Czas na Emocjonalistów

107

Czyżby, niestety, jeszcze nie nadszedł? A szkoda. Ta, coraz prężniej działająca i dająca się zauważyć grupa twórcza polskich artystów, wciąż czeka na otwarcie wobec szerokiego świata... odbiorców.

Nie jest do końca prawdą, że artyści tworzą z wewnętrznego przymusu, zwanego potocznie natchnieniem. I nie ma znaczenia, czy ten niezwykle ulotny w czasie moment tworzenia dotyczy grafika, fotografa, artysty malarza, kompozytora, muzyka. Polscy Emocjonaliści łączą, a tak naprawdę powinno się powiedzieć – stowarzyszają – bardzo rozmaitych artystów, uprawiających, żeby rzec kolokwialnie, często bardzo od siebie odległe dziedziny sztuki. Ważne, że próbują. Ostatni wernisaż „Transformacje – prace na papierze” w Galerii Kuriera Plus był niewątpliwym dowodem na siłę istnienia tej grupy. Ilość prac zgromadzonych w galerii oszałamiała.


Obecni i nieobecni

Na otwarciu wystawy tłum zgromadzonych był w pewnym momencie tak wielki, że przysłowiowej szpilki nie dałoby się wetknąć. Oczywiście dopisali twórcy, było również grono szacownych gości. Z czysto kronikarskiego obowiązku wymienię niektórych – niewymienionych z góry przepraszam. A więc przybyli: konsul Ewa Łukowicz-Oniszczuk, dyrektor Instytutu Piłsudskiego Magda Kapuścińska, szacowny prof. Lubomir Tomaszewski i dyrektorki Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej: Marzena Wierzbowska (przewodnicząca Rady Dyrektorów) i Beata Klar-Jakubowska (druga zastępczyni przewodniczącej).

Poza naszymi Emocjonalistami, na wystawie znalazły się prace grup: Via Varsovia z Warszawy i Krakart z Los Angeles. Samych wystawiających autorów było 27, a prac aż 54. A oprócz tych wspaniałych prac, które podziwiali zebrani, udało mi się obejrzeć około 20 fotografii Fryderyka Dammonta, znanego w środowisku jako „Fryderyk Wielki”. Te prace nie były wśród wystawianych, jako że jest ich około 400 i myślę, iż czekają na swoją samodzielną wystawę. Nazwałam je dla swojego użytku „Magicznym cudem natury”. Twórcą jest matka natura, ale Fryderyk uwiecznił te cuda swoim obiektywem.
Grono zebranych na piątkowym wernisażu (18 listopada) powitali: Zofia Kłopotowska – redaktor naczelna „Kuriera Plus” oraz kurator i pomysłodawca wystawy Janusz Skowron.

I tu wielki ukłon w stronę Zofii i Janusza. Oboje, w sposób wręcz syzyfowy, walczą z kryzysem tak finansowym, jak i intelektualnym, który nas ostatnio dotyka i dzielnie, jak dwoje gladiatorów, starają się, aby galeria była miejscem tętniącym życiem, ale przede wszystkim życiem kulturalnym potrzebnym tak bardzo naszej polonijnej społeczności.

Wracając do ostatniego wernisażu, nie możemy zapomnieć o wspaniałej atmosferze, którą współkreował również artysta Krzysztof Medyna – ten, który potrafi zamienić saksofon w czarodziejski flet i dzięki któremu tak wiele polonijnych imprez ma wyjątkową oprawę muzyczną.
Niespodzianką był występ Katy Carr. Młoda, pełna życia piosenkarka z Londynu, mająca tak wiele zapału, miłości do wszystkiego, co polskie, której wspaniały głos przekazuje te jej wspaniałe zalety. Także poza ucztą duchową, mieliśmy szansę na degustację wyśmienitej żubrówki (z miętą), a to dzięki Avie i Adamowi Bąkom. Wina i sery kupił Marek Wysocki.

Jak z tego widać, obecni byli ci, którzy obecni być, tak de facto, powinni. A gdzie pozostała część naszej nowojorskiej bohemy? Bo – jak wiemy – składają się na nią nie tylko twórcy, ale również ci, którzy tych twórców wspomagają, jak również „prowokują” do działania i mądrze krytykują. Gdzie są ci, dzięki którym w latach międzywojennych z takim sukcesem zaistniała odkryta na nowo Tamara de Lempicka?

Prace Emocjonalistów, profesjonalnie wycenione, są gotowe na sprzedaż. Czy przyszli marszandzi? Nie. A powinni. Emocjonaliści tworzą, istnieją, wystawiają, ale muszą z czegoś żyć. Spotkanie w Galerii Kuriera Plus po raz kolejny ujawniło – ostatnio coraz bardziej rzucającą się w oczy – słabość Polonii. Słabość finansową. Można bowiem „bywać na salonach”, skomentować z mniejszym lub większym znawstwem daną pracę – po to, aby być zauważonym w środowisku, po to aby bywać i być zapraszanym? Co mają z tego Emocjonaliści? Nie boję się powiedzieć, że… nic, albo niewiele!

Polska sztuka sprzedaje się wśród Polaków słabo

Staram się nie opuszczać aukcji dzieł sztuki organizowanych w Konsulacie Generalnym RP i prowadzonych przez mistrza Wiesława Ochmana. Podczas jednej z ostatnich zapamiętałam jego krótki, wypowiedziany półgłosem komentarz, którego zamysł był mniej więcej taki: artyści z Polski, których tu prezentuję, sprzedają się u nas w kraju po znacznie wyższych cenach niż państwo proponujecie tu, dzisiaj, w Nowym Jorku.

Emocjonaliści rzadko trafiają na aukcje. Życzę im z całego serca, aby to się zmieniło. Wstyd się przyznać, ale w moim domu praktycznie nie ma już miejsca na obrazy. A jak jest w innych domach? Jak jest w naszych polskich domach, tu w Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie? Sami państwo zgadnijcie…

Emocjonaliści mają przed sobą przyszłość

Są świetni i uniwersalni. Organizator większości ich wystaw – Janusz Skowron – jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Dla mnie Janusz jest liderem, bo lider to nie tylko artysta sensu stricte, to także organizator. Janusz jest w tym świetny. Starbucks czy „Kurier Plus” to początek. Dlatego wierzę w powodzenie, także finansowe, naszych Emocjonalistów. Niech fortuna będzie im łaskawa. Sukces Słowianki – Tamary Lempickiej – da się powtórzyć. Wspólnie, bywając na kolejnych wystawach i wernisażach, przyciągniemy odbiorców. Trzeba tylko wyjść z zaścianka, chciałoby się powiedzieć dosadniej – zaświatka, nie bać się rozmawiać o sztuce polskiej z amerykańskimi przyjaciółmi, kolegami z pracy, słowem, być ambasadorem naszej sprawy w prawdziwym, amerykańskim środowisku.

Emocjonaliści trzymają swoje drzwi otwarte gościnnie dla wszystkich. Nie zamykajmy ich dla złudnego poczucia satysfakcji bycia, a właściwie „bywania” tylko we własnym gronie.

Warto dodać, że założycielem i duchowym przywódcą grupy artystów jest znakomity rzeźbiarz Lubomir Tomaszewski. Grupę tworzą: Ivan Bratko, Julia Ambrose, Renata Komorniczak, Maria Fuks, Janusz Skowron, Zbigniew Nowosadzki, Maksymilian Starzec, Kinga Kolouszek, Mieczysław „Mietko” Rudek, Artur Skowron,  Adam Panek, Wojtek Kubik, Beata Szpura, Kasia Nowak, Anna Zatorska, Sewer Salamon, Witold Vito Wójcik, Patrycja Todo, Piotr Betlej, Jan Hausbrandt, Monika Pastuszak oraz muzyk Krzysztof Medyna.

Zapraszam do obejrzenia filmu na You Tube pt. „Transformations 11-18-2011” (www.youtube.com/watch?v=sr5xAat3TIM).

Autor: MARZENA KOSTRZEWA-STAFIEJ