Idź, ino sie nie bój i zagłosuj!

361
Stanley Trojaniak z banerem promującym Donalda Trumpa na ganku swojego domu w Clifton, NJ FOTO: JANUSZ M. SZLECHTA/NOWY DZIENNIK

"Bardzo chciałbym namówić naszą wspaniałą Polonię, aby poświęciła troszkę czasu na przemyślenia i aby potem zagłosowała na Donalda Trumpa" – mówi Stanley Trojaniak, Wielki Marszałek Parady Pułaskiego, który po raz pierwszy w historii był Marszałkiem przez dwa lata (2001-2002), z powodu zamachów terrorystycznych na World Trade Center.

Namawia pan znajomych i przyjaciół, ale także całą Polonię, często po góralsku, aby w nadchodzących wyborach prezydenta USA zagłosowali na Donalda Trumpa? Dlaczego jest pan tak zdecydowany i popiera obecnego prezydenta?

– To, czego dokonał podczas czterech lat swojej prezydentury Donald Trump, bardzo dobrze o nim świadczy i uważam, że powinien kontynuować swoją działalność. Przejął po Baracku Obamie amerykańską gospodarkę, która bardzo kulała. Poprawił ją, podniósł, sprawił, że niewielka tylko liczba osób była bez pracy. Mam świadomość, że  od kilku miesięcy mamy na świecie pandemię koronawirusa. Jest to nietypowy czas, ale musimy sobie radzić, dbać o zdrowie i przeżyć.

Trump bardzo wspiera obywateli Stanów Zjednoczonych, stara się, aby w kraju w tym trudnym okresie było jak najlepiej. Nie jest może świetnym politykiem, ale za to jest świetnym gospodarzem i biznesmenem. Ja uważam, że właśnie tacy ludzie, jak Donald Trump, powinni pełnić tak odpowiedzialne stanowisko, jakim jest funkcja prezydenta państwa. Jestem jego wielkim zwolennikiem. Bardzo chciałbym namówić naszą wspaniałą Polonię, aby poświęciła troszkę czasu na przemyślenia i aby potem zagłosowała na Donalda Trumpa.

Według oficjalnych danych, w Stanach Zjednoczonych mieszka ponad 10 milionów osób przyznających się do polskich korzeni. Nie wszyscy, ale znaczna liczba naszych rodaków, mogą głosować. Stąd też wielu amerykańskich polityków podkreśla, że głosy Polonii są ważne. Te głosy wiele razy zadecydowały o sukcesach polityków w takich stanach, jak Pensylwania, Wisconsin czy New Jersey.

– Każdy oddany głos jest bardzo ważny, musimy mieć tego świadomość. Dużo Polaków mieszka w stanach na Wschodnim Wybrzeżu, w Chicago, a także na Florydzie, w Arizonie czy Kolorado. Raczej nie są to ludzie, którzy przyjechali do USA niedawno. Najczęściej są to osoby, które mają tutaj swoje dzieci, a także wnuki czy prawnuki; przyznają się do polskości, ale już tutaj na dobre osiedli, zaaklimatyzowali się.

Ja dużo podróżuję do Polski i po Stanach, więc zdarza mi się, że rozmawiam z przypadkowo poznanymi osobami. Osoby te bez oporu przyznają się do polskości, mało tego – są z tego powodu bardzo dumne. Ja też jestem dumny z tego, że urodziłem się w Polsce, że jestem Polakiem. Nie żałuję, że któregoś dnia przyjechałem do Ameryki. Opuściłem moje ukochane Podhale i osiedliłem się w Clifton, w stanie New Jersey. Dużo pracuję, ale też udzielam się społecznie, staram się dokładać swoją cegiełkę do budowy silnej społeczności polonijnej, abyśmy byli zauważani i aby szanowano nas w innych środowiskach. Staram się też, aby – jeśli zajdzie taka potrzeba – nasz głos był wysłuchany i aby osoba, którą wspieramy, odniosła sukces i na przykład została wybrana na dane stanowisko. W tym momencie mówimy o prezydencie Stanów Zjednoczonych. Bardzo bym się cieszył, gdyby Polonia zagłosowała na Donalda Trumpa.

Nikogo nie krytykuję za poglądy, bo każdy ma prawo mieć swoje, ukształtowane w wyniku zdobytej wiedzy, pracy i różnych doświadczeń. Ja jestem konserwatywnym republikaninem. Członkiem Partii Republikańskiej zostałem trzy dekady temu i od tamtej pory nigdy nie zmieniłem „koszuli politycznej”, cały czas chodzę w tej samej.

Jak wiemy, ludzie majążne poglądy. Jedni lubią demokratów, inni republikanów, a jeszcze inni zielonych czy socjalistów. Jeśli więc stanęłaby przed panem osoba wspierająca zielonych czy demokratów, to jak by pan próbował ją przekonać, aby jednak zagłosowała na Trumpa?

– Najpierw zapytałbym taką osobę, dlaczego popiera daną partię i daną osobę, czyli w tym przypadku Joe Bidena. Potem takiej osobie przytoczyłbym argumenty przemawiające z Trumpem. W moim przekonaniu, argumenty te mówią same za siebie. Do czasu pandemii gospodarka amerykańska systematycznie szła do przodu. Firmy dobrze się rozwijały, bezrobocie było naprawdę minimalne. Gdyby nie ta pandemia, to dług publiczny byłby już w dużej mierze spłacony. Myślę, że te argumenty oraz te, o których mówiłem wcześniej, są wystarczające, aby poprzeć Donalda Trumpa.

Jest jeszcze jeden istotny argument, który przemawia za tym, aby Polonia głosowała na Trumpa. Otóż przynajmniej kilku amerykańskich prezydentów zapewniało, jak to oni popierają Polskę i obiecywało znieść wizy dla Polaków. Dużo miejsca temu tematowi poświęcaliśmy ponad 10 lat temu na antenie mojego Radia Rytm. Po latach obietnic wreszcie Trump podpisał odpowiedni dokument i stało się – Polacy mogą przyjeżdżać do Stanów Zjednoczonych bez wiz. Czas pobytu wynosi trzy miesiące. Na razie, na skutek pandemii, te przyjazdy są bardzo ograniczone lub wręcz niemożliwe, ale mam nadzieję, że kiedy pandemia minie, to wszystko wróci do normy.

Prezydent Trump nie tylko zniósł wizy dla Polaków. Odwiedził również naszą ojczyznę. W 2017 roku, podczas wystąpienia na placu Krasińskich w Warszawie powiedział: „Przyjechałem do waszego kraju, aby przekazać bardzo ważną wiadomość: Ameryka kocha Polskę i Ameryka kocha Polaków, dziękujemy wam. Jest to ogromny zaszczyt, że mogę stanąć w tym mieście, pod tym właśnie pomnikiem na cześć Powstania Warszawskiego, zwracając się do Polaków, których tak wiele pokoleń marzyło o Polsce, która będzie bezpieczna, silna i wolna”.

Czy Pana rodzina też będzie głosować na prezydenta Trumpa?

– Oczywiście. Wszyscy jesteśmy pro-republikańscy, więc poprzemy Donalda Trumpa. Chcemy, aby Ameryka znów była taka, o jakiej marzyliśmy.

A co będzie, jeśli wygra jednak Joe Biden? Sondaże pokazują bowiem w wielu stanach wyraźną przewagę Bidena nad Trumpem.

– Na razie nie dopuszczam do siebie takich myśli… Jestem przekonany, że wygra Trump. Ale samo przekonanie to za mało. Boję się o tym myśleć i mówić, ale gdyby wygrał Biden, to byłoby w tym kraju bardzo źle. Miałoby to również niedobry wpływ na sytuację na świecie. W Polsce też źle odczulibyśmy objęcie fotela prezydenta USA przez Bidena.

Sondaże nie są dla mnie do końca wiarygodne. Jestem przekonany, że naród amerykański, w tym Polonia, wybierze mądrze. Chcemy przecież, aby nam i naszym dzieciom było lepiej, a będzie to możliwe, jeśli bedą rządzić krajem ludzie odpowiedzialni.

Czy w jakiś sposób zaanagażował się pan w kampanię wyborczą Donalda Trumpa?

– Oczywiście, i to dosyć mocno. Uczestniczyłem na przykład w specjalnych spotkaniach członków Partii Republikańskiej, podczas których podejmowaliśmy ważne decyzje, a potem realizowaliśmy je. Wspierałem te działania również finansowo. Na pewien czas to moje zaangażowanie zmalało z powodu problemów zdrowotnych. Nie jest to koronawirus. Inne choroby też ludzi dopadają. Ale już wracam do zdrowia i do działalności. Mimo różnych trudności i ograniczeń, które obserwujemy w mediach i które przeżywamy dzisiaj, musimy być mądrzy. Musimy też nawzajem sobie pomagać. Jednym ze sposobów takiej pomocy będzie właśnie oddanie głosu na kandydata, który gwarantuje, że będzie dobrze pracował dla kraju.

W mediach i podczas różnych spotkań (bardzo ograniczonych, niestety) dostrzegam poparcie dla Donalda Trumpa, ale mam pewien niedosyt. Wiele osób boi się powiedzieć wprost, że głos oddany na Donalda Trumpa jest wyrazem ich poparcia dla niego i dla programu realizowanego przez Partię Republikańską. Ludzie, w tym dziennikarze, boją się też skrytykować drugą stronę. Nie chcą na przykład mówić o Hunterze Bidenie, synu kandydata na prezydenta, który prowadził lukratywne interesy z największą prywatną chińską firmą energetyczną i z szefem ukraińskiej firmy energetycznej Burisma. Ludzie powinni o czymś takim wiedzieć i wyciągnąć z tego wnioski.

Dziękuję panu za rozmowę

ROZMAWIAŁ: JANUSZ M. SZLECHTA