Internetowe drzwi są otwarte zawsze

1
Wokół strony może skupić się grupa miłośników polskiej literatury, którzy będą wymieniać się wrażeniami z czytania i wzajemnie rekomendować sobie tytuły FOTO: ARCHIWUM EK POLISH BOOKSTORE

– W Stanach Zjednoczonych mieszka wiele tysięcy Polaków, którzy chcą czytać w rodzinnym języku. Nie jest to wynik nieprzystosowania do amerykańskiej rzeczywistości. To potrzeba kontaktu z językiem rodziców, własnej młodości, własnych emocji. Mam nadzieję zbudować coś więcej niż tylko sklep – mówi o swojej nowej stronie internetowej Elżbieta Kieszczyńska, właścicielka EK Polish Bookstore. – Chcę, żeby klienci na nią wchodzący poczuli się tak, jakbym przyjmowała ich osobiście, z naszą tradycyjną, polską gościnnością.

Wszyscy wiemy, co się działo. Jak udało ci się przeprowadzić przez ten kryzys działającą w Stanach Zjednoczonych księgarnię internetową, która zajmuje się sprzedażą wyłącznie polskich książek?

W tym ciężkim dla wszystkich czasie zauważyłam wręcz wzrost zainteresowania czytaniem. Od marca mieliśmy więcej czasu i większą potrzebę odcięcia się od rzeczywistości. Książki są w takim momencie idealnymi przyjaciółmi. Natomiast przez pewien czas nie mogłam dostawać paczek z książkami z Polski, musiałam zawiesić działalność wysyłkową, ale w dalszym ciągu starałam się nie utracić kontaktu z moimi stałymi klientami, jakoś o nich zadbać.

Ale nie miałaś czynnej strony internetowej. Więc jak?

Moi klienci w tzw. normalnych czasach mają możliwość poznania nowych książek z EK Polish Bookstore w katalogach drukowanych w „Nowym Dzienniku”, które od lat pomaga mi robić Wojtek Kowalski, a Jola Wysocka zawsze znajduje najlepsze z możliwych dla katalogu miejsce na łamach gazety. Czyli czytelnik „Nowego Dziennika” może poznać zamieszczone tam moje propozycje, ale z powodu zawieszenia działalności firmy wysyłkowej z Polski, musiałam z nich zrezygnować. Na szczęście spora grupa miłośników polskiej literatury dzwoni do mnie regularnie z pytaniem o nowości, więc mam kontakt z ludźmi czytającymi po polsku. Jeśli oni do mnie nie dzwonią, to ja ich szukam. Dokładnie tak samo działo się w czasach kwarantanny, a nawet tych telefonów, rozmów i zapytań było więcej niż zwykle. Książka jest również pewnym sposobem na wyjście z samotności. Ludzie starsi, samotni chcą porozmawiać o swoich sprawach po polsku. Dla mnie te rozmowy są bardzo ważne. Dzwoniący stają się po prostu znajomymi, przyjaciółmi, to ludzie ciepli, otwarci, którzy wiele przeszli, chcą podzielić się wspomnieniem czy wrażeniem. Jestem tym moim klientom wdzięczna i dziękuję za zaufanie. Już nie mówiąc o tym, że jest niezwykle ciekawe poznanie, co Polacy na emigracji chcą czytać. Jestem zawsze zdumiona, jak wiele osób pamięta dawne lektury i jak wiele książek trudnych, wydanych przez niszowe wydawnictwa w Polsce znajduje chętnych w Stanach! Niemniej to właśnie w czasach kwarantanny zdałam sobie bardzo wyraźnie sprawę, że w XXI wieku nie mogę działać bez strony internetowej!

Aż tak?

Aż tak! Bo strona jest obecna zawsze, 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu. Można na nią zerknąć w każdym miejscu na świecie, o dowolnej porze. Ja mogę być chora, mogę walczyć z rzeczywistością i stać w kolejkach, żeby zaopatrzyć dom, a strona będzie nieustannie przekazywać informacje. To moja podpora i reklama, rodzaj otwartych nieustająco drzwi, przez które każdy klient może wejść, kiedy chce, i zostać, jak długo chce.

Ale kiedyś już miałaś stronę internetową księgarni, o ile pamięć mnie nie myli?

Tak, ale z różnych powodów przestała działać i długo nie starałam się o zamiennik. Nowa będzie nowocześniejsza, bardziej dopasowana do aktualnych potrzeb klientów. Skorzystałam z usług www.websitesfl.com. Trafiłam tam przypadkiem, ale wiem, że firma ma za sobą projektowanie stron przez ostatnie kilka lat, więc wzbudziła moje zaufanie. Szef firmy Piotr Mościcki pomaga mi przez cały czas. Pracujemy stale razem i zapewnił mnie, że będzie zawsze mi towarzyszył. Jestem też ogromnie wdzięczna Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej, która pomogła mi zrealizować kolejne – po Przytulisku Literackim – marzenie. Bez tej pomocy nie byłoby mnie stać na nową stronę.

Co osoba zainteresowana polskimi książkami znajdzie na nowej stronie twojej księgarni?

Mam nadzieję zbudować coś więcej niż tylko sklep. Po pierwsze będę pisać blog. Nigdy wcześniej o tym nie myślałam, zawsze byłam skupiona na książce jako takiej, ale spróbowałam na innej stronie i spodobało mi się. Ta forma kontaktu z klientem może być równie osobista jak rozmowa telefoniczna. Gdy tylko coś ciekawego dostanę, przeczytam, uznam za warte podzielenia, będzie to od razu widoczne na stronie księgarni. Przytulisko Literackie z wiadomych przyczyn przestało funkcjonować, ale wkrótce znów ruszy. Przyznaję, że tych bezpośrednich spotkań z autorami i czytelnikami bardzo mi już brakuje. Strona księgarni będzie informować o kolejnych wydarzeniach z tej serii comiesięcznych imprez i zdawać relacje z tych, które się odbyły. Będzie się można zapisać na newsletter. Mam nadzieję, że wokół strony zbuduje się grupa miłośników polskiej literatury, że będziemy wymieniać się wrażeniami z czytania i wzajemnie rekomendować przeczytane tytuły. A dla klientów szukających czegoś konkretnego, wprowadziłam nowy podział, który to ułatwi. Jest możliwość wyszukiwania w kategoriach, takich jak historia, religioznawstwo, kultura i sztuka, biografie i wspomnienia, językoznawstwo i tak dalej. Ważne jest, że dodałam do dziedzin emigrację i książkę antykwaryczną. Strona jest łatwa w obsłudze i ładna – to było dla mnie też ważne. Chciałam, żeby klienci tam wchodzący poczuli się tak, jakbym przyjmowała ich osobiście, z naszą tradycyjną, polską gościnnością.

Skąd bierzesz książki?

W zakupie nowych książek pomaga mi Hurtownia „Wolumen” z Warszawy. Ale sporo osób prosi mnie o kupno książek wydanych dawniej. Wtedy pomaga mi w realizacji tych zamówień moja przyjaciółka Ewa Fugowska. Obie urodziłyśmy się w Gliwicach. Studiowałyśmy bibliotekoznawstwo na Uniwersytecie Śląskim. Pomaga mi już od dziewięciu lat. To, w jak sprawny, mądry sposób działa ta dziewczyna, jest wręcz niesamowite! Tych książek raczej na stronie czytelnicy nie znajdą, dlatego że one prosto z pudeł są wysyłane do zamawiających. Natomiast źródło numer trzy jest równie niezwykłe. Otóż czasami, nie za często, jestem proszona o pomoc w likwidacji prywatnych księgozbiorów. Dzięki temu miałam okazję do przejrzenia tomów leżących na półkach w domach państwa Rasiejów w Teaneck, NJ, i państwa Rudzkich w Forest Hills, NY. Ostatnio likwidowałam księgozbiór tak ciekawej, nietuzinkowej osoby, jaką była pani Wala Janta-Połczyńska, mieszkająca w Elmhurst, NY. Większość z tych książek zasila polskie biblioteki działające przy najróżniejszych stowarzyszeniach. Ale tych tomów bywa tak dużo, że – oczywiście za zgodą właścicieli lub ich rodzin – przejmuję poszczególne tytuły do księgarni. I chyba nie muszę tutaj wspomnieć, że sprzedaż tych książek pomaga mi utrzymać księgarnię. Nie wyceniam ich wysoko. Zależy mi, żeby powtórnie weszły w obieg. Niektóre z tych książek to wydane na Zachodzie białe kruki. Te trzy źródła książek działają razem świetnie, ale również jest to zasługa spółki spedycyjnej Polcan z Sękocina pod Warszawą i spółki polonijnej J&B European Distribution, Inc. Wiele osób pracuje nad tym, by książki trafiały do klientów…

Kryzys ekonomiczny się nie skończył, trwa i prawdopodobnie potrwa jeszcze długo. Czy sądzisz, że w takiej sytuacji polskie książki będą ciągle znajdowały nabywców w USA?

W Stanach mieszka wiele tysięcy Polaków, którzy chcą czytać w rodzinnym języku. Nie jest to wynik nieprzystosowania do amerykańskiej rzeczywistości. To potrzeba kontaktu z językiem rodziców, własnej młodości, własnych emocji. Więc niezależnie od czasów, które nie sprzyjają optymizmowi, nie mam najmniejszej wątpliwości, że sprzedaż będzie albo na tym samym poziomie, albo nawet wyższa. Przy czym nie zależy mi na osiągnięciu wielkich zysków. Zresztą obecnie prawie wszyscy księgarze, a już na pewno ci z powołaniem, mówią podobnie: nie zależy nam na wielkiej sprzedaży, zależy nam na kontakcie z czytelnikami i żeby koszty się zwróciły.

Czyli można uznać, że twoja firma, choć mała, dzielnie przebrnęła przez trudności i da sobie radę dalej…

Mam nadzieję! Ale niestety, mam i długi do spłacenia. Przez lata przyjmowałam w komis książki przysłane mi bezpośrednio przez autorów. Rozliczenia z nimi są niezałatwione. To brzmi nieciekawie, ale tak jest. Mam parę możliwości: podnieść cenę książek i czekać, czy znajdę klientów chętne płacić więcej. Albo, co stosuję, ustalać cenę na stosunkowo niskim poziomie i sprzedawać więcej licząc, że uda mi się kiedyś zebrać kapitał pozwalający na uczciwe rozliczenie się i przeproszenie za zwłokę. Mam inne prace poza księgarnią, więc nie korzystam z tych pieniędzy bezpośrednio, tylko ustawicznie kupuję nowe tytuły. Niemniej niepłacenie autorom za książki jest moralnie naganne. Dlatego chcę obiecać tu i teraz, publicznie, że do końca tego nie najlepszego 2020 roku długi te oddam.

ROZMAWIAŁA ANETA RADZIEJOWSKA

EK Polish Bookstore działa od 2011 roku

Nazwa strony: ekbookstore.com

Data rozpoczęcia sprzedaży na stronie: 15 października 2020

Adres pocztowy księgarni:

Styertowne Shopping Center

1051 Bloomfield Ave., Suite 1B-2

Clifton, NJ 07012

Tel. (201) 355-7496