Czy człowiek jest z natury towarzyski?

98
Studenci słuchają koncertu w dzisiejszych realiach FOTO: EPA

Człowiek, jak większość zwierząt, od początków istnienia łączył się w stada. Zapewniało to przetrwanie. Grupa miała większą szansę na znalezienie pokarmu, upolowanie zwierza niż samotna osoba działająca w pojedynkę. W obecnych czasach nadal siła tkwi w grupie. Nie zmieniło się to przez tyle lat, zmieniła się jednak przyczyna takiego postępowania.

Dzisiaj zdobycie jedzenia nie jest czymś niezwykłym i trudnym. Wystarczy pójść do sklepu i wziąć produkt z półki, wcale nie potrzebujemy do tego grupy dziesięciu pomocników.Mamy więc zaspokojone potrzeby pierwotne, ale to człowiekowi nie wystarcza. Jak pokazane jest to w piramidzie potrzeb ludzkich według Maslowa, po zapewnieniu potrzeb fizjologicznych i bezpieczeństwa, pojawia się chęć przynależności.

Co to oznacza? Każdy z nas chce czuć się akceptowany, kochany, lubiany, rozumiany, że jest częścią jakiejś większej grupy ludzi, którzy dzielą z nim pasję i poglądy. Takich, którzy patrzą na świat z podobnym nastawieniem. Mając świadomość, że nie jesteśmy z problemami sami na tym „wielkim świecie” łatwiej poradzić sobie z trudem dnia codziennego i znaleźć wspólnie odpowiedzi na nurtujące pytania. Jesteśmy istotami inteligentnymi, każdego dnia chcemy się uczyć nowych rzeczy i to właśnie dzięki kontaktowi i relacji z innymi możemy wymieniać się doświadczeniami i stale kształcić. W ten sposób tworzymy wspólnotę – cywilizację, aspekt społeczny, który jest niezwykle ważny dla zachowania człowieczeństwa.

Kolejną potrzebą człowieka jest uznanie. Chce czuć, że to czego dokonuje, jest zauważane i doceniane. Podnosi się jego samoocena, pewność siebie, świadomość odniesionego sukcesu i zdobyty szacunek. A to wszystko możliwe jest tylko i wyłącznie dzięki obecności drugiego człowieka, jest to swego rodzaju motywacja do dalszej pracy i samorozwoju.

Jeszcze kilka miesięcy temu Times Square na Manhattanie przyciągał mnóstwo ludzi z całego świata. Dzisiaj jest… pusty FOTO: KAYA WALD

Ale czy każdy podchodzi do tego tematu jednakowo? Czy tak wiele zależy od charakteru człowieka? Posłużmy się najprostszym podziałem na ekstrawertyków i introwertyków. Pierwsi, mogłoby się wydawać, całe dnie mogliby spędzać wśród ludzi, tam gdzie czują się najlepiej, gdzie zyskują więcej pozytywnej energii. Jednak jak każdy potrzebują chwili oddechu i przerwy od bycia w centrum uwagi. Drudzy potrzebują samotności, aby „naładować baterie”, ale koniec końców wszyscy potrzebują kontaktu z drugim człowiekiem.

Jak ważne jest towarzystwo i obecność innych, pokazała nam wszystkim w ostatnim czasie panująca sytuacja pandemiczna.

Nawet najbardziej aspołeczne osoby, którym wydawało się, że bezludna wyspa byłaby dla nich rajem, już po paru tygodniach zaczynały odczuwać pustkę. Pogarszał się nastrój, złe samopoczucie, brak chęci do czegokolwiek, pojawiała się nieznośna rutyna i każdy dzień wyglądał tak samo. Potrzebujemy rozmowy, ale nie mogą to być słowa rzucone w pustą przestrzeń, kierujemy je do konkretnej osoby, chcemy czuć się wysłuchani, oczekujemy reakcji i odpowiedzi, a może i dobrej rady. Człowiek jest z natury towarzyski. Od zawsze był, jest i będzie. Żadne technologie tego nie zastąpią. Potrzebujemy drugiego człowieka, aby móc się wygadać, przytulić i poczuć wsparcie. Po prostu czuć, że jest obok.