Eucharystia wciąż nas łączy

174
Ojciec Sławomir Romanowski prowadził procesję Bożego Ciała wokół kościoła św. Szczepana w Perth Amboy FOTO: JANUSZ M. SZLECHTA/ NOWY DZIENNIK

"Podczas procesji Bożego Ciała modliliśmy się o powrót do kościoła" – mówi redemptorysta Sławomir Romanowski, proboszcz parafii św. Jana Pawła II w Perth Amboy, NJ.

Kościoły już są zamknięte ponad trzy miesiące. Jeszcze do niedawna ludzie praktycznie nie mogli przyjść do kościoła na mszę, pomodlić się, a przy okazji spotkać się z przyjaciółmi. A przecież wiele osób ma taką potrzebę. Czy ojciec również odczuwał ból z powodu zamknięcia kościołów i braku kontaktu z wiernymi?

Na szczęście spotkania w kościele odbywają się przez cały czas. Tyle tylko, że w mszy świętej mogło do niedawna uczestniczyć raptem kilka lub kilkanaście osób. Mam świadomość, że kościół to nie tylko budynek, to przede wszystkim wspólnota. Ktoś stojący z boku, kto zobaczy księdza mówiącego do pustych ławek, może sobie różne rzeczy pomyśleć. Cały czas jednak utrzymywaliśmy łączność z naszymi parafianami poprzez mszę świętą online. Otrzymywałem wiele telefonów. Zamieszczamy też informacje na naszej stronie parafialnej www.johnpaulsecond.com. Dlatego ta łączność jednak istnieje. Wiadomo, to nie jest to samo, co spotkanie w kościele, ale jednak Eucharystia wciąż nas łączy.

W ubiegłym tygodniu, chyba we wtorek, gubernator stanu New Jersey Phil Murphy zezwolił, aby w kościele podczas mszy było 50 wiernych. Jak ojciec zareagował na tę decyzję?

Ucieszyłem się ogromnie, bo to jest znak, że powoli wracamy do normalności. Dlatego mogliśmy uroczyście w niedzielę obchodzić święto Bożego Ciała już w gronie ponad stu wiernych. Potem mieliśmy procesję, w której mogła uczestniczyć dowolna liczba osób, bo w tym przypadku już nie ma limitów. Towarzyszyli nam policjanci, aby nic złego się nie stało, ale to wszystko miałem ustalone z szefem policji w naszym mieście. Dopisała nam piękna pogoda, za co dziękujemy Panu Bogu.

O co ojciec wraz wiernymi modlił się podczas tej procesji?

Modliliśmy się o powrót do kościoła. Jak wspomniałem w homilii, będziemy się wciąż modlić o to, aby Eucharystia wiązała się z komunią, czyli żebyśmy mieli możliwość przyjmowania Jezusa Chrystusa do naszych serc podczas mszy świętej. Oczywiście, pamiętamy też o naszych parafianach, którzy odeszli w ostatnim czasie, i za nich też się modliliśmy. W ciągu minionych trzech miesięcy mieliśmy 30 pogrzebów. Odbywały się tylko na cmentarzu, nie w kościele, i uczestniczyli w nich tylko najbliżsi osób zmarłych. Zawsze też podczas modlitwy wracamy myślami do naszej ojczyzny – Polski. Tam uczyliśmy się wiary, tam dojrzewała i tą wiarą dzielimy się teraz z innymi.

Bucha z ojca optymizm, co na pewno jest dużym wsparciem dla parafian. Czy i kiedy – zdaniem ojca – będzie znowu normalnie w kościele, czyli ludzie będą mogli przychodzić wtedy, kiedy będą czuli potrzebę, będą mogli normalnie uczestniczyć w mszach świętych czy zawierać małżeństwa?

To tylko jeden Pan Bóg wie. Wszystko zależy od tego, czy nie będzie nowych przypadków zakażeń, czyli nawrotu pandemii koronawirusa. Rozporządzenia idą z góry. To gubernator stanu, a potem biskup diecezjalny decydują o tym, co możemy, a czego nie. My do tych rozporządzeń się dostosowujemy. Ufam, że idzie ku lepszemu.

ROZMAWIAŁ: JANUSZ M. SZLECHTA