Czarne skrzynki bliżej niż myślisz

6

Bliżej i dużo niżej niż te, które znamy z samolotów, znajdują się w naszych samochodach. Choć nie reklamują ich żadne motoryzacyjne koncerny, to bądźcie pewni, że rekordery jazdy monitorują każdy wasz ruch, tak, by w razie wypadku pozyskane z nich dane były po waszej stronie, bądź posłużyły przeciwko wam.

Czarne skrzynki, tzw. Black Boxes, zna chyba każdy, kto choć trochę interesuje się lotnictwem. Zazwyczaj mówi się o nich w przypadku katastrof lotniczych. Ich zadanie jest proste, mają one zapisywać dane dotyczące lotu, tak, by w chwili wypadku odpowiedziały badającym jego przyczyny na pytanie co się stało. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że w twoim samochodzie, który stoi przed twoim domem, zainstalowana jest podobna czarna skrzynka. Jeśli tak nie jest, to bądź pewien, że kolejne twoje auto będzie miało je z całą pewnością. Dlatego ważne, by użytkownicy samochodów wiedzieli, jakie dane ich czarne skrzynki zapisują, a także kto może je pozyskać.

TO POMYSŁ ZNANY NIE OD DZIŚ
Choć możliwe, że czytacie o samochodowych czarnych skrzynkach po raz pierwszy, to pomysł ten nie jest nowy. Pierwszy raz zastosowano je w 1994 roku. Zrobiła to grupa General Motors w autach marki Cadillac, Buick, Chevrolet i Pontiac. Służyły jednak one tylko producentowi do zbadania jak jego samochody zachowują się podczas wypadku. Od 2000 roku agencja National Highway Traffic Safety Administration (NTHSA) zbiera dane z samochodowych czarnych skrzynek, by mieć lepszy ogląd na przyczyny powstawania wypadków w USA. W ostatnim roku 96 procent sprzedawanych nowych samochodów posiadało czarne skrzynki. Od 1 września 2014 roku każde auto musi mieć zainstalowane takie urządzenie.
Na przestrzeni lat dane pozyskane z czarnych skrzynek zostały użyte w kilku publicznie znanych dochodzeniach. W 2011 roku gubernator stanu Massachusetts Timothy Murray doszczętnie rozbił służbowy samochód. Według jego wersji zdarzeń jechał z dozwoloną prędkością i miał zapięte pasy. Śledczy zajrzeli więc do danych z czarnych skrzynek w jego samochodzie i okazało się, że jechał z prędkością 100 mil na godzinę i nie miał zapiętych pasów w chwili wypadku. To pogrążyło go nie tylko w sprawie wypadku, ale i w dalszej karierze politycznej.

JAKIE DANE ZAPISYWANE SĄ W SAMOCHODOWYCH CZARNYCH SKRZYNKACH?
Samochodowe czarne skrzynki pierwszej generacji zapisywały relatywnie mało danych. Były to między innymi informacje o tym, czy i w jakim momencie aktywowały się poduszki powietrzne. Jednak wraz z postępem technologicznym czujniki oraz urządzenia zapisujące dane zmniejszały swoje rozmiary przy jednoczesnym zwiększaniu swoich możliwości. Agencja NHTSA zobligowała producentów aut do obowiązkowego zapisywania co najmniej 15 różnego rodzaju wskaźników. Czarne skrzynki zapisują m.in. prędkość samochodu, położenie pedału gazu, czas aktywowania poduszek powietrznych, czy pasy były zapięte, prędkość obrotów silnika, kąt położenia kierownicy i wiele więcej. Producenci mogą zapisywać do 30 danych, jednak nie mogą one zawierać położenia samochodu w ramach lokalizacji GPS oraz żadnych zapisów audio i video. Co ważne, czarne skrzynki zapisują dane tylko z 20 ostatnich sekund przed wypadkiem. Jednak jest sporo obrońców prywatności, którzy obawiają się, że w przyszłości czas ten wydłuży się, a informacje, które będą zbierały samochodowe czarne skrzynki, będą coraz bardziej dotyczyły prywatności właścicieli aut.

KTO MA DO NICH DOSTĘP?
Właściciele samochodów nie mają ułatwionego życia w kwestii danych, które zbiera ich samochód. Potrzebne są specjalne umiejętności oraz sprzęt, którego cena waha się od 2 tysięcy dolarów do aż 20 tysięcy dolarów. Specjalną wtyczkę podłącza się do złącza diagnostycznego, które znajduje się pod deską rozdzielczą po stronie kierowcy. Potrzeba jednak specjalnego programu komputerowego, który dane te skopiuje. Oczywiste jest, że sprzęt oraz programy potrzebne do odczytania danych z czarnych skrzynek mają producenci samochodów. Agencja NHTSA i organy prawa mają możliwości, by takie dane na ich zlecenie producent wydobył. Te same możliwości mają firmy ubezpieczeniowe i adwokaci, którzy mogą wykorzystać zapisy czarnych skrzynek na rozprawach sądowych.
15 amerykańskich stanów, w tym m.in. Nowy Jork, ustanowił regulacje prawne, które mówią o tym, kto ma dostęp do danych z samochodowych czarnych skrzynek – i to zarówno za zgodą właściciele, bądź bez niej. Generalnie jednak nikt nie ma prawa bez zgody właściciela lub nakazu sądowego pobrać danych z czarnych skrzynek auta.

CZY DANE Z SAMOCHODU MOGĄ POZOSTAĆ PRYWATNE?
I tak, i nie. Nie ma ochrony danych, gdy ktoś pokaże ci sądowy nakaz. Nie ma również możliwości wykasowania danych bądź zdezaktywowania czarnej skrzynki w samochodzie. Każdy użytkownik może jednak chronić dane zawarte w czarnej skrzynce swojego samochodu. Na rynku istnieje wiele blokad, które podłączone do złącza diagnostycznego w aucie skutecznie zabezpieczają dane przed pozyskaniem ich lub zmanipulowaniem przez niepowołane osoby, co może ostatecznie doprowadzić do naszej porażki na sali sądowej.

Po przeczytaniu tego tekstu pewnie zastanawiacie się, czy wasz samochód ma zainstalowaną czarną skrzynkę? Listę aut możecie sprawdzić na stronie http://www.harristechnical.com/downloads/EDR%20List.pdf. Informacja taka powinna znajdować się również w instrukcji obsługi waszego auta. Jeśli kupujecie samochód od dilera, możecie go również zapytać, czy auto ma zainstalowaną czarną skrzynkę, a on ma obowiązek na to pytanie odpowiedzieć.

Osobnym problemem jest rozwój i przyszłość czarnych skrzynek w naszych autach. Na ten moment zapisują nasze dane przed wypadkami. Jeśli nie mamy nic na sumieniu mogą uratować nas od srogich mandatów, a nawet więziennych krat. Rozmaite agencje bezpieczeństwa drogowego będą jednak pewnie chciały w przyszłości rozszerzyć ich działanie. Nie wykluczone, że za kilka lat każdy wyprodukowany samochód będzie posiadał komputer, który nie pozwoli przekroczyć kierowcy dozwolonej prędkości, analizując lokalizację dzięki nadajnikowi GPS. Zanim uruchomimy silnik będziemy musieli dmuchnąć we wbudowany alkomat, zeskanować gałki oczne i przyrzec, że nie złamiemy przepisów drogowych. Wszystko to w ramach poprawy bezpieczeństwa, lecz z ograniczeniem naszego prawa do wolności.

Autor: Przemek Cebula