Czuć już nadchodzącą Wielkanoc

3
Polonijne sklepy wraz z miłą obsługą czekają na klientów i zapewniają duży wybór wielkanocnych produktów / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Kiełbasy, szynki, boczki, ale także babki, serniki i makowce od wielu lat cieszą się największą popularnością podczas Wielkanocy. Wszystko wskazuje, że mimo pandemii również w tym roku produktów tych nie zabraknie na świątecznych stołach oraz w koszyczkach ze święconką. Tego asortymentu nie powinno także zabraknąć w polonijnych sklepach, w których na razie świąteczny ruch dopiero raczkuje.

Wraz z wiosną i poprawą pogody wśród ludzi pojawiła się nadzieja na powrót do normalności, do sytuacji sprzed pandemii, która całkowicie zmieniła nie tylko jakość ich życia, ale również podejście do niego. Na optymistyczniejsze postrzeganie otaczającego nas świata pozytywny wpływ ma również likwidacja – mimo że powolna – wielu ograniczeń związanych z reżimem sanitarno-epidemicznym. Z pozytywnym nastawieniem ludzie zaczynają patrzeć na zbliżające się święta Wielkanocne. Mają nadzieję, że nic nie stanie na przeszkodzie, żeby mogli spędzić je spokojnie i w najbliższym rodzinnym gronie, chociaż dla wielu z nich, zwłaszcza tych, których bliscy mieszkają poza granicami Stanów Zjednoczonych nie będzie to łatwe do zrealizowania.

Natomiast w związku z tym, że do Wielkanocy coraz bliżej, to również wzrasta zainteresowane świątecznymi zakupami, chociaż jak na razie jest ono widoczne głównie w hurtowniach. W sklepach detalicznych – jak przewidują ich właściciele i menedżerowie – wielkanocny boom pojawi się dopiero na kilka dni przed świętami. Mimo tego są one odpowiednio przygotowane, a w wielu z nich, na najbardziej widocznych miejscach, wyeksponowane są wielkanocne produkty i ozdoby. Niestety w związku z pandemią, przez którą wzrosły koszty produkcji wielu towarów, tegoroczne święta będą nieco droższe w porównaniu z tymi sprzed dwóch lat, które były ostatnią Wielkanocą przeżywaną w tradycyjnym stylu.

W polonijnych sklepach nie brakuje świątecznych ozdób i słodkości / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

HURTOWY POWIEW ŚWIĄT
Zainteresowanie świątecznym towarem na kilka tygodni przed Wielkanocą zauważają głównie dystrybutorzy i hurtownicy oferujący produkty potrzebne do wypieku ciast. Jedną z takich firm jest Ryszard Food Distributor z Brooklynu. Jest to hurtownia spożywcza, która zajmuje się zaopatrywaniem sklepów w różne przetwory i marynaty, oraz piekarni i cukierni w produkty potrzebne do wypieków.

„Właściciele sklepów już od pewnego czasu interesują się świątecznymi zamówieniami i towarem, który w tym czasie się sprzedaje. Piekarnie robią zamówienia z podwojonymi, a nawet potrojonymi ilościami w stosunku do normalnego okresu” – mówi Ryszard Horczak, właściciel Ryszard Food Distributor. Obecnie największe zapotrzebowanie jest na produkty do wielkanocnych wypieków, babek, serników i makowców.

„Sprzedają się wszelkie składniki do ciast m.in.: ser, mak sypki, a także masy makowe przygotowane już do wypieków. Bardzo dobrze sprzedają się bakalie, jak np. skórka pomarańczy, rodzynki białe i czarne, różne kruszonki i posypki” – wylicza nasz rozmówca. Cały czas jest również zapotrzebowanie na ogórki kiszone i konserwowe, kapustę kiszoną, paprykę marynowaną, buraczki, itp.

„Bardzo dobrze sprzedają się organiczne ogórki kiszone” – podkreśla Ryszard Horczak dodając, że ten asortyment dystrybuuje pod szyldem Karolina Kitchen. Jak wyjaśnia, w przypadku jego hurtowni największe zainteresowanie przetworami konserwowymi, marynatami i kiszonkami w słoikach, importowanymi z Polski było rok temu, teraz nieco spadło i utrzymuje się na stałym poziomie.

„Po pojawieniu się koronawirusa był szalony popyt na tego typu produkty i wszystko szybko się wyprzedało. Ludzie kupowali te wyroby ponieważ mają długi okres przydatności do spożycia, a nie wiedzieli co będzie dalej z pandemią. To również wpłynęło na cenę tych produktów, które gwałtownie zdrożały. Obecnie ma na nią wpływ także wzrost kosztów transportu oraz podniesienie tzw. stawki minimalnej w Polsce” – stwierdza nasz rozmówca.
Przy okazji podkreśla, że niektóre firmy chcąc ukryć tę podwyżkę pozostały przy starej cenie, ale za to zmniejszyły objętość słoików.

„Standardowo w przypadku ogórków kiszonych i konserwowych powinny one wynosić 900 gr., ale niektórzy producenci zaczęli robić nieco mniejsze. Jeżeli klient nie zwróci uwagi na to co jest napisane na etykiecie to nie jest w stanie zauważyć tej różnicy” – wyjaśnia właściciel Ryszard Food Distributor. Zaznacza również, że ceny wielu produktów już od kilku miesięcy są wyższe, zwłaszcza jeżeli chodzi o wyroby sprowadzane z Polski.

„Ma to związek z tym, że podrożał transport kontenerowy. Przez długi czas, gdy był zastój, hurtownicy nic nie ściągali, albo robili to w ograniczonym zakresie, a teraz wszyscy chcą jak najszybciej mieć towar u siebie. Przez to brakuje kontenerów, co z kolei ma wpływ na ich cenę” – podkreśla Ryszard Horczak. W jego branży bardzo odczuwalna jest także podwyżka ceny oleju sojowego, który – jak stwierdził – podrożał o ok. 33 procent.

„Natomiast jedynym produktem w jego branży, który potaniał w hurcie jest mak. Ma to związek z tym, że firma Johnson & Johnson wycofała się z bardzo dużych zamówień. Wcześniej wykupiła całe plantacje maku, ponieważ miała wykorzystywać go przy produkcji pewnego leku, który niestety się nie sprawdził. Dlatego cena maku spadła o ok. 30-35 procent” – wyjaśnia nasz rozmówca.

Podwyżkę cen produktów oferowanych przez producentów lub dystrybutorów żywności zauważył również Henryk Skrodzki, właściciel restauracji Amber Steak House na Greenpoincie oraz sklepów Podlasie Meat Market na nowojorskim Glendale oraz w New Britain, CT. Prowadzi on także produkcję wędlin i wyrobów mięsnych sprzedawanych detalicznie oraz hurtowo. Jego zdaniem na wzrost cen mięsa oraz przetworów sprowadzanych z Polski wpływ ma wiele czynników, m.in.: ograniczenia ilości pracowników, stosowanie dodatkowych środków zabezpieczających, cena paliwa i transportu, itd.

„Mięso w ciągu kilku ostatnich miesięcy podrożało w sprzedaży hurtowej o 20-30 procent. Producenci mówią, że mają wiele dodatkowych obostrzeń co powoduje wzrost kosztów, a poza tym nie mogą mieć zbyt wielu osób pracujących jednocześnie, ze względu na zachowanie 6-stopowego dystansu co również wpływa na cenę” – stwierdza nasz rozmówca.

Mimo tej niekorzystnej tendencji związanej z kosztami produkcji, optymistycznie patrzy on jednak w przyszłość. Ma to związek ze stopniowym anulowaniem różnych ograniczeń pandemicznych, a co za tym idzie powolnym powrotem do normalności i funkcjonowania biznesów, które prowadzi. Jako restaurator cieszy się bardzo z tego, że od kilku dni można odsługiwać klientów wewnątrz lokali. Możliwość 50-procentowego wykorzystania sali nawet przy zachowaniu wszelkich wymogów sanitarnych związanych z reżimem pandemicznym pozwala na rozsądne i w miarę normalne funkcjonowanie restauracji. W związku z tym Amber Steak House, który prowadzi powoli zaczyna tętnić życiem.

Tak było w miniony weekend. W związku z tym, również w okresie Wielkanocy, w restauracji tej – wzorem lat wcześniejszych – spodziewani są klienci, którzy będą chcieli zjeść tam świąteczny obiad. Z reguły zainteresowanie w okresie wielkanocnym było tam podobne do tego jakie panuje w weekendy, a więc bardzo duże, dlatego najlepiej wcześniej zrobić sobie rezerwację, by później nie mieć problemów z miejscem przy stoliku, zwłaszcza, że do dyspozycji będzie tylko połowa z nich. Jak nam powiedział Henryk Skrodzki ludzie spragnieni, od wielu miesięcy, możliwości wyjścia na obiad do restauracji – w związku z panującymi zakazami pandemicznymi – chętnie korzystają z częściowego powrotu do normalności i już rezerwują sobie miejsce na weekendy, pytają też o taką możliwość w okresie świątecznym.

Wędliniarskie wyroby z Podlasia Meat Market w New Britain, CT, cieszą się dużą popularnością wśród klientów / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Natomiast w jego sklepach Podlasie Meat Market nie ma jeszcze wielkiego boomu na wielkanocne zakupy. Jak twierdzi ich właściciel, to pewnie nastąpi na kilka dni przed świętami. Zresztą, również jako hurtownik podobną tendencję zauważa w innych polonijnych biznesach.

„Współpracuję z kikunastoma sklepami i również ich właściciele na razie robią bardzo ostrożne zamówienia. Czekają na większe zainteresowanie ze strony klientów. Natomiast ja jako hurtownik muszę przewidzieć i zaryzykować co ewentualnie będzie cieszyło się największym zainteresowaniem” – stwierdza Henryk Skrodzki.

Dodaje, że przed laty, zamówienia pojawiały się już miesiąc wcześniej. Z dużym wyprzedzeniem było także robione rozpoznanie hurtowej oferty ze strony właścicieli sklepów. Ze swojego doświadczenia wie, że przed Wielkanocą wzrasta zainteresowanie świątecznymi boczkami, szynkami i kiełbasmi, również takimi przygotowanymi z myślą o włożeniu do koszyczka ze święconką. Duże zapotrzebowanie jest na białą kiełbasę i mięso.

„To się sprzedaje każdego roku i również w tym jesteśmy przygotowani na wzrost sprzedaży tych produktów” – zapewnia nasz rozmówca.
W ofercie jego sklepów Podlasie Meat Market na pewno te wyroby zawsze można znaleźć. Nie brakuje również typowo wielkanocnych produktów jak np.: różnych czekoladowych i cukrowych zajączków oraz baranków, ozdób świątecznych jajek, pisanek, itp. Jednak zainteresowanie nimi z roku na rok jest coraz mniejsze.

„Kiedyś sprzedawaliśmy po tysiąc baranków i zajączków cukrowych, a teraz mało kto o nie pyta” – podkreśla Henryk Skrodzki. Jego zdaniem jest to związane ze zmniejszającą się Polonią i jej przyzwyczajeniami, a także ze zubożeniem społeczeństwa.

„Ludzie teraz bardzo oszczędnie wydają pieniądze i kupują niewielkie ilości poszczególnych produktów. Widać to po zakupach, które robią. Kiedyś w piątki i soboty każdy klient wydawał w naszym sklepie średnio ok. 80 dolarów. Dzisiaj jest to w granicach 45 dolarów” – stwierdza polonijny biznesmen.

Podlasie Meat Market oferuje szeroki asortyment szynek, boczków i wędlin / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Na szczęście dla właścicieli biznesów coraz więcej ludzi zaczyna swobodnie i bez większych obaw wychodzić na zewnątrz, a co za tym idzie odwiedzać sklepy i robić zakupy. Z jednej strony zachęca ich do tego wiosenna pogoda, a z drugiej mają na to wpływ szczepionki, po przyjęciu których niektórzy czują się pewniej i bezpieczniej wśród innych ludzi.

Zwraca na to uwagę Ryszard Podedworny, właściciel Northside Bakery, działającej na Glendale i Williamsburgu, i obsługującej klientów hurtowo oraz detalicznie. Uważa on jednak, że mimo powolnej poprawy sytuacji związanej z ograniczeniami pandemicznymi najbliższe święta dla wielu ludzi na pewno będą smutne, ponieważ będą oni wspominali Wielkanoc sprzed dwóch lat, gdy nie byli niczym ograniczeni, mogli podróżować, odwiedzać rodzinę itd.

„Teraz pozostanie im tylko mieć nadzieję, że za rok będzie lepiej i wszystko wróci do normy. Wiosna temu sprzyja” – podkreśla Ryszard Podedworny. Dodaje, że na pewno Polonia święta spędzi w tradycyjnym staropolskim stylu, oraz z polskimi wyrobami i jedzeniem na stołach. W hurtowej działalności jego piekarni jest już odczuwalny świąteczny ruch, natomiast w sklepach firmowych jest on na razie widoczny w bardzo małym stopniu.

„Ludzie czekają na ostatnią chwilę, a przez to na pewno wielu z nich będzie niezadowolonych ponieważ czegoś będzie za dużo, a czegoś pewnie zabraknie” – stwierdza nasz rozmówca. Dodaje, że w związku z brakami kadrowymi, obostrzeniami pandemicznymi oraz naciskiem kładzionym na popularne ostatnio pieczywo rzemieślnicze Northside Bakery na pewno nie zamierza rozszerzać świątecznej oferty o nowe produkty.

„Pozostaniemy przy tym co zawsze dobrze się sprzedawało. Nie będziemy wymyślać nowych rzeczy, ponieważ nie jesteśmy w stanie wyrobić się z tym czasowo. Musimy zadbać o to, po co ludzie na pewno do nas przyjdą” – wyjaśnia Ryszard Podedworny. Do tej pory największym zainteresowaniem przed Wielkanocą cieszyły się: babki, makowce, serniki, ciasta przekładane i jabłeczniki.

„Przed świętami na pewno w naszych sklepach pojawią się baranki, ale nie będą to duże ilości ponieważ ich produkcja obecnie nie jest opłacalna. Cukiernicy raczej będą zajmowali się wypiekiem świątecznych babek i ciast, których hurtowo zawsze sprzedajemy bardzo duże ilości i musimy je na czas dostarczyć kontrahentom” – wyjaśnia polonijny biznesmen. Właściciel Northside Bakery dodaje, że prócz tradycyjnej formy sprzedaży, zarówno hurtowej jak i detalicznej, w firmowych sklepach realizują bardzo dużo zamówień składanych poprzez ich stronę internetową.

„To jest pozytywna i nieodwracalna już sytuacja. Internet jest przyszłością. Jest bardzo wygodny zwłaszcza dla ludzi, którzy wyprowadzili się z Nowego Jorku gdzieś daleko, gdzie nie ma polskich sklepów” – podkreśla nasz rozmówca, dodając że ograniczenia związane z poruszaniem się podczas pandemii na pewno spopularyzowały tę formę sprzedaży. Niestety obostrzenia te na pewno miały także wpływ na wzrost cen produktów potrzebnych do wypieku chleba i ciast.

„Niektóre z nich podrożały o 10, inne o 30, a nawet o 40 procent” – stwierdza Ryszard Podedworny. Tak więc podobnie jak w innych dziedzinach, pandemia nie oszczędziła również branży piekarniczej.

Duży wybór świątecznych ciast i wypieków oferuje Northside Bakery z Williamsburga / Foto: BASIA SALA-MAŚLANKA

DETALICZNA „CISZA PRZED BURZĄ”
O ile w sprzedaży hurtowej czuć już zapach Wielkanocny to w działalności detalicznej jest „cisza”, którą właściciele biznesów postrzegają jako zwiastun „burzy”, czyli dużego zainteresowania świątecznymi zakupami jakie pojawi się za kilka dni. Niestety w niektórych biznesach ten zastój trwa już bardzo długo.

Tak jest m.in. w sklepie Park Deli na Greenpoincie, który specjalizuje się głównie w sprzedaży gotowych obiadów i działalności kateringowej związanej zarówno z obsługą imprez jak i realizacją prywatnych zamówień. Niestety pandemia dała się mocno we znaki jego właścicielce ponieważ w związku z zakazem organizowania jakichkolwiek spotkań i imprez całkowicie straciła zapotrzebowanie na katering. Pozostały jej jedynie zamówienia indywidualne, w tym związane z Wielkanocą. Jednak jak na razie zainteresowanie gotowym jedzeniem jest znikome.

„Ludzie zamawiają np. pierogi, ale o świątecznym jedzeniu jeszcze nie myślą. Pewnie zaczną to robić w ostatnim tygodniu przed Wielkanocą, albo całkowicie na kilka dni przed świętami” – podejrzewa Krystyna Godawa, właścicielka Park Deli. Oczywiście ma już opracowaną ofertę i z nadzieją czeka na zamówienia.

„Z reguły na Wielkanoc ludzie zamawiają schab ze śliwką lub innymi owocami, gołąbki, faszerowane pieczarki, oraz różne rodzaje pierogów, i to też jest obecnie w naszej ofercie. Oczywiście realizujemy także indywidualne zamówienia” – podkreśla Krystyna Godawa. Jej zdaniem w tym roku sytuacja w handlu pogorszyła się w porównaniu z początkiem pandemii. W dodatku wzrosły hurtowe ceny produktów potrzebnych do jej działalności. Jednak mimo wzrostu kosztów jedzenie oferowane przez Park Deli ma niezmienioną cenę. „Mimo że ogólnie wszystko wzrosło średnio o ok. 15 procent, to jednak pozostawiliśmy nasze ceny bez zmian” – zapewnia Krystyna Godawa.

Bogaty wybór kiełbas, szynek i boczków można znaleźć w Kiszka Meat Market na Greenpoincie / Foto: BASIA SALA-MAŚLANKA

Podobnie postąpił właściciel sieci Kiszka Meat Market, którego sklepy działają na Greenpoincie, Maspeth oraz na Borough Parku. Mimo że towar, który kupuje w hurtowniach jest droższy, to postanowił pozostawić cenę swoich produktów na poziomie jaki obowiązuje w jego sklepach już od pewnego czasu.

„Staramy się utrzymywać stałe ceny ponieważ wiemy, że klienci zwracają na to uwagę i jeżeli będziemy mieli zbyt drogo to pójdą zrobić zakupy tam gdzie będzie taniej. Tak więc nie ma co szaleć z cenami” – podkreśla Agnieszka Cielecka, menedżerka Kiszka Meat Market z Greenpointu. Być może dlatego też ruch w tym sklepie, mimo pandemii, cały czas utrzymywał się prawie na stałym poziomie.

„Początkowo było mniej klientów, dlatego że ludzie obawiali się wirusa. Jednak szybko wszystko wróciło do normy ponieważ jeść każdy musi. Rok temu przed świętami wielkanocnymi ludzie stali na zewnątrz, mimo że było bardzo zimno. Nie zrazili się i cały czas są z nami. Jesteśmy im za to bardzo wdzięczni ponieważ tym sposobem my nadal mamy pracę i możemy im służyć” – zapewniła nasza rozmówczyni. Dodała, że nawet zauważa wzrost ilości osób, które przychodzą robić tam zakupy, również wielkanocne.

„W ostatnich dniach wróciło do nas dużo klientów, których nie widziałam od dłuższego czasu. Wielu z nich wyprowadziło się z Nowego Jorku i wychodząc ze sklepu składało nam świąteczne życzenia, co oznacza, że zrobili już wielkanocne zakupy” – podkreśla Agnieszka Cielecka. Dodaje, że również duża liczba osób, która odwiedza ich regularnie pyta o świąteczną ofertę i towar jaki będą mieć przed Wielkanocą.

„Myślę, że tradycyjnie największy ruch i handel zaobserwujemy w ostatnich dniach” – dodaje nasza rozmówczyni. W sklepie tym największym zainteresowaniem cieszą się swojskie kiełbasy, robione z myślą o świętach, jak np.: biała, swojska, chłopska i piwna. Mają one mocniejszy zapach i aromat przez co od razu kojarzą się z Wielkanocą. Do najpopularniejszego asortymentu w okresie świątecznym należą również: szynki, kiełbasa krajana, a także małe kiełbaski do koszyczka.

„Poszerzyliśmy naszą ofertę o wędzone ryby, ciasta i różne wypieki oraz wszystko to co potrzebne jest na wielkanocny stół” – zapewnia Agnieszka Cielecka, dodając, że cały ten asortyment będzie dostępny we wszystkich trzech sklepach sieci Kszka Meat Market, zarówno na Greenpoincie, Maspeth jak i Borough Parku.

We wszystkich punktach są także polskie kiszone i marynowane produkty jak: ogórki, chrzany, koncentraty, żurki, majonezy, itp.

„Mamy wszystko to co klienci potrzebują na święta” – zapewnia menedżerka. W ich ofercie są także wielkanocne baranki i zajączki oraz pisanki.

„Jednak, ze względu na ograniczone możliwości związane z poświęceniem wielkanocnych koszyczków ich sprzedaż jest dużo mniejsza niż w latach wcześniejszych” – wyjaśnia pani Agnieszka.

W sklepie Bratek Deli w Garfield, NJ, zauważalny jest już świąteczny ruch / Foto: JANUSZ SZLECHTA/NOWY DZIENNIK

Również w popularnym sklepie Bratek Deli w Garfield, NJ, zauważalny jest już świąteczny ruch.

„Ludzie powoli zaczynają kupować wielkanocny asortyment. Co prawda nie jest to tak jak było przed pandemią, ale jednka zaczynają się interesować świątecznymi zakupami i ofertą” – mówi pani Arianna, asystentka menedżerki. Obecnie największym zainteresowaniem cieszą się tam m.in.: jajka, pisanki, baranki cukrowe i czekoladowe, koszyczki oraz świąteczne ozdoby.

„Poza tym klienci coraz częściej kupują różne chrzany, majonezy, zakwasy do żurku, śledzie i sałatki. Pytają też o barszcz oraz naszą świąteczną ofertę” – wylicza nasza rozmówczyni. Dodaje, że na pewno przed Wielkanocą w promocyjnej cenie będzie można kupić barszcz biały z chrzanem, szynkę w galarecie, chrzan domowy z jakiem i wiele innych wyrobów popularnych wśród ich klientów. A to wszystko w cenach jaki obowiązują tam od dłuższego czasu.

„Po pojawieniu się pandemii ceny poszły do góry, ale obecnie pozostały na tym samym poziomie i nie przewidujemy żadnych podwyżek – zapewnia asystentka menedżerki.