Generał Juliusz Rómmel – dowódca kontrowersyjny

98

Arystokrata, o imponującej wiedzy wojskowej, bohaterski i przebojowy dowódca polskiej kawalerii w wojnie z bolszewikami 1920 r., w czasie kampanii 1939 r. podejmował decyzje, które do dziś budzą spory badaczy, ukazując w nie najlepszym świetle generała.

Juliusz Karol Wilhelm Józef Rómmel vel Rummel urodził się 3 czerwca 1881 roku w Grodnie, swój ród wywodzi od rycerza Zakonu Kawalerów Mieczowych Mateusza, Henryka von Rummela, który w 1332 roku przybył do Kurlandii z Westfalii. Syn dowódcy XXVI Brygady Artylerii w Grodnie, udał się w ślady ojca: absolwent Korpusu Kadetów w Pskowie, od 1903 roku oficer zawodowy rosyjskiej artylerii. Od września 1917 roku w II Korpusie Polskim, potem Dowódca III Korpusu Polskiego. Internowany przez Austriaków.

W Wojsku Polskim – od listopada 1918 roku. W czerwcu i lipcu 1920 roku – dowódca 1. Dywizji Piechoty Legionów, a następnie od 17 lipca 1921 roku dowódca 1. Dywizji Jazdy. Dowodził 31 sierpnia 1921 roku w bitwie pod Komarowem. W wyniku uderzenia 8. pułku ułanów im. ks. Józefa „mołojcy Budionnego nie wytrzymali rozpędu i rozmachu ułanów – wspomina jej uczestnik. – Tłumy kozackie ściągnęły konie, stanęły. Wreszcie strach paniczny zajrzał w oczy szarańczy. Kozactwo runęło do bezładnej ucieczki. Rąbano, kłuto i pędzono hen przerażone masy wroga”. O bitwie tej mówi rozkaz dowódcy 1. Dywizji Jazdy z 13 maja 1921 roku: „Na koniec jedna z najświetniejszych szarż z całej wojny polskiej, szarża 8. pułku ułanów, która ostatecznie zdecydowała o losach całej bitwy”.

11 września 1926 roku Juliusz Rómmel został awansowany na generała dywizji ze starszeństwem z 1 stycznia 1928 roku i 1. lokatą w korpusie generałów. 27 września 1927 roku został mianowany inspektorem armii z siedzibą w Warszawie.

II Rzeczpospolita przez cały okres swojego istnienia przygotowywała swoje plany i Siły Zbrojne do wojny z Rosją Sowiecką. Dopiero w lutym 1939 roku przystąpiono do opracowywania w Sztabie Generalnym Planu „Zachód”, tj. planu wojny z Niemcami. Od początku zakładano, że będzie ona miała charakter koalicyjny, tzn. w sojuszu z Francją, a po udzieleniu gwarancji brytyjskich, również z Anglią. Opracowywany plan oparto na dwóch założeniach. Założenie pierwsze gen. Tadeusza Kutrzeby, zgodnie którym Polskie Siły Zbrojne zostaną rozlokowane wzdłuż granic państwa, w umocnieniach polowych opóźniając natarcie wroga, oczekiwać będą uderzenia sojuszników, a wtedy przejdą do natarcia – kontrofensywy. Druga koncepcja, której autorem był gen. Juliusz Rómmel, zakładała główną obronę w oparciu o trójkąt wielkich rzek polskich i Tatr.

Pozostawiając przy granicy jedynie siły osłonowe, bronić głównej rubieży obrony, korzystając z dostaw poprzez terytorium zaprzyjaźnionej Rumunii dotrwać do czasu ofensywy sojuszników. Z przyczyn politycznych przystąpiono do realizacji wariantu pierwszego. W związku z powyższym 23 marca 1939 roku gen. Juliusz Rómmel został mianowany dowódcą Armii „Łódź”. Do podstawowych zadań wyznaczonych siłom Armii „Łódź” należała osłona kierunku na Łódź i Piotrków oraz nacieranie na nieprzyjaciela z kierunku Sieradza na zachód. Jednakże to na pozycje Armii „Łódź” miało spaść najsilniejsze niemieckie uderzenie. Pomimo tych przewidywań nie przeznaczono dla tego zgrupowania wystarczających sił, a jeszcze w ostatniej chwili uszczuplono je o 22. Dywizję Piechoty.

Armia „Łódź” przez cztery dni w ciężkich walkach opóźniała niemiecką inwazję. Tymczasem bardziej mobilne jednostki niemieckie ją oskrzydliły i odizolowały od Armii „Poznań” i „Kraków”. Następnie w walkach odwrotowych Armia „Łódź” większością sił obsadziła twierdzę Modlin pod dowództwem generała Wiktora Thommee.

Publiczną tajemnicą była niezgoda między gen. Wiktorem Thommee a gen. Juliuszem Rómmlem. Szereg razy dochodziło do kłótni na temat działalności wojennej w 1939 roku. Z powodu natury wojskowo-organizacyjnej gen. Thommee nie chciał mieć z gen. Rómmlem żadnej styczności.

8 września 1939 roku, w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach, gen Rómmel opuścił Armię „Łódź”, której dowódcą został gen. Thommee, i udał się do Warszawy. Tam (jak sam twierdzi w swojej książce „Za honor i Ojczyznę”) z polecenia Naczelnego Wodza, a jak twierdzą niektórzy historycy – samowolnie, został wyznaczony na dowódcę Armii „Warszawa”, której zadaniem była m.in.obrona stolicy. Jako dowódca armii podjął lub usiłował podjąć szereg mocno kontrowersyjnych decyzji. Nie zgodził się na udzielenie pomocy cofającym się w kierunku Warszawy rozbitym oddziałom Armii „Poznań” (choć sam jej dowódca, gen. Tadeusz Kutrzeba nigdy tego nie miał gen. Rómmlowi za złe, a w czasie obrony Warszawy był jednym z jego najbliższych współpracowników). Walki o miasto były niezwykle zacięte i dzięki ofiarności żołnierzy i ludności cywilnej Warszawa broniła się do 27 września. Zarzucono również Rómmlowi próbę zamachu stanu i chęć nawiązania sojuszniczych stosunków z ZSRR (rozkaz do dowódców polskich na wschodzie kraju, by traktować wkraczające na ziemie polskie oddziały Armii Czerwonej jako sojuszników).

Historyk Daniel Bargiełowski wręcz sugeruje, że gen. Juliusz Rómmel we wrześniu 1939 roku był zdecydowany odegrać rolę polskiego marszałka Philippe’a Petaina. Sam Rómmel, pytany po latach, dlaczego nie poświęcił tej sprawie ani jednej wzmianki, odpowiedział krótko po żołniersku: „Nie przywiązywałem nigdy najmniejszej wzmianki do tego nonsensownego pomysłu”. Rómmel chciał zostać polskim mężem opatrznościowym, ale nie podołał zadaniu, choć bardzo się starał.

Niewątpliwie gen. Juliusza Rómmla można zaliczyć do twórców Polskiego Państwa Podziemnego, choć sam nigdy nie uczestniczył w jego strukturach. W dniu kapitulacji Warszawy, 27 września 1939 roku, wezwał do siebie generała Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza i rozkazał utworzenie konspiracyjnej organizacji Służby Zwycięstwa Polski. Po podpisaniu kapitulacji Warszawy gen. Rómmel trafił do niemieckiej niewoli, w której pozostawał do wyzwolenia oflagu w Murnau przez wojska amerykańskie.

Generał Rómmel nie został przyjęty przez dowództwo alianckie. W Paryżu przeznaczono mu i jego świcie kwaterę gdzieś w okolicy Montmartre i wyżywienie, z tym, że śniadania i kolacje musieli sobie robić sami z produktów, które codziennie przynosił im żołnierz. Płk Karol Anders (brat gen. Władysława Andersa) opowiadał z uszczypliwym uśmiechem, jak to płk Pragłowski nożem kuchennym kroił pajdy chleba i dzielił między nich – jak w obozie – masło, wędliny i marmoladę”. Z przyjemnością opowiadał również, jak to w Paryżu żołnierze USA ze złośliwością wskazywali na gen. Rómmla i jego towarzyszy, w przedwojennych mundurach, w rogatywkach i oficerkach z ostrogami. Zwłaszcza interesowały ich ostrogi. Pokrzykiwali, wskazując je ręką: „Cowboy, cowboy…”. W tej sytuacji gen. Rómmel zdecydował się na wyjazd do kraju. W attachacie PRL, gdzie funkcję attache pełnił mianowany na majora Józef Kuropieska, ułatwiono mu ten powrót. W Warszawie gen. Rómmel został przyjęty do wojska w charakterze generała do spraw specjalnych. Wkrótce jednak został zwolniony.

Kontrowersją wymagającą wyjaśnienia jest pytanie, kto praktycznie dowodził obroną Warszawy w 1939 roku – gen. Czuma czy gen. Rómmel? Po wojnie Rómmel wrócił do Polski, natomiast Walerian Czuma wybrał emigrację w Wielkiej Brytanii. Czy Rómmel dawał się wykorzystywać propagandowo kosztem Czumy? Naczelny Wódz wyznaczył Rómmla i koniec! „Roma locuta causa finta” – jak mówią Rzymianie. Rómmel dowodził, a Czuma wykonywał poprawnie stawiane mu zadania – tak czy owak decyzję o kapitulacji Warszawy we wrześniu 1939 roku (moim zdaniem słuszną) wydał Rómmel, a w jego imieniu podpisał Kutrzeba.

Prof. Paweł Wieczorkiewicz – badacz polskiego września – mówi: „Rómmel, choć formalnie został przyjęty do Ludowego Wojska Polskiego, a następnie przeniesiony w stan spoczynku, wcale nie miał w PRL łatwego życia. Żeby zarobić na życie, założył firmę przewozową i sam rozwoził końmi węgiel. Była taka anegdota, że kiedy zatrzymywała go milicja, krzyczał: – Czy wy wiecie, że rozmawiacie z generałem?!”.

Generał Juliusz Rómmel zmarł 3 września 1967 roku i został pochowany z honorami wojskowymi na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.

Autor: Marek Pukanty