Dożynki w Polskiej Fundacji Kulturalnej w Clark

113
Krystyna Pasek wręcza chleb Tomaszowi Szybowskiemu, prezesowi Polskiej Fundacji Kulturalnej. Za chwilę prezes ogłosi rozpoczęcie dożynek ZDJĘCIA: JANUSZ M. SZLECHTA/ NOWY DZIENNIK

Polska Fundacja Kulturalna w Clark, NJ, zaprosiła rodaków w niedzielę, 22 września, do swojej siedziby na Polish-American Harvest Festiwal, czyli Polskie Dożynki. Nie było furmanek, koni, snopków zboża i siana, ale… były to jednak dożynki utrzymane w polskim klimacie i wierne polskim tradycjom.

Najpierw w kościele św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Linden, NJ, odbyła się msza święta właśnie w intencji dożynek. A potem, już w siedzibie fundacji, o godzinie 2 po południu rozpoczęły się dożynki, których hasłem przewodnim był… chleb! Joanna Przybysz wniosła do głównej sali kłosy zbóż, a Krystyna Pasek ogromny bochen chleba i przekazała ten bochen prezesowi Polskiej Fundacji Kulturalnej Tomaszowi Szybowskiemu.
„W ten piękny sposób rozpoczęliśmy nasze dożynki” – powiedział pan prezes.
A potem Iwona Stępniewski, dyrektorka Polskiej Szkoły Dokształcającej Polskiej Fundacji Kulturalnej, przeczytała odpowiadający chwili wiersz „Chleb”, którego autorem jest Włodzimierz Melzacki:

Nie orałeś, nie siałeś,
nie drżałeś – czy wschodzi,
czy go słońce spali,
czy deszcz nie zaszkodzi.
Czy wiatr zboża wątłego do reszty nie ugnie.
Nie troskałeś się o nie.
Nie patrzyłeś dumnie,
jak na dłoni spękanej mieniło się złotem.
Nie żąłeś, nie wiązałeś tuż przed burzą w snopy…
Nie wiedziałeś dlaczego w dożynkowej gali
przed bochnem powszedniego nisko się kłaniali…
Ty kupiłeś go w sklepie – pachnący i ciepły.
Niech ci przebaczy – czerstwy, rzucony na śmietnik.

Zespół dziecięcy Lajkonik ze Staten Island zaprezentował tańce krakowskie

DZIAŁO SIĘ, OJ DZIAŁO…
Dożynki przyciągnęły bardzo dużo dorosłych, ale także i dzieci. Wszyscy korzystali z wielu atrakcji zarówno w auli, jak i w ogrodach fundacji, gdyż pogoda była piękna. Były serwowane potrawy z polskiej kuchni, a największe wzięcie miały placki ziemniaczane. A pragnienie można było ugasić kuflem piwa. Można też było zjeść pyszne ciasta, upieczone przez wolontariuszki, i napić się kawy.

Wolontariusze, którzy cały dzień pracowali przy wydawaniu posiłków i piwa. Od lewej: Janina Osiński, Wojciech Włodarczyk i jego żona Beata


Dzieci bawiły się w dużym, dmuchanym zamku. Atrakcyjne zabawki, płyty i książki można było kupić na stoisku, które prowadził Janusz Sikora z żoną Alicją i synem Łukaszem. Panie z oddziału Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej w Union, NJ, udzielały informacji o działalności Unii, wręczały broszury, długopisy i inne fajne gadżety. Andrzej Wysoczański, właściciel pasieki w Monroe, NJ, sprzedawał naturalny miód własnej produkcji i przy okazji zrobił pokaz sztuki pszczelarskiej.

Janusz Młynek prowadzi szkołę szermierki w PFK w Clark. Ze swoją uczennicą Izą dał krótki pokaz walki na szable

A w auli wciąż coś ciekawego się działo. Najpierw zatańczył dziecięcy zespół folklorystyczny Lajkonik z parafii św. Stanisława na Staten Island. Słynny nauczyciel szermierki Janusz Młynek, który prowadzi zajęcia także w fundacji, dał pokaz walki na szable ze swoją uczennicą Izą. Zachęcał dzieci do uprawiania tego sportu, bo jest piękny, ale także dlatego, że przynosi korzyści zarówno zdrowotne, jak i… edukacyjne. „Pięciu moich uczniów ze szkoły szermierki w Polskiej Fundacji Kulturalnej w Clark skończyło bardzo drogie studia na Harvard University za darmo, gdyż dostali stypendia właśnie jako szermierze” – powiedział Janusz Młynek.
Aleksandra Nowak, dyrektorka Skulski Art Gallery, zapraszała miłośników malarstwa, rysunku i rzeźby do szkoły, którą prowadzi wraz z Iwanem Bratko w Polskiej Fundacji Kulturalnej. Zajęcia odbywają się w poniedziałki i środy w godzinach od 7 do 9 wieczorem.

Artysta Iwan Bratko uczył dzieci lepić z gliny małe kubeczki, talerzyki, figurki i inne cudeńka


Iwan Bratko z kolei uczył dzieci rzeźbić różne cudeńka z gliny. Chętnych było bardzo dużo, więc aby usiąść przy kole, na którym można było z gliny wycisnąć ładną figurkę czy miseczkę, dzieci musiały długo czekać. Ale warto było.
Lekarka Natasha Fuksina przy stoliku w auli udzielała bezpłatnych porad i wykonywała za darmo podstawowe badania. Z kolei mistrz karate Dainious Kairaitis udzielał informacji o tym sporcie walki, a osoby chętne mogły zapisać się do jego szkoły.
Można też było potańczyć, a do tańca zapraszała para DJ-ów, małżeństwo Małgosia i Amged Hanna.

Andrzej Wysoczański, z żoną Aliną i wnukiem Jake, sprzedawał miód własnej produkcji. Opowiadał też o tajemnicach i sztuce pszczelarstwa


Kilka osób wygrało atrakcyjne nagrody na loterii. Wśród nagród były karty upominkowe oraz dwie płyty CD z filmem „Everest. Przesunąć horyzont”. Dokument ten przedstawia wyprawę polskiej dziennikarki i podróżniczki Martyny Wojciechowskiej na Mount Everest. Były też książki: „Polskim szlakiem przez Amerykę Południową”, której autorem jest Jarosław Fischbach, „Jerzy Majcherczyk. Odkrywca z Siewierza” autorstwa Eugenii Kosteczki oraz „Majowie. Wielkie pomniki cywilizacji”, którą napisał Jan Gać. Nagrody te ufundowało biuro Classic Travel w Wallington, NJ.

Przedstawienie „Siewcy“ rozpoczęte. Pierwsza z lewej – nauczycielka Elżbieta Krakowski, a pierwsza z prawej – nauczycielka Joanna Przybysz

„SIEWCY”, CZYLI DROGA DO CHLEBA
Ale najwięcej emocji i największe zainteresowanie wywołało przedstawienie pt. „Siewcy“, które przygotowało szkolne kółko teatralne prowadzone przez dwie nauczycielki: Elżbietę Krakowski i Joannę Przybysz. Przedstawienie to najlepiej oddaje ducha polskich dożynek. Wyrasta bowiem z rzeczywistości polskiej wsi.

Rolnik (Amelia Hajduk) orze pługiem pole


„Co to jest chleb? Chleb żytni, pszenny, orkiszowy, pełnoziarnisty… Możesz kupić, jaki chcesz… Czy jak czasami jesz chleb, to zastanawiasz się, skąd on się bierze? – Elżbieta Krakowski wprowadzała wszystkich powoli w temat. – Jeśli kiedyś zapragniesz chleba, to zapamiętaj, że prawdziwy chleb to nie jest tablica Mendelejewa, w fabryce zmieszana na podobieństwo Daru Nieba. Chleb to prawdziwe ziarno zbóż, które jesienią zasiane, latem dojrzewa. Zebrane z pola, w młynie zmielone, trafia do rąk człowieka, który z niego ciasto ugniata w pocie czoła, abyś ty stracił pięć minut na kupienie chleba. Chleb to nie sklep, to ziemia, ziarno, woda, słońce, wiatr i ciężka praca człowieka. Chleb to nie tylko pożywienie, to również symbol. Symbol pracy, zmęczenia, a niekiedy cierpienia i wylanych łez” – podkreśliła Elżbieta Krakowski.
Potem każde z dzieci krótko, z głębokim sensem, wypowiadało się na temat chleba. Amelia Hajduk wcieliła się w rolnika i zobaczyliśmy, jak wygląda droga do chleba. Najpierw rolnik orze pługiem pole, a następnie sieje ziarno. Potem podlewa wodą ziarna. Zmęczony, siada na miedzy i je śniadanie. Mija czas i ziarna zaczynają kiełkować. Podniesione ręce dziewcząt symbolizowały zboże, które rośnie i dojrzewa. Rolnik ściął sierpem kłosy. Rozsypane kłosy związał sznurkiem w snopki. Kiedy zaczął machać cepami, no bo czas był na uzyskanie zboża, po każdym uderzeniu jedna roślinka padała na ziemię. Rolnik zebrał do worka rozsypane ziarna i poszedł z tym workiem do młyna, aby zmielić ziarna na mąkę. Wrócił po pewnym czasie z chlebem w dłoniach. Wtedy dziewczynki powoli wstały i wszystkie razem podniosły chleb do góry.
Droga do chleba, pokazana na scenie w prosty sposób przez osiem dziewczynek, była wzruszająca, wręcz wyciskała łzy. Małe aktorki i nauczycielki otrzymały ogromne brawa.

Piękna scena, kiedy rolnik przynosi chleb

TAK WIELE ZALEŻY OD NAS
„Możemy narzekać i krytykować. Mówić, że wszystko nie ma sensu. Powtarzać, że dawniej to było inaczej. Uważam, że od nas w bardzo dużej mierze zależy to, jak będzie wyglądać nasza przyszłość – nas, Polaków w USA – powiedział po zakończonych dożynkach prezes Polskiej Fundacji Kulturalnej w Clark Tomasz Szybowski. – Czy przetrwamy, czy nasze dzieci będą mówiły, pisały i czytały w języku polskim, czy będą im znane i bliskie nasze tradycje i wartości. Czy zostawimy coś po sobie. Czy na dźwięk słowa Polska lub polskiej mowy ludzie będą reagowali z szacunkiem czy też z pobłażliwym uśmiechem. Zależy to od nas samych. W Polskiej Fundacji Kulturalnej mała grupa osób wierzy, że ma TO sens. Dlatego między innymi organizujemy dożynki. Aby pokazać, jak można przekazywać tradycję, naszą kulturę i sztukę i połączyć to ze wspólną zabawą. Ogromne podziękowania dla wolontariuszy, którzy włożyli bardzo wielki wysiłek w przygotowanie tegorocznych dożynek. Zapraszamy na kolejne wydarzenia w Polskiej Fundacji Kulturalnej. To od nas zależy, czy będziemy mieli takie wyjątkowe polskie centrum kulturalne, jakim jest Polska Fundacja Kulturalna w Clark” – podkreślił Tomasz Szybowski.

Stanowisko PSFCU z pracownicami oddziału w Union, NJ


Jak poinformowali organizatorzy, dochód z dożynek przeznaczony zostanie na działalność Polskiej Fundacji Kulturalnej.