Coraz bliżej referendum

16

"Dziś uzyskałem potwierdzenie, że ponad 6700 mieszkańców Jersey City podpisało już petycję o referendum na temat pozostawienia pomnika Katyń 1940 w jego dotychczasowej lokalizacji" – powiedział "Nowemu Dziennikowi" we wtorek, 26 czerwca, mec. Sławomir Platta, który przewodniczy grupie walczącej o pozostawienie pomnika na Exchange Place. Taka liczba podpisów gwarantuje, że o losach monumentu ponownie decydować będą radni albo nawet wyborcy z Jersey City w referendum.

„Zebranie wymaganej liczby podpisów nie oznacza, że kończymy akcję. Prawnie możemy zbierać podpisy do 3 lipca i tak też będziemy robić. Chciałbym dojść do łącznej liczby 10 000-12 000 zebranych podpisów, czyli ponad prawnie wymagane 6700. Da nam to przewagę, jeśli chodzi o liczbę osób wspierających ten cel i mogących wziąć udział w referendum, w przypadku gdyby radni Jersey City zdecydowali się na jego rozpisanie.

Zanim do tego dojdzie, to clerk Jersey City otrzyma wszystkie podpisy i będzie miał 20 dni na ich weryfikację, czyli potwierdzenie, że są to podpisy od mieszkańców Jersey City uprawnionych do głosowania. Jeśli uzna, że nie wszystkie podpisy może zakwalifikować jako pełnoprawne, to grupa mec. Platty będzie miała dodatkowe 10 dni na ich dozbieranie. „Oczywiście nie chciałbym do tego dopuścić i dlatego chcemy uzyskać prawie dwukrotnie więcej podpisów niż wymagane to jest prawem” – mówi prawnik.

Jeśli natomiast clerk uzna, że tych podpisów jest pod petycją wystarczająco dużo, to wtedy przekaże sprawę pod obrady rady miejskiej i najprawdopodobniej już w sierpniu radni będą musieli zagłosować nad tym, czy poddać kwestię pomnika pod referendum.

W czasie tego głosowania będą mieli dwie opcje – albo zagłosować za pozostawieniem pPomnika Katyń 1940 w dotychczasowej lokalizacji, albo opowiedzieć się za rozpisaniem referendum. „Referendum będzie kosztować budżet miasta niebagatelne 750 000 dolarów. W połączeniu z 250 000 dol., które miasto musi wydać na fizyczne przesunięcie pomnika da nam to okrągłą kwotę 1 miliona dolarów. Czyli tyle kosztować będzie przesunięcie pomnika Katyń 1940 (zakładając, że w referendum wyborcy opowiedzą się za przesunięciem monumentu – przyp. red.). Ufam że zwycięży w tym momencie zdrowy rozsądek” – twierdzi mec. Platta.

Opowiada, że akcja zbierania podpisów „była i jest wyjątkowo skomplikowanym i trudnym do wykonania zadaniem”. „Mieliśmy bowiem tylko 20 dni na to, aby osiągnąć cel – 6700 podpisów. Osiągnęliśmy go tydzień wcześniej wysiłkiem dziesiątków osób, mieszkańców Jersey City, którzy codziennie wychodzili na ulicę, aby zbierać podpisy. Poparcie mieszkańców tego miasta okazało się znacznie większe, niż przypuszczałem – zdobywaliśmy ponad 1000 podpisów dziennie. Mieszkańcy wiedzieli, co to za pomnik, znali jego historię i szanowali naszego artystę, który stworzył przecież prawdziwe arcydzieło w formie tego monumentu” – mówi prawnik.

Dlaczego burmistrz tak bardzo stara się o usunięcie pomnika? „Na pewno nie dlatego, aby zbudować tam park, o którym publicznie mówi. Cel tego parku jest bowiem zupełnie inny. Hayatt Hotel, który znajduje się na rogu placu, przy którym stoi pomnik, nie ma podjazdu dla gości hotelowych – tak zwanego 'turn around'. W wyniku przebudowy placu, usunięcia pomnika i zbudowania 'parku' teren znajdujący się przy hotelu zostałby przeznaczony na ten właśnie cel. Dodam tylko, że ten fragment ziemi jest wart około 15 milionów dolarów. Stąd tak uparta walka burmistrza o 'park', a w efekcie o usunięcie pomnika” – tłumaczy mec. Platta.

Czy można zbudować park, podjazd i zostawić pomnik tam, gdzie jest? „Oczywiście – tylko trzeba się sprzeciwić przepychaniu polskiego pomnika nad ściek – mówi Platta. – Dlatego tak ważne było zaangażowanie wielotysięcznej społeczności Jersey City, i to wszystkich jej grup etnicznych. Pomagają nam w tym procesie Hindusi, Afroamerykanie, Latynosi oraz rodowici mieszkańcy Jersey City, dla których ten pomnik jest częścią historii ich miasta. To właśnie ich podpisy powodują, że sprzeciw wobec decyzji rady miasta jest skuteczny. Udało mi się zbudować bardzo szeroką koalicję mieszkańców oraz organizacji z Jersey City, aby stanąć z sukcesem w obronie naszego pomnika”.

Walka o pomnik Katyń 1940 jeszcze się nie kończy. Zdaniem mec. Platty to pierwszy jej etap, który jednak na wiele miesięcy oddala perspektywę przesuwania monumentu w inne miejsce. „Ufam że nie tylko oddala, ale na zawsze ją usuwa” – mówi polski prawnik.

Autor: AS