Artystyczna Rossa 2019

68
Najpierw był dobry posiłek przy wspólnym stole. I czas na żarty oraz wspomnienia ZDJĘCIA: JANUSZ M. SZLECHTA/ NOWY DZIENNIK

W domu i ogrodzie poety i performera Zbigniewa Rossy, położonym nad jeziorem Mohawk w Sparcie w stanie New Jersey, w niedzielę, 15 września, odbył się plener Artystyczna Rossa 2019. Wzięły w nim udział 22 osoby. Jego pomysłodawcą i organizatorem jest Ryszard Druch, który prowadzi Druch Studio Gallery w Trenton, NJ.

Wśród uczestników był znany pianista i kompozytor Janusz Smulski z żoną Ewą, lekarką. Był artysta plastyk Włodzimierz Syguła z Chicago, absolwent grafiki, malarstwa i konserwacji dzieł sztuki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Gośćmi specjalnymi były dwie studentki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie: Julia Krupnik skończyła I rok studiów na Wydziale Inżynierii Materiałowej i Ceramiki, a Zuzanna Byrska jest po I roku studiów na Wydziale Zarządzania.

Studentki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie: Julia Krupnik (z lewej) i Zuzanna Byrska

HARRY DUDA DAŁ POCZĄTEK TYM SPOTKANIOM…
Ryszard Druch powitał serdecznie wszystkich uczestników tegorocznej Artystycznej Rossy. Przypomniał, że jej inspiratorem i pomysłodawcą był jego przyjaciel, poeta z Opola Harry Duda. Przy okazji przeczytał tekst Harry’ego Dudy, w którym opisuje on to pierwsze spotkanie nad jeziorem Mohawk.
“Upalna niedziela 7 października 2007 roku i jezioro Mohawk w Sparcie, NJ, w domu poety Zbigniewa Rossy. Dom w nadbrzeżnym mieszanym lesie, pełnym gorącej jesiennej wonności, nad skarpą i kilkudziesięciometrowym zakrzaczonym urwiskiem. Do wody prowadzą stąd rzucone w dół kilkoma skrętami drewniane schody. Pali się ognisko w pomysłowym koszu z metalową pokrywą i drewnianym uchwytem. Z Trenton przybywa tu (w motorowej gondoli, pod skrzydłami Druch Studio Gallery) na ‚poetycki piknik’ (amerykańska odmiana polskich plenerów poetyckich obmyślonych i zainicjowanych 34 lata temu przez niżej podpisanego) – oddział w alfabetycznym składzie: Julian Baranowski, Ryszard Druch, niżej podpisany Harry Duda, Andrzej Grabkowski, Barbara Green, Barbara i Krzysztof Konieczyńscy.
Przed widokiem jeziora z góry, po prawej stronie – pokryty igłami i liśćmi – rzec można: fortepian ogrodowy. W rzeczy samej – rzeczywisty fortepian jakiejś odległej marki, skazany na przebywanie w plenerze przez wszystkie pory roku (…)”.
Harry Duda odbył rejs motorówką po jeziorze, siedząc na werandzie podziwiał spartański pejzaż i… kilka dni później, dokładnie 13 października, napisał wiersz zatytułowany „Niedzielny pejzaż znad jeziora Mohawk z fortepianem w tle”:
W przepaści woda z wyspą – ciepła, niezmarszczona;
na tle nieba z drzew koron – wycinanka lasu:
wieczność drzew tych dotyka, błękitnie schylona.
Postarzały fortepian pośród pni i liści –
drugiej wyspy kontrapunkt z alikwotów czasu:
między nimi urwisko dyszące w upale.
W szybkim zmroku ptak mija, nim się w niebie ziści
klucz gęsi, co otwiera ostateczne dale.

Harry był pod wrażeniem tego pięknego miejsca, domu Zbigniewa oraz jego wierszy. Zasugerował, że właśnie tutaj częściej powinny odbywać się spotkania polonijnych poetów i malarzy. I od tamtej pory Ryszard Druch, dzięki uprzejmości i otwartości gospodarza Zbyszka Rossy, organizuje nad jeziorem kolejne spotkania. Przynajmniej raz w roku.

Zbyszek Rossa w środku instalacji “Zbigniew Rossa – Piano Works”

GRAJĄCE FORTEPIANY I DOMKI Z KART
Zbigniew Rossa jest biznesmenem pilnującym swoich obrabiarek i tego, co na nich się wytwarza. Jest również poetą. Któregoś dnia wymyślił sobie poezję przestrzenną. Od tego momentu jego wiersze żyją nie tylko w książkach. Kiedy zajrzy się do ogrodu przy jego domu nad jeziorem Mohawk w Sparcie, można obok nich przejść. Można je czytać, a nawet można się do nich przytulić, jako że są wydrukowane na prześcieradłach, którymi pokryte są ławeczki i krzesła.
Tym razem ogród wypełniała muzyka i… sztuka. Wchodzących do niego gości witały złote fortepiany i domki z kart. Gospodarz przygotował bowiem dwie instalacje: “Zbigniew Rossa – Piano Works” i “Alexander Rossa – House of Cards”. Opowiedział też o idei obu tych instalacji.
„Mam fortepiany w ogrodzie od 15 lat. Zmieniam ich kolory co jakiś czas, w zależności od sezonu, a więc muszę je malować i… czasami na nich gram. Tym razem pomyślałem sobie, żeby zrobić instalację, która będzie jednocześnie pewną grą słów – wyjaśniał Zbigniew Rossa. – Gra słów polega na tym, że instalacja nazywa się ‚Piano Works’. Ktoś mógłby sobie pomyśleć, że ja jestem kompozytorem i komponuję, grając na tych fortepianach. Ewentualnie ktoś skomponował jakiś utwór – jedynie Fryderyk Chopin przychodzi mi w tej chwili na myśl (jakkolwiek było jeszcze wielu innych, którzy umieli grać na fortepianie) – a ja ten utwór gram. Zmieniłem kolor fortepianów – z białych na czarne. Zmieniłem również kolor sound board, czyli desek dźwiękowych, na kolor złoty. Z racji nadchodzącej jesieni jest to moja ‚złota jesień’ i ‚złoty album’. A jeśli rozłożyć to na trzy fortepiany stojące w ogrodzie, to będą to trzy ‚złote albumy’. Byli oczywiście tacy muzycy, którzy grali na dwóch fortepianach, na przykład słynny duet Marek i Wacek, czyli Marek Tomaszewski i Wacław Kisielewski. Ale czy byli tacy, którzy potrafili jednocześnie zagrać na trzech fortepianach? Nie! A Zbigniew Rossa stworzył ‚Piano Works’ i gra jednocześnie na trzech fortepianach. I to jest Allegro – przez duże A.
W Sparcie rozpocząłem pierwszy etap światowego tournée, który potrwa do końca 2019 roku, a może przedłuży się nawet o 10 lat, w zależności od tego, czy struny wytrzymają. Następnym przystankiem będzie Singapur w południowo-wschodniej Azji. A moje tournée zakończy się w Sydney w Australii. Mam fantastycznych sponsorów, których jednak nie wymienię, bo gdybym ich w tym momencie wymienił, to mogliby się pokłócić ze sobą. No i szafa gra!” – zakończył Zbyszek Rossa.

Instalacja Alexandra Rossy “House of Cards”, czyli “Domek z kart”


W głębi ogrodu, bliżej jeziora, przyciąga uwagę wystawa Alexandra Rossy, syna Zbyszka, zatytułowana “House Of Cards”, czyli “Domek z Kart” (ewentualnie “Domki z Kart”). Alexander ją wymyślił i stworzył, a ojciec w tym mu pomagał – musiał, no bo Alexander nie dojechał na jej otwarcie, gdyż studiuje w Academy of Performing Arts w czeskiej Pradze.
„Każdy z nas kiedyś był dzieckiem i budował domki z kart – opowiadał o wystawie syna Zbyszek Rossa. – Pomyślałem sobie, że skoro zostały nam materiały z poprzedniej wystawy ‚Chronographs’, którą Alexander przygotował w 2018 roku, a wystawa ta była związana z czasem, to dobrze by było je wykorzystać (i także czas) do innej instalacji. W sztuce jest tak, jak dzieje się w architekturze: na początku mieliśmy jakąś lepiankę, dołek w ziemi lub jaskinię, później powstawały domy z bali, a następnie z cegły i cementu. Z drugiej strony jest to swoisty powrót do dzieciństwa. Jest to bowiem taki domek, do którego można wejść i pobawić się. A ponieważ mam skłonności do hazardu, to zamiast w kasynie wyładowałem swoje emocje podczas przygotowywania tej instalacji. Zapraszam serdecznie do jej obejrzenia”.
Trzeba przyznać, że w tej swoistej scenerii ogrodowej obie wystawy robią wspaniałe wrażenie.

Ryszard Druch (z lewej) i Arkadiusz Król malują piękny widok na jezioro Mohawk

PEŁNO TU POEZJI
Spotkania nad jeziorem Mohawk do tej pory zaczynały się od tego, że ich uczestnicy wyciągali z samochodów sztalugi, farby i pędzle, a potem szli nad brzeg jeziora i przenosili swoje dobre emocje na płótno. W plenerach malarskich uczestniczyły świetne i znane malarki: Halina Nawrot, Ewa Zeller i Katarzyna Iwaniec. Brała w nich udział również śp. Maria Nowakowska oraz Barbara Gruszka, kończąca w tym roku studia na Princeton University, była studentka Akademii Sztuk Plastycznych Drucha. Gościem Artystycznej Rossy 2012 był znany warszawski karykaturzysta Szczepan Sadurski, który rysował wszystkim uczestnikom pleneru karykatury na żywo. W plenerach brał udział również były aktor Teatru Hybrydy Tadeusz Turkowski, który recytował wiersze najwybitniejszych polskich poetów. Dzięki tym plenerom powstało wiele pięknych obrazów.
Tym razem nad brzegiem jeziora usiedli Ryszard Druch i Arkadiusz Król. Akwarelami utrwalali na papierze fantastyczny widok na jezioro Mohawk.
A pozostali uczestnicy spotkania mieli czas na relaks. Każdy przywiózł ze sobą coś dobrego do jedzenia i picia, więc przy okazji spożywania pysznych posiłków można było sobie pogadać, podzielić się wspomnieniami, pożartować.
Wielką atrakcją był rejs motorówką Zbyszka Rossy po jeziorze. Zbyszek zabierał na pokład każdego, kto miał na to ochotę. Było to pływanie przy małej, ale też i naprawdę dużej prędkości, więc emocji było sporo.

W motorówce siedzą (od lewej): Celina Serafin, Anna Napierała, Arek Król, Grażyna Gruszka i sternik Zbyszek Rossa. Za chwilę ruszą na jezioro


A wieczorem, kiedy pośród drzew zapłonęło ognisko, ogród wypełniła poezja. Zbyszek Rossa zaprezentował barwny kalendarz na rok 2020, który przygotował z synem Alexandrem: w kalendarzu tym są obrazy Alexandra i wiersze Zbyszka. Jeden z tych wierszy – umieszczony na stronie “Lipiec” – przeczytał:

tu jest mój dom
tu są moje śmieci
tutaj wschodzi słońce
i chowa się księżyc
tu znam każdą klamkę
każdy sprzęt kuchenny
wiem gdzie wanna stoi
but ściągnięty leży
tu podlewam kwiaty
tu mam swoją kołdrę
pająki i kota
tu mam wiatr za oknem
a w szafie walizkę
która zawsze wraca

Wiersze Zbyszka, wydane w zgrabnych, świetnie pomyślanych tomikach, można było nabyć przy stoliku, przy którym urzędowały studentki Julia i Zuzanna.

Małgorzata Gąsienica-Małek deklamuje “Balladę o straszliwej rzezi” z repertuaru Tadeusza Chyły


Małgorzata Gąsienica-Małek zaprezentowała “Balladę o straszliwej rzezi” z repertuaru Tadeusza Chyły, której słowa napisał Andrzej Waligórski. Zrobiła to świetnie, wzbudzając radość i pozytywne refleksje. Z kolei Renata Singer zaśpiewała bardzo popularną rosyjską piosenkę ludową “Oy, da ne vecher”.
Była też loteria, w której dwie osoby wylosowały nagrody ufundowane przez gospodarza.
Kiedy jezioro utonęło w nocy, a z daleka widać było rozedrgane światła, nadszedł czas pożegnania. Trudno było się rozstać, bo był to dzień pełen dobrych wrażeń. Wszyscy żegnali się słowami pełnymi nadziei: „Do zobaczenia w Sparcie za rok!”.