Czyj to agent?

0
0

Często potrafimy sami zadbać o niezbędne naprawy, więc mimo załamania rynku nieruchomości, wielu nadal wierzy, że własny kąt stanowi pewniejszą inwestycję niż Wall Street. Z radością zaczynamy poszukiwania domu. I w tym momencie kontaktujemy się z agentem nieruchomości. Tu często kończy się sen i zaczyna frustrujący proces kupna domu.

Nieporozumienia związane ze współpracą z agentem najczęściej wynikają z niezrozumienia specyfiki jego pracy.

Zacznijmy od początku. Agent nieruchomości – bez względu na to, czy na wizytówce ma wpisane “licensed salesperson” czy też “broker associate” – pracuje na własny rachunek (self employed). W związku z tym nie otrzymuje żadnej wypłaty. Zarabia tylko w przypadku doprowadzenia sprzedaży do szczęśliwego końca. Closing jest dla wielu agentów wydarzeniem wyczekiwanym niczym pierwsza gwiazdka. Statystyki National Board of Realtors wykazują, że przeciętny agent nieruchomości w USA sprzedaje rocznie cztery domy. To bardzo mało, choć oczywiście dobry agent jest w stanie zasiadać przy stole closingowym regularnie. Aby sprzedać dużo domów, agent jest zmuszony do dokonania selekcji wśród osób zainteresowanych kupnem. Jeśli więc broker słyszy od potencjalnego kupującego słowa: “dopiero się rozglądamy?”, “dostanę pożyczkę, bez obaw”, “nie jestem pewna, gdzie chciałabym kupić dom?”, “czy lepiej kupić mieszkanie, czy dom dwurodzinny?” itp., to większość szanujących swój czas agentów niestety nie poświęci zbyt wiele czasu rozmówcy. Nikt nie zapłaci agentowi za jego czas, a wyszukiwanie odpowiednich domów oraz umawianie ich pokazywań bywa żmudne i wymaga cierpliwości.

Na terenie, na którym pracuję – Queens, NY – dobrze prosperujący brokerzy poświęcają większość swojego czasu na współpracę z osobami myślącymi o sprzedaży. Tu sytuacja jest inna. Właściciel domu związuje się umową z agentem, który na określony czas będzie reprezentował jego interesy w zakresie sprzedaży domu. Z góry ustalają prowizję, która będzie zapłacona w przypadku udanej transakcji. Agent związany umową wie, że jeśli dom zostanie sprzedany – bez względu na to, kto przyprowadzi osobę zainteresowaną kupnem – dostanie całą lub część prowizji.

Kolejne nieporozumienie często wynika z niezrozumienia zobowiązań agenta. Osoby oglądające domy często nie zdają sobie sprawy z tego, dla kogo tak naprawdę pracuje agent. Otóż w większości przypadków nawet agent, który spędza tygodnie pokazując nieruchomości potencjalnemu kupującemu, pracuje dla właściciela każdego z domów, których próg niejednokrotnie przekracza po raz pierwszy. Właściciel, ponieważ podpisał kontrakt i zobowiązał się zapłacić prowizję, jest klientem, a osoba zainteresowana kupnem to konsument. Oczywiście kupujący również może związać się kontraktem z wybranym agentem i zagwarantować mu umówioną prowizję w przypadku kupna. W praktyce niestety zdarza się to niezwykle rzadko.

Co zrobić, aby myśląc o kupnie domu być potraktowanym poważnie przez brokera? Otóż sprawa jest dość prosta. Zanim zaczniemy oglądać nieruchomości, skierujmy nasze pierwsze kroki do instytucji udzielającej pożyczek. Rozmowa z rzetelnym mortgage brokerem zajmie dwadzieścia minut, a wyjdziemy z niej uzbrojeni w wiedzę oraz w pre-aproval. Informacje, które uzyskamy na temat stóp procentowych, miesięcznych spłat naszego kredytu (fico score), relacji zadłużenia do dochodów (debt to income ratio), pozwolą nam poczuć się pewniej rozpoczynając poszukiwanie domu. Pre-approval to list, który daje agentowi nieruchomości pewność, że rozmawia z osobą poważnie podchodzącą do tematu kupna domu, a w przypadku znalezienia odpowiedniego pozwoli na natychmiastowe złożenie oferty. Zastanówmy się, gdzie chcemy mieszkać. Nie możemy liczyć, że zdecyduje za nas agent. Pomyślmy o tym, jak nasza rodzina będzie wyglądać za trzy, cztery lata. Jednosypialniowy co-op w budynku z flip taxem (opłata pobierana przez budynek w przypadku sprzedaży) może nie być najlepszą inwestycją dla młodej pary. Nie bójmy się bycia szczerym z brokerem. Nakreślmy dokładnie tak naszą sytuacje finansową, jak i wymagania związane z samą nieruchomością. A na koniec najważniejsze. Zdecydujmy się na współpracę z jednym agentem obiecując mu lojalność za poświęcony czas i pracę! Życzę przyjemnego i owocnego poszukiwania wymarzonego domu!

Autor: BARTOSZ OLSZEWSKI