Mój pradziadek walczył w kampanii wrześniowej

163
Na półwyspie Westerplatte stoi Pomnik Obrońców Wybrzeża Foto: Wikipedia.org

W tym roku, 1 września minęła 80. rocznica wybuchu drugiej wojny światowej. Od gradu pocisków, które spadły na Westerplatte, rozpoczął się najpotworniejszy konflikt w dziejach ludzkości. Luftwaffe bombardowało Warszawę i wiele innych polskich miast. Najeźdźcy mordowali cywilną ludność, a w szczególności inteligencję: profesorów, nauczycieli, urzędników, duchowieństwo oraz oficerów. Był to przerażający okres w historii Polski. Hitlerowcy i Armia Czerwona doświadczyły Polskę oraz znaczną część Europy.

Czy Polska mogła uniknąć agresji dwóch totalitaryzmów? Niestety, było to nieuniknione. 23 sierpnia 1939 roku, gdy został podpisany pomiędzy Związkiem Radzieckim a III Rzeszą pakt Ribbentrop-Mołotow, Hitler i Stalin przesądzili o losie Polski, dokonując czwartego rozbioru naszej ojczyzny. Dyktatorzy mięli te same cele: podzielenie Polski między sobą oraz wymordowanie elit narodu polskiego. Wiosną 1940 roku las katyński – jakże wymowna nazwa – był miejscem egzekucji tysięcy polskich oficerów, przeprowadzonej przez katów sowieckich.
Dlaczego sojusznicy nie pomogli Polsce? Należy pamiętać, że łączny potencjał militarny Francji, Wielkiej Brytanii i Polski był znacznie większy aniżeli hitlerowskich Niemiec. Niestety, nasi zachodni sojusznicy, mimo złożonej obietnicy pomocy, za wszelką cenę chcieli uniknąć wojny. Francuzi mieli przestarzałą doktrynę wojenną i byli przekonani, że system fortyfikacji w ramach Linii Maginota zatrzyma Wehrmacht. Natomiast Wielka Brytania, poza silną flotą i lotnictwem, nie dysponowała zbyt licznymi siłami lądowymi. Jedynie na co się zdobyli nasi sojusznicy to wypowiedzenie 3 września 1939 roku wojny Hitlerowi. Przez chwilę dyktator obawiał się, że ruszy ofensywa na Zachodzie. Nic takiego nie nastąpiło.

17 września Polacy otrzymali cios w plecy. Tak jak zostało uzgodnione i zapisane w pakcie Ribbentrop-Mołotow, Armia Czerwona zajęła wschodnią część II Rzeczypospolitej Polskiej. Po ataku tych dwóch mocarstw Polska nie miała szans. Żadnemu państwu nie udało się wygrać wojny na dwa fronty. Z zachodu zaatakowali nas naziści, a ze wschodu sowieci.
17 września, chwilę przed opuszczeniem walczącego kraju, nasz naczelny wódz wydał ostatni rozkaz do Korpusu Obrony Pogranicza. Rozkaz, który brzmiał następująco: „sowiety wkroczyły, nakazuję ogólne wycofanie na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć, chyba że w razie natarcia z ich strony lub próby rozbrojenia naszych oddziałów”.

Polacy byli potwornie osamotnieni. Bohatersko bronili ojczyzny, bronili Poczty Polskiej w Gdańsku, bronili Helu, Westerplatte. Broniła się otoczona, atakowana i nieustannie bombardowana Warszawa. Były bitwy nad Bzurą, pod Kockiem i wiele, wiele innych starć i potyczek.
W kampanii wrześniowej brał udział mój pradziadek Feliks Skrzypczak, który był saperem w Armii Poznań. Brał udział w bitwie nad Bzurą. W pierwszej fazie tej bitwy Niemcy dostali tęgiego łupnia i nawet wpadli w panikę. Niestety, mieli olbrzymią przewagę i absolutną dominację w powietrzu. Armia Poznań została zdziesiątkowana w Puszczy Kampinoskiej, a mój pradziadek dostał się do niewoli. Zwolniony po wielu tygodniach, był wrakiem człowieka. Dzięki miłości i troskliwej opiece swojej żony, Heleny, wrócił po wielu miesiącach do zdrowia.

Mój tata, Radosław, spisał wspomnienia swojego dziadka Feliksa. Jedno z nich to jak Feliks strzelał z karabinu maszynowego do nisko lecącego niemieckiego bombowca, kierującego ogień do żołnierzy i cywili. Skrzydła nagle się obróciły i ciężki bombowiec z rykiem silników zniknął za koroną drzew. Pozostaje niewiadomą czy potem runął. Wytchnienie trwało krótko, słychać było gęsto padające pociski i huk wybuchów. Pradziadek wtedy był przekonany, że nie przeżyje tego piekła.
Po kampanii wrześniowej zwycięski Wehrmacht był osłabiony, Hitler musiał przesunąć datę ofensywy na Zachodzie z jesieni 1939 na wiosnę 1940 roku. Pisząc to, żal ściska mi gardło – gdyby armia francuska ruszyła z ofensywą, to losy wojny zapewne potoczyłyby się inaczej. Lecz nad Sekwaną podjęto inną decyzję.
Przegrana kampania wrześniowa nie zakończyła wysiłku wojennego Polaków. Walczyli na morzach, w powietrzu i na lądzie. Walczyli na różnych frontach o Wolną i Niepodległą Polskę.

Dział „Młodzi piszą” ukazuje się co dwa tygodnie. Redaguje go Kaya Wald, uczennica 12 klasy w szkole Le Lycee Francais de New York.