Cudeńka na kiermaszu w Cracovii

97
Maria Natoli (z lewej) prezentowała na stoisku świąteczne ozdoby i swoje obrazy. Ewa Śledziewska (z prawej) z kolei promowała koszulki „Polki w Stanach“ ZDJĘCIA: JANUSZ M. SZLECHTA/NOWY DZIENNIK

W miniony weekend, 27 i 28 marca, w Polskim Domu Cracovia Manor w Wallington, NJ, odbył się Wielkanocny Kiermasz. Zgodnie z przesłaniem, kiermasz był utrzymany w wielkanocnych klimatach. Zorganizowal go Janusz Sikora.

Można było oglądać i nabyć ozdoby oraz dzieła sztuki, które chętnie przynosimy do naszych domów, bo stwarzają oczekiwaną i lubianą przez nas świąteczną atmosferę. Ale było też sporo dla ciała i dla duszy.

Własne stoisko miał organizator kiermaszu Janusz Sikora. Przyciągało gości, bo było tam mnóstwo pięknie wydanych książek, głównie w języku polskim, dla dzieci i dorosłych. Można było zetknąć się z dziełami naprawdę znanych i świetnych autorów, na przykład: Klaudii Pingot „Błękitny umysł”, Jamesa Redfielda „Niebiańska przepowiednia”, Leona Ledermana i Christophera T. Hilla „Zrozumieć niepojęte. Fizyka kwantowa i rzeczywistość”, Petera Wohllebena „Sekretne życie drzew” czy Macieja Wieczorka „48-godzinna doba”.

Janusz Sikora, pomysłodawca i organizator kiermaszu, przy swoim stoisku z książkami

Znane artystki Iwona Czajkowski i Monika Matuszek, wspierane przez mężów, prezentowały własnoręcznie wykonane wyroby ceramiczne. Były to m.in. ciekawe miseczki, zajączki, ale też i aniołki. Oferowały też wyroby upiększające panie.

Antonina Matyszczuk i jej mąż Waldemar oferowali produkty firmy Modere pod hasłem „życie bez bólu”. Były to między innymi produkty wspierające aktywny tryb życia, wzmacniające ochronę i pielęgnujące skórę oraz włosy.

– Ja po prostu pomagam ludziom być zdrowym i piękniejszym. Jest to możliwe dzięki wykorzystaniu wiedzy przekazanej mi przez moich dziadków zielarzy, a także wiedzy zdobytej dzięki kontaktom ze wspaniałymi ludźmi. Powrót do korzeni, moim zdaniem, pomoże nam zrozumieć przyczyny i zahamować wzrost nieznanych chorób spowodowanych przez toksyny, które są przekazywane następnemu pokoleniu – powiedziała Jolanta Wójtowicz, holistyczna dietetyczka i estetyczka. Oferowała własne, naturalne kosmetyki, czyli kremy i olejki do twarzy, rąk, stóp i całego ciała, mydła i szampony. Udzielała też porad co należy czynić, aby wyglądać ładniej i czuć się lepiej.

Krzysztof Milczarek epatował gości starymi płytami winylowymi. Znalazły się wśród nich płyty grupy The Bee Gees, The Beatles i The Rolling Stones. Miał też płyty CD z nagraniami polskich zespołów i wokalistów.

Krzysztof Milczarek prezentował stare płyty winylowe, ale i CD z polską muzyką

Artystka Maria Natoli prezentowała efekty swojej twórczości. Były to atrakcyjne ozdoby świąteczne i różne obrazy, także w świątecznych klimatach. Tuż obok Ewa Śledziewska oferowała koszulki dla pań, w różnych rozmiarach, z napisem „Polki w Stanach”. Kusiła też  kosmetykami firmy Mary Kay oraz miodami domowej roboty.

– O kiermaszu dowiedziałam się w ostatniej chwili. Miał to być kiermasz w wielkanocnych klimatach, więc stwierdziłam, że mam co pokazać i postanowiłam wziąć w nim udział – powiedziała artystka Maria Natoli „Nowemu Dziennikowi”. – Pokazałam dekoracje świąteczne, bardzo stabilne, o fajnych wzorach  i stroiki mojego autorstwa. Pokazałam też swoje obrazy wykonane farbami akwarelowymi, ale także olejnymi i technikami mieszanymi. Obrazy mają niewielkie obrazy i są idealne na prezenty. Wiele z nich przedstawia naturę, bo kocham otaczający nas świat. Cieszę się, że wzięłam udział w tym kiermaszu, bo była fajna atmosfera i ogromne zainteresowanie ze strony rodaków. Przy okazji zobaczyłem wiele atrakcji pokazywanych na poszczególnych stoiskach. Było sporo rzeczy dla kolekcjonerów, jak chociażby książki czy płyty. Nie było może zbyt dużo miejsca dla wystawiających, ale za to było dużo treści na tym kiermaszu. No i dopisali goście – podkreśliła Maria Natoli.

Beata Osiński czarowała, głównie panie, naturalnymi olejkami do pielęgnacji ciała. Wykonuje je sama i jeśli ktoś ma problem ze skórą, może wykonać specjalną mieszankę na zamówienie.

Artykuły wystawione na kiermaszu cieszyły się dużym zainteresowaniem. Na pierwszym planie Beata Osiński ze swoimi olejkami do pielęgnacji ciała

Z kolei Beata Saverski oferowała organiczne soki, tłoczone z warzyw i owoców, bez cukru czy konserwantów. Natomiast Aleksandra Truszkowski, która reprezentowała firmę Slimpol, oferowała m.in. suplementy diety Visanto Jerzego Zięby. Można też było sięgnąć po książki traktujące o naszym zdrowym życiu oraz najnowsze egzemplarze pisma „infoZDROWIE” wydawanego w Great Neck, w stanie Nowy Jork.

Stoisko z torebkami, torebkami plażowymi i plecakami firmy junell5, prowadzone przez Katarzynę Dymek, oblegane było przez panie. Nowoczesne torebki kusiły bowiem kształtami i kolorami.

Ogromnym wzięciem cieszył się chlebek Magdusi – upieczony na zakwasie, czyli tak, jak piekły chleb nasze babcie. Magdalena Kolat przywiozła w niedzielę 60 bochenków i… wszystkie bardzo szybko sprzedała. Magdalena Dziewa równie szybo sprzedała swoje rurki z kremem.

Magda Kolat (z lewej) sprzedała swój pyszny chlebek Jadwidze Kopali,
Wielkiej Marszałek Parady Pułaskiego 2021

W niedzielę otworzyła swoje stoisko Agnieszka Sadowska, wspierana przez partnera Alexa. Oferowała wyroby polskiej firmy DuoLife, która powstała 7 lat temu i teraz stara się przebić na rynek amerykański. Zapewne się to uda, bo jej wybory zostały już zaakceptowane przez FDA (The Food and Drug Administration). Można było spróbować ziół owocowych i suplementów, m.in. witaminy C, w specjalnych szklanych butelkach.

Każda osoba, która kupiła książkę, płytę, torebkę czy jakiś drobiazg, mogła zgłosić się na stoisko firmy Bacik. Tam Iwetta Szubert lub Jurek Majcherczyk wręczali (bezpłatnie) pudełka z popcornem o różnych smakach, wyprodukowanym w Polsce. Można też było nabyć wafle na lody lub sól kamienną z kopalni Kłodawa.

– Pomysł tego kiermaszu narodził się dwa miesiące temu. Chciałem, aby była to kontynuacja odbywających się przez kilka lat w „Cracovii“ kiermaszy książkowych, których byłem współorganizatorem. Miał to być swoisty sposób na powrót do normalności w okresie pandemii – powiedział „Nowemu Dziennikowi“ Janusz Sikora, organizator kiermaszu. – Przez rok nie było specjalnych szans na spotkania czy obejrzenie ciekawych dzieł ludzkich rąk. Postanowiłem więc (wspierany przez żonę i syna), że zaproszę różnych wystawców i dam rodakom szansę na fajne spotkanie. W sobotę i niedzielę, w małej sali w „Cracovii“,  swoje produkty i dzieła prezentowało 16 wystawców. Z mojej perspektywy kiermasz był bardzo udany. Mówię to bez żadnej kokieterii czy przesady. To było słychać i widać. Swojego zadowolenia nie ukrywali wystawcy, ale także ci, którzy przychodzili, aby obejrzeć to, co znalazło się na stoiskach i kupić coś interesującego. Miłym zaskoczeniem było to, że na czterech stoiskach zostały sprzedane wszystkie wystawione produkty. Pragnę podkreślić, że atmosfera na kiermaszu była wspaniała. Ludzie oglądali to, co zostało pokazane, rozmawiali z wystawcami, uśmiechali się do siebie. Starałem się liczyć, ilu gości nas odwiedzało. W sobotę kiermasz był czynny od godziny 10 rano do 7 wieczorem i odwiedziło nas co najmniej 300 osób. W niedzielę działaliśmy krócej, bo od 10 rano do 4 po południu, ale zajrzało nie mniej niż 250 osób. Już wielu wystawców, ale i gości, prosiło mnie, abym zorganizował jak najszybciej kolejny kiermasz. Chyba nie będę się opierał i następny kiermasz zorganizuję w Dniu Matki, który w USA przypada 9 maja – stwierdził Janusz Sikora.