20 lat minęło jak jeden dzień…

0
Dr Dariusz Nasiek podczas wykonywania jednego z zabiegów - foto: z arch. Kliniki Medycyny Estetycznej

"Od 20 lat upiększamy Polonię" – mówi dr Dariusz Nasiek, z którego inicjatywy w roku 2000 powstała pierwsza polonijna Klinika Medycyny Estetycznej w USA. Dr Nasiek mieszka w Stanach Zjednoczonych od 1991 roku. Jest absolwentem Akademii Medycznej w Zabrzu, a staż odbył w St. Vincent Hospital w Nowym Jorku, gdzie poznał swoją przyszłą żonę, pediatrę z Polski. Państwo Sara i Dariusz Nasiekowie wychowują trzy córki, obecnie studentki.

Panie doktorze, powspominajmy…

Kiedy otwierałem swoją klinikę, medycyna estetyczna dopiero powstawała i była domeną chirurgów plastycznych. Jako anestezjolog zainteresowałem nią. Zacząłem uczestniczyć we wszelkiego rodzaju szkoleniach organizowanych dla nielicznej grupy lekarzy zainteresowanych anti-aging, działem medycyny zajmującej się powstrzymywaniem procesu starzenia organizmu (bez użycia skalpela). I tak to się zaczęło.

Mając do dyspozycji kolagen, botox do leczenia kurczów szyi i kwasy do peelingów rozpocząłem działalność w Newport, Rhode Island, a także dojeżdżałem do Nowego Jorku, do gabinetu BioMask na Greenpoincie. Kolagen wymagał próby uczuleniowej, kwasy kosmetyczki stosowały w minimalnych stężeniach, więc były mało skuteczne. Botox nie był jeszcze zatwierdzony do usuwania zmarszczek. Mimo to grupa zainteresowanych pacjentek powiększała się z miesiąca na miesiąc. Atmosfera pracy w gabinecie, współpraca z właścicielką salonu BioMask gwarantowały zadowolenie pacjentek, a efekty jak na tamte możliwości były znakomite.

Ale nie tylko botox był wykorzystywany w wykonywanych wówczas zabiegach…

Z biegiem czasu dochodziły nowe zabiegi – jak wypełniacze na bazie kwasu hialuronowego, takie jak Restylan) i bardzo wzrosło zainteresowanie nimi. Terapia botoksem, dzięki aktorkom i celebrytom, została bardzo rozdmuchana w mediach. Polemiki i dyskusje w publikatorach o udanych i nieudanych zabiegach (wszyscy wtedy uczyliśmy się na błędach) były bezpłatną reklamą. Liczba zabiegów z wykorzystaniem botoksu wzrastała w szybkim tempie i osiągnęła milion w ciągu pierwszego roku.

Dr Dariusz Nasiek ze swoim zespołem w 2000 roku – foto: arch. Kliniki Medycyny Estetycznej

Z perspektywy czasu, dużego doświadczenia w tej branży, jak pan zaopiniuje botox? Na ile pomaga (bo ciągle słychać malkontentów), mówimy o długoterminowym używaniu tego medykamentu.

Od czasu wynalezienia botoksu w latach 80. kobiety i mężczyźni na całym świecie mieli obsesję na punkcie zastrzyków, aby oszukać proces starzenia – przynajmniej pod względem estetycznym. Przypomnę jak to działa. Botox jest neurotoksyną, która tymczasowo uniemożliwia komunikację między nerwami a mięśniami – innymi słowy, botox paraliżuje ostrzyknięty mięsień, zwykle przez okres od trzech do sześciu miesięcy. Efekt tego taki, że nie można np. zmarszczyć brwi. Ponadto niektóre badania wykazały, że regularne leczenie neurotoksyną może poprawić nastrój i walczyć z depresją. W celach przeciwstarzeniowych lekarze używają botoksu do leczenia dwóch rodzajów zmarszczek na twarzy: statycznych i dynamicznych. Linie statyczne to głębokie zmarszczki, które wyryte są na twarzach ludzi po kilkudziesięciu latach marszczenia brwi i ich unoszenia oraz uśmiechania się. Zmarszczki dynamiczne są widoczne podczas wyrażania naszych emocji mimiką twarzy. Celem leczenia jest całkowite zapobieganie tworzeniu się linii statycznych – działanie profilaktyczne botoksu czasami nazywane jest mini-botox lub baby-botox.

Jeśli jednak mamy dość widoczne linie statyczne, regularne leczenie neurotoksyną (i wypełniaczem) z pewnością może złagodzić wygląd, a w niektórych przypadkach wyeliminować je na dłuższy czas.

Jakie są długoterminowe skutki działania botoksu?

Ujmijmy to w kilku punktach:

1. Po wieloletnim używaniu botoksu mięśnie zostaną wyćwiczone i nauczą się naturalnie nie marszczyć brwi.

2. Mięśnie stają się słabsze z powodu braku ich użycia. Jeśli nie porusza się ręką unieruchomioną w opatrunku gipsowym przez 8 tygodni, to ostatecznie mięśnie te zinwoluują się i staną się dość słabe. To samo może przytrafić się mięśniom twarzy. Jeśli jakikolwiek mięsień nie jest używany regularnie, przez dłuższy czas, to w końcu ten mięsień zaniknie z powodu braku użycia go. Jest to zjawisko miejscowe obserwowane w miejscu stosowania preparatu.

3. Z czasem można potrzebować mniej botoksu. Lata używania go mogą oznaczać, że potrzeba aplikacji będzie coraz mniejsza. Przy odpowiedniej częstotliwości i ilości mięśnie stają się słabsze i nie potrzeba tyle samo botoksu lub nie tak często.

4. Nadal można wyglądać o wiele lat młodziej nawet jeśli przestanie się używać botoksu. Wiele osób obawia się, że ich twarze staną się dramatycznie pomarszczone, jeśli zaprzestaną kontynuowania kuracji botoksem. Mięśnie, które nie są używane, gdy botox jest aktywny, mogą opóźnić proces starzenia i tworzenia się zmarszczek.

5. Skóra będzie wyglądać jaśniej i będzie mniej pomarszczona. Jedno jest pewne: jeśli systematycznie aplikuje się botox przez ponad 10 lat, z pewnością te osoby będą znacznie młodziej wyglądać i będą miały mniej zmarszczek. Można starzeć się z wdziękiem, bez zmarszczek na czole czy w okolicach oczu, jeśli ma się skłonność do ich rozwijania się. To właśnie piękno botoksu.

Dr Nasiek z menedżerką Grażyną Kosowską-Dobrzelecki podczas promocji swojej książki „Medycyna estetyczna dla Ciebie” w roku 2000 – foto: arch. Kliniki Medycyny Estetycznej

Na zakończenie pragnę przypomnieć o codziennej profilaktyce. Właściwa ochrona skóry na co dzień, odpowiednio dobrany krem z filtrem przeciwsłonecznym mogą zmniejszyć ryzyko powstawania nie tylko zmarszczek, ale też zmian degeneracyjnych czy nowotworowych. I to też jest jeden z dodatkowych pozytywnych aspektów regularnych wizyt u lekarza zajmującego się medycyną estetyczną. Zapraszam zatem na konsultacje.