Antypolski film w kinie na Manhattanie

6

Pomimo protestów polskiego ambasadora, aktywistów i przedstawicieli nowojorskiej Polonii, niemiecki film "Nasze matki, nasi ojcowie" trafił do amerykańskiej dystrybucji. Jest od środy wyświetlany w nowojorskim kinie Film Forum.

Zatytułowany w USA „Generation War” film przedstawia żołnierzy Armii Krajowej jako chciwych antysemitów.
„Jest to wizerunek wybiórczy, oparty na stereotypach, a ponadto boleśnie krzywdzący żołnierzy, którzy heroicznie walczyli z niemieckim okupantem, często płacąc za to najwyższą cenę” – pisał w kwietniu minionego roku ambasador RP Ryszard Schnepf w liście do amerykańskiego dystrybutora – Music Box Films.

W odpowiedzi na list wystosowany przez ambasadora Ryszarda Schnepfa do amerykańskiego dystrybutora, dyrektor zarządzający Music Box Films – Ed Arens zapewnił, że zgłoszone zastrzeżenia zostaną poddane wnikliwej analizie i przekazane twórcom. Film jednak od środy wyświetlany jest w kinie Film Forum przy 209 W. Houston Street na Manhattanie.

„Żałujemy, że ostatecznie nasze argumenty nie zostały wzięte pod uwagę i podjęto dystrybucję filmu w jego dotychczasowym kształcie. W dalszym ciągu uważamy prezentowany w filmie obraz polskiego podziemia, działającego w okresie II wojny światowej, za krzywdzący i mijający się z prawdą historyczną” – napisała ambasada RP w Waszyngtonie w oświadczeniu przesłanym „Nowemu Dziennikowi”.

W ubiegłym roku ambasada wysłała ten sam list w sprawie filmu do najważniejszych amerykańskich dzienników, takich jak „Washington Post”, „Wall Street Journal”, „New York Times”, „Huffington Post” oraz przedstawicieli polskich mediów akredytowanych w USA.

W związku z kontrowersjami, jakie wywołuje film i jego dystrybucja w Stanach Zjednoczonych, działający przy New York University Deutsches Haus organizuje we wtorek, 21 stycznia, dyskusję wokół tej produkcji. Wezmą w niej udział naukowcy, historycy, pisarze i krytycy filmowi: Oliver Mahrdt, Yascha Mounk, Ingrid Scheib-Rothbart i Anne-Katrin Titze. „Stwierdziliśmy, że powinniśmy zabrać głos w tej debacie – mówi Mateusz Stąsiek, zastępca konsul generalnej RP w Nowym Jorku. – Naszym staraniem weźmie w niej udział Andrew Nagórski, pisarz i dziennikarz, autor książki 'Hitlerland', który przedstawi tę kwestię zgodnie z prawdą historyczną”.

Mateusz Stąsiek podkreśla, że także Konsulat Generalny RP w Nowym Jorku „stale podejmuje działania na rzecz prawdziwego obrazu polskiej historii”, w tym m.in. domaga się publikowania poprawnych określeń „niemieckie nazistowskie obozy koncentracyjne lub obozy zagłady w okupowanej Polsce” lub „nazistowskie obozy koncentracyjne/zagłady na terenie okupowanej przez Niemców Polski”. „Współpracujemy w tej dziedzinie ze środowiskami eksperckimi w USA i w Polsce” – dodaje konsul.

Oprócz dyplomatów przeciwko dystrybucji i projekcji niemieckiego filmu kilkakrotnie protestowały grupy Polonii w Nowym Jorku, w tym kierowani przez Witolda Rosowskiego Solidarni 2010. W organizowanie demonstracji na Manhattanie zaangażowany był też znany w Nowym Jorku aktywista Stefan Komar.

„Bardzo dobrze się stało, że ukazał się krytyczny artykuł [na temat filmu]. Dobrze, że jego odbiorcy posiądą wiedzę na temat przepisywania historii przez Niemców – mówi Witold Rosowski, komentując obszerną recenzję filmu, która ukazała się w tym tygodniu w „New York Timesie”. – Jego autor pisze, że postacie w filmie są wzięte jakby z filmu nazistowskiego, który mógłby być nakręcony w 1943 r.”.

Podobnego zdania jest Stefan Komar: „Film przypomina niemieckie produkcje propagandowe, jak choćby 'Heimkehr', czy 'Jud Süß'. Tamte filmy były mocno dofinansowane, zostały świetnie zrealizowane, a wykorzystane do wywołania negatywnych reakcji widzów wobec pewnych grup etnicznych”.

„W filmie fabularnym autor ma prawo interpretowania wydarzeń i składania ich w całość, tak jak mu pasuje. Ale ten film nie jest tylko przedsięwzięciem artystycznym. Powstał za pieniądze ZDF i dotacje rządu niemieckiego. Wpisuje się w politykę historyczną, którą prowadzą Niemcy, wybielającą ich winy. Nie możemy pozwolić, żeby pod przykrywką projektu artystycznego przekazywane były treści dla nas oburzające i kłamliwe, Musimy na to reagować” – ocenia Rostowski, który zapowiada, że wraz z grupą Polaków zorganizuje demonstrację pod Film Forum. „Będziemy ostrzegać widzów, żeby oglądali go świadomie i sceptycznie, żeby pamiętali, kto wywołał wojnę i kto zakładał obozy” – dodaje.

„Nie powinniśmy być zdziwieni, że ten film został wyprodukowany w Niemczech, gdzie większość nazistowskich zbrodniarzy uniknęło kar za popełnione zbrodnie i wciąż funkcjonuje w społeczeństwie jak normalni ludzie. Kto wie, ilu z nich brało udział w tworzeniu tego filmu, indoktrynując swoje poglądy o Polakach jako o podludziach – dodaje Komar. – Pokazywanie tego filmu w USA to prosta kontynuacja wieloletniej antypolskiej tendencji, prezentowanej w hollywoodzkich produkcjach, głównych mediach oraz przez środowiska akademickie”.

Autor: ANNA TARNAWSKA