3, Usman Garuba 2.

Francja: Evan Fournier 23, Thomas Huertel 16, Guerschon Yabusele 13, Elie Okobo 9, Rudy Gobert 6, Vincent Poirier 4, Terry Tarpey 4, Andrew Albicy 1.

TURNIEJ HERNANGOMEZÓW

Najlepszym (MVP) zawodnikiem 41. mistrzostw Europy został wybrany Hiszpan Willy Hernangomez (New Orleans Pelicans), który zdobywał średnio 19,4 pkt i miał 7,8 zbiórek. Wyboru dokonali akredytowani dziennikarze, a nagrodę wręczył słynny niemiecki koszykarz, mistrz NBA Dirk Nowitzki.

Młodszy brat Hernangomeza – Juancho (Toronto Raptors) został MVP finału.

Do pierwszej piątki turnieju zostali wybrani: Hiszpanie Lorenzo Brown i Willy Hernangomez, Francuz Rudy Gobert, Niemiec Dennis Schroeder oraz Grek Giannis Antetokounmpo.

Kolejny Eurobasket odbędzie się w 2025 roku, a jego współgospodarzem będzie Polska (zamiast Ukrainy ze względu na sytuację polityczną). Mecze zorganizują także Finlandia, Cypr oraz Łotwa.

JG (R)

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY