Edukacja domowa Polonii pod znakiem zapytania

253

Grupa robocza edukacji domowej apeluje do minister edukacji, by nie ograniczać Polonii prawa do korzystania z kształcenia dzieci w tej formie. Krzysztof Tusiński z grupy roboczej edukacji domowej do spraw kontaktów z MEN wyjaśnia, że największą przeszkodą w nauczaniu dzieci polonijnych powstałą w wyniku reformy oświaty jest zapis o rejonizacji wojewódzkiej.

Według niego, zgodę na edukację domową można dostać tylko wtedy, kiedy szkoła mieści się w województwie, w którym mieszka rodzina. „Siłą rzeczy, jeśli ktoś mieszka za granicą, to takiej zgody dostać nie może” – mówi Krzysztof Tusiński. I dodaje, że jeśli rodzina mieszka za granicą i złoży wniosek o edukację domową dla dziecka po 1 września 2017 roku, nie dostanie na nią zgody.

Drugim problemem według członków grupy jest brak możliwości wyboru poradni psychologiczno-pedagogicznej. Jej opinia jest konieczna do rozpoczęcia edukacji domowej. Do tej pory można było korzystać z dowolnej poradni, także niepublicznej. MEN chce, żeby opinie mogły wydawać tylko publiczne poradnie w rejonie zamieszkania dziecka.  
Ewa Paul mieszka z rodziną we Francji. Jej syn od września w ramach edukacji domowej będzie się uczył w pierwszej klasie podstawówki. Jej córka jest zapisana do szkoły podstawowej w Łodzi, gdzie właśnie skończyła drugą klasę. Obydwoje jednocześnie uczą się we francuskim systemie edukacji. „Bardzo mi zależy, żeby dzieci mówiły po polsku bardzo dobrze, na wysokim poziomie, żebym mogła, kiedy już będą dorosłe, porozmawiać z nimi na każdy temat, nie tylko o tym, jak im minął dzień, żeby mogły przeczytać polskie książki, gazety” – mówi Ewa Paul. Kobieta dodaje, że w jej rejonie nie ma szkół sobotnich. „Dla nas ta forma edukacji domowej jest jedyną dostępną, ogromnie ważną”- wyjaśnia.

Z danych MEN wynika, że w ubiegłym roku szkolnym z edukacji domowej korzystało około 11 tysięcy dzieci. Resort ma w najbliższym czasie odnieść się do zarzutów grupy.

Autor: PC