10-lecie Polska Running Team. Bieganie – jedyny legalny narkotyk

0
0

Do drużyny należą nie tylko mieszkańcy metropolii nowojorskiej, ale też biegacze z innych regionów USA, a nawet z Polski. W sumie ponad 150 osób. Łączy ich pasja do biegania, ale przede wszystkim przyjaźń.

STARTOWANIE I POMAGANIE

Zawodnicy Polska Running Team nie tylko pracują nad własnymi wynikami, świetnie się przy tym bawiąc, ale często angażują się w różnego rodzaju akcje charytatywne. Od kilku lat razem z nowojorską fundacją Uśmiech Dziecka organizują październikowy bieg, z którego cały dochód jest przeznaczany na leczenie chorych polskich dzieci. Regularnie też wysyłają paczki do domów dziecka w Polsce – w tym roku prezenty dostali podopieczni ośrodka w Kielcach. Jakiś czas temu wpadli na pomysł, by – przed kolejnymi startami – obstawiać własne wyniki lub wyniki kolegów i koleżanek z klubu, czyli z jakim czasem dobiegną na metę. “Za każdą nietrafioną minutę płaci się 10 dol. Maksymalnie można “stracić” 50 dol” – tłumaczy Artur Tyszuk. Jedna z ostatnich akcji była dedykowana Jasiowi Karwowskiemu. Dobrze znany Polonii 4-latek ponownie walczy z nowotworem oczka i ponownie musiał razem z rodzicami przylecieć na operację do Nowego Jorku. „Przed zawodami Brooklyn Half wytypowaliśmy swoje wyniki. W ten sposób udało nam się zebrać 900 dol., a pieniądze przekazaliśmy osobiście rodzicom Jasia” – mówi Artur Tyszuk.

Zawodnicy Polska Running Team wsparli też już m.in. chorą Gabrysię z Polski, za przekazane pieniądze dziewczynka mogła kupić sobie specjalistyczny rower niezbędny w prawidłowej rehabilitacji. W ub. sobotę, 17 czerwca, kiedy drużyna świętowała 10-lecie klubu podczas biegu Queens 10K, także wytypowali swoje wyniki, tym razem z myślą o bezdomnych zwierzętach w Polsce, będących pod opieką fundacji “Znajdki”. „Nasz przyjaciel Sebastian Wojciechowski organizował w Warszawie Bieg Chomika. Wszyscy zawodnicy przynieśli na zawody karmę dla zwierząt. My, ponieważ nie mogliśmy tego zrobić, zebraliśmy pieniądze w ten sposób wspierając zwierzaki” – tłumaczy Artur Tyszuk.

Zawodnicy Polska Running Team zaangażowali się także w organizację czerwcowego biegu ku pamięci sierżanta armii Stanów Zjednoczonych Michaela Ollisa, który zginął w sierpniu 2013 r., ratując w Afganistanie porucznika Wojska Polskiego Karola Cierpicę. W biegu wzięło udział 800 osób, także spora grupa Polaków. “Rodzice Michaela, szczególnie mama Linda Ollis, byli bardzo wzruszeni, że tyle osób, także Polaków, pamięta o ich synu. Trasa biegu wiodła ulicami Staten Island, na których, jak tylko był w domu, trenował sam Michael. On był wielkim pasjonatem tego sportu. Zresztą tuż przed tym, jak doszło do ataku na bazę w Afganistanie, korzystając z chwili wolnego czasu, ćwiczył bieganie. Gdy talibowie zaczęli strzelać, Michael nie zważając na to, że jest tylko w koszulce i spodenkach sportowych, bez kamizelki kuloodpornej, łapiąc za jakiś karabin ruszył do obrony bazy i, jak wiemy, zasłonił ciałem polskiego żołnierza, ratując mu w ten sposób życie” – mówi Artur Tyszuk.

BIEGAĆ KAŻDY MOŻE

Polska Running Team jest otwarta dla wszystkich – nie tylko Polaków. Nie ma znaczenia kolor skóry, język, w jakim się rozmawia, czy kondycja fizyczna. Tak naprawdę jest tylko jeden warunek: chęć, by zacząć ćwiczyć bieganie. “Każdy, kto do nas dołączy, otrzyma odpowiednie wskazówki, jak zacząć trenować, a także wsparcie fajnej grupy przyjaciół poza trasami biegowymi – podkreśla Artur Tyszuk, który zaczął uprawiać ten sport ponad pięć lat temu. – Pewnego dnia postanowiłem, że będę biegać. Wstałem z kanapy, założyłem buty, spodenki i po prostu pobiegłem”. Wtedy nie przypuszczał, że kiedykolwiek uda mu się wystartować w maratonie. Wydawało mu się to po prostu niemożliwe. Tymczasem już ma na swoim koncie trzy starty w nowojorskich zawodach, a niedawno zakwalifikował się do maratonu w Bostonie. “To jeden z najtrudniejszych maratonów, na jaki można się dostać. Trzeba po prostu szybko biegać. Ja będę tam po raz pierwszy z jeszcze jedną zawodniczką klubową, Martą. Atmosfera tego biegu jest niesamowita – nie jest lepiej czy gorzej niż na nowojorskim maratonie, ale jest zupełnie inaczej. Tam nie ma słabych zawodników, nikt tam nie jest z przypadku. Po zamachu, jaki miał miejsce w 2013 r., panuje tam jeszcze bardziej podniosła atmosfera” – ocenia Artur Tyszuk.

Najwięcej zawodników Polska Running Team startuje w maratonie nowojorskim. W tym roku ma być ich jeszcze więcej niż w ubiegłym, czyli ponad 60 osób. Ale to nie jest tak, że jak się dołączy do nowojorskiego klubu, to trzeba startować w zawodach. Można po prostu ćwiczyć. „Jeśli ktoś myśli o tym sporcie, to powinien się do nas jak najszybciej zgłosić. Dostanie odpowiednie wskazówki, jak zacząć i jak nie zrobić sobie krzywdy. Zdarza się, że podczas treningów mijam osoby, które są czerwone, zasapane i to musi się skończyć kontuzją. Biegać trzeba z głową. Te wszystkie dolegliwości, jak bóle kolan, wynikają ze złego przygotowania do treningu. Wiele osób zaniedbuje rozciąganie, a są zasiedziane przy biurkach, mają pospinane mięśnie, ścięgna. Aparat ruchowy musimy powoli rozruszać i przygotować do uprawiania sportu” – uważa Artur Tyszuk.

By dołączyć do drużyny, wystarczy przyjść na jeden z treningów. Członkowie Polska Running Team trenują we wtorki i czwartki ok. godz. 8 wiecz w Juniper Valley Park na Queensie, a także w weekendy zazwyczaj w Central Parku, ale nie tylko. Polska Running Team znajduje się także na Facebooku. “Najmłodszą osobą jest chyba moja Amelka. Generalnie biegają u nas dzieci już 6-letnie i muszę z dumą przyznać, że nasze, polskie dzieci zajmują bardzo dobre miejsca.  Świetnie radzi sobie też grupa dziewczyn, zajmują teraz piąte miejsce w II lidze New York Road Runners' (NYRR). Chłopaki są w czołówce II ligi. W sezonie organizowanych jest ponad 60 biegów, my jesteśmy praktycznie na każdym. Ale jeszcze raz podkreślę, osoby które dopiero zaczynają, wcale nie muszą startować. Nic na siłę. Najważniejsza jest adrenalina, dzięki której jeszcze mocniej kocha się życie” – konkluduje Artur Tyszuk.

Autor: Anna Arciszewska