Fascynująca podróż bez biletu

136

W Galerii Skulskiego w Polskiej Fundacji Kulturalnej w Clark, NJ, w piątek, 9 maja, odbyło się otwarcie wystawy fotograficznej zatytułowanej "Fascynacje zatrzymane w kadrze". Zaprezentowane zostały prace trzech artystów: Hanki Bielawski, Edwarda Madeja oraz Andrzeja R. Wiśniewskiego.


Dzięki tej prezentacji mogliśmy odbyć fascynującą podróż bez biletu, wiz i bagaży. Mogliśmy uczestniczyć w niej trzymając lampkę wina w ręce, zamknąć oczy i pozwolić naszej wyobraźni pofantazjować. Bo fotografia przybliża nam odległe miejsca, przenosi czas przeszły do teraźniejszości, daje nam informacje o miejscach, których najprawdopodobniej nigdy nie odwiedzimy, a nasze osobiste wyobrażenia o nich czyni prawdziwymi.
Naszą fascynującą wyprawę rozpoczęliśmy… lecąc helikopterem nad Manhattanem.


Właściwie była to wyprawa Hanki Bielawski, która od zawsze marzyła o tym, aby z góry, z pokładu samolotu lub helikoptera, popatrzeć na to intrygujące miasto, jakim jest Nowy Jork, a zwłaszcza jego dzielnica Manhattan. Gdy tylko nadarzyła się okazja, postanowiła zrealizować swoje marzenia i podzieliła się z nami tym, co zobaczyła, czym się zachwycała. To dzięki jej zdjęciom mogliśmy pomarzyć, że oto lecimy razem z nią. Na wystawie pokazała sześć prac: duże, kolorowe zdjęcia ze środkowego i dolnego Manhattanu i ten cudowny most Verrazano.
Chodząc po Manhattanie oglądamy wiele ciekawych miejsc i rzeczy, ale tylko niektóre z nich pozostaną w naszej pamięci na zawsze. Na pewno pamiętać będziemy zdjęcia Hanki Bielawski i to, co utrwaliła.

Edward Madej, prezes Polsko-Amerykańskiego Klubu Fotografika, jest człowiekiem o wielu pasjach. Najważniejsze z nich to: fotografowanie, podróże po świecie i ostatnio pisanie wierszy! Jego fotografie – a było ich ponad 40! – przeniosły nas do Afryki, umożliwiły nam spacer po chińskim Wielkim Murze, a przy okazji odwiedziliśmy Tybet. Zaprezentował nawet jeden ze swoich wierszy zatytułowany „Jesień”, który doskonale wkomponowany został w serię zdjęć ukazujących tę porę roku:
Pojawia się w złocisto-rdzawej szacie
wyzywająco przegląda się w lustrze natury
zanim jej nagość zobaczy świat
Ukrywa ją skromnie w porannej mgle
aż odejdzie, przystrojona w nieskazitelną biel.

To dzięki Edwardowi mogliśmy podziwiać miejsca, których zazwyczaj „normalny” turysta nie odwiedza. Fotografując zawsze potrafi wypatrzyć coś, na co my nie zwracamy uwagi. Udaje mu się to znakomicie dzięki wrażliwości i umiejętnościom. On fotografuje nie tylko to „coś”, ale równocześnie opowiada, czym to jest. Ktoś powiedział, że aby zrobić dobre zdjęcie nie trzeba być profesjonalnym fotografem, ale trzeba spędzić wiele czasu ze swoim aparatem fotograficznym. W przypadku Edwarda współgrają ze sobą profesjonalizm, znajomość kamery i wrażliwość, i doświadczenie… I chyba to jest właściwa recepta na uzyskanie fascynującego końcowego efektu.
Podpatrzone przez niego okiem kamery ptaki wyglądają jak aktorzy z podniesionymi dumnie głowami, przyozdobionymi pióropuszami. Jak na malowanym obrazie, kompozycja i światło muszą ze sobą współgrać. Tę umiejętność znakomicie wykorzystał fotografując groty w Chinach. To pod wpływem światła grota zmieniła kompletnie swój koloryt na bardziej intensywny, wyrazisty… Oglądamy ją jakby to było wprost nieziemskie zjawisko.
Artysta przywiózł ze sobą na wernisaż również albumy, wypełnione w większości fotografiami z Afryki, dzięki którym mogliśmy podziwiać niezwykle barwne stroje, sceny rodzinne ludzi żyjących gdzieś w środkowo-wschodniej Afryce, urzekającą przyrodę i ten niezwykły koloryt fotografowanych miejsc. Edward niezwykle interesująco zaprezentował swoje prace, wieszając je w grupach tematycznych. Były to urzekające obrazy przyrody i zatopionego w niej człowieka.
Dodatkową atrakcją wernisażu był występ dwóch wnuczek Edwarda Madeja – Nel i Mai. Kilkuletnie dziewczynki wyrecytowały radośnie wiersz, napisany dla nich przez dziadka (aby łatwiej im było uczyć się języka polskiego), zatytułowany „Kuzynki”.

Po tych pełnych emocji podróżach i recytacjach, przyszła pora na fotografie Andrzeja Wiśniewskiego. Artysta mieszka na stałe w Polsce. Jego fotografie zapraszają na Podlasie, a właściwie do dwóch wsi – Perebel i Topilo, gdzie czas zatrzymał się w miejscu. W ciszy i spokoju możemy rozkoszować się dziewiczą naturą i cieszyć się, że takie miejsca jeszcze istnieją.

Andrzej Wiśniewski jest producentem filmowym i teatralnym, ale fotografuje nie tylko z racji swojego zawodu. Fotografia jest jego pasją. Jego ulubionym tematem jest właśnie pejzaż z przyrodą, która nie została naruszona przez człowieka. W czasie wywiadu, którego udzielił mi w trakcie przygotowywania wystawy, zapytałam dlaczego fotografował Podlasie? „Chciałem pokazać mały kawałek pięknej Polski” – odpowiedział.
Na wystawę w Galerii Skulskiego Andrzej Wiśniewski wyselekcjonował 10 prac, stanowiących część większej ekspozycji, która będzie prezentowana w Polsce jesienią tego roku.

Fotografie pokazane na tej wystawie są autorstwa trojga artystów, pochodzą z różnych stron świata, z różnych okresów. Wszystkie te fotografie, tak różne od siebie, łączy jednak wspólna cecha – ta nie dająca się opisać przyjemność ich oglądania.
Prace artystów zostały przygotowane na wystawę i opracowane graficznie przez Romana Demko i Fryderyka Dammonta. Obaj panowie są świetnymi fotografikami.
Poza wielbicielami fotografii, stałymi bywalcami galerii i przyjaciółmi artystów, wystawę odwiedził burmistrz Linden – Richard J. Gerbounka. Przyszedł, aby złożyć gratulacje wszystkim artystom, ale przede wszystkim Hance Bielawski, która mieszka w Linden. „Czujemy się zaszczyceni i mamy nadzieję, że częściej gościć będziemy pana burmistrza w naszej galerii” – powiedziała Aleksandra K. Nowak, dyrektorka Skulski Art Gallery.

Tym z państwa, którym nie udało się przyjechać na wernisaż, gorąco polecam obejrzenie tej znakomitej ekspozycji, gdyż potrwa ona do 31 maja. Adres: Polish Cultural Foundation, 177 Broadway, Clark, NJ 07066, tel. 732-382-7179.

Autor: GRAŻYNA A. KASHDAN